» Sesja » Poradnik MG » Rzecz o bohaterach mniejszych

Rzecz o bohaterach mniejszych


wersja do druku
Autor: Ilustracje: Jakub 'KRed' Redys

Rzecz o bohaterach mniejszych
Rzecz o bohaterach mniejszych, czyli:
Czemu młody Helmut uciekł z domu i czy mu to aby na zdrowie wyszło, czyli:
Dzieci postaciami graczy


Gościńce Imperium są zalewane wszelkiej maści wykolejeńcami, poszukiwaczami kłopotów, żołnierzami, strażnikami, uciekinierami, kupcami, wędrownymi kapłanami... mnóstwo tego. Zazwyczaj postacie Twoich graczy prezentują interesy jednej z ww. grup. Ci twardzi, zahartowani przez trudne życie wyjadacze wiedzą na ogół, jak dać sobie radę; wiedzą, jak w lasach szukać pożywienia i skąd „wyczarować” kolejną monetę, kiedy przebywają w mieście. Na ogół postacie graczy zaczynają z jakąś konkretną wiedzą czy doświadczeniem. A może by tak zacząć od początku?

Drogi Graczu, czy nigdy się nie zastanawiałeś, czemu dokładnie Twój bohater wyruszył na szlak? Skąd ma broń, kiedy nauczył się nią władać? Jak to się stało, że zna sztukę przetrwania, tajemne znaki czy obce języki? A ty, Mistrzu Gry, czy nigdy nie chciałeś, zamiast słuchać wymyślonej historii postaci, stworzyć ją od początku? Proponuję zacząć bardzo nietypową kampanię. A jest ona nietypowa, bo jej główni bohaterowie to... dzieci.

Możliwości rozpoczęcia zabawy jest mnóstwo. Aby nie zgubić się w natłoku informacji, szkiców i luźnych pomysłów zaczniemy od postaci stereotypowej. Chodzi mi tu o takiego „prawie-że-heroicznego” poszukiwacza przygód, stałego bywalca przydrożnych karczem i niepoprawnego włóczęgi. Najłatwiejszą metodą jest zacząć takim „wsiowym” dzieciakiem. Gracz zaczyna z postacią w wieku 9, może 10 lat, jakąś rodziną w zamieszkanym przez siebie siole i oczywiście z garstką ubłoconych, niesfornych i złośliwych kompanów w postaci dzieci z sąsiedztwa.

Pierwsze sesje miną na tworzeniu otoczenia postaci naszych graczy. Wszak należy stworzyć kilka miejsc w wiosce i poza nią, gdzie nasi bohaterowie mogą spędzać swój wolny czas. Nie, nie mam tu na myśli kąta w karczmie, chociaż... w sumie to czemu nie mieliby znać wioskowego bimbrownika czy szynkarza i pomagać/przeszkadzać mu w pracy? Postaciom graczy należy stworzyć wiarygodnych bohaterów niezależnych: rodzinę, wioskową wiedźmę, kapłana, wspomnianego karczmarza, jakiegoś leśniczego, do tego jeszcze parę innych dzieciaków (w tym postać Mistrza Gry - wszak trzeba jakoś graczy prowadzić w nieznane...) i gotowe. Uff, po tak ciężkiej pracy czas na parę radosnych sesji w stworzonym przez Ciebie Blumensdorf czy innym Grossfeldzie. W trakcie tych kilku sesji musisz, Mistrzu Gry, przywiązać postacie graczy do zamieszkiwanego miejsca. Nie chodzi tu o to, żeby bez końca grać "wsiowe" scenariusze, a tylko o to, aby wykształcić u postaci graczy jakąś tożsamość. O ile lepiej jest grać Erykiem, synem młynarza i znać kilka niesamowitych miejsc dookoła sioła niż człowiekiem, wzrostu "x", o cechach "y" i wyposażeniu "z"... Poza tym gracze muszą polubić swoje postacie. Powszechnie wiadomo, że gracz tym bardziej dba o postać im dłużej nią gra. Czas więc na garść szkiców i luźnych pomysłów:

  1. Postacie graczy siedzą sobie na łące, pod ulubionym drzewem. Jest letnie popołudnie, a postacie albo nie mają nic do roboty albo się od tej roboty wykręciły. Upał sprawia, że nikomu nic się nie chce - przyjemnie siedzi się w cieniu dębu i słucha szumu liści... Ścieżką nadeszła Imke, ośmioletnia rudowłosa córka jednego z pasterzy. Twierdzi, że chce się przyłączyć do "gangu" chłopaków. Mówi, że dziewczyny nie bawią się w nic fajnego. Powinna przekonać postacie graczy po dłuższej chwili. Ale jak to, wejście w szeregi "bractwa" bez otrzęsin?! Niechaj bohaterowie wymyślą, z drobną pomocą "postaci Mistrza", jakąś Straszną Próbę, gdzieś koło Nawiedzonego Zamczyska lub Przerażającego Boru. Wieczorem, postacie wymkną się z domu i będą pilnować, czy Imke faktycznie pójdzie we wskazane miejsce. Ma wrócić za cztery pacierze. Nie wraca... bohaterowie czekają jeszcze dłużej - na marne. Ze Strasznego Miejsca dobiegają jakieś dziwne odgłosy... A potem wrzask!! To Imke krzyczy! Trzeba ją ratować! Tylko czy to faktycznie coś się jej dzieje, czy to spisek grupy dziewczyn mający na celu zrobienie kawału chłopakom?
  2. Postacie graczy wypełniają swoje obowiązki, najlepiej w polu. Może koszą zboże, może wiążą snopki, cokolwiek. Jeden z bohaterów znajduje... trupa. W polu leży, niedawno zmarły człowiek (elf? Goblin?). Postać pokazuje "znalezisko" towarzyszom. Wieczorem idą pokazać je innym kolegom, żeby trochę ich nastraszyć. Przychodzą na miejsce, a ciała nie ma! Może zostało rozszarpane przez dzikie psy, może, o zgrozo, wstało? Jakiś trop prowadzi do zagajnika, ale tam mieszka starucha, co to niby czarować potrafi... Chłopcy się początkowo śmieją, potem domagają widoku "tego trupa". Co tu robić? Czy ciało faktycznie odeszło? A może zostało pożarte? Albo w trawie spał wioskowy obibok, a wieczorem po prostu sobie poszedł? Bohaterowie zobaczą go jak wraca do chaty. Na bogów, przeca to upiór!!!
  3. Postacie ganiały sobie po wsi i bawiły się w chowanego. Jeden z bohaterów schował się w otwartej szopie czy komórce nieopodal domu bimbrownika. A cóż to za dzbany i beczki tam w kącie leżą? Postaci bardzo chce się pić... Po jakimś czasie reszta kompanii znajdzie towarzysza. Nie będzie to trudne, jego śpiew słychać z daleka. Trzeba zdążyć do niego nim go tatko zgarnie, bo niechybnie skórę przetrzepie. Niegłupio by było, gdyby mu ktoś pomógł wytrzeźwieć. Miejscowy kapłan zna remedium na ten problem, tylko jak to od niego dostać i nie wpaść? A może by sobie łyknąć trochę tego specyfiku? Kompana to rozweseliło...



Po tych paru sesjach zacznij zasadniczą część kampanii. Ileż to razy słyszałeś, jak to gracz mówił: „Orcy sioło z dymem puścili, rodzinę posiekli, trzodę zeżarli, a mnie to Sigmar oszczędził i cudem umknąłem”? Czas więc wygonić dziatki z sielskiego domu i nauczyć życia. Choćby mieli zginąć zanim skończą 12 lat.

Co robić, kiedy zaraza zebrała swoje żniwo w postaci rodziny postaci? Wieś stoi wyludniona, kto mógł to wziął dobytek i udał się do rodziny. Kilkoro nie miało już sił i zostało w domach, aby zdechnąć z głodu czy choroby. Kapłan tak długo chował zmarłych, jak siły mu na to pozwalały. Potem wraz z kilkoma mężczyznami zaczął palić zwłoki. W końcu zaraza i jego wzięła. Co teraz zrobią dzieciaczki? Pewnikiem zabiorą się z pierwszym lepszym podróżnym. Ucieczka w las to pewna śmierć, a zimy na pewno nie przetrwają. Ich dalsze życie zależeć będzie od tego, kto ich przygarnie i gdzie ten ktoś się udaje. Czy będzie to świętobliwy mnich, stary żołnierz, członkowie trupy cyrkowej, wyznawcy jakiegoś mrocznego boga? A może jeszcze inni? Jedno jest pewne: postacie graczy muszą się z kimś stąd zabrać, a ten, kto ich przygarnie bynajmniej nie robi tego z miłości. Bohaterowie muszą jakoś zarobić na chleb i ciepły kąt w izbie. Kto wie, czy nie trafią do burdeli, albo do wojskowej kuchni, czy na okręt? A może ta wioskowa wiedźma będzie ich, w zamian za naukę i gościnę, wysyłać do przeróżnych dziwnych i niebezpiecznych miejsc po rzadkie zioła? Jeżeli postacie trafią do miasta, to prawdopodobnie do wspomnianego już burdelu, nawet jako „towar”. W najlepszym wypadku będą chłopcami na posyłki jakiejś organizacji przestępczej. Mogą również zacząć karierę, czy to jako dobosze w armii cesarskiej czy może jako nowicjusze w tej czy innej świątyni. Tutaj właśnie zaczyna się zdobywanie umiejętności, które mają postacie dorosłe.

Nie trzeba też zaczynać tak drastycznie. Postacie graczy mogą się pewnego wieczoru nasłuchać bajań jakiegoś barda i ruszyć na szlak. Bogowie czuwają nad głupcami więc uda się im przeżyć te parę pierwszych miesięcy. W perspektywie mają nadchodzącą zimę. Czy będą sami sobie panami? A może jednak się do kogoś przyłączą? Jest jeszcze opcja przedostania się do jakiegoś większego miasta; z grupą wiernych towarzyszy mogą tworzyć gang i okradać stragany na targowisku, albo wymuszać jałmużnę przy bramach miejskich... Nie wszystkim się to spodoba i na ich drodze staną zarówno straż miejska jak i inne gangi. Młode, naiwne dziatki mogą dać się omamić natchnionym mowom jakiegoś nawiedzonego duchownego i ruszyć za nim. Pytanie, czy ten wiedzie ich dusze do bram niebieskich czy na potępienie? A może odwiedzili jakieś dziwne miejsce i jeden z graczy został opętany? Namawia teraz towarzyszy zabaw do ruszenia za nim, obiecując co tylko ci zapragną...Wreszcie można zostać w siole i grać wiejskie przygody do miejsca, w którym i prowadzącemu i graczom się znudzi.

Oczywiście kampania nie może być "rwana" na części. Jeżeli gracz zaczyna z postacią w wieku 10 lat to niech z sesji na sesje nie przybywa mu nagle 3-4 lat! Doprowadzenie postaci do dorosłości jest nie lada wyzwaniem, ale w wieku 20 lat faktycznie będzie to "człowiek z przeszłością", doświadczony wyjadacz itepe, itede...

Moi gracze mają postacie trochę starsze od proponowanych, bo 14-15 letnie. Jeden zaczynał jako drugi syn w rodzinie i został wysłany do armii. Drugi został polecony zaprzyjaźnionemu kapitanowi przez swego ojca, oficeria rajtarii cesarskiej. Dobosz i adiutant. Czysty ogień.

Ach, no i ten nasz nieszczęsny Helmut z tytułu artykułu. Ruszył na szlak z takim jednym guślarzem. Miły staruszek, ale Helmut jeszcze pożałuje swojej słabości do dobrej opowieści...

Ostatnia sprawa to mechanika. Zakładam, że gracze grają ludźmi. Przy losowaniu do rzutu dodaj nie +20, ale +5 ( postacie 8-11 lat ) czy +10 ( 12-16 lat). Dwie cechy specjalne losuj normalnie. Umiejętności: język ojczysty + dodatkowa np. syn szynkarza - plotkowanie, kupca - wycena... Ponieważ głupi ma zawsze szczęście, do wylosowanych Punktów Przeznaczenia dodaj, wedle uznania Mistrza Gry, 1 bądź 2 punkty. Postacie do wieku 11 lat wykupują umiejętności za 50 Punktów Doświadczenia, zaś od 12 do 16 lat za 75. Od wieku 16 lat postać jest dorosła i wykupuje umiejętności normalnie. Aha - do czasu, aż postać nie będzie się uczyć konkretnego zawodu nie może rozwijać cech!

Jeżeli temat Was zainteresuje, to będę go drążyć: przykładowe przygódki, coś niecoś o prowadzeniu i odgrywaniu dziecięcych postaci... Jestem też otwarty na propozycje, sugestie i pytania.


Powiązane z tym tekstem: Tworzenie zgranych drużyn - felieton na temat stworzenia świetnie zgranej grupy
Przygody lokalne - jak grać w jednym miejscu i nie paść z nudów
Drużyna jednorasowa - artykuł o drużynach, w skład których wchodzą bohaterowie tej samej rasy



Czytaj również

Jak skrzywdzić bez krytyka?
Alternatywny sposób przyznawania obrażeń
Ranny i Ranni
Sposób opisu walki i jej następstw dla różnych postaci.

Komentarze


~pneu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
super artykul, gdyby tylko moi gracze zgodzili sie na taką kampanie, ehhh
04-03-2006 14:05
Aramil Liadon
    Hmm..
Ocena:
0
Moj mistrz gry proponowal naszej drozynie jakies pol roku temu taka kampanie... Mielismy ja zagrac ale jakos nie wypalilo bo nie wszystcy z naszej druzyny sie do tego "typu gry" przekonali... Ja wtedy bylem obojatny na ta propozycje, ale po przeczytaniu tego artykulu z checia zagralbym dzieckiem ;)) !
04-03-2006 16:34
wóda
    Brawo
Ocena:
0
Bardzo dobry tekst. Jeden z tych, po ktorych przeczytaniu we lbie az klebi sie od pomyslow.
Ladna, choc prosta idea, przyzwoicie opisana i rozwinieta.
Calosc fajnie zilustrowana.
Wiecej prosze :)
04-03-2006 18:06
~JogMaruth

Użytkownik niezarejestrowany
    Piszcie...
Ocena:
0
... jezeli chcecie wiecej to piszcie - co konkretnie Was interesuje, to bedzie w nastepnej czesci :)
05-03-2006 02:57
.:KRUK:.
   
Ocena:
0
Pomysl moze i dobry ale u mnie chyba nie wypali...
Zreszta sam jakos sobie nie wyobrazam zeby 20letni gracze z brodami i piwem w rece krzyczeli beztrosko;"A teraz kto pierwszy nad rzeka!"
Mimo to pomysl dobry.
05-03-2006 09:58
~JogMaruth

Użytkownik niezarejestrowany
    A czemu by nie sprubowac?
Ocena:
0
Kruk, to moze inaczej: zagrajcie tak raz, po jakiejs powaznej i mrocznej ;) sesji, tak dla odprezenia, godzinke albo poltorej. Poza tym to swoiste preludium do kampani jest zlepkiem wesolych scen, potem zaczynaja sie dla postaci graczy schody... Taki 13-14 letni chlopczyk potrafi byc rownie cyniczny i zgorzknialy co weteran "-nastu" bitew. I rownie zdeterminowany, by zyc.
05-03-2006 13:55
Mandos
   
Ocena:
0
Ciekawy pomysł i nieźle opisany. Gratuluję.

Kruk to tylko gra. :-). Gracz z nadwagą ktory prowadzi zwinnego elfiego złodzieja jest na tym samym poziomie "śmieszności" :-).
05-03-2006 17:39
~Malta

Użytkownik niezarejestrowany
    Kruk,
Ocena:
0
no tak , bo przecież łatwiej grać herosami z mieczami w dłoniach. To takie... męskie. Zagrać dzieckiem to dla niektórych za duże wyzwanie. Na szczeście ja się do takich nie zaliczam.
05-03-2006 21:52
Rein
    Malta
Ocena:
0
Art fajny, swietne rysunki

Tu nie chodzi o wyzwanie, tylko o gust. To ze pojawil sie artykul ktory fajnie opisuje taka mozliwosc, nie oznacza ze teraz kazdy ma grac dzieciakiem, bo innaczej zostanie okrzykniety malo ambitnym, albo bojacym sie wyzwan:)

Herosie z mieczami w dloniach:P
05-03-2006 22:29
~Malta

Użytkownik niezarejestrowany
    Rein
Ocena:
0
nie lubię po prostu gadania "mam dwadzieścia lat, jestem taak wyoaśnym graczem, że ojej...". Rozumiem, że nie każdy musi chcieć grać dzieckiem, ale takie podejście, jak Kruka, irytuje mnie.

Odnośnie: 'herosi z mieczami w dłoniach' - zdanie brzmi idiotycznie, ale jest w 100% poprawne pod względem składni.
Za to 'spokój' (spójrz w swoją sygnaturkę) pisze się przez "o" z kreską :P
05-03-2006 22:39
~Norman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To nie jest kwestia wieku ani ambicji, tylko podejścia do konwencji, to zabawa, wiec nie skaczcie na siebie :P Do tematu wracając, jeśli bawi nas granie sam-zabije-wrogów-kupe postaciami, proszę bardzo, ale i granie dzieciakami jest w deche :P wiem bo art powstał nieco z mojej winy, Dawida wymęczyły podczas sesji u mnie tabuny nieletnich postaci niezależnych :P które wycinały im takie numery ze dech zapierało. To po prostu inna kategoria zabawy, warto zapomnieć jacy jesteśmy poważni i poigrać z konwencją.
05-03-2006 22:49
~Michchudz

Użytkownik niezarejestrowany
    Dzieci
Ocena:
0
Malta dlaczego atakujesz Kruka? Mając dwadzieścia (i kilka) lat i wyrobioną wyobraźnię nie potrafiłbym zagrać dziecka. Patrząc teraz na kilkuletnie "pociechy" zdałem sobie sprawę jak jestem logiczny, poukładany itd. ;) W ich główkach jest taka moc fantazji, że my staruchy nigdy im nie dorównamy. Dla przykładu dzieciak daje ci kijek i mówi "bawimy się w zoo"... i co wtedy ;)
05-03-2006 23:03
~Malta

Użytkownik niezarejestrowany
    Mich
Ocena:
0
współczuję Ci bardzo. akurat nie miałabym problemu z awieniem się w zoo za pomoca kijka. przerwbiałam takie rzeczy w praktyce:P.
mam inne spojrzenie na granie dzieckiem. i tyle. (ah i niesamowity dar obserwacji. zapomniałam dodać, że równiez rozbuchane ego. i jestem skromna!)
05-03-2006 23:09
Rein
    Spokuj:)
Ocena:
0
A czy kruk, napisal ze jest wypasionym graczem?? Poprostu stwierdzil ze to moglo by u nich nie wypalic, rzecz gustu. Nie irytuj sie tym co sama sobie wymyslisz albo dopowiesz.

Milej zabawy w zoo przy pomocy kijka:P

Korekta Malta
06-03-2006 00:32
~Norman

Użytkownik niezarejestrowany
    re.Mnich
Ocena:
0
Nie zapominajmy że RPG to gra w odgrywanie innych istot a nie stawanie sie nimi, nie musisz stawać sie dzieckiem, zadanie polega na jak najprawdziwszym odegraniu dziecka, i samo w sobie potrafi być przezabawne, a wymaga wiecej nakładu sił i elastyczności niż można by podejrzewać. Kontynuująć, dwudziestokilkuletni informatyk, grający najemnika śpiącego w błocie okopów i zabijającego bez zmrożenia okiem może być tak samo realny lub nieprawdziwy jak zagrany przez niego 10 latek, zalezy tylko od zmysłu obserwacji i wczucia w role.
Jeśli RPG rozumiemy inaczej, to połowę graczy trzeba by zamknąć w wariatkowie :D, tylko na podstawie nierzadko psychopatycznych rozwiązań podejmowanych przez ich postacie

Ale to temat na dyspute na forum

Cieszę się ,że przyjęliście ciepło prace Dawida i mam nadzieje ze zagości on u nas na dłużej
06-03-2006 11:43
Hatebreed3r
    no cóż...
Ocena:
0
myślę, że ten artykuł jest świetny i na pewno pomoże wielu osobom. Ale jest mały kruczek, otóż taka kampania oze dotyczyc tylko klanów, które grają postaciami ludzi. Jakoś nie wyobrażam sobie w jakimś przytoczonym Grossfeldzie ekipy składającej się z małych chłopaczków, dorastającego elfa i niziołków, może jeszcze na doczepkę krasnolud. chciałem takie coś zrobić, ale niestety moja ekipa to mieszanina rasowa, a niestety wątpie żeby w małej wiosce mieszkali 2 krasnoludzi, elf i 2 ludzi, i do tego wszyscy w wieku dorastania. wszystko pięknie, wszystko przez te długouchy, które tylko w Altdorfach i innych puszczach mieszkają. Ale się rozpisałem :)
06-03-2006 16:42
~Felista

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jestem pod wrażeniem, bardzo ciekawy pomysł i ładnie opisany.
Może uda mi sie kiedyś namówić graczy do tego pomysłu. Myślę że warto spróbować.
06-03-2006 18:40
~Xeel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Brawo! Artykuł bardzo fajny, tak samo jak i pomysł. Będę to musiał kiedyś poprowadzić, jakby co to graczy przymuszę szantażem :D
06-03-2006 19:23
Aramil Liadon
    Hatebreed3r...
Ocena:
0
Masz calkowita racje.. Ale skoro poroszyles juz ten temat to dodam jeszcze od siebie ze raczej trodna rzecza byloby odgrywanie mlodego krasnoluda lub elfa.. Niepelnoletniego czlowieka wszystcy zapewne potrafiliby odegrac poniewarz kazdy kiedys byl dzieckiem;))
06-03-2006 19:40
~Xeel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Celna uwaga - ale mimo wszystko to zawsze doskonałe wyzwanie dla gracza. Skoro coś nie jest doładnie określone, to można tu bardzo dowolnie kombinować - kreowanie się świadomości elfa czy krasnoluda już samo w sobie jest fantastycznym polem manewru dla inwencji gracza.
06-03-2006 22:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.