» Artykuły » Zbrojownia » O szpadach, rapierach, sztyletach, lewakach...

O szpadach, rapierach, sztyletach, lewakach...


wersja do druku

O tym czym Panie bez pysk na dworze za afront Pana zdzielą i o tem czym za kamstwo w zaułkach naszych miast pod żebro dostać można

Autor:
O szpadach, rapierach, sztyletach, lewakach...
Szpada (i floret)
Kto z nas synów i córek Imperium nie widział szlachcica dumnie przechadzającego się po uliczkach miast czy wsi ze szpadą lśniąca niczym klejnot w bogatej pochwie u pasa. Okazuje się jednak chyba, że broni tej poza pochwą, wielu z nas nie widziało, skoro nawet w akademickim Nuln spotkać można ludzi uważających że szpada jest prętem podobnym do koncerza, umieszczonym na końcu zdobnego kosza. Tymczasem imperialna szpada to broń o stosunkowo długiej, bo liczącej sobie nieraz i 120-130cm solidnej, płaskiej klindze. Przystosowana jest ona co prawda do pchnięć jeno nie do cięć lecz za nic nie przypominającej pręta. Ochrona dłoni w tejże broni jest niezwykle zdobna, najczęściej zamknięta, o okrągłej głowicy sprawnie równającej ciężar ostrza. Jelec jest zgrabny i raczej krótki, łączy się dwoma obłękami z ricassem, co po obu bokach klingi tworzy małe pierścienie w które podczas walki można było wsunąć palce by wróg trudniejszej sztuki musiał dokazać, chcąc broń tę z ręki nam wybić. Zamieszanie z nazwą i kształtem klingi spowodowane jest tym iż wielu z pośród nas myli imperialną szpadę, ze szpadą estalijską, której klinga jest rzeczywiście zakuta na podobieństwo kwadratowego w przekroju giętkiego pręta, a rękojeść ogranicza się jeno do zdobnej gardy i pozbawiona jest jelca. Szpada ta nadaje się wyśmienicie jeno do pojedynków i nauki walki właściwą cięższą szpadą, broń ta winna być przez ludzi oświeconych jej estalijslką nazwą - floretem zwana, co ukróci błędy wśród mniej oświeconego bractwa.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Rapier
Pierwsze rapiery powstały w pracowniach szanownego Joachima Daublitza z Marienburga, który stworzył tę broń w odpowiedzi na rosnąca popularność broni ognistej. Co stało się powodem zmniejszenia się roli litego pancerza, i stalowych osłon rąk. Broń biała mogła wiec stać się lżejsza i precyzyjniejsza, nie musiała już bowiem rozłupywać płyt a raczej znajdywać miedzy nim drogę do ciała wroga. Na zamówienie barona Albrehta von Kinitza z Ostlandu mistrz ów wykonał miecz jakiego nigdy jeszcze w starym świecie nie widziano, dając mu pierwotnie nazwę miecza klującego którą potem zmieniono z estalijska na Rapier. Ostrze to wedle słów samego Daublitza miało jego właścicielowi zapewnić doskonałą sposobność ataku i skuteczną obronę, w przypadku gdy w lewej ręce miast tarczy przyjdzie mu trzymać lewak lub samopał.

Rapier nie jest w Imperium bronią jedynie dworu, coraz popularniejszy staje się on w Imperialnej armii gdzie w dłoniach oficerów i prostych knechtów buduje on chwałę cesarstwa. Rapier wojskowy jest bronią o dość długiej, liczącej około metra klindze, znacznie delikatniejszej niż w zwykłym mieczu czy kordzie, dzięki czemu broń ta jest znacznie lżejsza i zacniej nadaje się do sztuki szermierczej. Klinga przysposobiona do pchnięć zdolna jest przedziurawić nawet solidny pancerz, a stalowy kosz skutecznie chroniąc dłoń z powodzeniem zastępuje stalowe rękawice.

Niewiele różnic jest w rapierach dworskich, sama konstrukcja pozostaje niezmieniona. Jednakże kosze są niepomiernie ozdobniejsze, często same w sobie stanowiąc istne dzieła sztuki i zarazem niemałe fortunę. Jednak w odróżnieniu od szpady rapier to bron o wiele łatwiejsza do wyważenia przez co nawet znaczna zdobność formy nie pozbawia go jego właściwości bojowej. Mnogość kabłąków kosza chroniącego dłoń szermierza sprawia iż złotnicy i zbrojmistrzowie mają wielkie pole do popisu, gdy chodzi o wielość form i zdobień rapiera, i o dziwo to właśnie ta jego cecha, a nie funkcjonalność w zadawaniu śmierci sprawiła że broń ta tak łatwo podbiła serca dworzan Imperium, Bretonii, Estali i Tileii.

Próbą powrotu do bojowego zastosowania tego oręża są z pewnością rapiery dzwonowe w których misterną kabłąkową konstrukcję gardy, zastąpiono skuteczniej chroniącym dłoń jednolitym koszem. Nie wpływa to na wagę broni i pozwala na jej zdobienie, wszelkiego rodzaju graweracjami i inkrustacjami nie chwiejąc wyważeniem klingi, dzięki czemu mimo swego uroku i przepychu rapier, nawet dworski jest bronią bardzo szybką i groźną.

Szaszka i Don
Wśród imperialnej broni niepodobna było by pominąć broń Kislevu, a wśród niej Szaszka pełni niemal te samą rolę co dla imperialnego szlachcica szpada lub rapier. Szabla ta dla kislevskiego Bojara czy Pana jest dowodem jego siły, potęgi i statusu, z tego powodu jest to broń misterna i niejednokrotnie przepiękna, zdobna i groźna, nieraz wręcz spływająca bogactwem złota i szlachetnych kamieni. Jednak kislevski Pan znacznie częściej niż imperialny magnat ściska w pięści rękojeść swej broni, częściej spuszcza jej klingę na głowy swych wrogów, dlatego też mimo swej zdobności Szaszka nie ustępuje zwykłym szablom walorami bojowymi.

Broń ta ma lekko zakrzywioną głowice długą na około 80 cm a szeroką na dwa palce i, lekko rozszerzającą się ku końcowi, pozbawioną żłobiny co zwiększa jej wagę, oraz pióra, dzięki czemu sztych jest ostry i nadaje się świetnie do pchnięć. Rękojeść jest prosta pozbawiona jelca, zapewnia ona doskonały uchwyt ale marnie chroni dłoń. Wyważenie broni sprawia iż jest ona diabelnie szybka a profil klingi sprawia że doskonale tnie ona futro i skórzane pancerze. W niektórych egzemplarzach tej broni, szczególnie na południu Kislevu można zauważyć fantazyjne, zdobne głowice, rozdzielone i rozkute na podobieństwo skrzydeł motyla bądź ptaka, podczas gdy na północy Kislevu popularna jest głowica zwarta, często rzeźbiona na kształt ludzkiej lub zwierzęcej głowy. Szaszkę nosi się w pochwie drewnianej, obciągniętej skóra. Kislevscy magnaci upodobali sobie pochwy niezwykle zdobne i misternie wykonane, zawsze jednak ujście pochwy jest na tyle szerokie by zmieściła się w nim część rękojeści co uniemożliwia wypadnięcie broni podczas jazdy konnej.

Natomiast Don jest szablą bardzo podobną do szaszki jednak nieco lżejszą. Najważniejszą różnicą jest to że rękojeść posiada krótki jelec chroniący dłoń a głowica zawsze ma postać guza. Klinga ma kształt i rozmiar podobny, posiada jednak dwustronną żłobię znacznie zmniejszającą jej wagę i delikatnie zaznaczone pióro zwiększające sile cięcia. Pod względem zdobności broni i pochwy Don nie ustępuje szaszce, podobne jest jego znaczenie dla kislevskiego szlachcica, jednak różnice w konstrukcji powodują że w boju jest to broń zadające lżejsze rany, jednak znacznie szybsza.

Sztylet Cinquedea
Jako że broń ta nie do końca sztyletem jest nie do końca zaś dworskim mieczem, podjąłem decyzję by oręż ten opisać z osobna miast wraz z pospołu innych sztyletów.

Broń ta nie jest w Imperium specjalną rzadkością, osobiście widywałem ją wiszącą u pasa zacniejszego mieszczanina czy bogatszego awanturnika. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest niechybnie fakt, iż wielu podróżników wracający z południa przywozi ze sobą egzemplarz tego oręża a czasem nawet i kilka by na targach naszych miast sprzedać je żądnym ciekawostki klientom. W Tilei skąd pochodzi ta broń jest ona niezwykle popularna, głównie ze względu na swoją urodę jak i skuteczność. Klinga typowej cinquedei mierzy dobrze ponad stopę a u zastawy liczy sobie pięć palców szerokości, czemu zresztą broń ta zawdzięcza swą nazwę (cinque po tileańsku znaczy właśnie "pięć". Choć dodać muszę iż liczni moi przyjaciele podróżujący po republikach Tilei donosili mi o innej jeszcze nazwie tej broni - lingua di bue co w rzeczy dosłownej ni jak inaczej tylko jako "byczy język" tłumaczone być winno. Nazwa ta popularna podobno jest wielce na południu Tilei i w Estalii).

Klinga zwęża się silnie ku ostrzu tworząc silny i bardzo wytrzymały sztych. Ciężar masywnego ostrza zmniejszany jest poprzez umieszczenie na nim licznych żłobin i misternych rytów wyobrażających sceny antyczne lub wizerunki świętych a stanowiących o niezaprzeczalnym uroku tej broni. Mimo zdobności konstrukcja samej klingi jest mocna a silny sztych pozwala skutecznie razić nawet oponenta ubranego w nielichy pancerz. Rękojeść broni niemal zawsze okładana jest drewnem i sklepiana do społu wspaniałymi mosiężnymi i nierzadko złoconymi nitami dodatkowo nadającymi broni charakteru. Broń tak zacną należy nosić nie w byle jakiej tam skórce ale w pochwie wykonanej na miarę jakości broni. A i tu wygląd cinquedei daje złotnikom duże pole do popisu, szeroka bowiem klinga nie może być chowana do byle nosidła a co za tym idzie, szeroka pochwa aż prosi się o misterne ozdoby i szykowne wykończenia. Wszystko to sprawia że cinquedea poza swoją skutecznością w boju, jest także dla swego właściciela powodem do dumy i nieraz symbolem jego pozycji i zasobności.

Sztylety
Wielka jest różnorodność tego oręża i nieprzeliczone jego kształty, mój dobry przyjaciel szacowny Albrechtus Sutze z Nuln, bakałarz historii w służbie Najjaśniejszego Pana, podaje w swym dziele "O broni krótkiej acz pomocnej wielce w swarach i na polu bitwy" (wydanej w Nuln w roku pańskim 2510 nakładem oficyny "Smith & Synowie") iż jest na świecie około trzystu rodzajów sztyletu. Z tej też przyczyny postanowiłem w tym miejscu omówić broń tę jako całą rodzinę a ciekawszymi jeno okazami zająć się ponownie. Sztylet znany był powszechnie już w czasach antycznych, jeno jak zgodzą się ze mną uczeni koledzy, zaginął potem na wiele wieków by ponownie pojawić się w Bretonii kilkaset lat temu. Pojawił się wraz ze zmianą kultury prowadzenia wojen. Gdy bitwy miast ogólny zamęt przypominać poczęły sumy pojedynków, toczonych przez poszczególnych wojów. Technika zaś budowy pancerzy sprawiła iż coraz trudniej było skuteczniej razić wroga, pojawił się w rękach walczących właśnie sztylet. A jest to broń okrutna i wielce niebezpieczna. Ostrością i siła ciosu nie ustępuje mieczom, a ich wielkość wielce precyzyjne pchnięcia dopuszcza, czy to w szparę zbroi, czy w gardło, w końcu i w wizjer hełmu można sztylet wrazić . Klingi sztyletów przypominają nieco klingi mieczy są jednak od nich wyraźnie krótsze i delikatniejsze. Zdarza się jednak niekiedy, że sztylet i miecz stanowią komplet, wtedy nierzadko sztylet jest jakoby miniaturką miecza, którego jest uzupełnieniem. Klingi sztyletów najczęściej liczą sobie stopę długości, są obosieczne, kończą się silnym i ostrym niezwykle sztychem. Jelce i rękojeści tej broni przejawiają tyle kształtów i form, że niepodobna jest opisać egzemplarz który mógłby uchodzić za typowy czy wzorcowy. Co się zaś tyczy ich użycia to sztylety mają tyleż samo zwolenników wśród rycerstwa, co i pospólstwa. O ile ci pierwsi używają tej broni do wojowania i w celach reprezentacyjnych, tak pospólstwo, częściej używa ich w mniej szlachetnych pobudkach o czym z ubolewaniem muszę donieść. Sztylety stały się bowiem nie tylko ulubioną bronią mieszczan ale i wszelkiego łotrostwa, i wielu wielkich i zacnych ludzi zginęło od ciosów tegoż właśnie oręża.

Podobnie jak wielka jest mnogość kształtów tej broni, tak i liczne są modły jej noszenia, najczęściej widzę je przywieszone u pasa na lewym biodrze, często zdarza się ze do pary z nożem. Są i tacy co kryją broń te w cholewie buta czy rękawie kurty, znak to niechybny by człekowi takiemu zejść czym prędzej z drogi, okazać się bowiem może awanturnikiem lub co gorsza łotrem. Innym ciekawym sposobem umieszczenia sztyletu, jest sposób który podpatrzyłem u mego ochroniarza i wielu innych jego profesji, jak również u licznych wojaków czy milicjantów. Noszą oni swe sztylety na plecach, nieco poniżej łopatki, w sposób ciekawy bo rękojeścią w dół i lekko na zewnątrz zwrócony, co niechybnie pozwala bardzo szybko dobyć ich w razie potrzeby czy niebezpieczeństwa.

Co zaś tyczy się ciekawszych rodzajów tejże broni spieszę teraz pokrótce opisać co najważniejsze:

Lewak - zdają sobie sprawę, iż nie jest to nazwa konkretnej broni lecz całej ich rodziny, z której na domiar złego nie wszystek są sztyletami, jednak mam nadzieję ze co dociekliwsi czytelnicy wybaczą mi to uproszczenie. Zatem lewakiem nazwę tu każdy oręż, a dla naszych rozważań sztylet, który dzierży się w drugiej ręce, tej która nie ima głównej broni. Wielka jest mnogość lewaków, może się nim stać niemal każdy sztylet, czyni go nim bowiem często nie budowa a zastosowanie. Główną zaletą lewaków w walce jest możliwość rażenia wroga dodatkową bronią, i to częstokroć tak dobraną by uzupełniała główny oręż. Zdarza się jednak i to nierzadko, iż broń jakaś powstaje właśnie po to by zostać lewakiem, takim orężem jest bez wątpienia łamacz mieczy.

Jego konstrukcja może być przeróżna jednak zawsze ma spełniać jedną funkcję, ma umożliwić unieruchomienie klingi oponenta i złamanie jej poprzez uderzenie własna bronią trzymaną w drugiej ręce. Najczęściej łamacz mieczy wyglądał jak sztylet o szerokim ostrzu, które ponacinane jest na modłę grzebienia, tak iż między poszczególnymi zębami powstają głębokie szpary w które wpaść może głownia wroga. Widywałem i okazy wyposażone w zapadki, które uniemożliwiały ponowne wyszarpanie broni z pomiędzy owych zębów. Innym typem budowy tej broni jest wyposażenie jej w długą drutowatą z kształtu klingę i mocne jelce zachodzące w kierunku klingi na podobieństwo wideł. Broń złapaną miedzy klingę a jelec można bez trudu złamać ciosem z drugiej ręki, a słyszałem i o takich chojrakach co w walce tę bronią doszli do takiej precyzji że broń wroga wyrywali mu z ręki, lub łamali samym szarpnięciem nadgarstka. Sam jednak sztuki takiej nigdy nie próbował, ani na własne oczy nie widział. Ostatnią konstrukcją łamacza mieczy jest sztylet sprężynowy, uczyniono go tak by klinga składająca się z trzech części po zwolnieniu sprężyny rozsuwała się na podobieństwo widełek, co pozwalało złapać i złamać broń przeciwnika, w normalnym zaś przypadku broni tej używać można było jak zwykłego sztyletu, co bez wątpienia było jej wielką zaletą. Warto też wspomnieć iż co okrutniejsi szermierze sprężynę zwalniają, gdy broń tę wbiją w ciało oponenta, co ból wielki sprawia i nieraz ranę dodatkowo rozszarpuje.

Drugim typem lewaków tworzonych specjalnie do takiego ich wykorzystania są lewaki pojedynkowe. Sama już nazwa sugeruje ze nie jest to bron dla pospólstwa, a służy załatwianiu honorowych spraw przez panów szlachetnego pochodzenia, lub ich szampierzy bądź czasem ,co smutne, także przez wszelkiej maści zwadźców. Konstrukcja tego oręża jest nadzwyczaj charakterystyczna i da się bez trudu poznać nawet człekowi z bronią nie obeznanemu. Klinga tego lewaka jest stosunkowo długa, mierzy sobie czasem nawet około 40cm, a wykuta jest na kształt klingi rapiera lub szpady, w zależności od kaprysu posiadacza. Broń posiada niezwykle groźny i mocny sztych. Jednak co stanowi o wyjątkowości tej broni, to bez wątpienia kosz chroniący dłoń i jelec. Ten ostatni jest wręcz nienaturalnie wydłużony i mocny, kosz natomiast chroni całą dłoń i jest niezwykle gęsty, czasem nawet stanowi litą masę. Taka budowa kosza i jelca jednoznacznie przesądza o zastosowaniu tej broni, ma ona przede wszystkim służyć zastawie, tak by główne ostrze nie było wykorzystywane do obrony a mogło posłużyć do ataku. Większość lewaków pojedynkowych jest pięknie zdobiona a ich ceny są nieraz tak samo wysokie jak ceny mieczy czy szpad. Widywałem tez o czym spieszę wam donieść plebejskie wersje tej broni, uczynione z noży raczej niż sztyletów, o koszu ze skóry lub blachy, wcale nie zdobne lecz równie groźne, choć całkiem wyzbyte uroku ich szlachetnych kuzynów.

Mizerykordia - jest to jeden z pierwszych sztyletów powstałych po restauracji tego rodzaju broni. Mizerykordie nie posiadają jednolitej budowy, która pozwoliła by jednoznacznie określić wygląd tych sztyletów. Broń ta ma jednak zawsze silny mocny sztych i klingę przystosowaną do pchnięć, nie zaś cięć. Niewiele egzemplarzy posiada jelce, a sama rękojeść jest najczęściej stalowa, rzadziej wykładana drewnem. Owa niewygodna rękojeść nie sprawia jednak problemów, bowiem rzadko kto używa jej gołą ręką, jest to bowiem broń rycerska, ci zaś dzierżą ją w stalowych rękawicach swych zbroi. Ponad to nie służy ona do dynamicznej walki ale do dobijania przeciwnika. Stąd też broń ta powzięła swą nazwę, to od tileańskiego słowa misericordia co oznacza "cios łaski", bronią ta bowiem najczęściej dobija się powalonych przeciwników. Pozwala ona bowiem bez problemu przeniknąć każdy pancerz kolczy, oraz znaleźć luki w litej zbroi. Mój przyjaciel Albrechtus Sutze z Nuln, doszukał się jeszcze innego źródła tej nazwy, jest to bowiem w rękach rycerskich broń tak groźna, iż w Bretoni mawiano iż jest to łaska boska jeśli by się z potyczki prowadzonej z udziałem tych sztyletów, wyszło bez szwanku lub co najmniej poważniejszych ran.

Sztylet motylkowy - Broń ta jak większość sztyletów powstała w Tilei. Jest to oręż o prostej mocnej głowni, przystosowanej jedynie do pchnięć, nazwę swą zaś zawdzięcza głowicy wieńczącej rękojeść a uczynionej na kształt dwóch okrągłych skrzydełek lub monet, umożliwiających podparcie kciuka, podczas zadawania pchnięcia, sztyletem tym uderza się od góry, ostrze kierując w dół wzdłuż nadgarstka. Siła takiego ciosu jest straszna, a klinga bez problemu przeszywa ciało i zbroje. Z tego też powodu stał się on ulubioną bronią łotrów i skrytobójców, bowiem nieszczęśnik który otrzymał by cios tą bronią w pierś lub plecy, jeśli od razu ducha nie wyzionie to i tak jest na łasce swego oprawcy, bowiem głębokość rany nie pozwoli mu raczej walczyć o życie.

Straże miejskie częstokroć za samo posiadanie "motylka"sprawdzą posiadacza, a jeśli będzie podejrzaną miał facjatę może na czas jarmarku, bądź uroczystości miejskiej przesiedzieć w kozie. Na wszelki wypadek, strzeżonego Sigmar strzeże.

Baselard - jest chyba najpopularniejszym sztyletem w imperium, używają go wszystkie klasy społeczne. Widywałem go bowiem i u boku szlachcica jak i prostego wojaka. Wszelako nie wszyscy oni wiedzą pewnie że broń ich to właśnie baselard. Ba! Znakomita większość z nich zwie go po prostu sztyletem. Wszelako jeno życie prostaczka godne jest nieświadomości, tedy Wam ukażę sekrety baselarda.

Jest to sztylet o długiej bo mierzącej nierzadko ponad stopę długości obosiecznej klindze, zakończonej szerokim często masywnym sztychem. Jego rękojeść najczęściej wykładana jest ciemnym drewnem i mocowana do metalowego trzpienia guzowatymi nitami, jakość drewna i materiał z którego wykonano nity zależy od ceny, a co za tym idzie zasobności posiadacza. Rękojeść z jednej strony odgraniczona jest mocnym jelcem, o krótkich, wytrzymałych ramionach a z drugiej głowicą o podobnym kształcie, co nadaje jej kształt drukowanej dużej litery "I".

Baselardy często mylone są z tak zwanymi sztyletami bretońskimi lub [/i]rycerskimi[/i], ich klingi są identyczne, lecz w sztylecie bretońskim (przez rycerzy stosowanym, zatem rycerskim zowią go krajanie) jelec i głowica rękojeści mają kształt krążków umieszczonych prostopadle do osi ostrza.

Noże
Mimo iż noże ustępują sztyletom, swą zdobnością czy reprezentacyjnością nie są bynajmniej bronią jedynie pospólstwa. Wielu z pośród moich znajomych i tych szlachetnie urodzonych i tych z pośród śmietanki kupieckiej lubi i używa noży. Niektórzy z nich przedkładają ich funkcjonalność nad urok sztyletu, inni używają ich wraz ze sztyletami, jeszcze inni chętnie widzą je w rękach swoich ochroniarzy. Przewagą noża nad sztyletem jest jego funkcjonalność, przy mniejszych rozmiarach i bardziej zwartej budowie, potrafi być tak samo niebezpieczny, choć może nie sprawuje się tak zacnie przeciw opancerzonemu wrogowi. Klingi noży są krótsze od sztyletów, najczęściej mierzą poniżej stopy długości, są za to szersze i bardziej płaskie. Klingi noży są niemal zawsze jednosieczne a ich sztych z jednej strony zaokrąglony, co zwiększa siłę cięcia a z drugiej lekko wygryziony co czyni na osi klingi sztych zdolny do skutecznych i groźnych pchnięć. Mimo iż klinga jest jednosieczna jej druga strona rzadko pozostaje gładka, jej zagospodarowanie zależne jest od wyobraźni rzemieślnika który go wykonał i od tego komu nóź będzie służył. I tak w rękach traperów i myśliwych często widywałem noże z piłką zdolną przepiłować kość czy ścięgno, a u łuczników nie jest rzadkością nóź ze specjalnym nacięciem umożliwiającym szlifowanie strzały, czy usunięcie lub założenie na nią grotu.

Rękojeści noży są najczęściej drewniane, kształtem przystosowane do dłoni, prawie zawsze pozbawione jelca, a wyposażone jeno w krótki półjelec chroniący palce i znajdujący się od ostrej strony klingi. Kolejną zaletą noża jest to że nie tępi się on równie szybko jak sztylet, a stępiony daje się szybko naostrzyć, nie jest także tak łamliwy a jego klinga nawet gdy pęknie da się łatwo i tanio zastąpić. Wszystko to sprawia że nóż oprócz walki nadaje się także do pracy, i świetnie sprawdza się w podróży. Ponad to każdym nożem można rzucić w przeciwnika, a jak każdy wie sztuka taka możliwa jest tylko nielicznymi sztyletami. Jakby tego było mało widywałem i nadal widuje noże przystosowane wyłącznie do rzucania, okazy te mają krótkie szerokie i masywne klingi, specjalnie ciężkie by w cel uderzały ze stosowną siłą. Broń takaż rzadko miewa rękojeści, częściej krótki chwytak umożliwiający zaczepienie palców.



Czytaj również

O włóczniach, glewiach, halabardach...
Z czym na polowanie a z czym do boju ruszać głupca z siebie nie robiąc ku pośmiewisku gawiedzi.
Broń palna w Starym Świecie
Arkana oręża ogniem na wroga plującym, huku przy tem co niemiara czyniąc, ku powszechnej nauce przez skromnego sługę JWMI Karla Franza, mistrza Juliusza spisany.
O mieczach, szablach i ich kuzynach
Rzecz o tym co tnie, siecze i kłuje, czyli o mieczach, szablach i ich kuzynach

Komentarze


Pig_Dog
    Jak zawsze...
Ocena:
0
Norman nudny jesteś. Mógłbyś od czasu do czasu dać jakiś słaby art, a Ty jedno i to samo... Ile można czytać dobrych artów ;)
12-09-2004 12:30
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No tym razem pod rysunkami nie ma żadnego przekazu propagandowego. Co z twoim zamiłowaniem do ekologii Norman?? :) (kto nie wie o co chodzi niech przeczyta ostatnie 4 komentarze w tekście o mieczach)
12-09-2004 12:34
Furiath
    Bardzo fajny art
Ocena:
0
To jest wzór artykułu o broni, który nie jest suchą encyklopedią ale fantastycznym, wpisanym w konwencję gawędzeniem o broni. Młodzi niech czytają i się uczą.
12-09-2004 12:45
~CEZAR

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Tak Furiath wiem o co chodzi i nie musisz tego tu pisać.
12-09-2004 13:14
~IDEAL

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Panie!! Jestem pod wrażeniem! Chylę czoła nad Twą wiedzą i erudycją:)
13-09-2004 22:50
~SZaqAL [BSM]

Użytkownik niezarejestrowany
    Ja się zgadzam
Ocena:
0
ten artykuł jest wprost tandetnie, głupio, żałośnie DOBRY!!! Jeżeli zrobisz coś podobnego o opiece nad zwierzętami, to padnę z wrażenia...
19-09-2004 08:53
CE2AR
    Łamacz mieczy
Ocena:
0
Mam pytanie: jak to się dzieje, że łamacz mieczy, mimo że ostrze ma ponacinane (przez co w niektórych miejscach a połowę węższe) trzyma się kupy i nie pęka przy parowaniu silniejszych ciosów???
02-10-2004 11:40
Norman
   
Ocena:
0
wszystko zalezy od tego kto go wykonał, każdy zbrojmistrz miał swój "sekret" czasem był to garb wzmacniający klingę na całej długości, czaesm pręt biegnący wzdłóz ostrza.
08-10-2004 21:53
~Darwall

Użytkownik niezarejestrowany
    A gdzie...
Ocena:
0
...podzial sie opis broni bialej ze wschodu (bliskiego - Arabia i dalekiego - Kitaj)? Czy tam dworow nie ma? Czy przedniego oreza tamtejsi mistrzowie nie kuja?
Kiedym jeszcze w Barak War mieszkal, a broda moja ledwie barkow mych siegala, widzialem wielokroc smaglolicych mezow z dwoma krotkimi mieczami na plecach po ulicach sie przechadzajacych. A to owo na plecach to semitar czy jakos tak sie zwalo.
Razu pewnego zem tez widzial czleka dziwnego wygladu. Co cere jakby po chorobie watroby mial. Kare u niego wlosy i oczy diabelskie bo i czarne i skosne. A jeden dlugi i krotki miecz przy boku nosil. Jak go pod Opitym Trollem czterech lotrow zgrabic chcialo, ten jednym ruchem i dobyl miecza z pochwy, i ucelowal i cial tak, ze trzy glowy na raz po kamieniach sie potoczyly. Czwartego zas kopnieciem nogi tak utrafil, ze tamten ze zlamanym karkiem bez ducha na trotuar padl.
Tedy pytam raz jeszcze: Gdzie opisy tegoz oreza?
29-10-2004 13:37
~Norman

Użytkownik niezarejestrowany
    spokojna twoja brodata głowa, mości krasnoludzie
Ocena:
0
... jak już napisane zostyało nie raz, jest to cykl artykułów, bedzie ich zatem kilka w tym i o broni obcego autoramentu... cierpliwości
30-10-2004 20:14
~Władysław

Użytkownik niezarejestrowany
    Dobra robota
Ocena:
0
Bardzo dobrze, ale brakuje mi tu statystyk dla tej broni (szczególnie dla szaszki, bo chciał bym ja do ekwipunku swojego bohatera dołączyć)
11-03-2005 14:23
~Thain

Użytkownik niezarejestrowany
    Kika "zonków"
Ocena:
0
Kilka braków i niedomówień jakie znalazłem:
- Cinquedea czyli sztylet o głowni szerokiej na pięć palców była popularna niemal wyłącznie pośród mieszczaństwa.
- brak Dagessy (a szkoda)
- brak Schiavony (też szkoda)
- nie doszukałem się terminologii "Puginał" a szkoda bo nieco by do artykułu wniosła
i to chyba na tyle... 8)
20-12-2005 12:12
~GhostBuster

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
mi brakuje tu linara, czyli prostego sztyletu z ostrzem w kształcie liścia służącego do walki z lekko opancerzonym wrogiem, jambyi(czy jakoś tak), która ma ostrze silne wygięte i jest bardzo popularna w arabii
23-09-2006 13:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.