» Sesja » Lokacje » Kwiat Miragliano

Kwiat Miragliano

Kwiat Miragliano
"Kwiat Miragliano" to mała karczma znajdująca się w południowej części Nuln, w dzielnicy zwanej przez mieszkańców miasta Małe Miragliano, którą zamieszkuje wielu Tileańczyków. Jest to niewielki, murowany przybytek z drewnianym gankiem, położony przy ulicy Winiarskiej, biegnącej równolegle do koryta Reiku. Oberża nie może się pochwalić bogatym wystrojem, ale jest schludna i czysta. W pobielonym wnętrzu, rozświetlanym blaskiem oliwnych lamp, mieści się ledwie sześć dębowych ław, przy których wieczorami trudno znaleźć wolne miejsce. Ławki i krzesła nie są zbyt wygodne, ale jakość obsługi i menu w pełni to rekompensują. Niebieskie firanki w oszklonych oknach i doniczki z czerwonymi, khemryjskimi cyklamenami, dopełniają całości wystroju. Karczmę prowadzi tileańskie małżeństwo, Luciano i Gina Trucidare, wspierane przez Lukrecję - ich jedyną, uroczą córkę.. W lokalu znacznie częściej niż reikspiel słychać język tileański, podobnie jest też z potrawami. Przypadkowy wędrowiec zdziwi się zapewne, jeśli zamiast kaszy z gulaszem, bigosu, czy averlandzkich kiełbasek, piękna brunetka zza kontuaru zaproponuje mu jeden spośród kilku przyrządzanych tutaj na co dzień makaronów, a zamiast gorzałki grappę albo sambukę.
Kwiat Miragliano poleca Tradycją kuchni tileańskiej jest nadawanie potrawom nazwy związanych z miastami, w okolicy których serwuje się je w tak specyficznej postaci. I tak Pavona słynie z hodowli bydła i cielęciny, Verezzo wieprzowiny, Sartosa ryb i owoców morza. Warto przy tym wspomnieć, że poszczególne rodzaje makaronów - jak spaghetti, czy penne - nie różnią się smakiem, a jedynie kształtem. W "Kwiecie Miragliano" najczęściej podaje się:
  • Tagiatelle di Trantio – makaron w sosie śmietanowym z szynką i grzybami – cena 5 p
  • Penne di Verezzo – makaron w sosie jajeczno-śmietanowym z boczkiem i cebulą – cena 4 p
  • Spaghetti di Sartosa – makaron z oliwą, owocami morza i grzybami – cena 12 p
  • Gnocchi di Pavona – kluski z rozmarynem, cielęciną i twardym, ostrym serem – cena 10 p
  • Tortellini di Luccini – pierożki nadziewane serem, mięsem lub grzybami w sosie pomidorowym – cena 4 p
  • Tortellini di Remas – pierożki z nadzieniem serowo-szpinakowym w sosie śmietanowym – cena 3 p Kuchnia tileańska słynie też z napojów alkoholowych, zwłaszcza win. Piwniczka karczmy jest dobrze zaopatrzona w wina z różnych rejonów Tilei, jednak Luciano Trucidare uważa, że mieszkańcy Imperium nie potrafią docenić tak wykwintnego smaku, w związku z czym serwuje im niemal wyłącznie cieńkusze i młode wina. Co innego, gdy gościem oberży jest Tileańczyk albo Bretończyk:
  • młode lub kiepskiej jakości wino – cena 1-3 s za półlitrową butelkę
  • dobre wina - cena 5-25 s za półlitrową butelkę
  • grappa – wódka o intensywnym winogronowym smaku i zapachu - cena 2 s za półlitrową butelkę
  • sambuca – likier o anyżowo-ziołowym smaku - cena 5 s za półlitrową butelkę
  • Jednak specjalnością zakładu są robione przez Lukrecję desery. Panna Trucidare odziedziczyła po matce urodę, a po ojcu talent i zamiłowanie do wypieków. Całe lata wprawy oraz zapał do wyszukiwania przepisów na nowe i stare tileańskie specjały, zrobiły z niej mistrzynię, z którą konkurować może chyba jedynie niziołek Herb Apfelkuchen, osobisty kucharz księżnej Emmanueli. Robione przez córę Trucidarów smakołyki zna każdy Tileańczyk w Nuln, ale mają one też wielbicieli wśród pozostałych mieszkańców miasta, którzy choć raz odwiedzili "Kwiat Miragliano". Podobnie zresztą jak wdzięki Lukrecji. Ku wielkiemu utrapieniu ojca Lukrecji, licząca sobie osiemnaście wiosen panienka jest nie tylko piękna, ale także obdarzona wielkim temperamentem, krnąbrna, nieposłuszna i bardzo lubiąca męskie towarzystwo. Luciano Trucidane, wychowany w tradycyjnej tileańskiej rodzinie, nie może znieść tego, że jego rodzona córka tak chętnie obdarza wdziękami młodzieńców z Imperium. Zawsze marzył mu się zięć pochodzący z Remas albo rodzinnego Miragliano, a uwzględniając fakt, iż Lukrecja ma wielu adoratorów także wśród (niekoniecznie) młodych Tileańczyków, nie należy się dziwić, że w ciągu ostatnich dwóch lat wody Reiku wyrzuciły poniżej Małego Miragliano niejednego kochanka panny Trucidare. Lokal prosperuje świetnie, co zawdzięcza dwóm czynnikom. Po pierwsze, każdy Tileanczyk, który ma do wyboru kuchnię imperialną albo tileańską, zawsze wybierze tę drugą. Po drugie, "Kwiat Miragliano" jest miejscem spotkań gildii przestępczej, której członkowie pochodzą wyłącznie z Miragliano i jego okolic. Na czele tej organizacji stoi tileański książę złodziei Don Vincenzo Leone, a Luciano pełni funkcję jego consigliere - zajmuje się legalnym pomnażaniem pieniędzy pochodzących z wymuszania haraczy, prostytucji, handlu nielegalnymi używkami, a nawet zakazanymi księgami. Małżonka Luciana, Gina Trucidare, na co dzień jest kelnerką bądź zastępuje męża przy szynkwasie. Ale Donna Gina jest także słynną w odpowiednich kręgach i bardzo doświadczoną paserką. Świetnie zna się na sztuce i biżuterii, ale potrafi kupić i sprzedać dosłownie wszystko. Jej najbardziej zuchwałe transakcje stały się legendami nulneńskiego półświatka – kilka lat temu w środku nocy, w ciągu niespełna godziny, sprzedała trzy wozy zboża wraz z ciągnącymi je końmi, innym zaś razem odsprzedała wystraszonym strażnikom miejskim ich własną broń i odzienie. Słabością Donny Giny są kamienie szlachetne, a chęć strojenia się w brylanty, szmaragdy, czy szafiry jest u niej silniejsza od zdrowego rozsądku. Panienka Lukrecja Trucidare z wielką pasją oddaje się gotowaniu i mężczyznom. Mało kto jednak wie, że słodkości, w których się specjalizuje, są śmiertelnie niebezpieczne. Jeśli ktoś pozwoli sobie na klepnięcie jędrnego pośladka karczmareczki albo nawet zbyt długie spojrzenie na jej krągłe kształty grozi mu utrata kilku zębów. Ojciec Lukrecji toleruje wyłącznie adoratorów z tileańskim pochodzeniem i to takich, którzy z prośbą o pozwolenie na spotkanie z córką, przychodzą najpierw do niego. Pozostali amanci, których wszak nie brakuje, kończą ze złamana szczęką albo nawet poderżniętym gardłem. Robione przez pannę Trucidare desery, oprócz niewątpliwych walorów smakowych, mają jeszcze jedną cechę, którą zawdzięczają wieloletnim tileańskim tradycjom i wiedzy młodziutkiej Lukrecji. Na życzenie Luciana Trucidana lub Don Vincenzo, są one z mistrzowską wprawą "doprawiane" truciznami. Przez ostatni rok panienka Lukrecja wykonała więcej zleceń niż wprawni siepacze, jak dotąd jest także w stu procentach skuteczna i dyskretna. Zależnie od woli zleceniodawców, zabójczyni używa składników powodujących natychmiastowy i bezbolesny zgon albo długą agonię w mękach.
    Słodkości panny Lukrecji Każdy z opisanych poniżej deserów można oczywiście zakupić w wersji pozbawionej dodatkowych składników, będących kulinarnymi "wariacjami" panny Lukrecji. Smakołyki te cieszą się ogromnym powodzeniem wśród klientów. Tylko nieliczni wiedzą o ich doprawionych wersjach, które pomimo powodowania nieprzyjemnych dolegliwości, podobno i tak cieszą podniebienie. Zabaglione – deser często podawany w "Kwiecie Miragliano", przygotowywany z żółtek jaj, miodu, wina i miragliańskiego serka mascarpone. Panna Trucidare sama opracowała recepturę, opartą na wyciągu z cyklamenów khemryjskch, która w zależności od stężenia trucizny powoduje silne skurcze i bóle żołądka oraz wymioty albo śmierć. Trucizna z cyklamenów khemryjskich najczęściej używana jest w celu wystraszenia konkurencji. Cannolo – rurki z kruchego ciasta wypełnione kremem z serkiem risotta. Zgodnie ze starą miragliańską recepturą, Lukrecja Trucidare doprawia je belladonną, zwaną w Imperium pokrzykiem. Spożycie tak przygotowanych rurek cannolo wywołuje silne pobudzenie, prowadzące do euforii, spazmatycznego płaczu, halucynacji, a nawet ataków padaczkowych. Podobnie jak truciznę z cyklamenów khemryjskich, Lukrecja używa go przede wszystkim do zastraszenia albo przy przesłuchiwaniu wrogów ojca lub Dona Vincenzo. Panettone – to wysoka, miodowa babka ozdobiona kawałkami owoców, którą w "Kwiecie Miragliano" podaje się z kawą albo sambucą. Z wyglądu panettone przypomina okazałe wypieki niziołków, często zdarza się, że jest dostarczana do domów osób, które ją zamówiły. Ze względu na dużą popularność tej babki Lukrecja do perfekcji dopracowała jej działanie w wersji specjalnej. Panettone Trucidare zawiera spory dodatek popularnego w Imperium szaleju jadowitego. Kilka minut po spożyciu u ofiary występuje pieczenie w ustach i gardle, następnie nudności, wymioty i drgawki, prowadzące do śmierci przez uduszenie. Tiramisu – tradycyjny miragliański deser, skomponowany z kruchego biszkoptu obficie nasączonego kawą i winem, na który nakłada się miragliański serek mascarpone. Jest to iście królewski smakołyk, będący ulubionym deserem miraglianskich dożów. Receptura doprawiania tiramisu tojadem mocnym jest równie stara jak przepis na sam deser. Niejeden władca Miragliano zakończył życie kwadrans po zaspokojeniu swojej kulinarnej zachcianki. Pieczenie w jamie ustnej, swędzenie skóry na całym ciele i pocenie się to objawy, które zdradzają działanie tojadu mocnego. Prowadzą one do zatrzymania pracy serca i utraty ciepłoty ciała, co kończy się nieuchronną śmiercią. Należy dodać, że ofiara nie traci przytomności przed śmiercią. Don Vincenzo szczególnie upodobał sobie ten właśnie smakołyk, który jest zarezerwowany dla jego ważnych gości i interesantów. Większość Tileańczyków wie, że obiad z Don Vincenzo to zaszczyt, którego się nie odmawia. Wiedzą też, że na deser podane zostanie bardzo przez niego lubiane tiramisu. Znają opowieści o tych współbiesiadnikach, którzy nie mieli czystego sumienia albo tych, których Don Vincenzo uważał za nielojalnych – dla nich tiramisu było ostatnim deserem w życiu. Tylko jak tu odmówić? Panna Cotta – tradycyjne tileańskie babeczki ze śmietany z dodatkiem żelatyny i musu owocowego. Otrzymuje się je przez zagotowanie składników, przelanie ich do foremek i przestudzenie. Przed podaniem wykłada się je z foremki na talerz. Podobnie jak przy zabaglione, także tutaj receptura trucizny jest autorstwa samej Lukrecji. Panna Trucidare przygotowuje wyciąg z cisu albiońskiego, który w odpowiednich proporcjach powoduje paraliż układu oddechowego prowadzący do szybkiego zgonu.
    "Kwiat Miragliano" od wieczora do późnych godzin nocnych tętni życiem. W oberży zdarza się spotkać osoby, które są tu po raz pierwszy, ale większość gości to stali bywalcy. Wielu z nich, podobnie jak obsługę lokalu, można zastać w karczmie codziennie. Luciano Trucidare – blisko pięćdziesięcioletni, wysoki i tęgi, jowialny mężczyzna, o ciemnych, mocno przerzedzonych włosach i gładko ogolonej twarzy. Zawsze ubrany w nienagannie białą koszulę i przepasany kolorowym fartuchem. Luciano jest właścicielem i karczmarzem, często jednak zamiast stać za kontuarem dosiada się do klientów, pytając czy posiłek smaczny, o zdrowie albo o wieści ze świata. Trucidare jest chorobliwie zazdrosny o swoją żonę i córkę. Gina Trucidare – żona Luciano, karczmarka, kucharka i kelnerka. Czterdziestoletnia, niska i korpulentna kobieta, o długich, czarnych falistych włosach, zazwyczaj upiętych w kok. Zawsze starannie umalowana i ubrana w kolorowe suknie z dobrej jakości materiałów. Gustuje w biżuterii ze szlachetnymi kamieniami, szczególnymi względami darząc kolczyki i naszyjniki. Jest niemal zawsze uśmiechnięta i bardzo często pozwala sobie na niewybredne żarty w stosunku do dobrze znanych klientów. Znieważenie żony karczmarza jest jedną z niewielu rzeczy, która nieuchronnie doprowadzi do burdy wewnątrz karczmy. Lukrecja Trucidare – wysoka, osiemnastoletnia brunetka o długich prostych włosach, które najczęściej nosi rozpuszczone. Podobnie jak matka uwielbia kolorowe suknie, jednak w ich doborze, ku zgorszeniu ojca, pozwala sobie na sporo frywolności. Figury i urody mogłyby jej pozazdrościć nawet księżniczki ze sztuk Detlefa Siercka. Często uśmiecha się prowokująco do mężczyzn, zwłaszcza tych, którzy nie zdają sobie sprawy z konsekwencji romansu z karczmareczką. Luigi "Brzytwa" Ricoccino – trzydziestoletni, wysoki, szczupły Tileańczyk, o obliczu poznaczonym kilkoma bliznami. Długie, ciemne i zawsze natłuszczone włosy nosi spięte w kucyk. Zawsze ma przy sobie sztylet, z którego potrafi zrobić użytek, podobnie zresztą jak z kuszy, garoty, czy nawet kolorowej, jedwabnej chusty, którą nosi na szyi. Luigi jest caporegime gildii przestępczej Don Vincenzo - przewodzi grupie siepaczy, która po cichu pozbywa się konkurentów, wymusza haracze i pilnuje swoistego porządku w Małym Miragliano. Zazwyczaj spokojny i cichy, nie szuka zwady, ale pilnie obserwuje wszystko, co dzieje się w oberży. Andrea "Słowik" Coretto – dwudziestoletni bard pochodzący z odległej Pavony, ślepo zakochany w Lukrecji Trucidare. Młodzieniec jak na barda przystało, ubiera się bardzo kolorowo, starając się nadążać za obowiązującą modą. Coretto ma piękny głos, ale jego pieśni oparte na kiepskich rymach, są niewarte złamanego pensa. Niestety na swoje nieszczęście uparł się, aby wykonywać wyłącznie pieśni własnego autorstwa. Andrea jest swoistą maskotką miejscowej gildii przestępczej, która nie zapomni mu takich piosnek jak A we mnie jest keks, co pali i niszczy, którą bard wyjąkał na widok konającego po spożyciu kawałka ciasta gościa. Bard jest jedynym adoratorem Lukrecji, którego toleruje jej ojciec, uważając go za zupełnego nieudacznika. Luciano zapewne zmieniłby zdanie, gdyby wiedział, że jego córka od dwóch miesięcy potajemnie spotyka się z bardem. Nicolo "Urwis" Nerri – mimo blisko trzydziestu wiosen na karku, Nicolo ciągle wygląda jak niesforny żak, który zamiast na zajęcia uniwersyteckie, trafił do oberży na kielich wina. Wesoły, niesforny i dokuczliwy chudzielec, niskiego wzrostu, o kręconych włosach. "Urwis" jest kieszonkowcem średnio utalentowanym w złodziejskim fachu, jednak nigdy nie kradnie na własnym terenie. Jego największymi atutami jest szybkość i trzeźwość myślenia. Nie jeden raz wbiegał do karczmy Trucidarich, uciekając przed pościgiem i znikał niczym adorator Lukrecji w nurcie Reiku. Pościg zawsze natrafia na problem bariery językowej, nikt w karczmie nigdy nie widział uciekającego, a w razie zbyt nerwowych poszukiwań skradzionej sakiewki, chłopcy "Brzytwy" chętnie zaprowadzą porządek. Nicolo zaś, jak to ma w zwyczaju, wróci wieczorem i postawi kolejkę przedniego miragliańskiego wina, ku uciesze wszystkich gości. Carlo "Kostka" Verdano – niewysoki, łysiejący czterdziestolatek ze sporą nadwagą i zaniedbaną, zmierzwiona brodą. Carlo sprawia wrażenie wiecznie zawianego, niechlujnego i ślamazarnego jegomościa, jednak takiego właśnie wyglądu wymaga jego fach. "Kostka" jest wybornym kanciarzem, z którym Tileańczycy siadają do gry tylko po to, aby uczyć się trików albo aby asystować przy ogrywaniu obcych. Biada tym, których zwiedzie niepozorny wygląd Carla - bezlitośnie ogra ich co do ostatniego pensa. Verdano ma jednak sekret, o którym nie wiedzą nawet jego tileańscy przyjaciele. Od kilku lat jest jednym z członków Sybarytów, nulneńskiego kultu czczącego Slaanesha. Coraz częściej życie zmusza go do wyborów pomiędzy rodakami, a współwyznawcami, jednak nie jest w stanie się oprzeć pokusom oferowanym przez Księcia Rozkoszy.
    Pomysły na przygody
    - Luciano Trucidare postanowił raz na zawsze ukrócić swawolę swojej córki, wydając ją za mąż. Wybrał odpowiedniego kandydata - dwukrotnie od niej starszego, zamożnego i statecznego Tileańczyka. Lukrecja nie dość, że nie zamierzała pogodzić się z wolą ojca, to rozzłościła się nie na żarty i użyła jednej ze swych trucizn, aby pozbyć się niechcianego amanta. Gdy ojciec dowiedział się o śmierci przyszłego zięcia, najpierw wpadł we wściekłość, a potem przerażenie. Jedna z niepisanych zasad tileańskiej gildii przestępczej mówi, że o śmierci Tileańczyka może zdecydować tylko Don Vincenzo, a samowola będzie bezwzględnie karana. Luciano postanowił pozbyć się ciała, wrzucając je do Reiku. Tymczasem Don Vincenzo podejrzewa, że za jego plecami ktoś prowadzi własne rozgrywki, mające na celu odsunięcie go od władzy, a zamordowany był jego dalekim, ale lojalnym kuzynem… Czy Don Vincenzo wynajmie kogoś z zewnątrz do rozwiązania tej sprawy? Czy znajdą się świadkowie mordu albo pozbycia ciała? Jak daleko posunie się piękna Lukrecja aby zatrzeć ślady zbrodni? - Tego dnia Nicolo Nerri miał co świętować - w sakiewce, którą ukradł nieopodal targu znajdował się złoty wisior w kształcie węża, wysadzany szafirami. Oczywiście jak to zwykle bywa, ofiara przestępstwa zauważyła go, ale tym razem "Urwis" zgubił pościg jeszcze zanim dotarł do Małego Miragliano. W dodatku dostrzegł ten błysk w oku Donny Giny, gdy tylko zobaczyła ozdobę, więc nie dał się zbyć kilkoma sztukami złota i teraz miał w oberży otwarty rachunek. Jednak, o czym Nicolo jeszcze nie wie, pojawiły się spore komplikacje. Wisior jest artefaktem poświeconym Slaaneshowi, który młody Magister Kolegium Światła miał dostarczyć w ręce swoich przełożonych w Altdorfie. Czarodziej obawia się kompromitacji w oczach swoich pryncypałów, więc zdecydował się wynająć grupę awanturników do odnalezienia zguby. Wie on jedynie, że złodziej był Tileańczykiem lub Estalijczykiem, ale w końcu ilu obcokrajowców może mieszkać w Nuln? O artefakcie dowiedzieli się też Sybaryci, którzy mocno naciskają na swego kompana Carlo Verdano, aby zajął się sprawą jak najszybciej. W dodatku artefakt zaczął działać, zaburzając przepływ wiatrów magii w okolicy "Kwiatu Miragliano", co wzbudziło zainteresowanie pewnego sigmaryckiego duchownego. Kto pierwszy odnajdzie magiczny przedmiot? Jak wielu problemów napytają sobie Bohaterowie, rozpytując o ciemne sprawki w Małym Miragliano? I dlaczego Donna Gina wydaje się piękniejsza od własnej córki? - Bohaterowie zostają poproszeni o ochronę przez pewnego Tileańczyka, który obawia się o własne bezpieczeństwo, a ma prowadzić w Nuln rozmowy handlowe z wpływowym kupcem w "Kwiecie Miragliano". Kupcem owym jest nie kto inny jak Don Vincenzo Leone, a obecność ochroniarzy spoza Tilei spowoduje u niego całkowity brak zaufania. Rozmowy będą przebiegały bez zarzutów, a w przeddzień zawarcia porozumienia nasi Bohaterowie zostaną poproszeni przez piękną córkę karczmarza o dostarczenie zamówionych ciast do domu sierżanta straży miejskiej. Następnego dnia okaże się, że zleceniodawca naszych BG zmarł w nocy, prawdopodobnie otruty. W dodatku straż miejska poszukuje grupy awanturników, która otruła sierżanta odpowiedzialnego za tę dzielnicę, a jeden z BG zdaje się pasować do opisu… Czy Bohaterowie pozostawią sprawę nierozwiązaną? Czy jeden z nich zdoła się oprzeć jawnie okazywanym względom uroczej córki karczmarza? Czy Luigi Ricoccino, zwany Brzytwą, jest faktycznie tak szybki jak mówią Tileańczycy?
    Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



    Czytaj również

    Komentarze

    string(15) ""

    8536

    Użytkownik niezarejestrowany
       
    Ocena:
    0
    O cholera, zglodnialem :D Moje ulubione smaki - sos smietanowy, masa jajeczna, szpinak, oliwki... mniam.
    15-03-2009 00:34
    Radowid
        Fajniutkie.
    Ocena:
    0
    Zwłaszcza dodatki specjalne.
    15-03-2009 10:49
    E_elear
       
    Ocena:
    0
    Tekst ciekawy, na pewno do wykorzystania na sesji, jako lokacja istotna dla przygody (np. jako miejsce spotkań gildii przestępczej, miejsce zabójstwa lub epizod urozmaicający).
    Swoją drogą trochę za dużo tych zatruć w jednym miejscu. Nikt nie powiązałby tych morderstw z karczmą i jej właścicielem ? Co z renomą zakładu ?. A jeśli goście wiedzą o praktykach jakie mają tam miejsce, to czy nie boją się tam jeść ? No i w końcu kto o zdrowych zmysłach z konkurencji gangu spożywałby posiłek w miejscu ich spotkań? (chyba że mają możliwość serwowania dań na zewnątrz ?).
    W każdym razie ja bym się tam nie stołował, (jak dla mnie za dużo dodatków :) )
    15-03-2009 13:13
    karp
        @ E_elear
    Ocena:
    0
    To ze trucizn kilka, nie znaczy, ze Lukrecja ukatrupia kogoś co dzień ;) Ponadto jeśli juz, to "deserek" mozna zaaplikować w obecności tylko samych swoich.

    No i jeszcze - Don Vincenzo nie odmawia się pysznego tiramisu, chyba ż emasz coś do ukrycia... ;)

    A tak na marginesie - jak komuś wpadnie do głowy pomysl na przygodę, albo motym inspirowany tym tekstem, to serdecznie zapraszam do wpisania dgo ponizej w komentarzu.
    pozdrawiam
    15-03-2009 13:34
    Kyousei
       
    Ocena:
    0
    Bravo ! Świetna robota ! Mam też nadzieje, że to nie koniec i usłyszymy coś więcej o Donie Vincenzo i jego "rodzinie" ;)
    15-03-2009 15:39
    8536

    Użytkownik niezarejestrowany
       
    Ocena:
    0
    Wow, robie sie slawny, dostaje minusy za nic :D
    15-03-2009 21:21
    nerv0
       
    Ocena:
    0
    Czy mi się zdaje, czy ten tekst jest pewnym nawiązaniem do opowiadania "Swiętoszek"(to chyba ten tytuł) ?
    16-03-2009 11:47
    karp
       
    Ocena:
    0
    Moze takim drobniuteńskim. Tam wspomiałem o dzielnicy Małe Miragliano, a tutaj skupilem się na jednym jej elemencie.
    No cóz, tak się jakos składa, że Nuln to moje ulubione miasto Imperium ;)
    16-03-2009 12:00
    triki
       
    Ocena:
    0
    Jest kilka pewniaków u karpia:
    jego postać będzie z Nuln
    w jego tekście pojawi się ów miasto, albo
    kiełbasa (przynajmniej jako nazwisko Wurst)
    16-03-2009 12:27
    8536

    Użytkownik niezarejestrowany
       
    Ocena:
    0
    No bo Nuln to najpiekniejsze miasto Imperium ;) Osobiscie wole Talabekland, ale jak miasto to tylko stolica nauki i sztuki.

    Karp - brawo za "A we mnie jest keks" - cudo :D
    16-03-2009 12:33
    nerv0
       
    Ocena:
    0
    Nuln też jest moim ulubionym miastem Imperium. :) Z prowincji to chyba wissenland i ta sąsiadująca z Sylvanią (no zapomniałem, czyżby stirland? :) ).

    W każdym razie karpiu im więcej Nuln tym lepiej. Masz może zamiar nieco bardziej rozbudować swoje Małe Miragliano? :)
    16-03-2009 13:14
    karp
       
    Ocena:
    0
    Masz może zamiar nieco bardziej rozbudować swoje Małe Miragliano?

    W ogóle o tym nie myślałem, ale jak masz ochotę, to proszę bardzo, śmiało ;)
    16-03-2009 13:28
    nerv0
       
    Ocena:
    +1
    Tja, musiałbym się jeszcze tylko zebrać na to żeby napisać coś co nadawało by się do publikacji w formie artykułu. Poza tym to twoje Miragliano. :)
    16-03-2009 13:37
    8536

    Użytkownik niezarejestrowany
       
    Ocena:
    0
    A ktos mnie caly czas kocha widze ;]
    16-03-2009 21:04
    nerv0
       
    Ocena:
    0
    Czyżby jakiś wściekły fan obrażony za to, że nie dostał autografu? ;)

    Zresztą ja nie widzę przy twoich komentarzach żadnych minusów (jeśli o to chodzi).

    EDIT.

    Oj, ale u siebie widzę plusa. Czyżby ktoś źle wcelował? :D
    17-03-2009 08:40
    8536

    Użytkownik niezarejestrowany
        nerv0
    Ocena:
    0
    Widac jakas dobra dusza dodaje mi plusa, w walce z niesprawiedliwoscia spoleczna ;)
    17-03-2009 09:38
    Viriel
       
    Ocena:
    0
    Dobre dusze już tak mają ;)

    A przy okazji, zachęcam aby powrócić do dyskusji na temat tekstu a nie "afery minusowej".

    Karp podał kilka przykładowych pomysłów na sesję z Małym Miragliano w tle. Oczywiście, jest jeszcze opcja wplątania Bohaterów na wiele innych sposobów. Może któryś ze zmęczonych płaceniem haraczu kupców poprosi o pomoc.

    Kuszące jest też zagranie drużyną z Małego Miragliano. Z jednej strony wierność bossowi, z drugiej - własne sprawy, które dla większej frajdy, bądą w opozycji do woli Dona.

    Panna Lukrecja może przygotować zatruty deserek, ale co jeśli posłaniec się pomyli i wypiek trafi w niewłaściwe gardło? Czy trucicielka, znana ze swojego profesjonalnego podejścia do zawodu, pozwoli sobie na taką rysę w historii działania?

    Nuln jest również moim ulubionym miastem - nic sie w tym względzie nie zmieniło od pierwszej edycji ;) Małe Miragliano można wykorzystać podczas prowadzenia Kuźni Nuln i ubarwić tym prezentację miasta.
    17-03-2009 15:07
    Krishakh
       
    Ocena:
    0
    Pyszne! Smakowite!

    Nie za dużo, nie za mało,
    tak, by inspirację dało.
    Bardzo mi się podobało ;).

    No i Rodzina TRUCIdare... :]

    Słowem: Mniam-gulp-a co to-arrrgghhh.
    :)
    21-05-2009 09:27

    Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.