» Recenzje » Wszystkie » Księga Spaczenia

Księga Spaczenia


wersja do druku
Autor: Redakcja: Daniel 'karp' Karpiński

Księga Spaczenia
Ja, Gerard z łaski Sigmara, pokorny jego sługa, kapłan, kronikarz, na wstępie przekazuję pozdrowienie Esmerowi III - Wielkiemu Teogoniście, arcykapłanowi, braciom kapłanom i mnichom. Niechaj wam będzie wiadome, że z sigmaryckiego natchnienia piszę te słowa(...)

(…)postanowiono, że księga ma powstać (…)Jakoby wróżone przez oponentów zło, nie wypłynęło z tworzonych wersetów, przeor nakazał by wszyscy kapłani stawili się w świątyni modląc się o łaskę Młotodzierżcy. (…)Główne misterium odbyło się o świcie. Wiele zacnych dam i mężów przybyło, me oczy, choć stare, tylu znakomitości w jednym miejscu, nie widziały. Magistrowie, uczeni, kapłani, obrońcy prawa. (…)Gdy nastać miał kulminacyjny moment obrzędu, stała rzecz dziwna - kometa, symbol człowieka-boga, jedności Imperium, runęła z łańcuchów i z hukiem roztrzaskał się o marmurową podłogę. Do dziś szepcze się pokątnie, że to zły znak, omen najgorszego(…)

(…)Długo oczekiwana chwila nastała. "Księga Spaczenia", zbiorowa praca wielu uczonych w piśmie, trafiła na klasztorne półki, ponad trzysta stron, istny skarbiec, na którego kartach mieści się cała znana nam mądrość o tajemnicach domeny chaosu.(…)

Gdy tom trafił w me ręce, nie mogłem opanować ich drżenia (…)Wiedza zawarta w wersach, zdaje się na nowo otwierać oczy i uszy na otaczający nas świat, a trwoga, którą budzi, winna uczyć pokory.(…)

Księga - jako praca zbiorowa, skupia wyniki prac uczonych wielu profesji. Historycy, uczeni w starożytnych pergaminach, snują opowieść o kolebce, historii i poczynaniach Chaosu na przestrzeni wieków. Teolodzy, w swych dysputach opisują cztery plugawe bóstwa, ich wyznawców, kodeks, sposoby werbowania nowych członków kultu. Dział o mocy eteru i plugawym Dhar opisują Magistrowie nauk magicznych, doświadczenia swoje przelali również kartografowie, odkrywcy, wojowie, uczeni w medycynie, mędrcy, inżynierowie, kowale i w końcu obrońcy Imperium.

(…)Śnię, by powrócić raz jeszcze do lektury. Księga Spaczenia z czasem przekonuje o swojej doskonałości.

(…)Oficjalnie Wielki Klasztor Sigmara poddany został kwarantannie. Z okna mej celi widzę zasępioną twarz Wielkiego Teogonisty...

(…)Dekret ów nie tylko zabrania rozpowszechniania woluminów, ale jasno nakazuje spalenie wszystkich egzemplarzy "Księgi Spaczenia". Muszę uratować choćby jedną kopię… Bogowie dopomóżcie(…)


***

Pierwsze drżenie serca wywołuje grubość ksiązki. Od razu na myśl przychodzą dobre wspomnienia jakie zostały po lekturze Królestwa Magii, które notabene jest dla mnie najlepszym dodatkiem, jaki doczekał się polskiej edycji. Rzut oka na spis treści zwiększa podekscytowanie. Dociera myśl o obszerności suplementu, wróżąca miłe chwile z lekturą. Jednak niestety nie do końca tak jest.

Recenzowanie Księgi Spaczenia, wydaje się być zadaniem trudnym. Tytuł był bardzo oczekiwany przez fanów i wzbudzał emocje zanim książka trafiła na półki. Dodatek zawiera wiele nowych informacji, kilka z nich budzi poważne kontrowersje, a sam poziom przekazywanej wiedzy na temat domeny Chaosu jest bardzo nierówny. Znalazłem fragmenty, które mnie zachwyciły, ale były też takie, które wyrzuciłbym bez skrupułów.

Nie ma sensu opisywać po kolei rozdziałów i w dwóch zdaniach streszczać ich zawartości. Każdy z Was może zdobyć taką wiedzę, czytając spis treści. To nie da jednak wystarczającego obrazu Księgi Spaczenia. Rozpocznę od mankamentów, rzeczy moim zdaniem niepotrzebnych lub obniżających końcową ocenę. Opisane poniżej wady zaburzyły mi obraz "dodatku idealnego".

Najwięcej kontrowersji wzbudziła we mnie wizja mutacji, odmieńców i katalog przemian. Moje zastrzeżenia dotyczą zarówno opisów, jak i rozwiązań mechanicznych.

Primo - sugerowane w podręczniku opisy tworzą z Imperium krainę odmieńców, a kreowany zasięg mutacji wypacza wizję Starego Świata, jaką zbudowałem przez lata gry. Według dodatku, bycie albinosem, to już spaczenie Chaosem. Fragmenty sugerujące, że nie ma w Imperium człowieka, który nie słyszał płaczu matki po urodzeniu mutanta – jeżą włos na głowie. Próba stworzenia z kraju Sigmara "świtu żywych trupów" – to mój największy zarzut.

Secundo - samą tabelę k1000 mutacji uważam za nieporozumienie. Rozumiem, że jest to ukłon w stronę młodszych fanów systemu, ale na Sigmara, nie róbmy z Mistrzów Gry ludzi do odczytywania wyników rzutów kości. Wszak prowadzenie sesji RPG wymaga pewnej kreatywności, którą tego typu tabele zdają się zabijać. Treść tabeli także pozostawia sporo wątpliwości, zawiera takie perełki jak drgawki (niczym nie różniące się od epilepsji), czy wspomnianego wcześniej albinosa.

Tertio – rozwiązania mechaniczne, które tworzą swego rodzaju błędne koło. Raz otrzymana mutacja, prędzej czy później powoduje powstanie kolejnych. Rozumiem nieokiełznanie sił Chaosu, ale taki stan rzeczy doprowadziłby w krótkim czasie do zagłady Imperium, a z Kislevczyków stworzyłby kolejną hordę Chaosu.

Do obniżenia końcowej oceny przyczyniły się także powtórzenia. Pomijam fakt przekazywania tych samych informacji, które otrzymaliśmy w innych dodatkach, choć i one budzą we mnie negatywne uczucia. Zdaję sobie jednak sprawę, że są miłośnicy 'wojennego młota", którzy kupują pozycje sygnowane logiem Black Industries wybiórczo. Tym, na co nie mogę znaleźć usprawiedliwienia, jest wiele powtórzeń w ramach samej Księgi Spaczenia. Fragment o Khorne gardzącym magią i magami, przewija się kilkakrotnie, podobnie sprawa ma się z opisem niszczycielskich bóstw. Powstaje nieodparte wrażenie, że autorzy po prostu szukali przysłowiowej "zapchajdziury" albo, że osoba koordynująca projekt, nie do końca wywiązała się ze swoich obowiązków.

Mieszane uczucia budzi bestiariusz. Autorzy wspominają, że większości opisywanych stworów bohater może nie spotkać w czasie swojego całego życia, jednak gdyby ode mnie to zależało, wyrzuciłbym kilka bestii ze spaczonych stronnic. Nie pasują kompletnie do obrazu Starego Świata.

Czas na rzeczy solidne – czyli elementy sprawiające, że ten dodatek po prostu watro mieć. Tych w Księdze Spaczenia na szczęście nie brakuje, a oto najważniejsze z nich.

Black Industries ostatnimi tytułami przyzwyczaiło nas do wysokiej jakości wydań: twarda okładka, dobry papier, znana miłośnikom szata graficzna. Polski wydawca, Copernicus Corporation, przekładał to na nasz rynek bez zarzutu. Dostaliśmy ponad trzysta stron spisanych "inkaustem ze spaczenia i moczu", w bardzo dobrej oprawie. Podręcznik wydaje się być wytrzymały i ładnie prezentuje się na półce. Zamieszczone w środku rysunki trzymają poziom, choć jak to zwykle bywa przy wielu ilustratorach, każdy znajdzie takie, które bardziej lub mniej przypadną mu do gustu. Brawa należą się Copernicusowi za doskonałą polską wersję językową. Błędów można tu szukać ze świecą.

Do tej części oceny zaliczam fragmenty o historii i magii Chaosu. Otrzymałem dokładnie to, czego spodziewałem się po dodatku traktującym o Chaosie. Kilka słów o kolebce niszczycielskich potęg, nowe czary, rytuały, profesje magiczne, informacje kompatybilne z kreowaną wcześniej wizją świata.

Podręczniki sygnowane żółtym logiem Warhammera, przyzwyczaiły nas już do "ramek", dodatkowych informacji zamieszczanych niezależnie od tekstu podręcznika. Nie zabrakło ich też w omawianym dodatku. Już wstęp raczy nas recenzją tytułu, spisaną przez przedstawiciela strony Chaosu. Dalej warta polecenia jest historia Krwawej Maryśki, znajdziecie też kilka krótkich opowiadań, wypowiedzi mieszkańców Imperium, plany, statystyki, czyli wszystko co winno wzbudzić wenę u Mistrza Gry.

Teraz pora na rzeczy, które wzbudziły mój szczery zachwyt i stanowią o, mimo wszystko, wysokiej ocenie końcowej. Te fragmenty wbiły mnie w fotel, pozwalając na chwilę zapomnieć o otaczającym mnie świecie.

Brawa należą się za opis Norski, Kurgan, Hungów, krasnoludów chaosu i mrocznych elfów. Opis Norski jest najobszerniejszy. Spotkałem się z zarzutem o podobieństwie do wikingów, który dla mnie jest bezpodstawny, gdyż na tego typu inspiracjach bazuje większość światów fantasy. Po Bretonii, otrzymujemy kolejną, opisaną w duchu drugiej edycji krainę. Kolejne miejsce, gdzie możemy zesłać graczy, którego opis, pozwala bez problemu rozegrać na północnym półwyspie niejedną kampanię.

Chyba każdy czytelnik Roty, chciał widzieć Kurgan na swojej sesji. W Księdze Spaczenia bez problemu znajdzie potrzebne do tego informacje. Opis nie jest zbyt długi, ale wyczerpujący i przede wszystkim zostawiający dużo miejsca na własne innowacje.

Najmniej miejsca pozostawiono innorasowym wyznawcom mrocznych bóstw, jednak zawarte tam informacje pozwalają bez problemu na dołączenie wyżej wymienionych, do pełnego obrazu Starego Świata.

To, że paleta barw Warhammera zyskała nowe krainy, plemiona, opis ras – to jedno. Druga sprawa to otrzymany wór pomysłów, który swoim ciężarem może przygnieść najroślejszego Wybrańca Chaosu. I nie chodzi mi o to, że podręcznik co chwila sugeruje pomysły na przygody, bo ich poziom jest różny. Sama lektura Księgi dostarcza nam idei na kilka kampanii. Tu szczególnie polecam opisy spaczonych dzieł sztuki, Pustkowi Chaosu, zbrojowni. Mistrzu Gry - materiału na scenariusze znajdziesz co niemiara. Przeczytanie tego dodatku, dostarczy wiele zaskakujących rozwiązań i pomysłów, a czyż nie to powinno decydować o zakupie podręczników do RPG.

Może uległem zgubnemu wpływowi spaczenia, a może Mroczne Potęgi zainteresowały się moją skromną osobą, ale pomysły zrodzone po lekturze, nastawiają mnie bardzo przychylnie do recenzowanej książki. Kolejna konkluzja, może być już tylko wynikiem opętania, albo mutacji, ale uważam, że oprócz podręcznika głównego i Królestwa Magii, jest to niezbędny dodatek dla prowadzącego. Polecam.


Jakość wydania Księgi Spaczenia nie stanowi wyjątku – dostaliśmy podręcznik solidny, estetyczny, po prostu trzymający poziom. Jedynym zgrzytem może być porównanie czcionek z wstępu – w mojej opinii wydanie polskie ma tutaj angielskiemu czego pozazdrościć.

Treść dodatku, choć zaiste dostarcza wielu ciekawych pomysłów, sprawiłaby iż po dosłownym dostosowaniu się do wszystkich zaleceń autorów, prowadzilibyśmy w Starym Świecie odbitym w krzywym zwierciadle. W Imperium, w którym więcej jest mutantów, niż normalnych obywateli i więcej kultystów, niż sigmarytów.

Zachwycają drobne pomysły, opisy gadżetów, spaczonych przedmiotów, wrogich kultów i kultur, wszystko to można chłonąć jak sucha gąbka. Niestety są też dłużyzny i nuda – jak chociażby tabela mutacji, co gorsza, są pomysły wołające o pomstę do nieba… Oczywiście tego nad Altdorfem.

Po lekturze Księgi Spaczenia nie wyobrażam sobie grania w jednej drużynie z Norsmenem, wszak jego kraj to wróg, który dobrowolnie lub pod przymusem, odpowie na każde wezwanie sił Chaosu. Opisy mutacji poddają pod wątpliwość istnienie chorób, czy anomalii niezwiązanych z Chaosem. Natomiast grubo przeszło połowa mutacji jest na "normalnych" sesjach niegrywalna.

Księga Spaczenia to z całą pewnością podręcznik przydatny dla każdego Mistrza Gry, jednak pozostał mi pewien niedosyt. Mam nieodparte wrażenie, że koordynator linii wydawniczej w Black Industries, zaczyna nieco się gubić w koncepcji spójnej wizji Starego Świata. Sobie i fanom systemu szczerze życzę, aby moje wrażenie nie znalazło żadnego potwierdzenia w kolejnych dodatkach.

Daniel 'karp' Karpiński


Ocena: 4.5 / 6



Czytaj również

Unboxing: WFRP - Signs of Faith
Otwieramy dodatek dla kapłanów
- recenzja
The Enemy Within
Stary wróg w nowej szacie
- recenzja
Black Fire Pass
- recenzja
Faith of Sigmar
Drukować czy nie drukować?
- recenzja
Lure of Power
- recenzja

Komentarze


Gruszczy
   
Ocena:
0
Tabelki do losowania to najfajniejsza rzecz na świecie. Losowanie przynosi tak wiele fajnych pomysłów, rodzi masę idei i niespodziewanych układów. Losowanie fajne jest :-)

A jak przeglądałem Księgę Spaczenia w Empiku to całkiem fajna mi się zdała. Przez moment żałowałem, że już nie gram w młotka.
25-09-2007 23:39
Xeel
   
Ocena:
0
Nie miałem jeszcze w rękach KS, ale przedstawiona w recenzji perspektywa czegoś co miało być, bo ja wiem - umrrrrocznieniem? ;)Starego Świata nie jest chyba strzałem w dziesiątkę. Zapoznam się z KS, może zmienię zdanie, no ale chyba zahaczamy tu o wizję lekko paranoidalną ;). Choć to, rzecz jasna, wszystko kwestia podejścia i gustu.

No i fajna recka ;)
26-09-2007 01:41
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ciekaw jestem, czy tabela choc troche podobna jest do tej z REalms of Chaos! Tam to byly ciekawe rzeczy, lacznie z bolt gun`ami :) I zgaadzam sie z Gruszczym - losowanie fajne jest!
26-09-2007 08:52
karp
   
Ocena:
0
Oczywiście, ze losowanie jest fajne - chyba, ze masz 70-80% na zakończenie w tym momencie historii postaci, no np. wyrośnie jej druga glowa na tej już posiadanej, albo dodatkowe szesć par oczu na samej twarzy. A co gorsza losowanko będziemy powtarzac przy każdej pełni Morslieba...
26-09-2007 09:56
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"samą tabelę k1000 mutacji uważam za nieporozumienie. Rozumiem, że jest to ukłon w stronę młodszych fanów systemu, ale na Sigmara, nie róbmy z Mistrzów Gry ludzi do odczytywania wyników rzutów kości."

Za recenzje w Polter.pl juz podziekuje. Nie dosc, ze bredzenie,t o jeszcze obraza sie ludzi. Ile ty sam masz lat, koles, ze walisz takie teksty? Chcesz opowiadan, to idz do ksiegarni!

Fuj.
26-09-2007 10:14
~cedryk

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Co do Imerium kraju mutacji to nie jest tak jak to autor odebrał IMHO
1 noworodki z mutacjami są w wiekszości zabijane.
2 styczność z chaosem może powodować otrzymanie mutacji to jest zrozumiałe, jak również że może ja pogłebiać oczywisci po nie udanym rzucie w taki sposób osoby mało odporne bardzo szybko przemieniją się w bestie chaosu a te bardziej odporne moga całe zycie zyc z pojedynczą mutacja oczywiscie jesli jest ona trudan do odkrycia a wiele jest.
3 nieprwdą jest że przy kazdej pełni tylko w wypadku jesli w miesiąc po otrzymaniu mutacji nie powiedzie się rzut jesli sie powiedzie poźniej nie rzuca się już.
26-09-2007 10:31
644

Użytkownik niezarejestrowany
    @karp
Ocena:
0
No coz, w koncu to chaos :) A jak zycie moze zakonczyc wiekszosc spotkan na drodze, to druga glowa jest przynajmniej milym urozmaiceniem :)
26-09-2007 11:17
~subutai

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wydaje się, że samo urodzenie jako albinos nie jest mutacją. Jest nią natomiast zmiana ilości pigmentu już w późniejszym życiu. Wyobraźmy sobie normalnie "zabarwionego" BG, który w dopiero trakcie gry udległa takiej przemianie skóry.
26-09-2007 11:23
~Drachu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No właśnie. W Królestwach Hałasu rozumisz, była taka klawa tabelka. Też rzucało się k1000 i był kwas zamiast krwii, albo broń palna. Dla mnie czad.
Zresztą ta sama tabelka była w MiMie później.

Nie wiem czy kupować, wali mnie kultura Norsów, Mrocznych Elfów, ich mentalność i filozofia. Sorry, zasypiałem zwykle przy opisach świata w dodatkach do WFRP. No a niektóre powiedzonka z różnych zakątków Bretonii, czy Imperium były żenadne :P
Za to chcę fajnych narzędzi do wprowadzania chaosu na sesjach w Imperium.

To co dla recenzenta jest zaletą, mnie nudzi niezmiernie. To co dla niego jest wadą, ja uznaję za użyteczne narzędzie.
Jak opis świata, to taki na zasadzie masy zahaczek fabularnych - jak w DL, czy 7th sea. Co akapit to pomysł na sesję.
Natomiast opis na zasadzie "Discovery Channel" (poznaj kulturę Krasnoludów Hałasu, chociaż nie uświadczysz ich pod Altodorfem) też może się podobać, ale tylko pod warunkiem,że czyta go Czubówna. W przeciwnym razie usypia.
26-09-2007 11:57
Szczur
    Po lekturze
Ocena:
0
recenzji mam bardzo silne wrażenie, że styczność autora z oficjalnym uniwersum WFRP była znikoma i opierała się bardziej na jego autorskiej wizji, do której przypadkiem podręcznik nie pasuje.

Primo - sugerowane w podręczniku opisy tworzą z Imperium krainę odmieńców, a kreowany zasięg mutacji wypacza wizję Starego Świata, jaką zbudowałem przez lata gry. Według dodatku, bycie albinosem, to już spaczenie Chaosem.

W WFRP albinizm _zawsze_ był w tabelce mutacji - wystarczyło sobie spojrzeć do przygody w podstawce do I edycji. O takich rarytasach jak RoS czy RoCh nie wspomnę, bo z założenia wychodzę, że autor o nich nigdy nie słyszał skoro takie teksty wypisuje.
Również lektura dotychczasowych materiałów do młotka - zarówno obu edycji erpega, jak i kolejnych edycji bitewniaka, bardzo wyraźnie pokazuje na bardzo duży zasięg chaosu, liczne mutacje oraz częste występowanie mutantów wszelkiego rodzaju.
Trzeba to było tylko przeczytać, zamiast budować sobie autorski obraz gry, niezbyt związany ze Starym Światem.


Tekst o tabelce jest tak żenujący, że aż szkoda go komentować - przedmówcy napisali wszystko co trzeba.


Kolejne teksty tego autora będę omijać po zobaczeniu nazwiska - nie widzę sensu czytania recenzji kogoś, kto ma niskie pojęcie o oficjalnym uniwersum WFRP i zamiast rzetelnie recenzować produkt zajmuje się wrzucaniem swoich wizji.
26-09-2007 13:13
zegarmistrz
    O Buuuu...
Ocena:
+1
Kurcze, już myślałem, że sobie nabije kilka punktów za recenzje... A tu niespodzianka.

Ciekaw jestem, czy tabela choc troche podobna jest do tej z REalms of Chaos! Tam to byly ciekawe rzeczy, lacznie z bolt gun`ami :) I zgaadzam sie z Gruszczym - losowanie fajne jest!

Generalnie tabelka jest podobna do tej z RoC. Praktycznie stanowi jej klona, przy czym wycięto najgorsze kwiatki i dziwadła (np. większość mutacji technicznych, zostawiono tylko jedną).

Osobiście z treścią recenzji trudno mi się zgodzić, mimo, że ocena jest relatywnie wysoka. Księgę Spaczenia dostałem w swoje ręce dwa dni temu, razem ze "Złodziejem Czasu" Pratchetta. O ile Pratchett leży gdzieś pod łóżkiem, KS przeczytałem w dwa dni, poświęcając na to każdą, wolną chwile. To pozycja niesamowita. Na pewno jest to najlepszy podręcznik wydany do Warhammera w Polsce i najlepsza pozycja ostatniego roku.
26-09-2007 14:02
Altheriol
   
Ocena:
0
Przeglądałem ten podręcznik i przyznam szczerze, że dużo bardziej zainteresowały mnie skrytykowane przez autora tabelki, niż rozległe opisy.

To nonsens uważać, że tego typu tabelki nie pasują do WFRP - ja rozumiem, że można po prostu ich nie lubić, ale dodatki do warhammera żyją właśnie dzięki tym gadżetom. Tak samo jak charakterystyczną cechą jest wszechobecny chaos i mutacje (losowe :P)
26-09-2007 14:04
zegarmistrz
    O Buuuu...
Ocena:
0
Kurcze, już myślałem, że sobie nabije kilka punktów za recenzje... A tu niespodzianka.

Ciekaw jestem, czy tabela choc troche podobna jest do tej z REalms of Chaos! Tam to byly ciekawe rzeczy, lacznie z bolt gun`ami :) I zgaadzam sie z Gruszczym - losowanie fajne jest!

Generalnie tabelka jest podobna do tej z RoC. Praktycznie stanowi jej klona, przy czym wycięto najgorsze kwiatki i dziwadła (np. większość mutacji technicznych, zostawiono tylko jedną).

Osobiście z treścią recenzji trudno mi się zgodzić. Księgę Spaczenia dostałem w swoje ręce dwa dni temu, razem ze "Złodziejem Czasu" Pratchetta. O ile Pratchett leży gdzieś pod łóżkiem, KS przeczytałem w dwa dni, poświęcając na to każdą, wolną chwile. To pozycja niesamowita. Na pewno jest to najlepszy podręcznik wydany do Warhammera w Polsce i najlepsza pozycja ostatniego roku.
26-09-2007 14:04
~embir82

Użytkownik niezarejestrowany
    Po przeczytaniu recenzji
Ocena:
0
Mam 25 lat i wcale nie uważam, że takie tabelki to niepotrzebne dodatki dla młodych graczy, które zabijają kreatywność. Czasami jest tak że człowieka dopada brak weny i pomysłów a wtedy taka tabelka jest nieocenioną pomocą. Poza tym wyniki jakie dzięki niej otrzymamy nieraz mogą wręcz zainspirować (pamieta ktoś kreowanie historii postaci i tła w Cyberpunku?)

P.S. I jeszcze jedno. Nie zapominajmy że Rpg to tylko zabawa. Postulaty z cyklu "wyrzućmy tabelki bo zabijają kreatywność" brzmią śmiesznie i pretensjonalnie.
26-09-2007 14:38
~Syphon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zgadzam się z autorem, że tabele "mutacyjne" to nieporozumienie bo wg mnie otrzymanie mutacji z losowaniem ma niewiele wspólnego.
A argument, że takie tabelki są przydatne kiedy Mg braknie weny...coż,może warto w takim momencie zmienić MG panowie i panie.
P.S. Drogi Autorze, nie przejmuj się, że wielu moich przedmówców zarzuca ci nieznajomość uniwersum WFRP.Niektórzy po prostu nie rozumieją, że podręczniki to nie Biblia... i nie tolerują prezentacji własnej opinii, która jest inna niż ich własna.
26-09-2007 15:11
triki
    Odpowiedź
Ocena:
0
Będąc autorem recenzji miałem prawo umieścić swoje zdanie i to zrobiłem. Jak dla mnie osoba, która nie ma na tyle własnej inwencji, by stworzyć mutację adekwatną do sytuacji, nie powinna być prowadzącym. Same punkty w tabeli takie jak albinos czy drgawki to po prostu kpina.

Nie będę odpowiadał każdemu z Was, bo to prowadzi do flejmu, a tego chcę uniknąć.

W samym zdaniu o tabeli mutacji nie doszukałem się elementów, które mogą kogoś obrazić.
Jednak, żeby zakończyć ten wątek, pragnę przeprosić "wszystkich czytających tabele podczas sesji mistrzów gry". Na swoje usprawiedliwienie dodam, że to nie był artykuł o sposobie prowadzenia Warhammera, tylko moja recenzja Księgi Spaczenia. Każdy z Was, może zamieścić swoją.
26-09-2007 15:33
~embir82

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ręce opadają... Nie wiem czy wiesz ale nie każdy grający chodzi do podstawówki lub liceum i ma nadmiar czasu. W mojej grupie są osoby które mają na głowie pracę, pisanie magisterki i dziecko w drodze. Nie zawsze jest czas by usiąść i całymi godzinami obmyślać intrygujące fauły lub mutacje dla potworów, które gracze mogą niekiedy usiepać jednym ciosem miecza. Czasami jest tak że gdy mamy czas MG ma z godzinkę lub dwie na wymyślenie przygody. Bardzo dobrze że w dodatku jest taka tabelka. Kto chce zrobi z niej pożytek, a ten kto jest "pełnym weny" licealistą z nadmiarem czasu po prostu z niej nie skorzysta.
No i to stwierdznie co ma wspólego mutacja z losowością... Biorąc pod uwage zmienną i nieprzewidywalną z definicji nature Chaosu wydaje się oczywistym że najbardziej odpowiednim wyborem mutacji jest jej wylosowanie.
26-09-2007 15:44
~Azi

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Drobna uwaga odnośnie losowania mutacji, jedne postać niszczą inne wzmacniają, dlatego lepiej jest je losować wtedy MG nie jest posądzany o stronniczość czy też złośliwości.

- bo ty mi postać mutacją zniszczyłeś specjalnie a kumpel dostał coś fajnego.
itd.
26-09-2007 17:25
Xeel
   
Ocena:
0
Nie da się ukryć, że losowanie mutacji z tabelki to kwestia czystego przypadku, więc nie zachodzą jakiekolwiek obiekcje pod adresem MG ;) Można je lubić albo nie, no ale dobrze że autorzy KS je zamieścili, kto potrzebuje ten je wykorzysta, kto nie zda się na kreatywność, i tyle.
26-09-2007 18:25
18

Użytkownik niezarejestrowany
    @triki
Ocena:
0
Autorzy wspominają, że większości opisywanych stworów bohater może nie spotkać w czasie swojego całego życia, jednak gdyby ode mnie to zależało, wyrzuciłbym kilka bestii ze spaczonych stronnic. Nie pasują kompletnie do obrazu Starego Świata.

Odnośnie tego fragmentu - Szczur +1, wydaje mi się, żę Twoja znajomość uniwersum Warhammera opiera się raczej na niepewnych podstawach. Demony i inne istoty opisane w "Księdze Spaczenia" są bardzo dobrze wpasowane w realia Starego Świata. Były zresztą obecne już w pierwszej edycji (co prawda ich opisy drukowano w MiMie, a nie podręcznikach, ale zgadzały się z bitewniakowymi). Taka bestia Nugle'a była obecna nawet w "Kontrakcie Oldenhallera". :)
27-09-2007 08:06

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.