Faith of Sigmar

Drukować czy nie drukować?

Autor: Krystian 'Krishakh' Pruchnicki

Faith of Sigmar
Faith of Sigmar to pierwszy dodatek do III edycji WFRP, przy tworzeniu którego FFG postanowiło wykorzystać formułę Print On Demand. Jest to dość kontrowersyjne rozwiązanie, szczególnie, że druk na zamówienie nie kojarzył się do tej pory z suplementami do Warhammera.

Faith of Sigmar to z pewnością najmniejszy moduł, z jakim spotkałem się do tej pory w mojej przygodzie z Warhammerem którejkolwiek edycji. Wykonanie tego mini-zestawu jest skromne: opakowane w plastik karty nie zawierają zbyt wielu ilustracji, czy miłych dla oka gadżetów. Ciekawostką jest jednak sama okładka, czy raczej karta frontowa, przedstawiająca kapłankę Sigmara. Jest to, skądinąd, miły akcent koedukacyjny, który rzuca wyzwanie nieco skostniałemu wizerunkowi łysych, surowych kapłanów płci brzydkiej.

Jeśli chodzi o jakość komponentów, nie można nic zarzucić wydawnictwu zza wielkiej wody. Karty nie mają zbyt wielu błędów, czy niedoróbek. Papier nieco różni się od standardowych wydań, ale nie jest gorszy jakościowo, nie wyobrażam sobie więc, by mogło to komukolwiek przeszkadzać. Niewielka ilość ilustracji (jest ich w całym module zaledwie 7) jest rekompensowana przez dosyć rozbudowaną warstwę tekstową widniejącą na kartach.

Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną, znajdujemy tu zapis o nowych regułach, odnoszących się do osiągnięcia mistrzostwa w danej dziedzinie (zaczerpnięty z Hero’s Call). Tytuł mistrza pozwala nam wykupić dodatkową specjalizację w umiejętności, którą posiadamy już na poziomie trzecim. Dzięki niemu, możemy automatycznie zdawać co prostsze testy i dodawać pewny sukces (kometę Sigmara), zamiast rzucać całą pulą żółtych kości.

Mniejszą część dodatku stanowią dwie karty przedmiotów, a mianowicie: błogosławiony młot bojowy (blessed warhammer) i święty symbol Sigmara (holy pendant of Sigmar). Te elementy ekwipunku, w rękach kapłana mogą nabrać mocy, która pozwoli mu... nabierać więcej mocy, tudzież boskiej łaski favour.

Pozostałe karty (a jest ich 15), to karty błogosławieństw. Trzeba przyznać, że nie są to jakieś niezbędne zaklęcia, jednak ich posiadanie znacząco wzbogaca możliwości rozwoju postaci-kapłana Sigmara. Dodatek zawiera błogosławieństwa każdej rangi, włącznie z tymi oznaczonymi słowem kluczowym: epic, które pozwalają, np. na przemianę w inkarnację samego Młotodzierżcy.

Karty błogosławieństw są dosyć rozbudowane, często obie strony różnią się od siebie znacząco, jak, np. w przypadku karty Healing Fist (leczącej towarzyszy przy nastawieniu zachowawczym [conservative], zaś przy postawie lekkomyślnej [reckless], niwelującej własne rany).

Czy jednak warto wydać na ten mini-dodateczek 33 złote? To pytanie skłania do bardziej ogólnej refleksji: czy formuła POD ma rację bytu w takim systemie jak WFRP 3 ed.? Odpowiedź jest prosta: w tym specyficznym systemie z pewnością tak. Ale czy trzeba mieć wszystkie dodatki tego typu? Na pewno nie, choć znajdą się i tacy, którzy zapragną posiadać komplet asortymentu do Warhammera spod znaku FFG. Nie jest to zresztą tak dziwne, bo omawiany moduł pokazuje, że nie odstają one poziomem od "pełnowymiarowych" pozycji Amerykanów. Ja jednak proponowałbym Faith of Sigmar jedynie tym fanom, którzy posiadają postaci kapłanów Sigmara. Ten dodatek będzie dla nich znacznie bardziej funkcjonalnym suplementem drugoedycyjnych kartuszy bohatera. Poszerzy możliwości rozwoju postaci, da jej do ręki przedmioty kultu, sprawi, że granie świętobliwym łysolem sprawi jeszcze więcej frajdy.

Jeśli jednak nie planujecie robić takiej postaci, albo po prostu wystarczy wam to, co macie w Zestawie Podstawowym, to nie musicie zaopatrywać się w Faith of Sigmar. To dobry, ale skromny i kosztowny suplement. Co gorsza – gdy kupicie jeden, być może zapragniecie mieć je wszystkie, a mam wrażenie, że ich linia w formule POD prędko się nie skończy.

Dziękujemy wydawnictwu Fantasy Flight Games i sklepowi Bard za udostępnienie suplementu do recenzji.