» Sesja » Poradnik MG » Czas na gawędę

Czas na gawędę


wersja do druku
Autor:
Czas na gawędę

Scena tylko odbija publiczności glos
Prawa sztuki widzowie sztukom nadali
Ponieważ żyjemy by zadowalać, musimy zadowalać, aby żyć.
- Samuel Clemens

Zaraz miała zacząć się sesja. Wszyscy siedzieliśmy już gotowi, albo prawie gotowi wyciągając karty postaci, inne potrzebne notatki dotyczące bohaterów, z plecaków powoli wyłaniały się rekwizyty, szczęśliwe kości (oczywiście każdy miał swoje…), ewentualne figurki bohaterów dopieszczone na super wysoki połysk, owinięte w dwadzieścia warstw waty na czas transportu, tak żeby uniknąć nawet najmniejszego odprysku. Mistrz postarał się i przygotował pokój,w którym oprócz naszych siedzisk, na których każdy rozmieścił się na tyle wygodnie na ile mógł i stołu w pokoju nie było tak właściwie nic, a to co było zostało odpowiednio zamaskowane… Na karniszach wisiały ciężkie zasłony, które miały nas odseparować od świata za oknem, a razem ze świecami, które stały na stole w dwóch ciężkich kutych świecznikach miały nam pomóc się przenieść myślami tam… Do Starego Świata.

Mistrz siedział z nami przy stole, ale nie brał udziału w naszych tradycyjnych przekomarzankach, dowcipach i wspominaniu najlepszych momentów ostatnich sesji. Od kiedy usiadł z nami przy stole nie powiedział ani słowa, wpatrywał się jedynie w drgający lekko płomień świecy. Wydawał się być gdzieś daleko… Nasze rozmowy zaczęły powoli cichnąć, zaczęliśmy oczekiwać słów, które miały i nas przenieść do Starego Świata, kiedy Mistrz wstał i po prosty wyszedł z pokoju. Muszę przyznać, że zapanowała wśród nas niemała konsternacja, ktoś zażartował, ktoś inny chciał iść sprawdzić, czy wszystko w porządku. Ale Mistrz stając w drzwiach pokazał nam gestem żebyśmy zostali i czekali na niego, po czym zamknął za sobą dokładnie drzwi. Nie rozumieliśmy wtedy, o co mu chodziło. Ta sesja miała być dla nas bardzo przełomowa…

Wrócił po chwili odmieniony. Zamiast młodego chłopaka, którego wszyscy znaliśmy od lat do pokoju wszedł ubrany obszerny habit stary człowiek, podpierający się laską, zmierzający ku nim z trudem. Jeden z graczy, który zrozumiał zamysł Starca, pomógł mu podejść do stołu i zająć miejsce. Inny, który zaczął chichotał został natychmiast uciszony przez gromiące spojrzenia (i równie cichy kopniak pod stołem) innych. Starzec zmęczony, niskim głosem zaczął mówić patrząc nam kolejno w oczy i migotliwy płomień świecy…

Widziałem wielu takich jak wy. Młodych, pełnych życia i energii. Gotowych ratować i podbijać świat. Niepomnych na niebezpieczeństwa i przeciwności losu. Dążących do celu za wszelką cenę… Żaden z nich nie dożył mojego wieku. O każdym z nich mógłbym wam opowiedzieć wspaniałą historię. Dzisiaj to ja poprowadzę was po bezdrożach Middenlandu za panowania Cesarza Karla – Franza, roku imperialnego 2513. Witajcie… Bohaterowie…

Wtedy zrozumieliśmy. To ten starzec miał być naszym przewodnikiem po Starym Świecie! Muszę przyznać, że dzięki temu jednemu zdaniu zostaliśmy świetnie wprowadzeni zamysł Mistrza i nastrój, który miał panować na całej sesji. Widać było, że nasz Mistrz poświęcił dużo czasu przygotowaniu się do tej roli. Jego strój robił duże wrażenie, habit był doskonale na nim leżał i był jakby lekko zniszczony, a on sam podpierał się na lasce, jakby naprawdę jej potrzebował, głos brzmiał jak głos prawdziwego starca! Nasz Mistrz musiał poświęcić dużo czasu ćwiczeniom przed lustrem! Mimika jego twarzy była bezbłędna. Mówił spokojnym głosem starca, zachowując cały czas wyraz jego twarzy, a w jego spojrzeniu było widać zmęczenie. Po chwili, kiedy przyglądał się nam dokładnie, swoim lekko chropowatym, zmęczonym głosem rozpoczął opowieść…

Pamiętacie tamtą potyczkę z bandą zwierzoludzi, która miała miejsce tej srogiej zimy, kilka lat temu? Helmut wykazał się wtedy ogromną siła i rozwagą atakując bykogłowego przywódcę bandy i rozplątując go na pół swoim ukochanym toporem, z którym nigdy się nie rozstawał i nadał mu nawet imię Dieter… Także Adrianna, która nigdy nie chyba ze swego mocnego, cisowego łuku swoimi wspaniałymi strzałami ogromnie przyczyniła się do zwycięstwa, nie mówiąc już o Henryku, który swoim jak zwykle niezawodnym i świetnie dobranym czarem wzniósł mgłę, która totalnie zdezorientowała waszych przeciwników… Kiedy tuż po potyczce, przeszukiwaliście miejsce zasadzki na waszą grupę, usłyszeliście turkotanie wozu na trakcie, za nieodległym od was bardzo zakrętem, pamiętacie?

Zaczął właśnie w ten sposób. W czasie przeszłym. Opowiadał nam starą historię, siedząc w karczmie nad piwem, uświadamiając, że nasze postacie nie są w tym momencie w centrum wydarzeń, ale słuchają pewnego starca, który przypomina im ich stare dzieje. Pamiętał też o tym, żeby lekko pochwalić nas na początku swojej opowieści, co świetnie podziałało na nas wszystkim. To miłe usłyszeć o sobie, swoim bohaterze w ten sposób… Nie mogliśmy doczekać się tego, jak opowieść, która rozpoczął Starzec w ten sposób zawiedzie nas dalej!

Jak trzeba przygotować się do prowadzenia w ten sposób? Jest to wbrew pozorom banalnie proste, a przynosi świetne efekty, jak to widać w tym krótkim sprawozdaniu z sesji… Po pierwsze Mistrzu Gry dokładnie przemyśl swoją rolę. Kim będzie osoba, która będzie wiodła Twoich graczy tym razem? Przy takim wyborze postępuj jak w czasie tworzenia bohatera. Bardzo ciekawego bohatera… Stwórz go, a następnie się w niego wciel. Tworzenie nowego wcielenia dla Mistrza Gry jest trudniejsze jedynie pod kilkoma względami, to znaczy: aktorstwa.

Prowadzący na każdym spotkaniu musi odegrać rolę swojego życia, a to oznacza, że postać musi być naprawdę świetnie przygotowana i charakterystyczna. Weźmy na warsztat naszego maga. Co ciekawego możemy mu dorzucić? Powiedzmy, że nie słyszy na jedno ucho od czasów pewnego incydentu w czasie eksperymenty chemicznego. Do tego dołączmy jakieś stałe powiedzonko, które będzie się cały czas powtarzało. Może to będzie ciągle wtrącane, czasami bez sensu „aczkolwiek”. Oprócz tego coś czysto aktorskiego do odegrania… Może nerwowe zaciernie rąk? Pasuje to do niego, prawda? Takich manieryzmów aktorskich można przecież wymyślać na kopy: jąkanie się, szybkie urywane zdania, inna artykulacja… Niech to nie będzie kolejny szablonowy wojownik/mag/łuczniczka. Jeśli to wojownik niech go coś wyróżnia z tego ogromnego stada Conanów maszerujących przez nieprzetarte szlaki światów fantasy! Może przed każdą walką maluje sobie twarz, tak jak William Wallace w Bravehearcie? A może nadał swemu toporowi imię i rozmawia z nim? Może łuczniczka używa jedynie własnoręcznie zrobionych strzał i ma obsesję na punkcie swoich włosów i wiecznie je poprawia, a mag jest zasuszonym alkoholikiem? Musisz też pamiętać żeby Twoje nowe wcielenie było tak różne od poprzedniego jak to tylko możliwe. Jeśli Starzec był spokojny i zdystansowany do wydarzeń, niech mag będzie pełen wigoru i życia. Niech śmieje się ze wszystkiego, reaguje na wszystko głośno i spontanicznie i poklepuje graczy po plecach w czasie rozmowy rozlewając przy tym piwo.

Kiedy już stworzyłeś sobie wcielenie na sesję, przygotowałeś je, przemyślałeś, przećwiczyłeś przed lustrem manieryzmy aktorskie, poćwiczyłeś składnię odpowiednią dla wcielenia czas na tak zwaną wisienkę… Zwieńczenie naszego deseru lodowego, który przygotowujemy, czyli stosunek naszego nowego wcielenia do graczy. Wyobraźmy sobie sytuację że nasze wcielenie, hmm, nie przepada za graczami, wtedy normą będzie odpowiedni komentarz w rodzaju: „ten patałach próbował wskoczyć na konia, ale do jeźdźca mu dalej niż do świniopasa, nic dziwnego, że spadł, hehehe”. A z kolei wcielenie nastawione pozytywnie do graczy będzie umniejszało delikatnie ich klęski i niepowodzenia, okraszając je jakąś pochwałą…

Kolejnym bardzo ważnym, a często zaniedbywanym elementem są rekwizyty. Zaniedbywanym, bo wszyscy tłumaczą się łatwo ich brakiem i brakiem możliwości zdobycia. Pozwolicie, że odniosę się do tego nader sceptycznie? Przygotowanie stroju dla Starca to jedynie kupno odpowiedniej ilości materiału, a następnie przebłaganie kochanej rodzicielki, by pomogła nam coś takiego uszyć… Z Wojownikiem jest już trochę więcej problemu, ale to też spokojnie da się zrobić. Polecam Bractwa Rycerskie i zaprzyjaźnienie się bliższe z nimi, a także wypożyczalnie kostiumowe, które funkcjonują przy każdym teatrze. Dysponują one zwykle wszystkim, czego możemy potrzebować, od mieczy po pancerze… To do systemów Dark Fantasy. Fantasty, co z systemami pokroju Cyberpunk, czy Neuroshima. Tutaj zadanie jest jeszcze prostsze! Wystarcza mała wizyta w sklepie z zabawkami i wybór odpowiednio nie-plastikowo-wyglądającej broni! Ubiór można skombinować pożyczając płaszcz od taty i wojskowe spodnie od brata, lub kolegi. Zachodu z tym naprawdę nie jest tak dużo, a od razu robi się tak jakoś klimatyczniej?

Pamiętaj Mistrzu Gry, że zawsze początki są najtrudniejsze i pierwsza sesja, w czasie, której pojawisz się w swojej nowej roli, może być bardzo trudna tak samo dla Ciebie, jak i dla Twoich graczy. Dlatego nie przejmuj się, jeśli coś nie wyjdzie! Na drugiej sesji będzie lepiej, a na trzeciej będziesz już świetnie czuł swoje nowe wcielenie.

Pamiętaj też o tym, żeby nie przejmować się głupimi komentarzami swoich graczy, którzy mogą dziwnie zareagować na nowego Prowadzącego. Pamiętaj, że dla nich to też jest nowość. Wkrótce przyzwyczają się i polubią ten styl prowadzenia, a kiedy po pewnym czasie wrócisz do którejś ze starych ról, bądź pewny, że się ucieszą, witając tę postać jak starego przyjaciela. Przecież tyle z nimi wspólnie przeszedł… Możesz także na nich liczyć w czasie samego prowadzenia. Jeśli szybko złapią nowy styl, sami zaczną dopowiadać fragmenty historii, zachęcaj ich do tego jak najczęściej. Sami będą pomagali Ci prowadzić i jeszcze to tego podsuwać pomysły, co do kolejnych przygód! A jeśli czyjeś wtrącenia nie będą ci się Mistrzu Gry podobać, przecież Starzec może otwarcie powiedzieć komuś przy piwie w karczmie „Pod Hobgoblinem”, że się myli i coś mu się pozajączkowało w głowie!

To także świetny styl wprowadzenia, jeśli chcesz Mistrzu poprowadzić drużynę nowych graczy (bo nikt nie powiedział, że nowi to koniecznie młodzi...)! Kiedy zobaczą jak dużo czasu musiałeś poświęcić na przygotowanie swojego wcielenia, zapewniam cię, że przyjrzą się krytycznie swoim postaciom i zaczną je koloryzować! To działa na podstawie prostego dawania przykładu prostu!

Co jest bardzo ważne musisz pamiętać żeby dostosować swoją rolę Mistrzu Gry do systemu, a następnie do przygody. Nie da się na siłę połączyć niektórych elementów. Nasz Wojownik nie pasuje za bardzo do prowadzenia sesji utrzymanej w konwencji horroru, prawda? A Starzec nie pasuje za bardzo do sesji utrzymanej w charakterze komediowym, gdzie głównym zajęciem graczy będzie gra w Snotball (prymitywna wersja piłki nożnej, połączonej z rugby, gdzie rolę piłki stanowi przygotowany odpowiednio Snotling, czyli mniejsza odmiana goblina…)! Jedne postacie pasują do niektórych opowieści, inne nie. Po prostu.

Cóż mogę powiedzieć więcej? Powodzenia i do zobaczenia na trakcie!



Powiązane z tym tekstem: Egzamin wiadomości - motyw egzaminacji bohaterów, który ubarwni sesję
Chciwość - wyróżnione konkursowe opowiadanie
Opowieść o Mistrzu Ciał - krótki, zimowy scenariusz w konwencji grozy
Opisy miejsc, pomieszczeń, ludzi - dyskusja na forum




Czytaj również

Jak skrzywdzić bez krytyka?
Alternatywny sposób przyznawania obrażeń
Ranny i Ranni
Sposób opisu walki i jej następstw dla różnych postaci.

Komentarze


~Furiath

Użytkownik niezarejestrowany
    Podobny motyw
Ocena:
0
to wyższa szkoła jazdy. Wiecie jak trudno jest grać w 3 osobie? Miałem kilka drużyn, z których tylko jedna zaakceptowała całą kampanię w stylu gawędziarskim.

Opis podobnego motywu pojawił się także w Portalu nr 11 (art Michała Gajzlera), jednak Pig_Dog zdecydowanie go rozwinął i ukazał go od strony praktycznej.

Z doświadczenia wiem, że gracze w takiej narracji mogą położyć nacisk na uczucia swojego bohatera, odciążając tym MG:
np. gracz wojownik zamiast standardowej deklaracji "wyciągam miecz" i mówiąc "Dosyć! Tak się nie godzi, baronie", może wrzucić swój fragment w opowieść jako:
"Chociaż twarz Hessa zastygła wyczekująco jak kamień, w jego sercu kotłowała się nawałnica sprzecznych uczuć. Doświadczenie wyniesione z wielu bitew mówiło, by nie mieszał się w nie swoje sprawy, jednak wrodzone poczucie sprawiedliwości i wrażliwość na krzywdę słabszego wołały o swoje. Ale czy odważyć się podnieść rękę na szlachcica? Strach zatruwał jego żyły. Wiele go kosztowało, zanim wyciągnął miecz i rzekł do barona "Dosyć! Tak się nie godzi, Panie!".
Tak więc taka narracja wymaga także więcej wysiłku od graczy, nie tylko od Mistrza Gry.
14-06-2004 21:35
Rafi.K.
   
Ocena:
0
Szczerze podziwiam jeśli wychodzi Wam to w praktyce panowie! Jeśli jednak ma się np. graczy zwyczajnie nie lubiących aktorstwa... jesli chęć wydobycia z kogoś dłuższego opisu i przedstawienia go w formie deklamacji zabija np. dynamikę walki? Moim zdaniem taki styl grania i prowadzenia to ciekawa ciekawostka ale na ciekawości u mnie się kończy. Kiedy trzeba opowieści jest opowieść, kiedy gracz chce gadać - sam zabłysnie pięknym "textem". Może to po prostu kwestia grania ze sobą od lat?
14-06-2004 23:11
~Pig_Dog

Użytkownik niezarejestrowany
    a jednak...
Ocena:
0
Wychodzi nam to w praktyce, a gracze nie nie lubiący aktorstwa muszą się po prostu postarać, bo tu głównie nie chodzi o aktorstwo, a jednak opowieść... Gawędziarstwo wzmaga dynamikę tak w ogóle, jedynie trzeba wiedzieć co powiedzieć... Opisy dokładne i gawędziarskie potrafią być lepsze od kostkowania... Dalej życzę powodzenia i bardziej ROLE Playing Game niz ROLL Playing Game...
15-06-2004 15:52
~Noman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ale przecież nie trzeba od razu czasu przeszłego, by gracz bawił sie z mistrzem gry opisami zachowań. Wiekszośc graczy którzy mają o graniu jakieś pojęcie i tak to robi, bo to cała frajda RPG. Owszem czas przeszły pomaga, o tyle o ile wymusza takie zachowanie. Ale co w sytuacji gdy w czasie przeszłym nasza postać wyzionie ducha, chyba gracz który do tej pory wspominał sobie co robił poczuje sie jak lekki idiota, no chyba ze prowadzący zagra nekromantę :p ( sory za żarcik)

Pomysł jest nawet dobry, ma jednak kilka wad, i to nie tylko to co napisałem, po pierwsze po co zaskakiwac graczy zabawą z teatr. Lepiej chyba przygotowac ich na to opowiedzieć jak ma to wyglądac i czego sie spodziewać. A dwa czy czas przeszły nie zabija napięcia, przecież gracz ma uzasadnione prawo twierdzić że nic mu sie nie stanie, skoro teraz pare lat po tych wydażeniach siedzi sobie bezpiecznie i wspomina ( albo mamy do czynienia z sytuacją opisaną wyżej)

Jest to jednak jak napisałem dobry pomysł, do zastosowania, jednak tam gdzie gracze nie potrafia współtwożyc z MG fabuły i potrzebują nieco dopingu.

15-06-2004 17:48
~Pig_Dog

Użytkownik niezarejestrowany
    a jednak...
Ocena:
0
Norman ja nie odkrywam ameryki w żaden sposób, ja tylko staram się pokazać pewien pomysł i zaprezentować go w formie, która jest łatwa do adaptacji, w tym wypadku czas przeszły...

Jestem pewien że wielu Mistrzów samych wpadło na ten pomysł, ja staram się tylko podsuwać pomysły... To nie jest recepta na Mistrzowanie, bo takiej nikt nigdy nie stworzy, popatrz na cytat, którym opatrzylem artykuł! To jest najważniejsze...
15-06-2004 18:24
~M.K.

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
tego sie spodziewalem! Ciekawy i interesujacy tekst kolejnego autora i to luuuubie!! Wreszcie czestsze aktualizacje i róznorodnosc. Tak trzymac!
15-06-2004 21:27
~Norman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie wyrzucam ci plagiatu ani przywłaszczania sobie cudzych pomysłów, jeśli tak to odebrałeś przepraszam. Po prostu znalazłem w tekście dwie rzeczy które mnie osobiście nie odpowiadają i wymieniłem je. Nadal jednak uważam że to kawałek solidnego artykułu
16-06-2004 20:38
~Teodor Roosewelt

Użytkownik niezarejestrowany
    To ciekawe....
Ocena:
0
ale całkowicie nieparktyczne. Wychodzenie pseudoturbany na łbie... Szczerze? Od czasu do czasu robimy sobie sesję na "ciemno" i to nie tylko w Warha. Na ciemno znaczy w ciemności całkowitej siedzimy kostki w kąt, karty w kąt - każdy wie co ma przy sobie każdy zna swojąpostać MG też zna i snuje opowieść. I TO się czuję, jeśli ktoś potrafi ładnie się wypowiadać to soczyste opisy stająwręcz przed oczami. TO jest znacznie lepsze niż farsa w pseudoLARPA. Takie jest moje zdanie.
18-06-2004 05:11
Linka
   
Ocena:
0
Jakbym już coś podobnego kiedyś czytała... :)
Mocno dopracowałeś tekst od ostatniego razu.
Odnośnie treści, to nie wiem, czy miałabym odwagę zaaplikować coś takiego swoim graczom. Pomysł barzo ciekawy, gorzej może być z reakcją moich graczy. Chociaż może ich nie doceniam ;)
Podoba mi się, że położyłeś nacisk na to, żeby się postarać o przygotowanie do sesji. Bo nie tylko w tym sposobie prowadzenia należy zadbać o rekwizyty.

Teodor, nie wydaje mi się, żeby to, co przedstawił Shotaro to nie pseudoLARP, a metoda prowadzenia, w której rola graczy jest trochę bardziej niekonwencjonalna. Poza tym można to wypróbować i bez przebieranai się. Bodajże w piątym numerze 'Labiryntu' był scenariusz, chyba 'Opowieść wigilijna', czy coś takiego. Gracze musieli ponownie opowiedzieć historie jakiegoś zbója, żeby jego dusza mogłą w spokoju odejść do Morra. I wydaje mi się, że rdzeniem zarówno tego scenariusza jak i arta Shotaro jest odmienna rola graczy, którzy po części przejmują obowiązek MG - opisywanie czegoś więcej niż czynności.
18-06-2004 08:27
~Pig_Dog vel. Shotaro

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Teodore, jeśli lubujesz się w mrocznych i złych klimatach, nikt Ci nie broni, ja proponuję coś co jest jednak o półkę wyżej, bo wymaga nie tylko gawędy, ale też aktorstwa i bardzo dużego zaawansowania w sesję.

Nie życzę wam tylko czegoś takiego, czego doświadczył niejaki Garnek, kiedy próbował ze swoimi graczami niekonwencjonalnego systemu prowadzenia:
Konwencja była taka, że sesja opowiadała wydarzenia przeczytane w znalezionym pamiętniku. Garnek był Narratorem, a gracze wcielili się tymczasowo w bohaterów pamiętnika. Narrator:
- Następuje długa i burzliwa scena, podczas której bohater stara się namówić Rudolfa, by udali się na miejsce zbrodni...
Bohater (Wojtek):
- Chodźmy tam.
Rudolf (Rozbit):
- Jestem przeciwny ... ale dobrze.
Koniec sceny.
18-06-2004 11:51
~Pig_Dog

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ostateczny wygląd tekstu to nie tylko moja zasług, o czym zapomniałem napisać w poprzednim poście, duże brawa należą się Furiathowi za użeranie się ze mną i ciągłe odsyłanie mi tekstu do poprawy żeby był jeszcze lepszy i za to mu dzięki. Dzięki także Lince, Maraelowi i Sejiemu za pre - reading. Dziękuję. Arigato ^_^
18-06-2004 13:10
~terax

Użytkownik niezarejestrowany
    Napisales ze:
Ocena:
0
...bo wymaga nie tylko gawędy, ale też aktorstwa

Nie wymagaj od NIEprofesjonalistów dobrej gry aktorskiej to jest farsa i trzeba dużej dozy samozaparcia żeby nie parsknąć śmiechem.
23-06-2004 04:58
~Pig_Dog

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie tyle chyba samozaparcia co klimatu i nastroju, ale to tylko moje prywatne zdanie. Wiem że u mnie nikt nie parskał śmiechem...
24-06-2004 08:46
Krakonman
    Merytoryka
Ocena:
0
Karl-Franz w roku 2532?? Przeciez wg storylinii WFRP ginie on w roku 2513 KI.
24-06-2004 17:59
Furiath
    re: Krakonman merytoryka
Ocena:
0
Przepraszam, moja literówka. Wklepując tekst z 2513 (czyli tuż przed zamordowaniem Karla Franza i objęciem tronu przez Todbringerów) wstukałem 2532. Dzięki Krakonman i przepraszam Pig Doga :) Porawiłem.
24-06-2004 19:55
    Fajne nie powiem
Ocena:
0
Mi sie podoba ale to styl gry tylko dla bardzo doświadczonych graczy. Wiele z tych rzeczy sam testowałem wcześniej Np rekwizyty ale jeśli chodzi o prowadzenie w trzeciej osobie to jeszcze nie próbowałem ale sprawdze powinno sie udać zwłaszcza że gracze których znam są niczego sobie
16-12-2004 17:51
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
dobry pomysl......
30-05-2005 20:18
~slowik

Użytkownik niezarejestrowany
    hoho
Ocena:
0
troche trudne to by bylo szczegulnie biorac pod uwage ze moi gracze wymagaja szczegulowych opisow by lepiej i fajniejsze akcje robic. a z tej perspektywy to troche trudniej by bylo ale mimo wszystko mozliwe !
02-09-2005 22:20
~Łukasz Fabisiak

Użytkownik niezarejestrowany
    ocena
Ocena:
0
fajne , ale i tak wole monologiczne wstępy do przygody przy lampie naftowej i klimatyczne muzyce i modulacji głosu... jezeli masz dobry monolog gracze sami odnajduja jego metafory i sens w trkcie gry a to napawde nastrja ich do klimatu... wg mnie wstep to podstawa...ave
26-09-2005 18:59
Sulej
   
Ocena:
0
Jeez!! Toz to cudo nie artykol bede musial swojej grupie cos takiego walnac w nastepnej kampanii. czas zaczac cwiczenia :D
04-12-2005 20:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.