string(15) ""
» Blog » Gry są do grania!
30-12-2010 17:38

Gry są do grania!

W działach: Fantastyka | Odsłony: 5

Tekst stanowi polemikę z tym wpisem.

Gry są do grania. W takim celu są tworzone, do tego są przeznaczone. Tak jak nóż zasadniczo służy do np. krojenia chleba. Nie raz używałem go do wkręcania śrub (niekiedy nawet sprawdzał się lepiej od śrubokręta), ale nie do tego służy. Oczywiście zdarza mi się dyskutować o budowie noża, nigdy jednak nie kupuje kompletu noży z myślą o wkręcaniu śrub. Ba, nawet nie oceniam na podstawie owego ruchu obrotowego ich wartości. Tego samego niestety nie można powiedzieć o erpegowcach.

W polemice ze Scobinem, zacznę od najważniejszego. Jedynym celem istnienia gier jest gra. Gry nie służą do pisania recenzji. Nie służą do pisania scenariuszy. Nie służą do prowadzenia polemik. Są co najwyżej ich obiektem.

Argumentacja, że zdanie "Gry są [tylko] do grania" poprzez poparcie tego zestawieniem z "Seks jest [tylko] do rozmnażania" przeraża mnie w bezkrytyczności podejścia. Scobinie, seks służy w przyrodzie do rozmnażania, choć owo rozmnażanie nie zawsze jest przyczyną dla której go uprawiamy (prawdę mówiąc to rzadko jest). Analogią do gier jest raczej: gry służą do grania, ale nie zawsze w nie gramy, żeby wygrać. Tak jak sama gra może nam dawać wystarczającą satysfakcję, tak i zbliżenie bez zapłodnienia nie jest czymś co nas nie pociąga.

Argumentacja, że jest tyle rzeczy które można robić w związku z RPG także jest nietrafiona. Odwołując się do przykładu z seksem. Można pić wodę zamiast, oglądać filmy, kupować gazetki z dolnej półki, czy nawet pisać opowiadania erotyczne - dzieci z tego jednak nie będzie. Przyjemność być może, ale jakby nie załatwi to podstawowego problemu.

A to jest w ogóle jakiś problem? Ano jest. W sieci (w życiu też) łatwiej jest znaleźć erpegowca, miłośnika gier fabularnych z jego przejawami aktywności, niż gracza. Gracza, czyli człowieka który gra. Brak graczy przy nadwyżce "erpegowców" jest wyjątkowo frustrujący. Nagle okazuje się, że każdy jest specjalistą z tematyki, którą zna już praktycznie teoretycznie. Wie lepiej od Ciebie jak powinieneś grać, jakie gry są dobre i czy warto używać mechaniki. Jego RPG jest lepsze, tylko że w teorii, bo praktyka to była ze trzy razy dwa lata temu.

Więc nie dziw się, że parę osób chce żeby gier używać zgodnie z przeznaczeniem, bo jest jak jest. A swoją drogą przyrost naturalny też mamy ujemny. Ciekawe dlaczego?

Komentarze


Headbanger
   
Ocena:
0
"So, if guns don't kill people, people kill people, does that mean toasters don't toast toast, toast toast toast?"

Macie problemy...
30-12-2010 18:01
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Za to słyszałem, że od chodzenia do seksulologa człowiek staje się impotentem, a od czytania Kamasutr (dowolnych) wyciekają mu oczy. No bo rozmowa i wymiana poglądów = ból.

Taka polemika, jakbyś nie za bardzo zrozumiał wpis adresata.
30-12-2010 18:01
Deckard
   
Ocena:
0
@Aureus:

Przybliż nam proszę.


@Headbanger:

Nie trolluj.
30-12-2010 18:08
Zuhar
   
Ocena:
+8
Chętnie poznam sens wpisu Scobina wg Aureusa. Czy może zamierasz się wykpić z przedstawienia własnego poglądu jakimś mniej lub bardziej dowcipnym stwierdzeniem, które nie niesie w sobie wartościowej treści?
30-12-2010 18:09
Headbanger
   
Ocena:
0
@Deckard

Co? Po prostu uważam, że cała ta kłótnia jest o znaczeniu słów i nie jest zbyt poważna... Jednak Zuhar ma więcej zdroworoskądkowego podejścia, niż Scobin... który ma bardziej akademickie... Whatever... są poważniejsze problemy niż to IMO!
30-12-2010 18:14
Ninetongues
   
Ocena:
+1
Zgodnie z Twoją filozofią, drogi Zuharze, gry RPG zostawmy erpegowcom, psychologię psychologom, a fizykę jądrową fizykom jądrowym.

Polemika niestety wyszła z tego słaba, bo olałeś całą argumentację Scobina. Poza tym nie wchodź w to, bo za parę lat będziesz się tego wpisu wstydził.

Bo w końcu Arioch, jak na aspołecznego, zakompleksionego i po prostu wrednego typa przystało "rzuci" i Ciebie, tak jak pozbył się wszystkich swoich "kolegów".

Ciebie też zacznie się kiedyś brzydzić, bo nie grasz 200 sesji przez Szkapę rocznie w nowatorskie, erotyczne gry o króliczkach, które przetłumaczy (całe 2 strony) z paragwajskiego.

Albo przetłumaczysz jakąś grę nie pytając swego Mesjasza Gier do Grania o zdanie.

Nie idź tą drogą!

I szczęśliwego Nowego Roku, pełnego gier na żywo! Tobie też, Ariochu!
30-12-2010 18:16
Deckard
   
Ocena:
+2
@Headbanger:

A było konieczne nazwanie nieznanych Ci osób "dupkami"? ;-)
30-12-2010 18:16
Scobin
   
Ocena:
+7
Dzięki za spokojną polemikę! Odniosę się do najważniejszych (chyba) kwestii:


1. Nie jestem pewien, dlaczego porównanie seksu do RPG uważasz za bezkrytyczne. Jasne, oprócz podobieństw znajdą się i różnice, ale czego innego oczekiwałbyś od analogii? ;-)

Dla mnie najważniejsza jest jedna podstawowa zbieżność: i z seksem, i z grami robimy w kulturze dziesiątki różnych rzeczy. Bardzo często odchodzimy od celu "wbudowanego" w seks (przez ewolucję) albo w grę (przez projektanta). Tutaj chyba się zgadzamy?


2. Jak rozumiem, nie zgadzamy się co do tego, czy niegranie w RPG (czy też: rzadkie granie, przy jednoczesnym przeznaczaniu czasu na inne erpegowe aktywności) jest problemem, czy może nie jest.

Jeżeli tak, to zauważ: aby uzasadnić, że jest to problem, wprowadzasz dodatkowe założenia. Nie chodzi Ci więc o sam "fakt niegrania", tylko o to, że ktoś pozuje na specjalistę w dziedzinie, w której nim nie jest. I tutaj znowu się zgadzamy: to niewątpliwie stanowi problem. Ale mówimy w tym momencie o dwu różnych rzeczach.


3. To chyba dobrze, że ludzkość w pewnym momencie zaczęła używać mózgu "niezgodnie z przeznaczeniem", czyli do czytania i pisania? Albo że w pewnym momencie zaczęto prowadzić naukowe badania nad mózgiem? ;-)


Podsumowując: opowiadam się za tym, aby pozwolić ludziom decydować, co dla nich samych jest problemem, a co nie jest. Przynajmniej dopóki nikomu innemu nie szkodzą. (Przypadkiem granicznym jest szkodzenie samemu sobie, ale o tym w wypadku RPG raczej nie mówimy).


Serdecznie pozdrawiam!
30-12-2010 18:22
kaellion
   
Ocena:
+5
@Ninetongues
No to było poniżej krytyki. Aż tak się zniżać nie zamierzam by z tobą wchodzić w dyskusję.

@Aureus
Wywal pierwsze zdanie bo na razie to Twoja polemika jest taka jakbyś nie rozumiał o co chodzi.

Do tego miałem nadzieję na trochę wyższy poziom trolli.
30-12-2010 18:23
Headbanger
   
Ocena:
0
@Deckard

Jak ktoś zachowuje się jak "dupek" to i na takie miano zasługuje - czy to:
"Moje RPG jest lepsze niż twojsze"
czy to:
"Gry są do grania i nic poza tym"

Choć nie spotkałem nikogo kto by tak gadał - to jednak jeżeli ktoś taki istnieje to bezapelacyjnie swoim poziomem ignorancji na takie miano zasługuje...
30-12-2010 18:30
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Czekaj, czekaj, nazywacie mnie trollem i prowokujecie do rozpisywania się obszerniej.

Hm.

Hm.

Nie.

Teraz ktoś powinien napisać "jakoś to przebolejemy", by mieć ostatni głos i zademonstrować swoją wyższość nad trollem.
30-12-2010 18:35
Deckard
   
Ocena:
+2
@Aureus:

A nie lepiej skasować Twoje komcie?
30-12-2010 18:37
Headbanger
   
Ocena:
+1
jakoś to przebolejemy






Co wygrałem?
30-12-2010 18:37
kaellion
   
Ocena:
+2
@Aureus
Chyba napisałem że pierwsza część twojej wypowiedzi ma takie znamiona. Ostatnie zdanie jest na temat. Więc o co chodzi?
30-12-2010 18:41
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"A nie lepiej skasować Twoje komcie?"

Pozostawiłeś mnie bezbronnym. : )
30-12-2010 19:01
Zuhar
   
Ocena:
+11
Zgodnie z Twoją filozofią, drogi Zuharze, gry RPG zostawmy erpegowcom, psychologię psychologom, a fizykę jądrową fizykom jądrowym.

W kwestiach merytorycznych zdecydowanie tak.

Poza tym nie wchodź w to, bo za parę lat będziesz się tego wpisu wstydził.

Gdy się z kimś w jakiejś sprawie zgadzam mówię o tym wprost - podobnie w przeciwnym wypadku. Wstydziłbym się, gdyby z powodu niepopularności Ariocha w środowisku udawał, że jest inaczej. A swoja drogą liczba spraw w których się z nim nie zgadzam nie jest wcale krótsza.

@Scobin

Ad 1. Bezkrytycznie powieliłeś wzorzec językowy "... jest tylko do ..." porównując gry i seks. Nie widzę tu analogii tego typu. I znów co innego to odchodzenie od celu w seksie, a odchodzenie od celu w grze. Rozmawiamy przecież o odchodzeniu od gry w ogóle. To nie jest uprawienie seksu dla innego celu niż rozmnażanie, ale zaniechanie uprawiania seksu dla np. opowiadania o nim. Zdaje się, że wyszło mi, że "erpegowiec" to taki "erotoman gawędziasz".

Ad 2. Tu też, ale nie zgadzam się z Tobą w kwestii, że można granie zastąpić inną równie wartościową z punktu widzenia gry aktywnością. Dla osoby żywotnie zainteresowanej graniem (korzystaniem z gry zgodnie z przeznaczeniem) nie jest to aktywność wartościowa. W innym kontekście być może - w tym nie. Piszę to z pozycji gracza, a to nie jedyna z jakiej patrzę na problem. Staram się Ci delikatnie powiedzieć że mnie-graczowi nie jesteś potrzebny. Swoją drogą musimy kiedyś podyskutować (wolałbym osobiście) o roli badacza gier - osobiście uważam ten termin za wyjątkowo nietrafiony.

Ad 3. Mówisz o tym, że mózg zaczął funkcjonować niezgodnie z przeznaczeniem, ale jak dotąd nie określiłeś jakie jest/było jego przeznaczenie. Obawiam się, że każdy argument akurat w przypadku mózgu jest bardzo łatwo obalić. Choćby przez fakt, że nie wiemy do czego tak naprawdę został stworzony i czy po ew. zmianie jego funkcji można traktować go jako ten sam obiekt.
30-12-2010 19:05
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+3
Porównanie z mózgiem o tyle nieadekwatne, że erpegi zostały wymyslone w jakimś celu, a mózg nie - wyewoluował w sposób naturalny, a o celowości ewolucji to sobie można dyskutować, że aż hej...
30-12-2010 19:25
Scobin
   
Ocena:
+2
@Zuhar

(I) To zawieśmy tę analogię do seksu – jeżeli przeszkadza w komunikacji (zamiast pomagać), to znaczy, że była nietrafiona. :-)

(II i III) To może w bardziej ogólny sposób. Zgoda, że perspektywy "miłośnika grania" nie da się sesji niczym zastąpić. Ale dlaczego również "druga strona" miałaby przyjąć ten punkt widzenia?

Cały czas bowiem mówię o takiej sytuacji (o tym jest przecież mój wpis!), w której ktoś traktuje granie w RPG jako "w ogóle" lepsze od innych erpegowych aktywności i przekonuje do tego innych. I taki ton mają IMHO niektóre wypowiedzi.

Swoją drogą [zaryzykuję jeszcze jeden przykład, najwyżej znowu nie wyjdzie ;-)] – załóżmy, że jutro spotkam kolekcjonera znaczków. Czy powinienem go przekonywać, aby się nawrócił i zbierał odtąd tylko te znaczki, które zostały wyprodukowane specjalnie z myślą o filatelistyce? W końcu inne znaczki pocztowe użytkuje niezgodnie z ich oryginalnym przeznaczeniem. ;-)

Albo inaczej – co się komu dzieje złego, kiedy ktoś dyskutuje o RPG, zamiast grać?


A co do rozmowy o roli badacza gier: jasne, z wielką chęcią, może się uda np. na jakimś konwencie. (ZjaVa?).
30-12-2010 19:28
Zuhar
   
Ocena:
+2
@Scobin

Granie będzie zawsze bardziej wartościowe od rozmawiania o graniu lub pisania o graniu.

W ogóle robinie czegoś jest bardziej wartościowe niż rozmawianie lub pisanie o tym.

Tylko nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o to, czy granie jest lepsze od pisania lub rozmawiania. Tego się nie da tak wartościować. Twierdzę tylko, że dowolna aktywność jest lepsza niż rozmawianie, czy pisanie o niej.

Swoją drogą bez grania nie byłoby gier. A wtedy nie byłoby o czym pisać i rozmawiać. Zależność wydaje się być przyczynowo-skutkowa.
30-12-2010 19:41
Scobin
    @Zuhar
Ocena:
+4
Robi się filozoficznie. :-) Co to znaczy "bardziej wartościowe" albo "lepsze"? Staję się dzięki temu lepszym człowiekiem? Jest mi bardziej przyjemnie? Może to ktoś inny na tym korzysta, a jeśli tak, to w jaki sposób?

Z innej strony: czy "Światotworzenie" w takim razie jest bez sensu? Enc lepiej by zrobił, tworząc światy (zamiast pisania o tym, jak je tworzyć)?

EDIT: I co z tymi znaczkami pocztowymi? :) Oczywiście nie pojawiły się bez powodu, bo cały czas próbuję trochę podminować ideę "Należy używać rzeczy w takim celu, w jakim zostały stworzone".
30-12-2010 19:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.