string(15) ""
» Blog » Czemu zainteresowałam się drowami?
11-10-2011 10:39

Czemu zainteresowałam się drowami?

Odsłony: 8

Notka dostępna również na mojej stronie: zireael07.wordpress.com.

Kilka osób się pytało, a że wczoraj miałam beznadziejnie nudny wykład z filozofii, oto odpowiedź na wasze pytanie:

----------------------------------------------------------------------------------

Moim pierwszym spotkaniem z fantasy (a w szczególności Zapomnianymi Krainami) było „Baldur’s Gate” około 2002 roku. Gorion, Sarevok, Imoen, Jaheira czy Khalid wywarli na mnie niezapomniane wrażenie. Elfy, półelfy, czy ludzi znałam już z książek Tolkiena. Natomiast tutaj był ktoś jeszcze – tajemnicza i mroczna Viconia DeVir o pięknym głosie (ś.p. Gabrieli Kownackiej), mówiąca językiem jednocześnie pięknym, groźnym i niezrozumiałym!



Potem nadeszło „Baldur’s Gate II”, które oferowało mężczyznom romans z Viconią albo Jaheirą (ale niestety, zabiło Khalida). Była to okazja dowiedzieć się więcej o Vic i jej tajemniczym świecie zwanym Podmrokiem. Można było też zawitać do Podmroku i do całego miasta mrocznych elfów – gdzie człowiek przekonywał się, jak wygląda ich społeczeństwo. Drowy – tak podobne i niepodobne do swoich krewniaków z powierzchni.



Kiedy zorientowałam się, że „Baldur’s Gate” to tylko kawałek większego świata, zainteresowałam się powieściami z Zapomnianych Krain. Pierwszą, którą kupiłam, były „Wrota Baldura II” Phila Athansa (tak, śmiejcie się!). Nawet *to* mnie nie odrzuciło od FR – ponieważ drugą książką było „Dziedzictwo” R.A. Salvatore’a. Przedstawiało historię Drizzta Do’Urden – tego samego, który był tak piekielnie trudnym przeciwnikiem w „Baldur’s Gate 1”. Co więcej, pokazywało jeszcze trochę świata drowów i ich pięknego języka.



Skompletowałam więc Tetralogię Dziedzictwo, a potem sięgnęłam po Trylogię Mrocznego Elfa. „Ojczyzna” ukazała cudowne miasto mrocznych elfów – Menzoberranzan, miejsce pochodzenia zarówno Drizzta, jak i Viconii. Do dziś pozostaje ona jedną z moich ulubionych książek (aczkolwiek jej wady rażą).



Później – po kilku książkach z Sagi Drizzta – nastąpiła Trylogia Liriel, znana także jako seria Światło i Cienie, autorstwa Elaine Cunningham. Elaine pozwoliła spojrzeć na ten tak inny od naszego świat oczami kobiety, a przy tym kogoś innego niż słynny renegat „kura znosząca złote jajka” Drizzt.

Mniej więcej w tym samym czasie zaczęłam się też udzielać na forum dnd.pl (później wchłoniętym przez Poltera), a kilka miesięcy później na forum WotC. Pozwoliły mi one odkryć bogactwo materiałów do Zapomnianych Krain, a w szczególności traktujących o elfach – czy to tych z powierzchni, czy z Podmroku.



Kupno FRCS było już tylko potwierdzeniem faktu. „Podmrok” należał do najbardziej wyczekiwanych przez mnie książek, zwłaszcza że dotarł w moje ręce w szpitalu i ratował mnie przed kompletną nudą!



Od czasu „Ojczyzny” i „Córki Mrocznego Elfa” tak duże wrażenie zrobiło na mnie tylko „Evermeet” Elaine Cunningham, a potem „Wojna Pajęczej Królowej”. Niestety, na „Empyrean Odyssey” i „Lady Penitent” trochę się zawiodłam – szczególnie na decyzjach ISY i tym, że musiałam ich poszukiwać w oryginale.

Komentarze


~Aes z firmy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
U mnie jest podobnie, ale w odwrotną stronę.

Po fascynacji Baldurem, i światem który odkrywał, próbowałem przeczytać więcej. I zderzyłem sie ze ścianą. Baldurowe forgoteny (szczególnie te z bg 1) są całkiem ciekawe, ale sam forgoten (szczegółnie drizzto grafomania) są poniżej krytyki.
W baldurze wzieli najciekawsze elementy i przedstawili je w zgrabnej formie.

Polecanka będzie jak się zaloguje.

Pozdrawiam
Aes
11-10-2011 11:43
Asthariel
   
Ocena:
+2
A ja dzięki Baldurowi zafascynowałem się cRPGami - i dzięki temu poznałem Tormenta. Fascynacja fantastyką była wcześniej, chyba dzięki Potterowi.
11-10-2011 12:02
Kamulec
   
Ocena:
+3
Też grałem w sagę Baldur's Gate i przeczytałem książkę o Drizzcie, ale ani jedno, ani drugie nie zainteresowało mnie drowami. Nie napisałaś, czemu Ciebie tak.
11-10-2011 13:39
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Wlasnie, jak mówi Kamulec. Co w nich takiego wyjątkowego?
11-10-2011 13:50
Malaggar
   
Ocena:
+1
oferowało mężczyznom romans z Viconią albo Jaheirą
Oraz Aerie.

Mnie drowy ani grzeją, ani ziębią, jak byłem młodszy to nawet je lubiłem, bo były "mroczne", potem mi przeszło i generalnie przestałem lubić nieludzi w fantasy i fantasy ogólnie.

A Viconia w BG2 była fajna. Ale nie dlatego, że jest drowem, tylko dlatego, że to świetny kapłan.

@Aes: Akurat FR do 2ed (o 1 się nie wypowiem, bo przejrzałem jeno) jest całkiem zgrabnym światem. O ile NIE czyta się powieści, a pozostaje przy podręcznikach ;)
11-10-2011 13:51
Zireael
   
Ocena:
+1
@ Aes - co do poziomu Sagi Drizzta to się zgadzam. Mam prawie całą, bo kiedyś go lubiłam, ale teraz... meh. Poza "Ojczyzną", "Dziedzictwem" i może jeszcze pojedynczymi sztukami generalnie leży.

@ zigzak, Kamulec - no właśnie problem w tym, że sama nie wiem :P

@ Malaggar - owszem, ale Aerie nie było w jedynce i była mi kompletnie obca, jak zaczynałam przygodę z BG II.

----------------------------------
Co do poziomu FR: Elaine pisze dobre książki. Cormyr (Ed Greenwood i Jeff Grubb) do dziś uważam za jedną z najlepszych pozycji z FR.

R.A.S. niestety nie jest najwyższych lotów, żeby nie mówić o Athansie. I paru innych.

"Arcymagowie" bronią się Evereską i Pięknym Ludem, a także pomrokami, Laeral Silverhand i Khelbenem.
Z książek niewydanych po polsku polecam "Blackstaff". Khelben jest znakomitą postacią, a Steven Schend pisze bardzo dobrze.
11-10-2011 14:21
   
Ocena:
0
No, ale mnie ciekawi co ci się w drowach podoba.
A i tak najlepszym drowem był Elric. Zresztą Drowy powstały jako połączenie Stygijczków z Melnibonianami.
Choć ogólnie rzecz biorąc, złych ras nie lubię.
Nie licząc Skawenów, Duergarów i stygijczyków.
11-10-2011 15:28
Malaggar
   
Ocena:
0
Zresztą Drowy powstały jako połączenie Stygijczków z Melnibonianami.
Dowody na poparcie tej tezy?

Bo czarne elfy zdaje się już w mitologii skandynawskiej pojawiały się.
11-10-2011 15:33
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
"Malagar załadował armatę i czekał na wróble" :)
11-10-2011 16:03
   
Ocena:
+1
To były karły... Svratalfy
Po jaką, że cholerę z tobą dyskutuje.
Dobra więc tej nie odpowiadam. Za stary jestem na durne flejmy i marnuję czas.
Ty masz go widocznie za dużo. Jedni jedzą słonecznik pod transformatorem, inni piszą durne komentarze. Ja mam to gdzieś.
Do przyszłego roku ignoruje cię. Może przez ten czas dorośniesz.
11-10-2011 16:13
Malaggar
   
Ocena:
0
Stary, wysuwasz tezę, chciałem wiedzieć, na jakiej podstawie ją formułujesz.

Jeśli nie masz argumentu, to po prostu powiedz, że "wydaje mi się, że tak jest i tyle".

11-10-2011 16:27
Gruszczy
   
Ocena:
+8
Elfy, szczególnie te mroczne, a jednocześnie szlachetne, to są fajne, jak się ma 15 lat. Potem jakimś dziwnym trafem zaczyna się mieć odruch wymiotny na widok Drizzta i zmienia się profesję na mordercę elfich paralityków.
11-10-2011 17:01
   
Ocena:
0
Mall, jakiej części mojego poprzedniego komentarza nie zrozumiałeś.
11-10-2011 17:17
Vindreal
   
Ocena:
+1
Ja drowy polubiłem w gimnazjum, jak zobaczyłem w Podręczniku Mistrza rysunek przedstawiający drowa i jakieś dwa inne elfy :P

Choć przyznam szczerze, że jakiś rok temu mroczniaki spadły na drugie miejsce w moim rankingu, gdy poczytałem o Warforged.


I za pamięci: Zi, wysłałem ci tą rozpiskę, o którą prosiłaś jakiś czas temu, ale wiem czy doszła.
11-10-2011 18:59
Zireael
   
Ocena:
0
@ Gruszczy: Ja też mam taki.
11-10-2011 19:01
   
Ocena:
0
Imho fajne mrokelfy były w heroes 5. W miarę zdrowe psychicznie i kumplowały się ze smokami.
11-10-2011 19:07
Kot
   
Ocena:
+4
Bardzo Mhroczne elfy, patologiczni sadyści i nałogowi zdrajcy. Jak dla mnie mało realna jest szansa, żeby takowi stworzyli coś więcej niż kilka zwalczających się nawzajem plemion...

A cytując pewien wyjątkowo trafny komiks: "Teraz cała rasa składa się z chaotycznych dobrych wygnańców, których nikt nie rozumie."
Jak dla mnie zawsze były to emo-elfy z dużymi bonusami. Jak już mam gloryfikować stwory z bestiariusza, wolę gobliny...
11-10-2011 20:16
Kamulec
   
Ocena:
0
@Zi
A to właśnie byłoby ciekawe.

@Gruszczy
Nie, o ile nie modlić się do beletrystyki spod znaku ZK i nie wpisywać wszystkich w jeden schemat.

Natomiast drowy są dla mnie zbyt niewiarygodne na postacie graczy, choć nadają się na znienawidzonych wrogów, których morduje się bez wątpliwości moralnych.
11-10-2011 23:07
Aure_Canis
   
Ocena:
+2
Romans z Aerie niby był najmniej ciekawy... Ale była taka słodka. : *

---

Zirael, tak naprawdę nie dowiedziałem się, Czemu zainteresowałaś się drowami. Dowiedziałem się, gdzie się z nimi spotkałaś i w jakiej kolejności czytałaś kolejne książki. Bardzo chętnie spojrzałbym głebiej.
12-10-2011 14:26
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
kot - wszystkie elfy są emo, chyba że są eko :)

Za to wszystkie są gay (po angielsku - radosne) ;)
12-10-2011 15:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.