string(15) ""
» Blog » Avatar, czyli po boomie
13-01-2010 16:45

Avatar, czyli po boomie

W działach: Film | Odsłony: 2

Avatar, czyli po boomie
A więc witam w pierwszej notce na moim blogu. Ostanio mam ochotę wypisania gdzieś tego, co myślę, a polterowy blog to idealna do tego okazja. Tą notką, trochę już po boomie, chciałbym poruszyć temat filmu Avatar. Miałem przyjemność obejrzenia tego filmu razem z bratem, a że jest to człowiek, który zawsze chce wtrącić swoje trzy grosze, nie obyło się bez komentarzy i sądzę, że gdyby nie on, to dzieło byłoby niżej w moim prywatnym rankingu. Generalnie zapamiętam ten film, który miał być 'przełomem' i 'najlepszym filmem wszechczasów' jako film średni - da się go obejrzeć, ale nie mam zamiaru raczej do niego wracać. Co mi tutaj nie pasowało? Efekty dobre, gra aktorska w miarę (choć ja się tam nie znam), ale zabrakło czegoś nowego. IMO, gdyby reżyser wydał ten film wcześniej, byłby legendą. Teraz jest to odgrzewanie tego, co już było (konkretniej tego, co ktoś wymyślił później, ale wydał wcześniej):
  • Wcielanie się w Avatara, czy nawet łączenie się tymi farfoclami bardzo przypomina mi Matrixa,
  • Parę przeróbek scenariusza i mamy nową wersję Pokahontaz,
  • Na'vi to takie elfy kosmosu - tylko kolor skóry inny,
  • Filmy dokumentalne o dzikich plemionach Afryki też mi się tutaj wpasowały, podobni sa do Na'vi, jakby się tak im przyjrzeć bliżej.
Nie spodobał mi się też wątek, gdy nasz piękny i cudny bohater zaczął ujeżdżać To Czerwone Latające Coś - wspomniane było wcześniej, że jeździec Tego Czerwonego Latającego Czegoś posiadał supermoce, a tu nic - jakby latał na czymś innym, nie byłoby różnicy. O, może trudniej byłoby go zauważyć wśród reszty. Zadziwił mnie natomiast proces ewolucyjny na Pandorze - dlaczego wszystkie zwierzęta mają te Farfocle, którymi się łączą? Jakim, kurczę, cudem to się stało? Poza tym, mieszkańcy Pandory byli zbyt podobni do mieszkańców Ziemi. Sześcionogie Farfoclokoniki, Farfoclosmoki czy inne Farfoclozwierzęta z Pandory to lekkie przeróbki zwierząt ziemskich, przy czym nasze się nie świecą. Nie myślę jednak o Avatarze jako o totalnej klapie - nawet mi się spodobał, tak jakoś dziwnie skojarzył mi się z Magic:the Gathering, może poprzez te klimatyczne latające góry. Podsumowując: Wg mnie, Avatar to kolejny głośny film, który można obejrzeć, ale nie trzeba.

Komentarze


Marco REqam
    Pierwszy!
Ocena:
+1
Zwróciłeś uwagę na ten element, który akurat mi nie przeszkadzał - farfocle. Jedyne cuś, co uznałem za ciekawe podejście do starego tematu.

A z ewolucyjnego punktu widzenia to nie jest głupie - jeśli jeden prafarfoclnik miał swojego farfocla do drapania się po piętach i łączenia we wspólny mózg, to sto milionów lat później będzie wiele różnych postfarfoclników i bardzo prawdopodobne, że dalej będą w jakimś stopniu kompatybilne. W ogromnym uproszczeniu.

Do czerwonego smoka też się nie czepiałem - taka jest moc legendy, że wyolbrzymia coś zwyczajnego. Wystarczy, że ktoś umie wyciągnąć z niej morał i pomyśleć a wespnie się na szklaną górę - jak nieliczni przed nim.

Za to efekty zrobiły na mnie wrażenie tylko kilak razy. Najlepszą scenąfilmu była... początkowa. Jeszcze ze dwie później były niezłe.

Mnie zdołował brak konsekwencji i logiki w filmie. Dżungla na początku przypomina tą z "Cieplarni" Aldissa, zarówno w skali jak i w grozie jaką budzi, by potem zamienić się w zupełnie cukierkową. Mech umiera razem ze swoim pilotem (przewraca się na plecy kiedy kierowca, umieszczony w wygodnym fotelu, a raczej przybity do niego, dogorywa).

Te góry były kolejnym dołującym elementem - przypominały mi Raymana i inne platformówki sprzed 5-15 lat.

Za to absolutnym hitem było ucośtamorium. Odegrało w filmie tak ważną rolę, że do końca życia zapamiętam je jako minerał służący do sprzedawania go za pieniądze.
13-01-2010 16:58
Zephyel
   
Ocena:
0
IMO chcieli za dużo elementów wpleść w jeden filmów.

Co do dżungli - też to zauważyłem, ale zapomniałem o tym - brakowało mi potem tej tajemniczości czy nawet tych świetnych, świecących i chowających się roślinek.
13-01-2010 17:12
p4v
   
Ocena:
+1
"mieszkańcy Pandory byli zbyt podobni do mieszkańców Ziemi." a czemu zakładasz, że kosmita musi zdecydowanie różnić się od człowieka? :)

Sam bohater w trakcie w filmu był kreowany na niezwykły okaz, talent w posługiwaniu się avaterm bez ciężkich przygotowań, dobre serce i tolerancja. Był bardzo czuły na internal experience i właśnie ten ostatni czynnik zadecydował, że był w stanie ujeżdżać najgrożniejszego drapieżnika przestworzy. Nie przeszkadzał mi ten element, bo miał jakieś podstawy.

Sam film fajny, ale bez wielkich fajerwerków w fabule.
13-01-2010 17:34
Zephyel
   
Ocena:
0
@P4v:
Po takim filmie spodziewałem się jakiegoś zaskakującego rozwiązania - w końcu miał to być przełom.
13-01-2010 17:55
Malaggar
   
Ocena:
+5
Cameron nie mógł nakręcić tego filmu wcześniej. Nie miałby skąd ściągać pomysłów ;)
13-01-2010 18:08
Scobin
   
Ocena:
+2
"Po takim filmie spodziewałem się jakiegoś zaskakującego rozwiązania".

A to niesłusznie, bo im droższy film, tym bardziej przewidywalny. ;)


"Za to absolutnym hitem było ucośtamorium. Odegrało w filmie tak ważną rolę, że do końca życia zapamiętam je jako minerał służący do sprzedawania go za pieniądze".

Unobtainium. Jak dla mnie może być – pokazuje, że ludziom jest zupełnie wszystko jedno, za co przesiedlają i zabijają obcych. Byleby były za to pieniądze.


Ogólnie mam wrażenie, że przywiązujecie zbyt dużą wagę do szczegółowej spójności fabuły. Przecież nie o to w tym filmie chodzi, bo to w znacznej mierze baśń. :-) "Ubik" Dicka też nie jest spójny, a to znakomita książka (choć tutaj niespójność wynika z czego innego).


I jeszcze – tutaj najciekawsza chyba recenzja, którą czytałem. Z wieloma rzeczami się nie zgadzam, ale daje do myślenia, bo zwraca uwagę na to, co wiąże "Avatara" ze współczesną kulturą – nie tylko na to, co jest w nim stare, mityczne i znane. :-)
13-01-2010 18:17
Zephyel
   
Ocena:
0
"Za to absolutnym hitem było ucośtamorium. Odegrało w filmie tak ważną rolę, że do końca życia zapamiętam je jako minerał służący do sprzedawania go za pieniądze".

"Unobtainium. Jak dla mnie może być – pokazuje, że ludziom jest zupełnie wszystko jedno, za co przesiedlają i zabijają obcych. Byleby były za to pieniądze."

IMO to dość ważny element filmu, bo bez tego ludzie nie mieliby jakiegokolwiek pretekstu do zniszczenia Na'vi
13-01-2010 18:21
Scobin
   
Ocena:
0
Wiemy, że jest to materiał ważny, drogi i rzadki. Kiedy ogląda się "A" jak baśń, nic więcej nie potrzeba. A oglądać go inaczej nie warto, bo wtedy człowiek się niepotrzebnie stresuje. :)
13-01-2010 18:29
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Nie chcę się powtarzać za innymi, więc zwrócę uwagę na coś, o czym chyba jeszcze nikt na polterku nie wspomniał.

Biedny ten jego stary smok, no nie? Przecież było powiedziane, że inne zwierzaki łączą się na jakiś czas, ale jak farfoclosmok się połączy, to już z nikim/niczym innym się nie połączy, no nie?
Ten na Jake'a czekał (po zniszczeniu miasta), ledwo żywy, czekał, czekał - w końcu pan przyszedł, i co zrobił? Wykorzystał go, żeby się załapać na lepszą sztukę (czerwonego). Wątek smoka został potem przemilczany (pewnie bieda umarł z bólu, zgryzoty i samotności, ale to nie pasowało do zakończenia).
13-01-2010 18:35
~Chochliczek

Użytkownik niezarejestrowany
    Up
Ocena:
0
Nie podpisałem się post wyżej. :P
13-01-2010 18:36
Zephyel
   
Ocena:
0
@Chochliczek - mój brat też się nad tym zastanawiał, ale zdaje mi się, że tylko z innym osobnikiem tego gatunku nie mogl sie polaczyc - ten czerwony to inny gatunek.

Dowód:
Księzniczka siadywala na farfoclokoniki po tym, jak miala juz swojego farfoclosmoka.
13-01-2010 18:45
Scobin
   
Ocena:
0
Ale to chodzi o to, że stary wierzchowiec Jake'a nie mógł się potem połączyć z nikim innym. :)
13-01-2010 18:48
Zephyel
   
Ocena:
0
Mój błąd, źle zrozumiałem :]
13-01-2010 19:08
Cherokee
   
Ocena:
0
E tam, Toruka pewnie Jake puścił wolno, gdy już mu nie był potrzebny. Gdzie on by go trzymał między gałęziami? Zresztą pewnie by płoszył (lub co gorsza zżerał) Ikrany mieszkające na drzewie.

Dowiódł już, że jest Toruk Macto, zjednoczył klany, wyzwolił Pandorę. Wątpię, by musiał dalej trzymać Toruka.

Unobtanium, poza swą rolą spiritus movens fabuły, odegrało też inną ważną rolę. Jako materiał mający właściwości nadprzewodzące w temperaturze pokojowej, silnie oddziaływało z polem magnetycznym księżyca, tworząc takie miejsca jak Hallelujah Mountains, gdzie zespół naukowy mógł znaleźć bezpieczny od nadzoru elektronicznego azyl. No i oczywiście tworzyło takie cuda jak wiszące skały czy skalne łuki rozciągnięte wzdłuż linii pola magntycznego, jak ten widoczny nieopodal Drzewa Dusz.
13-01-2010 19:18
Rag
   
Ocena:
0
Jake czerwonego farfoclosmoka wypuścił pod koniec filmu, więc równie dobrze mógł wrócić do swojego starego. :P
13-01-2010 19:20
rincewind bpm
   
Ocena:
+2
IMO, gdyby reżyser wydał ten film wcześniej, byłby legendą.

Jeżeli chodzi o fabułę, to jakieś 300 lat wcześniej :P

Za to absolutnym hitem było ucośtamorium. Odegrało w filmie tak ważną rolę, że do końca życia zapamiętam je jako minerał służący do sprzedawania go za pieniądze.

No i idealnie. Ów metal był zmienioną nazwą złota, które służy korporacji wyłącznie do tego, by zgarniać bogactwo. Taka była jego rola - tak samo, jak samo w sobie złoto w Pocahontas nie było zbyt ciekawe.
14-01-2010 08:57
996

Użytkownik niezarejestrowany
    Nuda
Ocena:
+4
Nuda i głupie oczekiwania. 99% filmów jest wtórnych, nikt nigdy nie obiecywał, że film będzie zaskakujący ani, że będzie najlepszym filmem wszechczasów. To "jedynie" przełom technologiczny.

Unobtainium jest bezcenne, bo to nadprzewodnik działający w wysokich temperaturach, kto jest zorientowany w temacie wie, że jakby coś takiego udało się wykonać to istotnie byłoby znacznie bardziej wartościowe od złota. Masa zastosowań technologicznych.

Farfocle u zwierząt są równie prawdopodobne jak to, że organizmy jednokomórkowe zaczną tworzyć kolonie, potem złożone organizmy itd.
14-01-2010 13:48
Malaggar
   
Ocena:
0
@Craven:
Nie każdy bezkrytycznie łyka wszystko, co ma znaczek "made by Cameron". Niektórzy po filmie oczekują czegoś więcej, niż bajery w 3D.
14-01-2010 14:23
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Malaggar czytaj co piszę a nie to co Ci się wydaje, że piszę.
14-01-2010 15:19
Urko
   
Ocena:
0
Czy ktoś jeszcze zauważył, że film jest rasistowski, bo wszyscy Na'vi (-> "dzikusy") mówią głosami czarnych, ew. amerykańskonatywnych aktorów? :>

@Mallagar - geez. Kończ waść...
15-01-2010 14:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.