string(15) ""
» Blog » Projekt: Hetzer #1
05-12-2010 16:11

Projekt: Hetzer #1

W działach: Projekt: Hetzer | Odsłony: 33


Czołem orkiestra, towarzysze! Jako że blog działu Bitewnego został chirurgicznie wydzielony jako byt samodzielny, mój blog znów jest Mój! Co oczywiście nie zmienia wiele, jako że i tak publikować tu będę rzeczy związane głównie z moim hobby, czyli - d'oh - z modelarstwem i grami bitewnymi. Dlatego też chciałbym zapoznać was z moim aktualnym projektem w formie projekt-logu, na którym postaram się udokumentować każdy etap powstawania modelu - od sklejenia, po malowanie aż do dioramy! Czemu? Po pierwsze, bo lubię się tym babrać. Po drugie, bo postaram się umieścić w czasie prowadzenia tego projektu tyle wskazówek, porad i "mondrości" ile tylko się da z nadzieją, że na coś się komuś przydadzą! Tak więc nie przedłużając dalej tego wstępu, zapraszam do śledzenia postępów prac nad Hetzerem!

1. Troszkę bekgrałndu

Czemu akurat ten pojazd? Powody są dwa, oba prozaiczne - pierwsze primo, jest to aktualnie najfajniejszy dostępny dla mnie łowca czołgów w grze World of Tanks, a uzbrojony w amunicję HE rozwala nawet dużo grubsze zwierzaki niż mogłoby się wydawać. Jakby tego było mało, wyglądo czadowo i każdy go rozpozna na pierwszy rzut oka. Po drugie, było to jeden z najgroźniejszych niszczycieli czołgów drugiej połowy WWII. Niemieckie działa przeciwpancerne montowano na sprawdzonych nadwoziach tworząc warianty odpowiedzialne za polowanie na pancerne jednostki wrogów - patent ten sprawdzał się nieźle, i taki JagdPanther czy JagdTiger były niezwykle groźnymi przeciwnikami na polu bitwy. Niemieckim siłom pancernym zaczęło jednak brakować pojazdu lekkiego, małego, taniego i produkowalnego na masową skalę, który pełnim by rolę niszczyciela czołgów i zastąpił przestarzałe i odsłonięte konstrukcje, takie jak na przykład Mardery.

Tak też uczyniono! Na wannie i zawieszeniu czeskiego czołgu, 38(t), stworzono nowy pojazd - Jagdpanzer 38(t) ochrzczony mianem "Hetzer", czyli w wolnym przekładzie - Dręczyciel. Hetzer okazał się strzałem w dziesiątkę! Jego kompaktowa budowa i niska sylwetka pozwalała go ukryć w każdym miejscu, gdzie czekał na swoją zdobycz. Gruby pancerz o wysokim stopniu nachylenia gwarantował wysoką wytrzymałość jak na kontrukcję tak małą. Uzbrojony w działo kalibru 75mm (a były i warianty z działem 105mm czy 150mm!) oraz sterowany radiem karabin maszynowy stanowił zagrożenie dla każdego pojazdu pancernego. Słowem, czołg okazał się wielkim sukcesem, i przed końcem wojny wyprodukowano ponad 2500 egzemplarzy w fabrykach Skody. Czemu by więc go nie uwiecznić w postaci modelu?

2. Składanie

No to bierzmy się do roboty! Na powyższej fotce widzicie większość rzeczy, które wejdą w skład ukończonego modelu. Modele firmy Tamiya to gwarant najwyższej jakości, porządnego poziomu detali i dbałości o jakość wykonania, co z pewnością przyspieszy pracę. Dodatki pełnią tutaj dwojaką rolę - oczywiście maja dodać nowy poziom realizmu i wykończenia do modelu, ale dają mi również szansę pokazania wam, dlaczego każdy hobbysta powinien raz za jakiś czas posklejać model historyczny. Widzicie, kiedy bawię się w sklejanie armii do Warhmmera, to nie mam tam za dużo do roboty - jakaś konwersyjka od czasu do czasu się trafi a tak, to mamy 5-6 części do oczyszczenia i w drogę. Cierpliwości na tym nie wytrenujemy, oj nie. Za to na historycznym modelu jak najbardziej, zwłaszcza wtedy, gdy zechcemy dodać do niego elementy waloryzujące w postaci dodatków z blaszki fototrawionej, gdzie poszczególne części są tak małe, że aż oczy pieką. Kosmiczna cierpliwość i niezwykłe opanowanie ręki jest koniecznie, by się tym bawić. Po sklejeniu kilku modeli z takim poziomem detalu, poskładanie takiego Leman Russa zajmie ci 10 minut.

Ale do rzeczy. Obok czterech wyprasek pojazdy Tamiya dają nam do rączek odlaną, metalową wannę podwozia, co dodaje całemu modelowi wagi i jest świetną bazą do konstrukcji całego czołgu. Od siebie dodałem już wspomnianą blaszkę z elementami waloryzującymi firmy ABER oraz przeznaczone do tego modelu toczone działo 75mm, jako że nie cierpię bawić się w szlifowanie na gładko plastikowych luf tak, by nie było widać linii łączenia.

Model zgodnie z przewidywaniami okazał się rozkosznie łatwy do sklejenia - elementy superstruktury pasowały do siebie jak marzenie, genialny wynalazek w postaci prowadnicy do sklejania gąsienic działał jak złoto, a samo poskładanie Hetzera zajęłoby mi, wraz z oczyszczaniem części, jakieś 30 minut gdyby nie przeklęta blaszka z fototrawionymi detalami, które wymają skupienia godnego nieśmiertelnych mistrzów Wuxia. Dodatkowo, zrobiłem rzecz której normalnie nie robię podczas pracy z modelami pojazdów, a mianowicie przykleiłem koła i gąsienice od razu do wanny, zamiast trzymać i malować je osobno, co daje mi większą kontrolę nad efektem końcowym - tym razem jednak zrezygnowałem z tego, by móc pokazać wam w pełni ukończony model w fazie składania. Tak wygląda buda po sklejeniu nadwozia i nałożeniu największych i najłatwiejszych blaszek (jak grill, blaszka wydechu, skrzynka narzędziowa, wizjer frontowy i pancerz na karabin):

Jak widać, kształt już ma jak trzeba, a teraz jedynie pozostała zabawa z detalami i ostatnia szlifierka przed nałożeniem podkładu. Tutaj było sporo roboty, która łącznie zajęła mi kilka ładnych godzin. Instalowanie szekli, nitów oraz innych drobnych elementów to praca czasochłonna, żmudna i wymagająca opanowania kilku dodatkowych narzędzi, w tym pensety (czy jak kto woli - pincety), bez której nie jesteśmy w stanie pochwycić a co dopiero umiejscowić elementów o rozmiarze milimetra. Najlepsze jest to, że potrzebne są dwa rodzaje penset - zwykła i rewersyjna (krzyżowa), bo nie wszystko jesteśmy w sprawie załatwić zwykłym chwytaczkiem. Przydaje się tu również igiełka do nakładania kleju cyjanoakrylowego (bo nawet kropla to tutaj za dużo).

Po zakończeniu klejenia (co od razu zaznaczę: dość frywolnego. Już od początku zdecydowałem, że model będzie pomalowany niereferencyjnie, jako że chciałem pobawić się wczesnym niemieckim malowaniem, sławetnym Panzer Grey'em. Dlatego też pofolgowałem sobie z detalami i utworzyłem kilka rzeczy, które normalnie w tym pojeździe nie występują, ale za to spodobały mi się "na oko".) wziąłem się za szpachlowanie szpar - co zajęło mi około minuty, jako że wszystkie elementy pasowały do siebie idealnie, a tylko kilka drobnych nieścisłości pojawiło się między elementami fototrawionymi a nadwoziem (jak w przypadku wizjera) - by je zasklepić nie używałem żadnej szpachlówki, lecz zwykłego kleju do plastiku (który nadtapiając plastik tworzy fajny efekt spawu).

Model był praktycznie gotowy pod podkład! Tyle, że ja nie cierpię czołgów czy dział samobieżnych w postaci dziewiczej, czystej, prosto z fabryki. Nadszedł więc czas na dodanie życia do mojego łowcy. Wywierciłem dwie dziury po celnych trafieniach w boczny pancerz, nożykiem oskubałem je by panerz wyglądał tak, jak powinna wyglądać dziura po penetracji płyty pancernej. Z Bit Boxa dorzuciłem luźno leżący kanister benzyny oraz przyczepiony do nadwozia kawałek ceraty. Z przeciwnej strony pojazdu dodałem jedynie swój drutu kolczastego, zawsze przydatnemu Niemcowi w potrzebie! Po dodaniu bocznych płyt pancernych jedną pominąłem i z dodatków dodałem tylko zawisy na taką płytę. Efekt końcowy? Oto on:

Ogólnie rzecz ujmując, jestem w miarę usatysfakcjonowany efektem. Model dobrze się prezentuje zarówno z bliska jak i z daleka, jedyne co ewentualnie bym zmienił, to gąsienice, na gumowe lub stalowe, ale nie dość, że ciężko znaleźć taki zestaw do tego modelu, to przecież i tak mam w planach dodanie ogromnej ilości błocka i zabrudzeń na nie, więc nie będzie miało w ostatecznym rozrachunku znaczenia, z czego były wykonane. Uff. Mam nadzieję, że efekt się podoba, bo następnym razem bierzemy się za malowanie!

Komentarze


Pantokrator
   
Ocena:
+1
Tak tylko się przyczepię: dziury w pancerzu to zwykle dość regularne otwory, bo stal się odkształca, ale nie pęka w takim wypadku. U ciebie wygląda to tak, jakby pancerz był z bardzo kruchej stali i coś spowodowało odpryśnięcie jego części.
Możesz się zastanowić, co mogło zrobić te dziury w pancerzu, by ustalić właściwą średnicę.
Tutaj przykład dziury w czołgu:
http://www.752ndtank.com/images/ce cinaSide620x410.jpg
http://www.militaryphotos.net/foru ms/attachment.php?attachmentid=3953 8 &d=1200176452
http://i64.photobucket.com/albums/ h180/JohnMatrix_photos/deadpanther. j pg
http://lh5.google.com/christianhah ninfo/RlFaLizBVnI/AAAAAAAAABA/70T_n t 7moJE/cathedral.panzer.2.jpeg&imgma x =640
http://www.752ndtank.com/images/22 1Hole3Web.jpg

I tak dalej i tak dalej. W przypadku trafienia kumulacyjnym, miałbyś bardzo mały otwór + ślad po wybuchu/sadzę dookoła. W przypadku podkalibrowego - mały otwór otoczony trochę większym wgłębieniem (bardzo niewielkim) po zewnętrznej, lekkiej części pocisku.

Ale nie bierz sobie do serca mojego zrzędzenia, bo jak mi się coś podoba, to zawsze szukam dziury w całym ;P
05-12-2010 18:35
CE2AR
   
Ocena:
0
"oraz sterowany radiem karabin maszynowy"
A cóż to za cudowne wunderwaffe? Mógłbyś przybliżyć o co chodzi? ;)
06-12-2010 02:26
Chavez
   
Ocena:
0
A ja tak z ciekawosci - dobrze wygooglalem, ze cena takiego modelu to ~100zl?
06-12-2010 08:12
Yrkoslaw
   
Ocena:
0
@Chavez:
- Sam model (Tamiya Hetzer 1:48) to wydatek koło 80 zł. Blaszka waloryzująca ABER to wydatek rzędu 30 zł. Działo toczone kosztowało 15 zł. Łączy koszt - 125 zł.

@CE2AR:
Nie chodzi wcale o to, że instalowałem w środku jakieś cuda do obracania wieży za pomocą radia xD Chodzi o to, że podczas tworzenia Hetzera niemiecka myśl techniczna zdała sobie sprawę, że tworzenie karabinu z tarczą do obsługi przez strzelca znacznie podwyższy jego sylwetkę i rozwali integrację pancerza (wielka dziura do wrzucania granatów, lol!). Dlatego też zainstalowano system kontroli karabinu maszynowego radiem, ze środeczka kabiny. Wygodnie, bezpiecznie i morderczo.
06-12-2010 09:30
Chavez
   
Ocena:
0
Dzieki za info - troche droga zabawa ;) Keidys bawilem sie w modelarstwo papierowe i tak mysle, ze moze byc wrocic do klejenia czegos. Ale jednak papier wychodzi duuuzo taniej :P
06-12-2010 09:41
CE2AR
   
Ocena:
0
Ale te szkopy pomysłowe były, a mi zawsze się wydawało, że z taką XXI wieczną technologią było więcej problemów niż pożytku ;)
06-12-2010 15:59
Khaki
    Mam takiego
Ocena:
0
Co prawda w grze World of Tanks ale zawsze

http://www.youtube.com/watch?v=gqh QlP9zuvc
07-12-2010 21:12

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.