string(15) ""
» Blog » Cztery obrazy apokalipsy
12-08-2012 23:08

Cztery obrazy apokalipsy

W działach: Po mojemu, internet | Odsłony: 51

Pierwszy obraz: lata 80., amerykańskie liceum, lekcja historii. Leniwe, słoneczne popołudnie. Tematem zajęć jest taktyka wojsk Czyngis-Chana. W pewnym momencie nauczyciel przerywa wykład. Wszyscy wstają z miejsc i obserwują przez okna dziesiątki spadochroniarzy, lądujących przed szkołą. Profesor, przekonany, że to amerykańscy żołnierze podchodzi do jednego z nich i pyta „Co tu się dzieje, przyjacielu?” W odpowiedzi słyszy kilka słów po rosyjsku, po czym ginie podziurawiony serią z karabinu.


Tak zaczyna się Czerwony Świt (tytuł oryginału: Red Dawn) - film z 1984 roku z Patrickiem Swayze'm i Charliem Sheenem w rolach głównych. Ameryka zostaje w nim zaatakowana przez zjednoczone siły Rosji i Kuby. Czoła stawia im jednak nie U.S. Army, ale złożona z nastolatków bojówka, zwana - od maskotki szkolnej drużyny – Rosomakami.


***


Drugi obraz: konwój Humvee patroluje typowe, amerykańskie przedmieścia. Przed zadbanymi domami płoną samochody, idealnie przycięte zazwyczaj trawniki są dziko zarośnięte. Niebo zasnute jest dymem, na horyzoncie widać łunę ognia. W pewnym momencie konwój zatrzymuje się na ulicznej blokadzie, a po chwili pierwszy pojazd zostaje zniszczony przez pocisk z rakietnicy.


W taki sposób w środek akcji wrzuca gracza szósta misja Call of Duty – Modern Warfare 2, zatytułowana „Rosomaki” (ang. „Wolverines!”). Wcześniej, z krótkiej animacji dowiaduje się on, że jego przeciwnikami będą Rosjanie, którzy zablokowali amerykańskie satelity i przeprowadzili niespodziewany atak na USA. Teraz, jako szeregowy James Ramirez będzie musiał pokazać wschodnim najeźdźcom, że zadarli z niewłaściwym mocarstwem. Jego pierwszym zadaniem jest dotarcie do wraka samolotu Raptor, który spadł na teren osiedla.


***


Trzeci obraz: daleki odgłos wybuchu budzi śpiącego na kanapie mężczyznę. Wraz z całą rodziną, także postawioną na nogi przez hałas wychodzi przed dom. Niebo nad eleganckim osiedlem domków jednorodzinnych zasłane jest samolotami i spadochronami. Jedna z maszyn zostaje nagle trafiona pociskiem i zaczyna spadać niedaleko od domu rodziny.


To z kolei fragment pokazanego światu dosłownie kilka dni temu zwiastuna nowej wersji wspominanego wcześniej Czerwonego Świtu. W roli głównej występuje Chris Hemsworth (lub prościej – Tor). W roli wrogiego mocarstwa, atakującego Wujaszka Sama – niezidentyfikowane państwo azjatyckie (najprawdopodobniej Korea Północna, ew. Chiny).


***


Z tego miejsca notka ta mogłaby pójść w różne strony. Mógłbym zacząć analizę związków między Czerwonym Świtem i Call of Duty. Co do tego, że misja „Wolverines!” nawiązuje do Red Dawna nie ma wątpliwości – wystarczy choćby nadmienić, że trofeum za jej przejście nazwano tytułem filmu. Teraz jednak sytuacja się odwróciła. Oto obserwujemy, jak powszechnie uznana gra, przemawiająca do wyobraźni nastolatków na całym świecie stała się dla twórców nowego Red Dawna ważniejszą inspiracją, niż oryginalny film. Wprowadzają scenę z samolotami, przelatującymi nad przedmieściami dużego miasta, jakby żywcem wyjętą z gry, rezygnując najprawdopodobniej z pokazania masakry w szkole.

Można by zastanowić się również, czy zmiana sceny wprowadzającej bohaterów Czerwonego Świtu w rzeczywistość wojenną nie jest spowodowana zmianami w mentalności Amerykanów, jakie zaszły od 1984 roku. Dzieci, zabijane na szkolnych korytarzach seriami z karabinów mogłyby obudzić tragiczne wspomnienia masakr w college'ach i uczelniach. Z kolei połączenie atmosfery strachu ze scenerią cichego przedmieścia to motyw z sukcesami eksploatowany przez kinematografię – choćby w horrorach o Freddiem Krugerze.

Na warsztat mógłbym spróbować wziąć fakt zmiany głównego wroga - z Rosji na kraj dalekowschodni. Grom komputerowym najwyraźniej wolno uważać cały czas naszego wschodniego sąsiada za zagrożenie dla siebie, filmy natomiast, jako medium o o wiele szerszym (przynajmniej w powszechnej opinii) zasięgu oddziaływania, nie powinny psuć i tak dostatecznie napiętych stosunków z Kremlem. Korea Północna wydaje się doskonale przejmować rolę egzotycznego zagrożenia.


Nie chcę jednak kontynuować żadnego z tych wątków. To raczej zachęta do waszych rozmyśań, podanie pewnego „materiału badawczego”, który możecie mentalnie lub pisemnie rozpracowywać. Obawiam się, że, ze względu na braki w wiedzy na każdy z zaproponowanych tematów, zawędrowałbym w dziwne rejony rozważań, nie dochodząc do żadnych konstruktywnych wniosków. Nie chcę się bawić w socjologa, ludologa czy filmoznawcę. Zamiast tego wykonam małą woltę w bardziej swojskie dla mnie rejony i przedstawię jeszcze jeden, czwarty obraz – z pozoru z zupełnie innej beczki:


„nagły grzechot żelastwa na ulicy zaciekawił mnie podobnie jak wszystkich. Ludzie wstawali od stolików i skamieniali patrzyli na wielkie zakurzone tanki, na ich wieżyczki, skąd sowieccy oficerowie machali przyjaźnie rękami. (…) Dla nie wtajemniczonego obserwatora nic tego dnia nie zaszło. Pod wieczór ryczały tylko megafony i powoli spacerowały patrole, złożone z żołnierzy ras azjatyckich (…). Ludność jednak, z wyjątkiem paru setek młodocianych komunistów entuzjastów, była wtajemniczona dzięki sąsiedztwu z województwami Polski zajętymi już poprzednio. I niemal fizycznie można było dotykać gęstniejącego z godziny na godzinę strachu.”


Autor powyższego fragmentu napisał po latach słynną Piosenkę o końcu świata. Zarówno twórcy obu Czerwonych Świtów, jak i szóstego Call of Duty, serwujący bohaterom swoich dzieł niczym nie zwiastowaną apokalipsę zgodziliby się chyba, że „innego końca świata nie będzie”.

Komentarze


Gerard Heime
   
Ocena:
+2
Ciekawa notka, bo akurat Red Dawn bardzo lubię, i jest to bardzo ciekawy film, zarówno do analizy jak i do obejrzenia.

Efekt sprzężenia zwrotnego i oddziaływania film>gra>film ciekawy, niemniej rozumiem pewne zabiegi mające na cel urealistycznienie gry. W pierwszej wersji remake'u przecież wrogiem mieli być Chińczycy - realny przeciwnik USA, stanowiący o wiele większe zagrożenie, niż Rosja. Jednak ze względu presję polityczną, by nie drażnić Chińczyków, zmieniono inwazję na północnokoreańską. To raczej z realizmem niewiele ma wspólnego. Co więcej, wymagało wiele wysiłku, bo przecież z filmu cyfrowo usunięto wszystkie symbole ChRL i zastąpiono symbolami KRLD, zmieniono też dialogi.

Co do interpretacji zmian społeczeństwa amerykańskiego, to może się mylę, ale dla mnie remake po prostu wygląda w całości na ugrzeczniony. W oryginale było kilka mocnych scen, które kazały się zastanowić nad moralnością bohaterów i okropnościami wojny, pomimo tego, że film ogólnie rzecz biorąc jest zdecydowanie zimnowojenny i antysowiecki.

Na zakończenie dodam tylko, że do Red Dawn świetnie nawiązało GTA San Andreas, gdzie w sklepie z bronią można usłyszeć, że Red Dawn to dokument :D
13-08-2012 00:26
   
Ocena:
0
Czerwony świt był durny aż głowa mała...
13-08-2012 08:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.