string(15) ""
» Blog » Słowo na niedzielę: 1 na 1
26-08-2012 16:35

Słowo na niedzielę: 1 na 1

W działach: RPG | Odsłony: 79

O sesjach, w których bierze udział tylko dwóch grających - MG i Gracz (Z punktu widzenia tego pierwszego).

 

TL;DR? Może zachęcę Cię jakimś flamebaitowym stwierdzeniem, np. "1 vs 1 to najczystsza forma RPG"?

 

5 is a helluva crowd. 

 

Standardowa sesja RPG w większości popularnych systemów wymaga skrzyknięcia niewielkiej grupki grających. Przykłady rozgrywki zamieszczone w podręcznikach (choćby do legendarnej trzeciej edycji DnD), dostarczone gotowe postacie w wielu przygodach do najróżniejszych systemów, od "kontraktu Oldenhallera" w wfrp1 po "ósmego więźnia" cold city - wszystko to wedle moich obserwacji sugeruje zwykle około 5 osób grających, z których jedna zostaje "wyróżniona" i uczyniona Mistrzem Gry.

 

Zastanówmy się - czy to nie jest sporo? Ikoniczna, standardowa sesja powinna miec chyba uśrednioną, przeciętną liczbe grających. Co więc oznacza 5 grających? Średnia z 2 - 8!? 8 osób w jednym pomieszczeniu, z czego 7 to gracze pragnący odrobiny uwagi MG, każdy chce żeby zapoznał się z historią jego postaci, dał mu szansę odegrania osobistej sceny - wybaczcie osobiste podejście do sprawy, ale ja bym nie dał rady. Czy ktokolwiek by dał? Gdybym miał w domu tylu gości, wyciągnąłbym planszówkę albo puścił dobry film, bo z całą pewnością nie podjąłbym się dania KAŻDEJ z tych 7 osób maksymalnej przyjemności jaką da się czerpać z grania w RPG.

 

Nie jestem w stanie fizycznie poświęcić jej tyle uwagi, nie wspominając już o stworzeniu historii/scenariusza/świata w którym każdy aspekt jej bohatera miałby się przydać. Może i byłoby łatwiej grać w sandboxa w tyle osób, ale sandbox ma tendencje do generowania kłótni (tak wynika li tylko z mojego doświadczenia, nie stwierdzam tego jako ostatecznej prawdy) między graczami. Kłótnia między 7 graczami? Każdy idzie gdzie indziej? Na samą myśl boli mnie głowa.

 

Każdy, kto ma podobne odczucia, dawno juz pewnie zauważył pewną właściwość: im mniej postaci graczy, tym wiecej czasu mozna poświęcić każdej z nich, tym lepiej się ją wyeksploatuje i rozwinie i - co za tym idzie - tym mocniej zapadnie nam ona w pamieć.

 

Jak zatem mogłaby wygladać gra 1 na 1? MG i zaledwie jedna postać gracza? Czy różnica pomiedzy 1 a 2 graczami jest większa niz między 5 a 4? Moim zdaniem tak, i zamierzam opisać dlaczego.

 

MG i Gracz jak równy z równym.

 

W mojej opinii RPG z jednym graczem to kompletnie inna szkoła gry. Wcześniej - jak już napisałem - przeważnie zbieraliśmy grupę grających z których jednego wywyższaliśmy do roli MG. Dlaczego "wywyższaliśmy"? Dlaczego rola MG wydaje się niektórym jakby istotniejsza niż gracza? Ponieważ MG był jeden, a graczy wielu. Jeśli jeden z graczy nie przyjdzie, sesja może z łatwościa odbyć się bez niego. Jeśli MG nie przyjdzie, sesji nie ma (a jesli jest, to opowiada inną historię, zapewne tworzymy nowe postaci itd). MG może przejąć kontrolę nad domeną gracza (prowadzić jego postać), gracz nie może przejać władzy nad domeną MG.

 

Ta sytuacja zmienia się w grze 1 na 1. Gracz jest jeden. niekwestionowany główny bohater opowieści, ogniskowa wszystkich wydarzeń na sesji, heros sagi. Ta jedna postać jest tak samo niezbedna dla sesji co MG. Grając 1 na 1 ustalamy ważną zasadę: postać gracza jest równie ważna, co cała reszta świata razem wzięta. To o nią chodzi w tej sesji. Zmienia się sytuacja opisana wcześniej: jeśli gracz nie przyjdzie, sesja sie nie odbędzie, tak samo jak w przypadku MG. MG nie może przejąć kontroli nad domeną gracza (wtedy w gruncie rzeczy grałby sam ze sobą, a to byłoby dosyć smutne) bo sesja straci wtedy sens.

 

Dygresja: czy taka wizja grania, w której gracz wreszcie staje się równie istotny co MG, nie prowokuje stylu gry gracz-kontra-MG? Moim zdaniem niekoniecznie, a na pewno nie bardziej, niż granie z wieloma graczami prowokuje styl gry gracze-są-pionkami-w-rękach-MG, a sami wiemy, że do takich sytuacji dochodzi niezbyt czesto i tylko w mało doświadczonych drużynach. 

 

Co zyskujemy?

 

Gracz zyskuje wiele. Wreszcie może poświęcić historii i charakterowi swojej postaci tyle uwagi, ile chce, nie bojąc się że nie zostanie to zauważone. Na sesji nie ma przecież nikogo kto by go przyćmił. Znaczenie postaci na świecie i w "drużynie" drastycznie wzrasta. Z nieco bardziej metagame'owego punktu widzenia: to twojej postaci trafiają sie wszystkie zaszczyty, skarby, punkty doświadczenia, tęczowe żetony przyjaźni czy cokolwiek czym Twoja mechanika nagradza postacie za osiagnięcia. Masz szanse stać się kimś wiecej, niż mógłbyś nie będąc jedynym bohaterem.

 

Przed MG także otwierają się nowe mozliwości. Ile świetnych scen dotyczących jednej postaci można rozegrać? O ile więcej inspiracji można czerpać z filmów i książek? Możesz uczynić postać gracza "the chosen one", i reszta nie poczuje się pominięta. Jedna, konkretna postać zada ostatni cios Mrocznemu Lordowi, i nikt nie poczuje zniesmaczenia myśląc "on był mój, ja zdałem wiecej obrażeń". Wreszcie rozegrasz pojedynek i nikt nie będzie musiał siedzieć i patrzeć.

 

Zwróćmy uwagę, że wiekszość naszych źródeł inspiracji - filmy, książki, opowiadania - prowadzi zwykle narrację z punktu widzenia jednego bohatera ("zwykle", czyli, tak zupełnie na oko, w 60% przypadków. Wiem, że możecie zasypać mnie przykładami filmów i książek BEZ głównego bohatera).  

 

Zyskuje też realizm gry na płaszczyźnie fabularnej. Mnie przynajmniej bardziej przekonuje wersja "samotna osoba zmienia świat" (Napoleon, Siedzący Byk, Winnetou, Harry Potter, Hrabia Monte Christo...), która zresztą pasuje do praktycznie każdej wizji swiata i settingu. Natomiast jakoś nie podchodzi mi opcja "drużyna poszukiwaczy przygód która nie ma przywódcy i której członkowie uważają się za równych sobie zmienia świat". I co? Rozumiem, że złego czarnoksięznika mogli pokonać wspólnie, ale co dalej, wszyscy zostają królem? I cisną się w cztery tyłki na jednym tronie? 

 

Przepraszam za groteskowy przykład, ale staram się tylko dać do zrozumienia że filmowość, realistyczność i skala osiągnięć postaci wzrastaja przy grze 1 na 1.

 

Kolejnym problemem, który znika, jest sztuczność zawiązania drużyny. Częstym problemem w RPG jest brak pretekstu do połaczenia postaci w drużynę. Gracze mają też tendencje do trzymania się siebie nawzajem cały czas (Dlaczego ogr w zbroi płytowej towarzyszy nam w misji zwiadowczej z jego skradaniem równym -15? Ponieważ inaczej jego gracz, Mateusz, musiałby wyjść z pokoju) z tego tylko powodu, że... sa graczami. I w jakiś dziwny posób ich postacie to wiedzą. Opcja "czuję, że w niezrozumiały sposób jestesmy związani przez przeznaczenie" jest fajna, ale wykorzystywanie jej wiecej niz raz czy dwa razi sztucznością jeszcze bardziej niż zupełny brak pretekstu...

 

Co tracimy?

 

 Nawet ja, który nie jestem stadnym zwierzeciem, widzę jak wiele wartościowych cech rozgrywki w rpg tracę grając 1 na 1.

 

Mniejsza ilość graczy oznacza zasadniczo mniejsza ilość bardzo ciekawych postaci. W końcu ustaliliśmy już wcześniej, że postacie graczy sa najlepiej dopracowanymi postaciami na sesji - wszakże jedna osoba poświęciła jej cały czas przygotowania do sesji. Ta jedna postać jest przygotowana równie misternie co cały świat, jakby nie patrzeć. Jasne, MG też może kreowac fascynujących BN - ale niezwykle ciężko byłoby mu dopracowac każdego tak, jak gracz swoją postać.

 

Tracimy także fascynujący element gry jakim były relacje między graczami. Tylko i wyłacznie oni kreowali swoje stosunki - a w grze 1 na 1 w KAŻDĄ relację społeczną wplątany jest MG.  

 

Metagame? Obrywa mechaniczna skuteczność drużyny. MG oczywiście dostosuje wyzwania, ale fakt faktem - postać gracza musi być bardzo samowystarczalna. Znika klasyczny podział na role w druzynie, nagle trzeba znać się na wszystkim. Nadrobić to można współpracą z BNami - w ten sam sposób można zachować klasyczna strukturę "drużyny poszukiwaczy przygód", po prostu tym razem będzie ona miała wyraxnego przywódcę.

 

Na koniec - element towarzyski. Jeśli dla kogoś sesja to dobry pretekst to wypicia kilku browców i pogadania z kumplami - nie spodoba mu się granie 1 na 1. Ja, osobiście, na sesji chcę grać w RPG, a wypić browara i pogadać wolę w barze. 

 

PS. Jeżeli uwierzyłeś, iż uważam, że "1 vs 1 to najczystsza forma RPG", to przepraszam, ale tak nie myślę :(. Następnym razem postaram się być bardziej kontrowersyjny, obiecuję.

Komentarze


kbender
   
Ocena:
+2
Słaby flamebait. Polecam na następny raz coś o Kobietach W RPG (TM) albo Fantastyka vs SF.

To łatwo przeradza się w trollerkę.

Kiedyś poprowadziłem sesję dla 8 graczy.
Młody byłem....
Arogancki...
Sprytny inaczej...

Teraz widzę, że najlepsze sesje wychodzą mi jak prowadzę dwójce graczy - jestem w stanie rozłożyć dobrze akcenty na sesji i równo podzielić czas. Powyżej 3ki graczy ktoś mi zawsze umyka (usadzenie się w pomieszczeniu w pobliżu MG ma wtedy strategiczne znaczenie dla wpływu gracza na sesję). Jedynki za to nigdy mi się nie udało poprowadzić :)
26-08-2012 17:11
von Mansfeld
   
Ocena:
0
Co więc oznacza 5 grających? Średnia z 2 - 8!? 8 osób w jednym pomieszczeniu, z czego 7 to gracze pragnący odrobiny uwagi MG,

Albo średnia z 4 - 6, 3 - 7. ;)

Grałem w druzynie z ośmioma graczami i Mistrzynią Gry. Nieciekawie było. Tak jakoś "licealnie, podłogowo".

W sumie, kiedyś chciałbym pograć taką przygodę czy kampanię "1 na 1". W sumie wiele argumentów "za" i "przeciw" wymieniłeś, Szarlih a.k.a. VoBono. ;). W pojedynkę, BG jest trochę hardkorowo. Albo sprofilowane przygody i specyficzne sceny, albo uniwersalizm postaci. Nie każdy system RPG promuje to drugie.
26-08-2012 17:51
gacoperz
   
Ocena:
0
Jak dla mnie optimum to 3-4, do maks 5-6 przy "szybkich" systemach z dużym naciskiem na interakcje między graczami.
1 na 1 to bardzo specyficzna gra i ma posmak indywidualnej rywalizacji.
26-08-2012 18:38
Szarlih
   
Ocena:
0
Super że piszecie o tym jak to u was wygląda, ale piszcie czy chodzi o liczbę graczy czy grających, bo nie wiem, co myśleć :)
26-08-2012 18:44
Krzyś
   
Ocena:
+2
Notka mi się zajebiście podoba, myślę że bardzo fajnie wyłożyłeś za i przeciw gry 1x1.

Ja sam prowadziłem kilka solówek-odskoczni od głównej kampanii. Polecam. Takie sesje pozwolą zarówno Graczowi poznać jego postać lepiej, jak i MG. Zżyć się z nią, poprowadzić jej osobiste wątki, 'rozwinąć' ją, no, multum możliwości.

Wiem też z doświadczenia, że solówki są... może nie tyle trudniejsze w prowadzeniu, co bardziej absorbujące, żadnego problemu nie można odłożyć "na później" - "Eeee... Maciek, to teraz twoja postać".

Ale są też dużo bardziej satysfakcjonujące, jeśli się udadzą. To po prostu lepiej się czuje i widzi. Polecam.
26-08-2012 19:06
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Bierze przyklad z Laverisa :)
Rebranding jest w modzie teraz ;)
26-08-2012 19:07
Krzemień
   
Ocena:
0
Prowadziłem kiedyś solówkę pare sesji i jakoś mnie to nie przekonało, wolę sobie z kumplem w Magię i Miecz popykać jak brak chętnych do gry. Częściej prowadzę dużym grupom. Najlepiej gra mi się z 4-6 graczami choć prowadziłem też dla 8-11. W obecnej kampanii D&D 3.5 bierze u mnie udział 5 graczy i jest bardzo dobrze.
26-08-2012 20:15
Senthe
   
Ocena:
+2
Mam nadzieję, że napiszesz też notkę "jak żyć", czyli "jak grać 1 na 1". To trudna sprawa, a wyglądasz na człowieka z doświadczeniem :)
26-08-2012 20:28
Szarlih
   
Ocena:
+2
@Krzemień: 11 osób? W moim mieszkaniu nie ma pomieszczenia w którym by się tyle osób zmieściło, porozsadzałbym po 3,4 w różnych pokojach i prowadził z przedpokoju.

@Senthe: Zabawne że o tym wspominasz :P Bo na pewno napiszę notkę o tym jak ja prowadzę 1 na 1 (i na pewno umieszczę tam garść motywów do wykorzystania konkretnie na takiej sesji). Jeżeli piszę bloga o RPG, a 50% moich doświadczeń z RPG to sesje 1 na 1, to częste poruszanie tego tematu wydaje mi się naturalne.
26-08-2012 20:39
Senthe
   
Ocena:
0
To super, czekam. :)
26-08-2012 21:48
Krzemień
   
Ocena:
0
@Szarlih
To było w czasach licealnych. Zmieściliśmy się w malutkim pokoju kolegi mieszkającego w typowym bloku ;-)

Obecnie moja gralnia może przyjąć nawet i 20 osób ;-)
26-08-2012 21:50
Albiorix
   
Ocena:
0
W 1 na 1 brakuje mi generatorow chaosu i odgruzowywaczy fabuly. Jesli 1 gracz sie zatnie - sesja jest zacieta. Jesli fabula staje sie przewidywalna a MG koncza sie pomysly albo po prostu chcialby zostac czyms zadziwiony - z 1 graczem ma na to mniejsze szanse niz z kilkoma.
27-08-2012 12:21
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
vobono wypierdalaj z polteru co myslisz dadzom te maskarady jestes gupi jak laveris
19-11-2012 09:24
Lord Xan
   
Ocena:
0

W graniu 1 na 1 mamy niepowtarzalną możliwość bawienia się w simsy – gracz ma ochotę poświęcić godzinę czy dwie czasu rzeczywistego na nawiązywanie bliższej relacji z jakimś BN-em? Albo poeksplorować sobie trochę dziczy dla zabawy? W sesjach solo może, i to jest super. Nie ma żadnych problemów z dzieleniem drużyny,różnicą zdań – z BN-em można się pokłócić, wykopać z drużyny, zabić – i nie uniemożliwi to gry za tydzień.

Ja tam jestem wielkim fanem.

01-06-2020 09:57
Adeptus
   
Ocena:
0

Swego czasu grywałem bardzo dużo 1 na 1 - w podstawówce i gimnazjum najmocniej na RPG byliśmy zafiksowani ja i drugi gość, my dwaj zawsze graliśmy/mistrzowaliśmy, reszta była z doskoku (zmieniło się to w liceum). Mam podobne odczucia jak Lord Xan. Łatwiej też stworzyć fabularną opowieść wykorzystującą historię postaci. Z drugiej strony, przy większej ilości graczy mamy interakcje między nimi... no i jest więcej śmiechu (co czasem może być wadą, czasem zaletą).

01-06-2020 10:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.