string(15) ""
» Blog » Szkoua śie! (+ Toy Dolls & coś mocniejszego...)
05-09-2006 20:14

Szkoua śie! (+ Toy Dolls & coś mocniejszego...)

W działach: Szkoua śie, Kultura | Odsłony: 1

Szkoua śie! (+ Toy Dolls & coś mocniejszego...)
Jeżeli nie interesują Cię z pewnych (i niejasnych dla mnie :D) powodów moje przygody w szkole, to omiń poniższe akapity i skacz od razu do akapitu "Kultura". Jest niżej ;).

Tą notką rozpoczynam zupełnie nową serię działową na blogu! Brand new category! Nowa jakość w polskim fandomie!

A zdjęcie obok to oczywiście efekt przyłączenia się do "eksperymentu naukowego" z [url=beacon,blog.html]bloga beacona[/url]. To znaczy, w niski moralnie sposób (czyt. marketingowy :D) chce sobie nabić odwiedziny na blogu, hehe ;).
Edit - zgodnie ze wskazaniami beacona - podaję dane pani ze zdjęcia. To oczywiście Carmen Electra. Wym... to znaczy, namiary nietrudno sobie wygooglać ;).


Najpierw cytat dnia, którym już pierwszego dnia, na lekcji wychowawczej, poczęstował nas (tj. klasę moją) nasz wychowawca - polonista, pan Ryszard ;).
[o kwiatach do klasy] - Jak ktoś może, niech przyniesie jakieś zioło do klasy. [klasa w tym momencie ryczy ze śmiechu, a nasz wychowawca kontynuuje]
- Ja ze swojej strony mogę przynieść jakieś zioło. [śmiech stał się zbyt głośny, aby to opisać ;)]

To ma duże szanse zostać Tekstem Miesiąca ;). Początkowo chciałem zapisywać te cytaty (bo było i będzie ich więcej ;)) w zeszycie od polskiego, ale teraz uznałem, że blog to lepsze miejsce ;). Indżoj.

Dalej - druga klasa to nie przelewki. Na pierwszej łacinie (nota bene, pierwszej lekcji tego roku szkolnego) facetka chciała nam urządzić kartkówkę. Już nawet byliśmy rozsadzeni. Na szczęście użyliśmy naszego zbiorowego feata "Zagadywanie" i zadzwonił dzwonek. Ale to nic. Do 18 września (czyli, w niecałe dwa tygodnie) musimy nauczyć się "Ody do młodości" na pamięć. Niby łatwe, wystarczy zasiąść i wykuć, ale co stresów i nerwów będzie, to wiadomo. O takich drobiazgach, jak zadana już lektura, etc. nie wspominam, bo to było wiadomo już kiedy szedłem do 1 klasy i nie spodziewałem się niczego innego bo dobrym, jakby nie było, liceum. Dobrym jak na lokalne warunki of course ;).

No i krótka refleksja - udały nam się te pierwszoklasistki, szczególnie jedna,hehe ;).

Kultura

Będzie o płycie i książce. Płyty słucham non stop od trzech dni, książkę właśnie kończę ;-).

Toy Dolls - Our Last Album?

Toy Dolls to zespół, który kojarzy mi się z dzieciństwem ;). Kiedy byłem mały, mój tata miał dużo kaset rockowo - metalowo - punkowych, których często słuchał, i których, chcąc nie chcąc, słuchałem i ja. Toy Dolls i świetny, chrypiąco - wysoki głos wokalisty, jego zabójczy akcent, wpadające w ucho melodie i speeche pomiędzy piosenkami sprawiały, że na wycieczce w 2 klasie podstawówki do walkmana wziąłem właśnie kasetę TD. I chociaż nic a nic nie rozumiałem z tego, co tam śpiewali, było fajnie.
Ostatnio odświeżyłem sobie młodość i dorwałem dwie płytki - "Our Last Album?" i "Ten Years of Toys". I przypomniały mi się yer good, old times ;).
Solidna porcja wesołego, niezatrutego jakąkolwiek ideologią punka pozytywnie nastraja do życia. Totalnie niepoprawne z punktu widzenia technicznego punktu widzenia wokal i chórki wywołują na twarzy szeroki uśmiech. Za to, dobrze zagrana muzyka sprawia, że nie Toy Dolls nie są zespołem tylko garażowym. Polecam każdemu, kto ma otwarte podejście do muzyki gitarowej i lubi czasami posłuchać sobie czegoś dla śmiechu. A przy okazji zobaczyć, jak powinien wyglądać pop-punk, hehe ;).

Z piosenki "Our Last Outro":
"(Olga, wokalista) - This is not really our last album, isn't it?
(squad) - No!
-(O) Then, why we call it "Our Last Album"?!
-(S) Erm..."
A tak w ogóle, to Chenky is a Pu-u-u-uff.

Książka - Rafał A. Ziemkiewicz "Coś mocniejszego"

Tutaj uznanie dla Poltera i recenzenta tej książki. Dzięki jego recenzji sięgnąłem po tę książkę i wcale się nie zawiodłem. Ba, jest lepiej, niż sądziłem. Jeszcze jej nie skończyłem, ale przeczytane już opowiadania nie pozwalają mi na powiedzenie mi niczego innego o tej książce niż to, że jest po prostu świetna ;). Najlepiej póki co wypadła część pierwsza, tj. ta, w której głównym bohaterem jest niejaki Rafał Aleksandrowicz, dziennikarz zmagający się z absurdami rzeczywistości. Dalsze opowiadanie, te już bardziej political fiction, także dają radę, ale nie są już tak zabawne. Chociaż bronią się zupełnie innymi walorami.
Zdaję sobie sprawę, że moja opinia o książce wynika z faktu, że uwielbiam felietony Ziemkiewicza i jego opowiadania czytam jak kolejną publikację w Newsweeku - trochę dla relaksu, a trochę dla refleksji nad sytuacją wokół mnie, do której mocno się opowiadania odwołują. Czasami nie zgadzam się opiniami bohaterów (autora?), ale dla mnie takie zaczepienie w świecie rzeczywistym to oczywisty plus.
Reasumując, mogę swobodnie tę książkę polecić. Styl jak dla mnie nienaganny, ciekawa tematyka i poruszane tematy oraz oczywiście świetna fabuła. Nic tylko czytać.

(Urko i jego blog dziękują największej polskiej sieci publicznych czytelni Empik za udostępnienie zupełnie niedarmowo egzeplarza do tej pseudorecenzji ;))
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


iron_master
   
Ocena:
0
Podoba mi się rozpowszechnianie metody beacona:) Oby więcej takich blogów;)
05-09-2006 22:15
~paula

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
co do Toy Dolls moją opinię znasz, bo o tym rozmawialiśmy w drodze na dożynki, lol, Ziemkiewicza felietony lubię i owszem, szkoła ssie to każdy wie, a najlepsze lekarstwa to zioołaaaa jak akurat śpiewa i nie wolno się śmiać z pana rysia z klanu bo on chciał dobrze ;)
06-09-2006 17:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.