string(15) ""
» Blog » Muzyka syntetyczna
15-04-2008 21:40

Muzyka syntetyczna

W działach: Wordpress, Kultura | Odsłony: 120

Muzyka syntetyczna
[Kolejna polecanka - o Desert Sessions. Niżej zaś - zbiór minirecenzji darmowych wydawnictw muzyki elektronicznej. Dołączone linki do materiału, więc polecam każdemu o wystarczajcej otwartości umysłu ;)] 
 
Wędrując po różnych malowniczych zakątkach sieci można trafić na przeróżne, podejrzanie wyglądające pliki, które po bliższym zapoznaniu okazują się być istnymi perełkami. Tak przeważnie jest z muzyką udostępnianą za darmo na sieci w ramach tak zwanych netlabelów. Wytwórnie takie puszczają utwory i albumy udostępniane je na sieci na zasadach Creative Commons. Jest to idealne wyjście dla muzyków awangardowych, którzy w zwykłych wytwórniach nie znaleźliby miejsca, a którym chodzi głównie o dotarcie ze swoją twórczością do wąskiego, wyrobionego odbiorcy. Darmowa, legalna, nowatorska - te trzy zalety wystarczą, aby zainteresować się muzyką puszczaną w ramach sieciowych wytwórni.
 
Dzisiaj napiszę o dwóch owocach moich poszukiwań. Pierwszym, znalezionym dzięki Nowym Brzmieniom, bohaterem jest zespół Crookram, którego album “19/76″ został opublikowany przez węgierski netlabel BudaBeats. Utrzymana w trip hopowej stylistyce płytka, z której każdy kawałek to zupełnie inne doświadczenie słuchowe. Trudno przyłożyć do nich wspólny mianownik, poza tym, że w miły dla ucha sposób łączą elektroniczny beat z akustycznymi instrumentami. Pierwsze cztery kawałki to dobry sposób na 15 minut odprężenia lub pracy przy leniwych, syntetycznych dźwiękach i dynamiczno - elektronicznych wariacjach na temat jazzu. Piąty to hip - hopowa melodia z strasznie wkurzającym rapem przypominającym popowe dokonania amerykańskich gangsta raperów z MTV. Nie jest zły - ale na tle pozostałych wypada najsłabiej. Ostatni kawałek, nazwany nota bene Outro, to kwintesencja całego wydawnictwa - ślimaczy beat i przyjemne, kojące dźwięki… Do ściągnięcia tutaj.
 
Na swoje nieszczęście następnym na mojej playliście po tychże kojących dźwiękach był projekt mojego znajomego, który znalazłem zupełnie przypadkiem buszując po różnych forach internetowych. Muzyka Rez Epo, przez twórcę nazywana harsh noisem, to eksplozja szumu, syren, trzasków i innych analogowych dźwięków mogących pochodzić z trafionego torpedą U-Boota czy amerykańskiego myśliwca nad Bolonią. Dla moich uśpionych Crookramem uszu kontakt z płytą “Phenomena” był atakiem bezpardonowym i brutalnym. Dołączający w drugiej części pierwszego utworu (na płycie znajdują się de facto dwa kawałki, podzielone na cztery tracki) sonar jednak skutecznie załagadza skutki uboczne obcowania z tą tzw. antymuzyką. Trance Phase One i Two, brzmiące jak przerywane działaniem piły łańcuchowe komunikaty z mającego się właśnie spalić w atmosferze promu kosmicznego, dopełniają to turpistyczne doświadczenie. Najbardziej urzeka ukryta za ścianami szumów i trzasków harmonia, która sprawia, że Phenomeny słucha się “za jednym razem”, od początku do końca będąc zahipnotyzowanym przewrotnością zawarcia takiego porządku w chaosie. Do ściągnięcia tutaj, przez rapidshare.
 
 
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.