string(15) ""
» Blog » Lubelski Mikrokonwent Sylwestrowy
12-01-2007 11:41

Lubelski Mikrokonwent Sylwestrowy

W działach: Konwenty | Odsłony: 2

Lubelski Mikrokonwent Sylwestrowy
Zgodnie z obietnicą - oto macie jedyną i niepowtarzalną okazję przeczytać relację z jedynego i niepowtarzalnego Lubelskiego Mikrokonwentu Lubelskiego, mającego miejsce w dniach 29 grudnia 2006 - 1 stycznia 2007. Jeżeli nie boicie się ton prywaty, głupich hermetycznych żartów i nepotyzmu, zapraszam do lektury. W innych wypadkach dla dobra waszego zdrowia psychicznego, poczucia smaku oraz gustu odradzam czytanie dalej.

Sylwestrowy Mikrokonwent Lubelski, zwany przez liczną wtajemniczoną grupkę jego uczestników BeaConem od nicka pewnego poltetowego redaktora, będącego main orgiem tegoż fandomowego eventu, rozpoczął się w piątek o godzinie 15:30. Wtedy to do Lublinpolis przybyła dwójka zaproszonych gości z Koła w osobach Puca oraz piszącego te słowa. Już na peronie powitał nas dziki okrzyk, rozłożone ramiona i radosny uśmiech na twarzy imć beacona. Po zwyczajowej wymianie uścisków, ochów i achów zakończonej flegmatycznym, stoickim "cześć" przyszła pora na powitanie z kolejnymi członkami Konwentowego Komitetu Powitalnego, czyli Miśkiem i kaduceuszem. Szybka burza mózgów zdecydowała, że nie chce się nam iść do knajpy, więc udaliśmy na teren konwentu, czyli do domostwa Jarosława. W międzyczasie Duce opuścił nas, wysiadając z trolejbusu. Na przystanku.

Reszta piątkowego popołudniowieczora upłynęła pod znakiem wylegiwania się na fotelach, słuchania głupawych efektów docierania do uszu fal akustycznych oraz grania w rpgie. Nie wspominając o zakupach w babilońskim TESCO, jedzeniu makaronu z Tajnym Sosem Olki i tarciu sera. Przechodząc do co istotniejszych punktów programu - sesja SHOSY prowadzona przeze mnie i 7th Sea na FATE'cie by beacon wyszły bardzo przednio. Było wiele dynamizmu, zwrotów akcji, kolorowych monologów przystojnego szermierza, parowego smoka powalonego strzałem z rodowego muszkietu opętanego przez banshee Walijczyka oraz tekstu miesiąca "To nie był kurczak". Nice.

Po położeniu się spać o 4 rano poprzedzonym Nocnymi Rodaków Rozmowami w pokoju Jarka nadszedł dzień drugi BeaConu. Ten postanowiliśmy spędzić w domostwie Miśka, który także dysponował tzw. wolną chatą. Oprócz wręczenia mi tytułu Mistrza Google za słowo "gamistyczność" do południa nie działo się nic nadzwyczajnego. Ot - wyżeranie Miśkowi zapasów, rozwiązywanie logicznych układanek, parzenie herbaty i inne temu podobne pierdoły. Dopiero z pojawieniem się LECHa zaczęła się zabawa - BeaCon zamienił się w MiniPlanszówkon, co objawiało się obecnością na stołach nieśmiertelnych Osadników i Hexa. W międzyczasie pojawiła się także Sonia, jarkowa koleżanka z klasy, która liczyła chyba na granie w jakiegoś rpg czy coś. Naiwna :].

Po zakończeniu MiniPlanszówkonu, zrobieniu niezbędnych zakupów i narzekaniu beacona przystąpiliśmy jednak do grania w 7th Sea na FATE'cie. Tak, kontynuowaliśmy fabułę z czwartku. Tak, było równie fajnie. Tak, przez ostatnie pół godziny prowadziłem na spontanie ja, bo MG Jarek musiał ustąpić z przyczyn niezależnych. Tak, chciałbym to jeszcze kiedyś kontynuować ;). Johan McDona & Krwawa Mary, Nieuchwytny Willy, kapitan McGregor, Hugo i jego załoga KonTiki oraz last, but not the least Harriet mogą jeszcze razem przeżyć niejedną fajną przygodę, o ile wcześniej się nie pozagryzają. (od redakcji - panowie i panie, może Krakon?)

Po 7th Sea znowu prowadziłem SHOSĘ, ale wolę spuścić na tę sesją kurtynę sromoty, klęski i porażki. Nie było fajnie :P.

Niedzielna noc znowu upłynęła pod znakiem Nocnych Rodaków Rozmów wraz z Ostrzeżeniem Od Wujka B, którego Nierozważny Urko nie posłuchał, przez co później było mu smutno. Tak czy siak, po obudzeniu się w niedzielę rozpoczęliśmy przygotowania do gwoździa programu BeaConu, czyli Imprezy Sylwestrowej. Ponowne zakupy w babilońskim TESCO, przemeblowanie w main roomie i atmosfera ogólnej ekscytacji wprawiła wszystkich w szampański nastrój. Dzięki temu kiedy o 16 zaczęli schodzić się pierwsi goście, impreza mogła rozpocząć się na dobre. Z racji dbania o dobre imię własne oraz współuczestników oszczędzę sobie dokładnego wypisywania, czym kto się wsławił na tejże popi... to jest, zabawie sylwestrowej. Graliśmy w Bohnanzę (całkiem fajna, ale chyba trochę przereklamowana :P), tańcowaliśmy, wcinaliśmy, piliśmy, podkradaliśmy Martini z barku, biegaliśmy po jezdni, machaliśmy do kierowców i poznawaliśmy się z przypadkowymi przechodniami. Czyli było fajnie.

Kładąc się spać o 4 rano urządziliśmy w pokoju brata Jarka Kącik Głupich Żartów, przez co zasnęliśmy o 6. Kogo nie śmieszy Szepczący Subwoofer, niebieskie ogórki, które są ziemniakami, co ważne, krojonymi w talarki i uzdrowicielskie gazy krów Indianina Johna, ten nie wie, czym jest życie i tyle ;).

A w poniedziałek dobijaliśmy się słuchając Power Metalu \m/, grając w planszówki i wyżerając Jarkowi ciasto, którego jakoś nikt nie chciał jeść podczas Sylwestra. Generalnie było sennie, ospale i leniwie, co nie przeszkadzało kontynuować Kącika Głupich Żartów i Dziennych Rodaków Rozmów. Jak już wspomniałem, z pewnych powodów byłem niepocieszony i dzięki temu ściany pokoju beacona pochłonęły rekordowo dużą ilość przekleństw, wulgaryzmów i ataków spazmatycznego śmiechu (te dwa pierwsza to ja, ostatnie - Jarosław). Dalej był tylko ledwo złapany pociąg powrotny, 5 godzin na korytarzu, rozmowy z emerytami o wojnie i bolszewikach oraz przyjazd do Koła.

Słowem podsumowania - było prześwietnie, smakowicie, dekadencko, emo i o. Czekam na kolejne edycje jednym słowem ;).

Na koniec - pozdrowienia.
-dla beacona - za organizację, Noce Rodaków Rozmowy, kołdrę, lubieżne przeciąganie i erpegie.
-dla Miśka - za rywalizację o tytuł Mistrza Google i erpegie.
-dla Puca - za pociąg, "To nie był kurczak" i erpegie.
-dla LECHa - za Kącik Głupich Żartów, walki kciuków i erpegie.
-dla Sonii - za erpegie, ślad paznokci na łokciu i siniaki ;).
-dla Olki - za szarlotkę, panią przedszkolankę i Martini.
-dla Dafcia - za Kącik Głupich Żartów, Incomplete i Szepczący Subwoofer.
-dla kaduceusza, Wojewody i Żucha - za życzenia noworoczne :]. O, kaduca jeszcze za wspólną podróż trolejbusem :D
-wszystkich innych, z którymi bawiłem się w trakcie Sylwestra ;)
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


13918

Użytkownik niezarejestrowany
    Kącik Głupich Żartów
Ocena:
0
to brzmi inspirująco. Zaadaptuję w mojej bawialni takie miejsce.
12-01-2007 14:02
Urko
    KCŻ
Ocena:
0
Kącik Głupich Żartów to wymarzone akcesorium w domu każdej szanującej się gospodyni. Jest niedrogi, łatwy w użytkowaniu, a po skończeniu korzystania z niego łatwo składa się i daje schować się np. w szafie albo pod łóżkiem. Dbanie o jego czystość jest także bardzo proste - wystarczy umieścić go w strumieniu bieżącej wody, np. w zlewie i nasz Kącik jest już lśni jak nowy.

Tylko teraz, w specjalnej ofercie, do każdego Kącika dołączamy zestaw Husteczek Do Wycierania Śliny Po Głupawych Parsknięciach i zestaw dowcipnych karteczek do sypania Głupimi Żartami Jak Z Rękawa. Zadzwoń pod numer wskazany na ekranie, a za jedyne 599 złotych i 94 grosze Kącik Głupich Żartów będzie twój! Nie zwlekaj, zamów!
12-01-2007 16:32
13918

Użytkownik niezarejestrowany
    Na razie eksperymentuję z butelkami polokokty i mentosami...
Ocena:
0
a więc zrób to sam.
PS.
I nie słuchaj tyle Dezertera...
12-01-2007 17:30
beacon
   
Ocena:
0
No cóż, pozostaje mi tylko napisać:

beacon+Urko+BeaCon+wszystko_inne+1
12-01-2007 22:13
kaduceusz
    trolejbus
Ocena:
0
LOL :-)

Pozdro.
12-01-2007 23:24
eL Misiek
   
Ocena:
0
E tam, wcale nie ma tak dużo hermetycznych żartów.

Dla Urka dzieki za przybycie, rywalizację o tytuł Mistrza Google, erpegie i poważną dysputę czy raczej 'mam na to wy*e*ane' czy też 'ch*j z tym'.

O Peggy Brown, o Peggy Brown... - TO jest żart hermetyczny!

Pozdrówka ;)
13-01-2007 00:58
Puc
   
Ocena:
0
Spóźnione, ale co tam :D Pozdro dla wszystkich którzy byli na BeaConie. Dzięki za hermetyczne żarty i miło spędzony czas. Do zobaczenia
28-01-2007 11:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.