string(15) ""
» Blog » Kuchenny proletariusz
06-07-2007 00:45

Kuchenny proletariusz

W działach: Poznański lajf | Odsłony: 2

Kuchenny proletariusz
Tak się śmiesznie złożyło, że od zeszłej niedzieli siedzę w Poznaniu i wykorzystuję wolny od nauki czas wakacji na pracę. Konkretniej, pracuje jako pomoc kuchenna w trattorii. Ogrom przeżyć, refleksji i anegdotek, które kłębią się w mojej głowie, skłonił mnie już w poniedziałek do napisania odpowiedniego wpisu na tymże blogu, ale robię to dopiero dzisiaj.

Wynika to z faktu, że praca w kuchni w lokalu z przepięknym IMO ogródkiem na tyłach położonym blisko Rynku to ostre (uwaga, bluzg!) zapierdalanie. Przyuczany do objęcia stanowiska "obsługi pieca" zajmuje się wszelkimi daniami wymagającymi użycia rozgrzanego do 300 stopni pieca, i ryję przy nim od 11 rano do 23.30. Po przyjściu do mieszkania nie mam nawet sił pościelić sobie łóżka, nie mówiąc o zajmowaniu się takimi pierdołami jak przeglądanie Internetu. Słowem, wolnorynkowy, kapitalistyczny system gospodarczy zdegradował mnie do roli "białego murzyna", którego jedyną rolą w społeczeństwie jest dźwigania na swoich barkach dobrobytu burżujów.

Nawet nie wiecie, jak wkurzającym jest widok pizzy, nad którą Wy się uwijaliście jak w ukropie, robiąc jednocześnie trzy inne rzeczy, która zjedzona do połowy ląduje w koszu. Tak samo jak jedzenie dla rezerwacji na 25 osób, które jest przygotowywane przez pół dnia, a zjadane w 1/4 objętości. Do tego gorąco bijące od pieców, latająca wszędzie mąka, wyzywające się kucharki i przypalające się grzanki do sałatki. 12 godzin pracy, 6 godzin snu i znowu lecieć na tramwaj do pracy. Normalnie fuck the system, crush the Babylon i powiesić klasy posiadające!

Ale zamiast popchnąć mnie w zgubne, plugawe ramiona socjalizmu, moje doświadczenia utwierdzają mnie w moich poglądach. Paradoksalnie, czując na własnej skórze doświadczenia "robotniczego żywota" mogę z większą odpowiedzialnością popierać liberalizm. Poza tym, pracuje w lokalu z samymi lasiami ;), z którymi całkiem fajnie można się dogadać. Szczególnie, kiedy przyzwyczai się do latających co chwila "sook", "koorfów" i innych ciekawych określeń, którymi kucharki obdarzają kelnerki w stresujących sytuacjach (czyt. 5 zamówień na raz, a za 15 minut przychodzi 15 osobowa rezerwacja).

Kończąc tę notkę, pisaną dzięki temu, że dzisiaj padało i z powodu małego ruchu jestem prawie, że niezmęczony, zapowiadam jednocześnie cykl wpisów będących pamiętnikiem poznańskiego robotnika kuchennego ;). O ile oczywiście pozostanę przy tej pracy na resztę wakacji, bo zawsze mogę jeszcze pęknąć i uciec do mamy :].

PS. A JUTRO MAM WOLNE! Nawet nie wiecie, jak to cieszy bo codziennych powrotach do domu o godzinie 24 :].

PS 2, czyli pozdr0xy. Pozdrawiam moich serdecznych współlokatorów, którzy zawsze czekają, aż wrócę z pracy, czyli beacona, Olę i Mateusza, a także wszystkie moje koleżanki z pracy, które raczej nigdy tego nie przeczytają ;).
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeremiah Covenant
   
Ocena:
0
Oj, czekam na resztę wpisów. Tylko pisz więcej, dokładniej i zamieszczaj te anegdotki.

I nie przeklinaj. Służ przykładem! :P
06-07-2007 04:11
senmara
   
Ocena:
0
Hmmm... a masz taką gustowną czapkę kucharską???
06-07-2007 09:19
Wojewoda
    Heh
Ocena:
0
Jeśli mam być szczery to przekleństwa dodają urkowym wyznaniom autentyzmu:)

Dziwię Ci się Urko, że ostatnio wakacje przed maturą przeharowujesz:)
06-07-2007 10:03
Ra-V
    voyvod
Ocena:
0
nie dobijaj chlopaka, bierz przyklad :]
06-07-2007 10:17
beacon
   
Ocena:
0
Urko niespecjalnie ma wybór ;p

My (znaczy ja i Ola) też siedzimy z nim w mieszkaniu w Poznaniu i szukamy pracy, tzn. dzisiaj jest ostatnia szansa. Idziemy na rozmowę do baru sushi, który tak średnio chce nas zatrudnić, bo jesteśmy tylko na jakieś dwa miesiące dostępni. Jak nic z tego nie wyjdzie, to wracamy do Lublina.

A Urko, zwierzęcy proletariusz, jest twardy. Jednak 12h robienia pizzy może każdemu walnąć w czapę. Ale gratulacje dla jego samozaparcia.
06-07-2007 11:40
~iron_master

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A pomyśleć, że jak byłem mały chciałem pracować w restauracji;P

Albo jesteś niesamowity twardziel, albo niezwykle dobrze płacą;) Tak czy inaczej gratuluję samozaparcia.
06-07-2007 11:56
Wojewoda
   
Ocena:
0
Ra-V: Ja chciałem brać przykład, ale jakoś nie wyszło:) Żeby nie było jestem pełen podziwu dla samozaparcia Urka.
06-07-2007 12:09
Qball
   
Ocena:
0
Twardyś Urko ;) Samozaparcie masz, tylko uważaj na zaparcia których możesz się nabawić po zeżarciu źle wypieczonej pizzy :P
07-07-2007 15:02
lucek
   
Ocena:
0
@beacon - Urko miał Ci przekazac newsy ode mnie. And?

@Urko - fajna ta karcianka Wasza. A w Krakowie praca lzejsza, palancie ;P


l.

07-07-2007 18:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.