string(15) ""
» Blog » Constar - lustracja
07-05-2007 10:52

Constar - lustracja

W działach: Konwenty, Polterowanie | Odsłony: 7

Constar - lustracja
Zgodnie z życzeniem słaknionego ognia i krwi tłumu użytkowników Poltera ;), zamieszczam tutaj relację z poniedziałkowego spotkania z Constaru 2007 pt. "Stare vs Nowe", na którym to razem z beaconem występowaliśmy w roli piewców nowych trendów w RPG ;). Zapis dość subiektywny i na pewno niepełny - przychodząc na panel nie planowałem pisać z niego relacji i nie starałem się zapamiętywać szczegółów, także wszystkich uczestników tego spotkania proszę o uzupełnianie luk tudzież poprawianie błędów.

Odtajnianie teczek - let's get it started!

Panel, prowadzony przez beacona, lucka, Puszona i Urka, czyli mnie, rozpoczął się bodajże o godzinie 11 w niepełnym składzie - to znaczy, lucek się odrobinę spóźnił (z 5 minut może?). Do tego czasu mile wymienialiśmy argumenty z Puszonem, dzięki czemu doszliśmy do wniosku, że indie to tak naprawdę takie same erpegi jak inne, tyle, że eksplorujące określone aspekty rozgrywki oraz, że tak jak w mainstreamie, celem jest dobra zabawa, a indie po prostu dają precyzyjniejsze, ale jednocześnie mniej uniwersalne narzędzia do osiągania tej dobrej zabawy.

Następnie przybył lucek, sala się zapełniła czasowo, i zaczął się flejm ;). lucek wcielił się rolę złego gliny, próbującego wszelkimi sposobami zdyskredytować systemy "nowej szkoły", upierając się szczególnie na systemach Open Play. I niestety - pomimo moich uwag "że indie nie równa się open play", taki ton przybrała pozostała część panelu - publiczność, szczególnie ta "reakcyjna" (pozdro Matrix ;)) utożsamiała indie jedynie z grami pokroju InSpectres. Nasze głosy jako obrońców indie niewiele pomagały, ale cóż - niewiele więcej mogliśmy zrobić tak naprawdę, chcąc zachować zimną krew i poziom wypowiedzi ;).

Pamiętam też, że pojawiły się głosy, że indie to tak naprawdę nic innego, jak zmiany, którym erpegi podlegają od początku swojego "istnienia". Tutaj szacunek dla ja-prozaca za podanie na to przykładów, szkoda, że dyskusja nie potoczyła się właśnie kierunku omówienia zapowiedzi najbliższych zmian oraz próby przewidzenia, jak to się może zakończyć.
Zamiast tego część publiczności, podsycana przez lucjana jego ciętymi, ale populistycznymi uwagami, zaczęła bronić stanowiska, że open play (w domyśle - indie) nie są prawdziwymi grami RPG. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na moje pytanie, dlaczego i jaka jest definicja gier RPG w takim razie, ale ogólna atmosfera "obrony czystości hobby" była łatwo wyczuwalna. Wtedy z pomocą ;) przyszedł nam dotychczasowy antagonista, repek, który twierdząc, że co prawda gry indie nie są dla niego (o tym w następnym akapicie), to nie można im odmówić bycie erpegami i że nie trzeba ich aż tak demonizować. Pamietam, że gdzieś w tym momencie Duce wystąpił w roli powiewu świeżości, opisując pokrótce mechanikę konfliktów między graczami (?) w Burning Empires. A tak, bo pojawiła się także tematyka scysji między graczami, które dla niektórych były patologiami i rozwiązywanie których powinno odbywać się na poziomie social contractu, a dla innych (tzn. nas ;)), o ile nie wychodziły poza sferę ściśle rozumianej przygody, mogły doskonale być rozwiązywane przy pomocy mechaniki, co oferuje część systemów indie.

W innych częściach dyskusji repek wysunął także dwa ważkie argumenty - otóż, stwierdził, że to, co gry indie umożliwiają za pomocą mechaniki i zasad, których do osiągnięcia zamierzonego efektu należy przestrzegać, można osiągnąć w klasycznych grach, powołując się jedynie na odpowiednio skonstruowaną umowę społeczną. Drugim argumentem, wysuniętym trochę później, był zarzut "planszówkowatości" gier indie, z czym chyba nawet ja-prozac się zgodził (stał wtedy przy tablicy, pamiętam), przy czym za planszę uznaliśmy wtedy wszelkie dostępne narzędzia, które daje gra indie i przekroczenie których często - gęsto równa się z popsuciem rozrywki. Argumentem przemawiającym za planszówkowatością indie była też AFAIR wąska specyfikacja tematyki sesji rozgrywanych w systemach indie.

Poruszona była też kwestia sztywnych mechanik gier indie - jakoby to odgrywanie postaci było najważniejsze, a trzymanie się zasad było tylko niepotrzebnym dodatkiem. Z tym się nie mogliśmy zgodzić, co też uczyniliśmy ;). Ale antyindie i lucek twardo obstawali przy swoim - gry indie ograniczają grających, tak więc są złe. W końcu jednak udało się ich przekonać, że nie tyle ograniczają, co zawężają/skupiają się na określonych aspektach gry, wśród których może być odgrywanie postaci, kreowanie opowieści, konflikty, eksplorowanie mechaniki, etc.

W tym momencie zbliżaliśmy się do końca dyskusji. Żadnej ze stron nie udało się przekonać drugiej do "swojego" sposobu grania (pomijając fakt, że argumenty obrońców starego porządku były miejscami wybitnie populistyczne i nie fair <"beacon, co robiłeś w '93 roku? Bo ja zaczynałem swoją przygodę z erpegami", przy czym należy pamiętać, że obydwoje z beaconem wywodzimy się z rocznika '89 ;]>), ale za to udało nam się dojść do wspólnych wniosków - wszyscy bawimy się tym samym hobby, tyle, że korzystami z innych narzędzi. Gramy tak, jak nam się podoba i dobrze nam z tym. Czyli mit o "fałszywych RPG" indie został przełamany, a fandomowe 'dinozarły' dały swoje błogosławieństwo nowym trendom w RPG - tyle, że sami nie wyrazili za bardzo chęci zabawy nimi. Czyli tak naprawdę 1:0 dla nas, ale był to wynik osiągnięty na ciężkiej drodze usłanej różnymi złośliwymi docinkami, niemerytorycznymi argumentami, niechęcią i krwiożerczym luckiem. Aż chce się powiedzieć - i kto tu jest męczennikiem, co? ;)

Ze spraw okołopanelowych - co jakiś czas musiałem uciszać i grozić palcem neishinowi, który wyjątkowo głośno szeptał ;). Wstręciuch :D. Puszon natomiast występował w roli dobrego gliny - kiedy tylko lucek pojawił się na sali, z dobrotliwym i lekko zakłopotanym uśmiechem przyglądał się, jak Matrix & co. jeżdżą po naszym stanowisku, ale głosu generalnie nie zabierał. I dobrze, jeżeli nie pomagał, to przynajmniej nie przeszkadzał ;). Don't get me wrong - bardzo fajnie się z nim szeptało, kiedy akurat ktoś z sali po raz trzeci powtarzał ten sam argument :].

Odnośnie teczki drugiej, dotyczącej tzw. Sprawy Komentarza na Blogu Ariocha zapewne wolałby wypowiedzieć się autor tegoż komentarza, ale jako właściciel komputera, na którym był pisany, i osoba pośrednio zainteresowana mogę powiedzieć, że w komentarzu tym nie było ani słowa odniesienia do naszych prelekcji / panelu dyskusyjnego. beacon wysunął tylko powtórzone tutaj argumenty odnośnie braku merytorycznych podstaw do zarzutów stawianych Constarowi przez Ariocha. Zrobił to z dużą dawką złośliwości, fakt, ale przeważały jednak konstruktywne uwagi. Nie licząc ostatniego akapitu, który jednak przytoczy zapewne beacon, jeżeli będzie chciał ;).

EDIT ON: Teraz doczytałem, że niektórzy domagali się ;) informacji na temat prelekcji o metagrze, odnośnie której stawiał nam zarzuty Arioch. Powtórzę więc po raz kolejny - jego zarzuty tyczyły się błędnego wyjaśnienia director stance'a oraz niejasności przy klasyfikacji partycypatjonizmu. Obydwie kwestie AFAIR zostały przez niego naprostowane, a my przyznaliśmy mu rację. Odnośnie "definiowania na potrzeby prelekcji" - chodziło o metagrę, na naszej prelekcji odnoszącej się do wszystkich zachowań związanych z sesją, ale nie odnoszących się bezpośrednio do przygody, oraz ogólnie postaw, które wg nas można przyporządkować graczom zgodnie z preferancjami, a Arioch obstawał przy stanowisku, że stance'y zmieniają się w trakcie gry i nie można ich "globalnie" przyporządkowywać. Powtarzam - ani razu nie stwierdziliśmy, że odwołujemy się do teorii GNS, a Arioch przy prostowaniu naszych słów był dość spokojny i miły. Raz tylko dość ostrymi, ironicznymi słowy zarzucił nam mieszanie w głowach słuchaczy. Przyjęliśmy to do wiadomości i nie kontynuowaliśmy tematu, bo nie o tym była prelekcja. Dalszych interakcji na linii prelegenci - Arioch nie było, jak dla mnie temat był skończony, a o konflikcie nie można było mówić - Arioch najwidoczniej uważał inaczej. EDIT OFF.

Druga teczka ma też mały aneksik - mojego maila wysłanego Ariochowi, w którym lepiej lub gorzej odparłem jego zarzuty wobec naszych punktów programu i poprosiłem, aby wyjawił mi, dlaczego wylał akurat na nas aż tyle jadu w relacji. Mail był pisany maksymalnie ugrzecznionym, rzeczowym tonem, bo na serio chciałem z Ariochem sprawę wyjaśnić. Ten nie pofatygował się na tyle nawet, aby odpisać mi w mailu prostymi słowy "Nie mam ochoty o tym pisać / mówić". Zamiast tego wolał odnieść się do tego na swoim forum:
"Teraz ludzie się dziwią, że nie odpowiadam na blogowe czy mailowe zaczepki, tylko zlewam. A ile można się babrać w całym tym syfie? ;)" (źródło).
Cóż - po co i dlaczego zrobił to właśnie tam i w takiej, a nie innej formie - oceńcie sami.

Powtarzam - jeżeli w którejkolwiek z teczek ktokolwiek zauważy jakieś potknięcie albo lukę, niech śmiało pisze w komentarzach. Na swoje usprawiedliwienie podam zawczasu, że to wszystko miało miejsce już jakiś czas temu, a ja nie starałem się specjalnie zapamiętywać szczegółów - skąd mogłem wiedzieć, że aż taki flejm z tego będzie? ;)
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


kaduceusz
   
Ocena:
0
Men, co za piar, ze też Ci się chciało :-)

@planszówkowość
Podkreślam, ze nie było to określenie pejoratywne, a jedynie pewnie spostrzeżenie dotyczące stosunku do reguł w indie i planszówkach.

@BE i konflikt pomiędzy graczami
Chodziło o to w jaki sposób rozgrywa się konflikt pomiędzy stronami gry w BE [czyli - w mechanice, bo normalnie wszyscy współtworzą powstającą historię].

@neishin
Neishin, ja i Jo szeptaliśmy merytorycznie, o! :o)
07-05-2007 11:05
Mandos
   
Ocena:
0
Dzięki Urko za link do "Ariochowego forum" (mogę tak to nazywać?). Teksty tam przeczytane rozbawiły mnie do łez, a te fragmenty o trolowaniu i flejmach już zupełnie mnie rozczuliły. Popatrzcie jaka to wspaniała przemiana, a wystarczyła do tego tylko zmiana serwisu (forum) i pozycji (z szarego użytkownika na Boga ... hmm znaczy moderatora).
07-05-2007 11:23
Urko
   
Ocena:
0
Po pierwsze - raport z odtajniania teczek trochę się rozrósł, dodatek jest oznaczony EDIT ON/OFF ;).

Po drugie - @ Duce
"Men, co za piar, ze też Ci sę chciało :-)"

Dla lustracji zrobię wszystko ;)

"Neishin, ja i Jo szeptaliśmy merytorycznie, o! :o) "

Sraty-pierdaty :]. Merytorycznie czy nie, groziłem palcem i skutkowało na jakiś, czyli musiał mieć coś na sumieniu ;D.

Po trzecie - @ Mandos
Lepiej uważaj, bo dołączysz do grona tych, który Rewolucja pierwszych postawi pod ścianą w kolejce do rozstrzelania ;).
07-05-2007 11:32
vanderus
   
Ocena:
0
Po przeczytaniu zwłaszcza Ariochowego forum dochodzę do wniosku, że jeśli ktoś będzie pisał z psychiatrii pracę maisterską, to ma rewelacyjny temat: "Wyobcowanie i ucieczka w byty alternatywne poprzez kreację wyimaginowanej boskości w wyniku subiektywnego konfliktu jednostka - społeczność, na podstawie obserwacji osobnika z wyraźnymi zaburzeniami psychicznymi".
07-05-2007 11:41
Joseppe
   
Ocena:
0
I wtedy Galahad, Lancelot i ja wyskoczymy z królika...
07-05-2007 11:59
18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Biedny Duce...
07-05-2007 12:19
kaduceusz
   
Ocena:
0
Bronił mainstreamu to ma - Golden Rule przez łeb :oP
07-05-2007 12:30
Repek
    Urko...
Ocena:
0

1. Że też Ci się chciało, człowieku. :) Oj, chyba kogoś cytuję. Jeśli chodzi o wyjaśnianie spraw z trollami, to z definicji nie warto. :) Parę innych kwestii za to jak najbardziej jest wartych imho rozmowy.

Chociażby...

2. Co do planszówkowości +1 Duce. Nie chodzi o pejoratywne określenie, ale o podobieństwo, które nasunęło nam się z Ezechielem, gdy byliśmy na spotkaniu o Open Play. Dodatkowe motywacje u postaci, które realizuje się obok głównego celu RPG [zabawy] i które można zrealizować przy wsparciu mechaniki, mocno przypominają identyczne motywy w takich grach jak Bang czy Shadows Over Camelot.

Później jeszcze o tym myślałem i wydaje mi się, że 'planszówkowość' to zbyt mocny skrót myślowy. Jest to po prostu efekt podniesienia roli mechaniki i jej wpływu na elementy gry zazwyczaj nieregulowane mechanicznie [albo regulowane w niewielkim stopniu]. A że planszówki są zazwyczaj kojarzone z czystą mechaniką [bo prawie wszystko jest w nich wprost skodyfikowane], stąd porównanie.

3. Nie jestem 'antagonistą', a już na pewno nie przeciwnikiem indie. Wręcz przeciwnie. :) Mogę protestować, gdy mówi się, że jakiś pomysł z indie nigdzie indziej się nie pojawił lub że ma tak zbawienny wpływ na grę, jak ktoś mówi. To już kwestia osobistego podejścia oczywiście.

4. Dla mnie ze spotkania 'stare vs. nowe' chyba najbardziej wartościowe wydaje się ustalenie (?), że indie zazwyczaj "wybierają i podkreślają" jakiś element RPG i na nim się skupiają. Czyli są zawężeniem, ale nie w sensie negatywnym.

Pozdrówka
07-05-2007 12:34
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
O, la!

P00r Dvc3 h4z b33n pwn3d by t3h 1337 4dm1n! LOLZ! :D

Duce, moje gratulacje, niniejszym dołączyłeś do elitarnego klubu "JNCI". Congrats.
07-05-2007 12:42
18

Użytkownik niezarejestrowany
    @Kastor
Ocena:
0
Jednym przyciskiem Arioch zmniejszył liczbę użytkowników swojego forum o 4%. Da Great Powah!
07-05-2007 12:49
kaduceusz
   
Ocena:
0
To prawie jak krytyk w d20! Szansa 5% :o)

A każdy jego nastepny cios silniejszym będzie. 'Cuz there can be only one!
07-05-2007 12:57
18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Cuz there can be only one!

Eeee... na forach też?
07-05-2007 13:09
kaduceusz
   
Ocena:
0
No coż, nie mówiłem, ze jego działania są przemyślane :-P ale na pewno kryje się w tym jakaś logika.
07-05-2007 13:19
18

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
PPPP (PerfidnyPlan Podbicia Planety)? :]
07-05-2007 13:23
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Eeee, repek, zawiodles mnie. Myslalem, ze chodzilo o to, ze sie w indie po planszy poruszasz czy cos, a tu chodzi o to, ze sformalizowane sa dosc mocno... Zgadzam sie btw z tym, ze to troche za duzy skrot myslowy, ale generalnie, nie wiem, jak to mozna inaczej oddac. Moze indiowosc niektorych gier? Bo tak w ogole, to nie wszystkie gry Indie sa az tak sformalizowane - vide na przyklad Coyote Trail albo gry 1PG.
07-05-2007 13:58
Urko
   
Ocena:
0
@ repek

1. Jak już mówiłem, poprosili, to spisałem ;).

2. Ogólnie rzecz biorąc, zgadzam się - gry indie obudowując pewne aspekty gry w mechanikę przypominają momentami określone gry planszowe, nie oznacza to jednak, że przestają być grami RPG. Po prostu wybierając indie wybierasz styl grania i konkretne, ustalone źródło funu - przy systemach mainstreamowych źródeł funu jest potencjalnie więcej, ale i więcej trzeba się IMO napracować, aby do nich dotrzeć. Indie są po prostu bardziej nastawione na określonego odbiorcę.

3. Jako antagonistę rozumiałem wszystkich, którzy w jakiś sposób się z nami nie zgadzali ;). W myśl zasady "Kto nie z nami, to przeciwko nam" :D.
A tak serio, dobrze, że mogliśmy posłuchać konstruktywnych kontrargumentów, nawet w sytuacji, w której ich nadawca generalnie się stał po naszej stronie :].

4. Wniosek o tym, że każdy bawi się po swojemu też był dobry ;).

@ Ramel

"Indiowość" jest dość niebezpiecznym terminem, bo wtedy mogłyby powstać potworki typu nieindiowa gra Indie ;). Jakieś inne pomysły, anyone, czy trzymamy się planszówkowatości? ;)

@ pozostali

Hola, nie szpamować mi tutaj! :] To wpis o panelu dyskusyjnym, nie o polityce społecznościowej forum Ariocha! :]
07-05-2007 14:01
Repek
    Re:
Ocena:
0

@Urko
1. Jak już mówiłem, poprosili, to spisałem ;).
Oni? Głosy? :P

4. Wniosek o tym, że każdy bawi się po swojemu też był dobry ;).
Jakaś przestarzała ta teoria. :) Tru erpegowcy śmieją się z Ciebie teraz do rozpuku i tworzą nowe fora, by Cie obsmarować.

A tak serio, dobrze, że mogliśmy posłuchać konstruktywnych kontrargumentów, nawet w sytuacji, w której ich nadawca generalnie się stał po naszej stronie :].
Ja stoję zawsze po stronie dyskusji. Antagonistą jestem tylko wtedy, gdy ktoś promuje patologię...:)

@Ramel
Co więcej - to tylko niektóre elementy są tak sformalizowane, bo raczej nie całe gry.

Pozdrówka
07-05-2007 14:23
644

Użytkownik niezarejestrowany
    @repek
Ocena:
0
Hm, w sumie nie zgodze sie - sa gry, gdzie tylko fragmenty sa sformalizowane (i to w bardzo malym stopniu - tak, ze gry nie da sie odroznic od "mainstreamu", tu przykladem jest Six Guns czy na przyklad Coyote Trails), ale sa gry, gdzie wszystko, lacznie z miejscem do siedzenia i zapalaniem swiec jest sformalizowane - co prawda, nie wiem, jak tam rozwiazano sprawy np wyjscia do toalety podczas gry :) To juz jest imo zbyt mocne "zboczenie". Taka gra, imo, jest Bacchanal.

@Urko - nie wiem, dla mnie planszowkowosc jest jednak pejoratywne. Moze wlasnie to, co repek powiedzial - sformalizowanie? I wtedy jedna bedzie sformalizowana gra indie (wiemy, ze wiekszosc rzeczy podlega mechanice) albo nie (I wtedy indiowosc bierze sie tylko z 1-go, dawnego, kryterium - czyli niezalezny wydawca :)
07-05-2007 14:34
Deckard
   
Ocena:
0
Merytorycznie:

Urko

doszliśmy do wniosku, że indie to tak naprawdę takie same erpegi jak inne, tyle, że eksplorujące określone aspekty rozgrywki oraz, że tak jak w mainstreamie, celem jest dobra zabawa, a indie po prostu dają precyzyjniejsze, ale jednocześnie mniej uniwersalne narzędzia do osiągania tej dobrej zabawy

Właściwie można jeszcze powiedzieć, że rozwiązania w niektórych tytułach służą jak największemu dogodzeniu określonym gustom/upodobanoim grających. Przykładowo mamy tytuły stawiające w znacznie większym stopniu na zabawę kośćmi/kartami/znacznikami (czyli więcej OOC), inne znów naciskają na aktywne współtworzenie historii, albo rozgrywanie konfliktów.


systemy "nowej szkoły", upierając się szczególnie na systemach Open Play

Jakieś przykłady? Bo w życiu nie spotkałem zię z takim twierdzeniem odnośnie systemu.


publiczność, szczególnie ta "reakcyjna" (pozdro Matrix ;)) utożsamiała indie jedynie z grami pokroju InSpectres

A IS znają z GP :D Nic, czas się pojawić i odpozdrowić osoby, które znajomość rpg skończyły na 8 systemach z polskich edycji i może dwóch zachodnich.


Tutaj szacunek dla ja-prozaca za podanie na to przykładów, szkoda, że dyskusja nie potoczyła się właśnie kierunku omówienia zapowiedzi najbliższych zmian oraz próby przewidzenia, jak to się może zakończyć.

A przepraszam, ilu było prowadzących, aby pokierować dyskusją? Jeden? W dobrym tonie jest nie perorowanie cały czas przez jedną osobę, lecz umożliwienie wypowiedzenia się wszystkim. -1 dla Was :P


stwierdził, że to, co gry indie umożliwiają za pomocą mechaniki i zasad, których do osiągnięcia zamierzonego efektu należy przestrzegać, można osiągnąć w klasycznych grach, powołując się jedynie na odpowiednio skonstruowaną umowę społeczną

W pewnych kwestiach i owszem, ale jeżeli rozwiązania mechaniczne stanowią element gry, który ma przynosić fun graczom, to w tym momencie staje się to już kłopotliwe. Dodajmy do tego typowe dla naszego podwórka problemy z autorytetem graczy, oraz różne ciekawe brain damage (karanie graczy/karanie postaci) - jeżeli zasady są olewane, to co ma miejsce na sesjach, gdzie wyraźne zapisy z podręcznika zastępujemy umową opartą na... autorytecie ilu osób? MG? ;)


Poruszona była też kwestia sztywnych mechanik gier indie - jakoby to odgrywanie postaci było najważniejsze, a trzymanie się zasad było tylko niepotrzebnym dodatkiem

Patrz punkt powyższy, a w ogóle zabrakło tutaj wprowadzenia/wyprowadzenia sztandaru PZPR, ew. Graala.


Zrobił to z dużą dawką złośliwości, fakt, ale przeważały jednak konstruktywne uwagi. Nie licząc ostatniego akapitu, który jednak przytoczy zapewne beacon, jeżeli będzie chciał

Znowu wracamy na koleiny - z konwentu można wynieść rozmaite wrażenia. Nie ma obowiązku podzielania jednej opinii, na dodatek wygłaszanej z perspektywy własnych oczekiwań/odczuć. Jedni przyjechali na kon, aby siedzieć w Arsenale, inni pojechali pograć i posiedzieć w szkole. W teorii kon powinien umożliwiać i jednym i drugim miłe spędzenie czasu. A to, że trochę się pozmieniało od dawnych czasów, i osoby niegustujące w knajpach i kalamburach, oraz olewające fandomowy styl bycia częściej wyjeżdżają ze skwaszonymi minami, to normalna sprawa. Teraz powinienem dodać coś o powodach mojej nieobecności na kolejnych imprezach, ale w sumie nie ma sensu :D

Kto ciekawy, poszpera sobie na poltku za relacjami z innych konów - zawsze znajdzie się kilku niezadowolonych (a to stadion Wisły w pobliżu, a to sal nie było, a to sesji nie było, a to larpów nie było, a to dresiki były, a to ktoś był trzeźwy/pijany itp). Ale kłania się prosty model - jeździmy najdłużej po tych, których nie ma na poltku. Ładnie, ładnie...


Co do prelki o metagrze - może z zewnątrz wyglądało to, jakbyście zgubili kontakt z publiką, i zapanowało ogólne zmieszanie uczestników? Tego się czasem nie łapie będą "in motion", ale z perspektywy osoby trzeciej widać takie rzeczy. Dodamy do tego występowanie określeń stance i partycypacjonizmu w ramach GNS (oraz meme fandomowy - "słyszę obce określenie, to zapewne GNS"), oraz przesadny perfekcjonizm niektórych słuchaczy i bagienko gotowe.


Duce:

Chciałbym widzieć miny osób, jak im to wyjaśniałeś a przede wszystkim upewnić się, kto ile zrozumiał i kto chciał zrozumieć.

No i szkoda, że odpłynąłeś w takich głupich okolicznościach.


Mandos

Tylko rozważnie - kilka osób jeszcze tam może się logować, zaś indie.pl nie opiera się na "pogłaszcz mnie" i "piorun tu, piorun tam" - mimo wszystko można tam jeszcze konstruktywnie postować (zwłaszcza sekcja "wszystko o indie"). A ponieważ era konwetów już za nami, a zatem te feralne wpisy prędzej czy później polecą, podobnie jak inne pretekściki do flejmów z ofiarami śmiertelnymi.
07-05-2007 14:38
Urko
   
Ocena:
0
repek

"Oni? Głosy? :P"

A co, Wy ich nie słyszycie? Ups...
;)

"Tru erpegowcy śmieją się z Ciebie teraz do rozpuku i tworzą nowe fora, by Cie obsmarować. "

Żeby tylko! W szykującej się właśnie Rewolucji, razem z kaduceuszem i beaconem, będziemy pierwszymi, którzy staną pod murem i zginą w imieniu Prawdziwego RPG.

Ramel

Uhm, sformalizowanie brzmi dobrze. Może tylko niekoniecznie:

"(formalizowana gra indie (wiemy, ze wiekszosc rzeczy podlega mechanice)"

ale tylko najistotniejsze dla rozgrywki rzeczy podlegają mechanice, niekoniecznie większość.
07-05-2007 14:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.