string(15) ""
» Blog » Prosto z Czwartej Ręki III
08-02-2012 19:29

Prosto z Czwartej Ręki III

W działach: Film, Historia | Odsłony: 1

Prosto z Czwartej Ręki III
Witam!

Dziś poszerzymy zasięg naszego kącika. Konkretnie, zamiast przyglądać się kolejnym niedrogim książkom, obejrzymy sobie tani film wojenny.

Mam ty na myśli ,,Z Dala od Frontu" (org.Death Race tudzież State of Division) w reżyserii Davida Lowella Richa, według scenariusza Charlesa Kuenstlea.

,,Afryka – kontynent, na którym rozegrały się jedne z największych i najbardziej krwawych bitew II wojny światowej. Tam właśnie, mając wesprzeć siły brytyjskie, znalazł się pewien amerykański pilot, który pod wpływem dramatycznych przeżyć zmienił swoje poglądy na temat wojny. Z pozoru prosta misja przerodziła się w prawdziwy sprawdzian lojalności wobec przełożonych, a także własnego kraju i rodaków. Tymczasem opętany żądzą zwycięstwa niemiecki generał także chce udowodnić, na co go stać..."-tekst z tyłu okładki. Zawsze zastanawiałem się kto takie rzeczy pisze, bo mają się do filmów jak kwadratowe klocki do okrągłych dziur (czyt.tylko dla wytrwałych).

Prawdziwa fabuła filmu wygląda tak: Młody pilot, którego jedynym celem na tej wojnie jest prysznic w bazie pod Kairem (Doug McClure), wraz ze swoim kolegą po fachu (Roy Thinnes) zostają wysłani na misję zwiadowczą. W tym czasie ocalały niemiecki generał (Lloyd Vernet Bridges) odnajduje zagubiony czołg, w którym rusza w poszukiwaniu wroga. Lotnicy atakują wrogi konwój i trafiają pod lufę ckm z generalskiego czołgu. Jeden z czołgistów zostaje ranny, a obaj lotnicy trafiają do uziemionego samolotu.

Obserwujemy akcję dwutorowo: z punktu widzenia lotników oraz zdemoralizowanej niemieckiej załogi, która, nie wierząc w sens dalszej walki, pragnie się poddać, aczkolwiek trzymana w ryzach przez swojego lojalnego i honorowego podoficera (Eric Braeden) trwa na swoich stanowiskach.

Gra aktorska jest niezła, choć momentami zbyt oszczędna. Poza tym, sądzę, że nie bez powodu Bridges, tu dźwigający ciężką rolę, grał przez niemal całe życie role drugoplanowe. W niezłych filmach, ale wciąż drugoplanowe. Tak samo z pozostałymi aktorami odgrywającymi Niemców.

Jednak do tego elementu nie ma powodu się przyczepiać, bo w gruncie rzeczy jest tu lepiej niż gorzej. Rany, ból i wyczerpanie oddano całkiem nieźle, tak samo wątpliwości ogarniające zarówno przedstawicieli państw Osi, jak i Amerykanów.

Tak samo efekty specjalne, które, choć mocno budżetowe, są stworzone niemalże bez udziału komputera, co osobiście zawsze poczytywałem za plus. Nie podobają mi się tylko sceny w kabinach lecących samolotów i to, że po postrzale z karabinu maszynowego trafiony przez kilka minut udaje, że wsadził palce do kontaktu, by potem upaść i zainscenizować drgawki pośmiertne, a jedynym wyznacznikiem stopnia uszkodzenia samolotu jest cienka strużka dymu wydobywająca się spod kokpitu.

Poza tym wypadało by wspomnieć kilka absurdów: gładzenie gołą ręką pancerza Pantery (w tej roli bodajże Sherman), która przez prawie cały dzień jeździła po pustyni, czy plan wysadzenia sporego pola minowego za pomóc jednej bomby lotniczej.

I chyba najważniejsze-jak wszyscy wiemy, mieszkańcy Rzeszy mówią po angielsku z niemieckim akcentem.

Sceny batalistyczne są dobre, ale na minus trzeba zaznaczyć, że nasi piloci napotkają tylko cele naziemne, samoloty są wyłącznie alianckie. Ma to swoje uzasadnienie w fabule, ale mimo to żal, że nie było walk powietrznych. Tak, wiem, że się czepiam.

Zdjęcia niezłe, ale bez szaleństwa. Muzyka niemalże nieobecna. Nie sądzę by uzbierała się minuta podkładu muzycznego, który stanowi jeden, najprostszy marsz na dwa bębny i jeden werbel.

Cena:od 7 do 14 zł. Ja kupiłem za dwa, ale w wydaniu firmy Fanmedia, które ma uszkodzone menu (grafika czegokolwiek pojawia się tylko jeśli uruchomisz napisy), nie da się w nim wyłączyć lektora, a do tego płyta opakowana jest w zwykłą, kartonową kopertę. Wersja Monolithu jest prawdopodobnie nieco staranniej przygotowana.

Tekst polonizacji jest w nim dość dyskusyjny, a do tego są w nim znaczne różnice względem głosu.

Mimo to ogląda się co najmniej przyjemnie. Szkoda, że nie mogę polecić ,,Z Dala..." miłośnikom wojskowości, którzy pewnie wciąż mruczą ,,Sherman jako Pantera... Sherman do ciężkiej cholery!".

Plusy:
-Niezły pomysł
-,,Naturalne" zdjęcia
-Cena
-W sumie fajnie się ogląda.

Minusy:
-Sherman jako Pantera i anglojęzyczni Niemcy
-Drobne problemy techniczne
-Niemożność wyłączenia lektora
-Kujący w oczy niski budżet.

Ocena:(4-). Tanie filmy są dobre bo są dobre i tanie.
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.