string(15) ""
» Blog » Watchmen
27-02-2009 01:17

Watchmen

W działach: Komiksy, Polecanki, Bez namaczania | Odsłony: 8

Watchmen

Zacząłem czytać ten komiks, żeby przed obejrzeniem filmu poznać oryginalne dzieło. Oczywiście to tytuł, który od dawna figurował na mojej liście Klasyków, Które Przeczytał Każdy Szanujący się Fan Komiksu, Poza Mną (w skrócie KKPKSsFKPM), ale był przy tym na tyle trudno zdobywalny, że zdecydowałem się wykonać odpowiednie sondujące-pożyczane kroki wśród znajomych komiksiarzy dopiero teraz. Jeszcze przed rozpoczęciem lektury, a potem po gdzieś tak dwóch pierwszych rozdziałach spodziewałem się rozczarowania na końcu, bo słyszałem o nim za wiele dobrego i miałem zbyt duże oczekiwania.

 

Bzdura.

 

To geniusz w czytej postaci. Muszę ochłonąć, żeby zdecydować, czy to najlepsze co czytałem w życiu, ale trzy książeczki z żółtym napisem z boku znajdą się na tej liście bardzo wysoko, to pewne. Moore władował tu, co tylko mógł: świetny pomysł, mocną intrygę, kilka kolejnych świetnych pomysłów, plejadę bohaterów, których osobowość, charakter i rys psychologiczny wystarczyłyby na kilka osobnych serii każdy, jeszcze trochę pomysłów, mistrzowskie wykorzystanie i uwiarygodnienie utwierdzonych w komiksowej kulturze Ameryki archetypów i schematów, garść przemyśleń i na serio: głębszych treści, a to wszystko przedstawione w formie poplątanej, poszatkowanej retrospekcjami, wątkami pobocznymi, przemyśleniami bohaterów, książką w komiksie, komiksem w komiksie i Bóg jeden wie czym jeszcze, tak, że aż trudno uwierzyć, że to wszystko trzyma się kupy, wciąga i ma sens. A jednak: trzyma, wciąga i ma.

 

Wpis jest trochę bezsensowny, bo spuszczam się właśnie nad dziełem, o którym powszechnie wiadomo (przynajmniej tym zorientowanym w temacie), że jest genialne, pisząc, że jest genialne.  Ale musiałem się dołączyć do chóru. ;)

 

Lektura obowiązkowa, nie ma bata. Idę sprawdzić, czy nie ma jakiejś aukcji ze Strażnikami na Allegro.

5
Notka polecana przez: beacon, Onslo, Rege, Repek, Urko
Poleć innym tę notkę

Komentarze


bukins
   
Ocena:
0
Jeszcze nie czytałem i boję się niesamowicie, że się zawiodę. Wszędzie tylko słyszę, że to arcydzieło, że coś wspaniałego, że pomnik trzeba by na cześć tych komiksów zbudować i takie tam ;)

A jak przeczytam i się zawiodę to dam popalić tym wszystkim entuzjastom :P
27-02-2009 01:30
Rege
   
Ocena:
0
3 tygodnie temu zrobiłem dokładnie to samo Siman i... dokładnie takie same odczucia. Brendzla nad komiksem jest nieziemska.

Pozdro
27-02-2009 01:43
akito
    nie na temat
Ocena:
0
...chyba, że dorwę ten komiks.

odpisałam Ci w kwestii "espresso" i "z bogiem, ma miłości". strasznie jestem ciekawa Twojej opinii.

fajne jest to, że oboje lubimy rysować i pisac o komiksach, a rożni nas strasznie dużo. myślę, że nie podejrzewasz istnienia ludzi takich jak ja. Ja przeczytałam Diunę, bo Sting, w którym się kochałam (blush) grał w ekranizacji Lyncha, no i tato "Diunę" miał na półce. O żadnej liście nie miałam pojęcia :D miałam 13 lat, nie wiedziałam o istnieniu konwentów, internetu nie było.

27-02-2009 11:30
996

Użytkownik niezarejestrowany
    Nadęty hype
Ocena:
0
totalnie przerasta ten komiks. Jest rzeczywiście bardzo dobry i z pomysłem, ale rozczarowujący. końcówka ssie a całość można było upakować do 1-2 tomów.
27-02-2009 12:17
Siman
    @Akita
Ocena:
0
O liście nikt nie ma pojęcia, bo to moja prywatna lista. :P Po prostu istnieją dzieła przez wszystkich polecane, których nigdy nie czytałem, ale obiecuję sobie, że w końcu to zrobię. I tak właśnie powoli skreślam kolejne pozycje. Jeśli ty czytałaś Diunę w wieku lat 13-tu, tym lepiej dla ciebie. ;)

W "Expresso" już odpisałem, w "Z bogiem..." postaram się odpisać wieczorem.

@Craven
Co ty tam wiesz. :P Główny wątek można byłoby pewnie upakować i w jednym tomie, ale w tym rzecz właśnie, że nie tylko wątek główny był tu ważny. ;) Końcówka rozczarowała mnie tylko trochę - bo nastąpiła za szybko. Przy okazji też złamała wszelkie schematy zakończenia serii superbohaterskich ([spojler] w której wszyscy good guye zachowaliby się jak Rorchach, doszłoby do ostatecznej konfrontacji, która w ostatniej chwili zapobiegłaby katastrofie, a nie nastąpiła o pół godziny za późno ;) [/spojler]), więc człowiek kończył lekturę z wyrazem zdziwienia na twarzy. Ale jeśli się już ochłonie i zastanowi, to taki zwrot akcji ma również znamiona mistrzostwa. :) Przynajmniej w moim przekonaniu.
27-02-2009 14:06
beacon
    @Craven
Ocena:
0
To kolejny dowód, że się nie znasz.

Historia w jednym-dwóch tomach, jak piszesz, nie nabudowałaby takiej dramaturgii w finale. A finał jest najlepszy z najlepszych i nie ja jeden z komiksiarzy Ci to powiem. Może po prostu komiks jako medium do Ciebie nie trafia?
27-02-2009 14:44
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Chyba chciałeś powiedzieć, że nie rozumiem medium jakim jest komiks :D

Należy się tylko cieszyć, że różnorodności wśród ludzi, bo dla mnie w finale dramaturgia totalnie siadła, doczytanie było formalnością a nie rozrywką. Szacun za świat i pomysł. I tyle zachwytów.

No ale nie zapominajmy, że jestem też dziwakiem, który nie klęka słysząc nazwisko Moore i nie kupuję wszystkiego na co popatrzył Moore :P
27-02-2009 15:03
neishin
    heh
Ocena:
+2
Ładny flejmbejt beacon:D pewnie teraz będziesz twierdził, że nie to miałeś na myśli i zapomniałeś dodać na końcu pierwszego zdania emotki

A co do samego komiksu - jest dobry, ale mam podobnie jak Craven. Końcówka jest IMO wyjęta z, przysłowiowej już, dupy. Przez pierwsze 2 tomy nic nie wskazuje na takie zakończenie i do tego jest "troszkę" bez sensu (znaczy rozumiem przesłanie, ale SPOILER!!!! wielki mackowaty potwór? WTF FFS?!)

Do tego niekiedy nudziłem się strasznie (głownie podczas komiksu w komiksie).

Więc bohaterowie na plus, sam pomysł też świetny, cudne pomysły, niezłe przesłanie.
Na minus - kompletnie mnie nie satysfakcjonujące zakończenie i miejscami nuda. No i straszliwy hype, że to niby najlepszy komiks tego millenium, a nawet dwóch:D
27-02-2009 15:14
beacon
   
Ocena:
0
Nie hype - rzeczywistość ;) Jak przeczytam kiedyś coś lepszego, to zmienię zdanie, ale na razie mi się nie przydarzyło, niestety.

Środek komiksu jest tak integralny, że nie wyobrażam sobie wycięcia części motywów. Na poziomie środkowego tomu akcja zwalnia i rozumiem, że można odebrać ją jako "nudniejszy" fragment. Ale taka przypadłość środkowych tomów.

Rozumem więc, że można czepiać się drugiego tomu. Ale w finale ja nie widzę słabości, rany. Nie wiem, skąd Wasze wrażenia. /SPOILER/ Samozwańczy superbohaterowie roszczą sobie prawo do decydowania o świecie. To pasuje więcej niż jak ulał. Do tego posmak konfliktu tragicznego i skomplikowany sentyment, który u czytelnika wyrabia sobie podczas kolejnych wydarzeń Rorschach. Eh... /KONIEC SPOILERA/

Tak, jestem fanbojem.
27-02-2009 17:19
neishin
    heh
Ocena:
0
Dla kogo rzeczywistość dla tego rzeczywistość. Dla mnie ciągle jest to hype.

To, że sobie nie wyobrażasz wycięcia częsci motywów nie znaczy że jest to niemożliwe:D A przypadłość środkowych tomów niczego to nie tłumaczy, bo ja się po prostu na to nie zgadzam, żeby autorzy przeciagali akcję, żeby wydębić ode mnie kasę za następny zeszyt zamiast zamknąć historię w 2 częściach.

Ja nie wiem skąd twój zachwyt. A wiem, jesteś fanbojem i będziesz bronił swojego do upadłego.

Widzisz, ja zgadzam się, przesłanie jest ok, nie jego się czepiam. Chodzi mi raczej o to, że

SPOILER

nagle w połowie trzeciego tomu pojawia się rozwiązanie, które nie było nawet hintowane wcześniej (tak wiem, znikający artyści byli, ale trochę mała ta poszlaka), a końcowy efekt ich pracy jest... no, zły po prostu. Wielki mackowany potwór?? Wyciągnięty z nikąd. Równie dobrze mógłby to być spodek zrzucający atomówkę i znikający w przestworzach - to był łyknął szybciej. To mackowaty potwór to jest pulp, a nic w poprzednich tomach nie wskazywało na tą konwencję. Jak już mówiłem - jest wyciągnięty z miejsca, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
27-02-2009 17:42
Siman
    @Neishin
Ocena:
0
[spojler] tego mackowatego stwora w drugim tomie rysowała jedna z tych porwanych artystek. :) W kadrze widać rysunek, tyle że wtedy zazwyczaj czytalnik nie ma pojęcia, co to do ch... może być?

IMO problem polega na tym
27-02-2009 20:38
neishin
    Siman
Ocena:
0
Bardzo prawdopodobne. Ja po postu lubie fabuły, które dają mi poszlaki i po nich prowadzą do rozwiązania (coś ala fabuły dedektywistyczne). W Strażnikach tego w stosunku do mackowatego monstrum nie ma.
27-02-2009 20:51
Siman
    @Neishin
Ocena:
0
[spojlery na całej długości]



Tego mackowatego stwora w drugim tomie rysowała jedna z tych porwanych artystek. :) W kadrze widać rysunek, tyle że wtedy zazwyczaj czytalnik nie ma pojęcia, co to do ch... może być?

IMO problem polega na tym, że oczekiwałeś klasycznej intrygi detektywistycznej: mamy trupy, mamy poszlaki, żeby na koniec wszystko zostało spięte w ładną całość, którą wytłumaczy nam geniusz zbrodni zanim zostanie pokonany przez naszych dzielnych herosów.

Tymczasem Moore bierze ten schemat, ale traktuje go zupełnie instrumentalnie. To tylko pretekst, szkielet na którym buduje psychologię postaci i pokazuje różne postawy superbohaterów wobec rzeczywistości. Przede wszystkim tę, jak to zauważył beacon, w której chcą oni decydować o losach Świata.

Natomiast mackowaty potwór jest IMO absurdalny świadomie. Wydaje mi się, że to rodzaj ironii Moora, który pokazuje, że ludzkość kupi każdą umiejętnie sprzedaną bajeczkę, a te najgłupsze najłatwiej. Ozymandiasz mógł wybrać inny kształt, inny rodzaj szoku. A jednak, będąc "najinteligentniejszym" wybrał rozwiązani teoretycznie najbardziej durne. To daje do myślenia. ;]

[/spojlery]


PS. Wysłał mi się niechcący do połowy napisany post. Zignorować, czytać ten powyżej. ;)
27-02-2009 20:53
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Mógłbym rzucić flamebaita o kardynalnych błędach interpretacyjnych, ale ograniczę się do stwierdzenia, że dobre nastawienie wspomaga korzystną interpretację, w której nawet dla durnowatych uproszczeń można dorobić teorię i kolejne dno, obnażające kolejną płaszczyznę analitycznych nawiązań w ukrytym przekazie artysty ;-)

Ale może tak jest, i nie wynikło to z pójścia na skróty i użycia wydumanego deus ex machina (ostatnio zwróciłem uwagę, że głupkowaty Bleach, mimo fabuły o napierdzielaniu się pakerów ma ciekawą intrygę, którą za każdym razem ktoś musi opowiedzieć co jak i dlaczego).
27-02-2009 21:14
Siman
    @Craven
Ocena:
0
Heh, prowadzę dwie równoległe dyskusje (druga przy grandprixowym "Expresso") i w każdej zajmuję dokładnie odwrotne stanowisko. ;) Zabawne uczucie.

[znowu spojlery]

Co do interpretacji - cóż, mamy serię komiksową, która konwencję superbohaterską jak żadna wcześniej przedstawia w sposób poważny i racjonalny, unika naciągnięć realiów świata na potrzeby tej konwencji, osadza ją w bardzo bliskich rzeczywistym okolicznościach historycznych etc., a na koniec wali absurdalnym nawet dla głównych bohaterów rozwiązaniem, który ten racjonalny, realistycznie przedstawiony świat przyjmuje bez mrugnięcia okiem tylko dlatego, że zabił przy okazji 3 mln ludzi.

Nie dostrzegasz w tym pewnej celowości i ironii ze strony twórców?
27-02-2009 21:43
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Niestety ja tego nie kupuję. Bo i właśnie ten realizm Strażników też jest troszkę przesadzony, bo jakby nie było w rzeczywistym świecie ludzie jednak się nie przebierają w stroje (no może sadyści i masochiści tak, ale nie podciągają tego pod bohaterów i łotrów). Absurdalność końcowego rozwiązania jest jak dla mnie bliższe rozpaczy twórców i pułapce robienia bohatera mądrzejszego od twórcy.
28-02-2009 13:15
beacon
   
Ocena:
0
Nie rozumiem, jak taki detal jak

[spoiler]

mackowaty potwór

[/spoiler]

zasnuwają Wam cały finał. Trochę dystansu ;/

Ale jestem fanbojem, sikajcie na to, co piszę ;p
28-02-2009 15:14
neishin
    cóż
Ocena:
+2
Użyję porównania - gdyby pod koniec Bravehearta Wallace zamiast umrzeć z krzykiem Freedom na ustach pojawił się w różowym stroju baletnicy i śpiewał Hello my baby, hello my darling to też pewnie można by to interpretacyjnie wytłumaczyć. Niemniej na pewno bym tego drugi raz nie obejrzał:D

Beacon, znów strzał w stopę... fanboj (który do bycia fanboje się przyznaje) proponujący odrobinę dystansu... lol
02-03-2009 14:20
Tarkis
   
Ocena:
+1
Heh, no ja nie wypowiadalem sie w tym watku, bo Watchmen mnie tak nie rusza- ale neishin mnie zmusza ;)

Komiks bardzo dobry- komiks w komiksie czytalem z przyjemnoscia, ale traktowalem go calkowicie jako "szampon + odzywka w 1" - mogloby go tam rownie dobrze wogole nie byc jak dla mnie.

A mackowaty potwor- mi sie podobal, wykrecone i pojechane, nie mam nic przeciwko :) Choc bez ochow i achow, a i opaslych tomiszczy z interpretacja pisac nie zamierzam :)
02-03-2009 14:28
Rege
   
Ocena:
0
Ja przychylam się do zdania Tarkisa ze wskazaniem na postczytaniową brendzle.

Nie jestem jakimś mega komiksiarzem, ale od Watchmenów ciężko mi się było oderwać (na tyle, że wziąłem ich do pracy i syndrom trzeciej nad ranem również był obecny).
Ciężko też znaleźć mi inny komiks, który aż tak mocno mnie wciągnął (chyba tylko GTO i Samotny Wilk i Szczenię, które nie dość, że są mangą to mają w pierdylion tomów).


Spojler

Mackowy potwór, w kontekście wyścigu zbrojeń/space race okresu "podrasowanej" zimnej wojny, wpisuje mi się idee znalezienie "zagrożenia z zewnątrz". UFO raczej pojawić się nie mogło, bo od razu zaczęto by obwiniać Sowietów. Niemniej jednak, dla mnie mogłoby to być UFO, czy Motomyszy z Marsa - nadal podobałoby mi się równie dobrze.

@neishin - porównanie do Braveheart imho, chybione, gdyż w Bravehearcie wieńczy film, a w Watchmanach, po pojawieniu sie obcaka, nadal nie rozwiązana została główna kwestia - "czy ktoś może być ponad prawem w imię większego dobra" ("Who watches the watchmen?").

Reasumując -

Nie przeczytałem lepszego komiksu o superbohaterach niż Watchmen. Rewelacyjne zbudowane postaci, dobra krecha, trochę moderny (której normalnie nie trawię) trochę postmoderny - dla mnie świetny komiks.

Do kina na pewno się wybiorę.

Pozdro-elo
02-03-2009 19:18

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.