string(15) ""
» Blog » Czekając na crowdfundingową wiosnę
13-03-2014 14:38

Czekając na crowdfundingową wiosnę

Odsłony: 1163

Wpis został przeniesiony na mojego bloga grynarracyjne.pl.

Komentarze


dzemeuksis
   
Ocena:
+3

Sil, biorąc pod uwagę stosunek 1:3, to chyba nie jest tak źle - 25%. Nie wiem, jak to wygląda na Zachodzie, ale tam chyba mają podobny "problem". Zresztą, wysmażyłeś olaboganotkę o tym, że mieliśmy 3 (słownie: trzy) projekty o charakterze de facto przedsprzedażowym oraz 1 (słownie: jeden) o charakterze garażowym. Nie wydaje Ci się, że to dość mała próbka, jak na wyciąganie wniosków o "przegapieniu całej masy innych projektów"? Chyba że masz konkretne projekty na myśli - to zapodaj linki.

Sam wsparłem do tej pory na polakpotrafi bodaj 9 projektów, z których ufundowanych zostały 3. Tylko wiesz, jakoś strasznie nie żałuję tych, które się nie powiodły - ot, wspierałem, bo miałem wolną gotówkę. Nie widziałem tam całej masy projektów wartych wsparcia. Przegapiłem? Nie wykluczam. Dlatego proszę o linki.

Inna sprawa, że może były, ale za wcześnie - zanim jeszcze nasz rynek dojrzał do zapewnienia wsparcia. Być może teraz rozbujał się na tyle, że garażowe projekty mają rację bytu obok tych "korporacyjnych". Czekam zatem, co zaproponujesz w swoim. ;)

13-03-2014 15:41
-DE-
   
Ocena:
0

A teraz jeszcze raz, ale po polsku.

13-03-2014 15:46
Beamhit
   
Ocena:
+1

Grunt to reklama. To chyba nie jest tak, że ja mam szukać, gdzie dać pieniądze, ale potrzebujący ma wiedzieć, jak do mnie dotrzeć.

Diadem dotarł, podobnie AW, s/l w/m i FajneRPG. TROM i Infusion "daj mi forsę, może wydam" też do mnie dotarło, ale jakoś słabo zachęcali (a najwyraźniej podejście "na zachodzie zbiorę więcej" odbiło się projektom czkawką), bym otworzył portfel.

Więcej "grzechów" nie pamiętam.

13-03-2014 15:52
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
Polak Potrafi jest jak reanimacja polskiego rynku RPG. Jest też jedynym sposobem na sprawdzenie zainteresowania projektem przed jego faktycznym wydaniem.

Ciekawi mnie co by się stało jakby 2 edycja Monastyru trafiła na Polak Potrafi. Niszowy system, ale z bardzo zaangażowanymi fanami. Szkoda, że Ignacy "jest chujowo" Trzewiczek postanowił się obrazić na fandom tylko dlatego, że jest w nim sporo trolli :/
13-03-2014 18:27
FireFrost
   
Ocena:
+2

Dzięki tym wszystkim progom i statystyką ile innych osób wsparło projekt człowiek czuje się częścią dobrego fandomu. Całkiem inne doświadczenie niż generalna sieciowa trollerka i złośliwe przytyki, które są na każdym kroku. Porażające jest też to, że średnie wsparcie pojedynczej osoby to ponad 70 zł. Oznacza to, że nie wszyscy w Polsce umierają z głodu i kogoś jeszcze stać na coś innego niż kserówki pierwszej edycji Warhammera.

13-03-2014 18:31
Senthe
   
Ocena:
+1

@tylda

Polski fandom erpegowy płaczący za trzewikiem i Monastyrem: 
"Czemu mnie już nie lubisz, skoro totalnie zachowywałem się jak wredny przykry uj... buuu"

13-03-2014 19:46
sil
   
Ocena:
+1

@dzemeuksis

Masz rację, "próbka" jest mała. Ciekawiej to wygląda po Twoim przełożeniu na proporcje. Jeżeli mam się pokusić o szacowanie, to na "Zachodzie" wyglądają one dokładnie odwrotnie.

A przynajmniej wyglądały na początku. I właśnie o to mi chodzi, o brak etapu mocno garażowego. Owej wiosny, przed obecnym przedwczesnym? latem, po którym tylko patrzeć jesieni. Dla porównania można popatrzeć jak rozkwita postcrowdfundingowy Patreon, przypomnieć pracrowdfunding w rodzaju ransom model.

No a linków nie będzie, bo właśnie nie ma do czego.

 

@Monastyr

Skąd taka wiara w znaczenie "fandomu"? Może po prostu osobogodzina przy planszówkach to lepsza inwestycja niż przy erpegach?

13-03-2014 20:05
Senthe
   
Ocena:
+2

@sil

Wiara w znaczenie fandomu jest stąd, że trzewik jednak sporo się w życiu napracował praktycznie za darmo, z pasji, i to pasja napędzała go przez sporą część czasu poświęconego na tworzenie gier, zanim zaczął, tak jak teraz, faktycznie dobrze na tym zarabiać. Myślę, że od dawna jest już too late, ale gdyby polski fundom zachowywał się te parę lat temu jakoś sensowniej, być może trzewikowa energia poszłaby w erpegi zamiast planszówków i sytuacja wyglądałaby inaczej (a nie tak, że polskie RPG trzeba z trudem reanimować wspólnymi siłami prawie wszystkich możliwych wydawców).

Zagramaniczny rynek erpegów jakoś trzyma się nieźle, więc chyba nie jest tak, że planszówki z definicji sprzedają się lepiej i już; to kwestia tego, jakich producentów wyhodowali sobie odbiorcy swoim feedbackiem i wkładem w rozwój rynku (jak się okazuje - w przypadku erpegów prawie żadnych, tymczasem polskie wydawnictwa planszówkowe kwitną).

13-03-2014 21:49
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Dżem >>> dobrze prawisz. Także wspieram projekty które mi wpadną w oko. Na Slave Me dałem dychę, na Diadem dałem dychę - nie czuję potrzeby posiadania tych gier w papierze. Na przygodnych barbariansów dałem tyle, żeby mieć podręcznik w twardej oprawie, bo chcę. Ot kwestia wolnej gotówki, którą można by ewentualnie wydać na gry na PS3, piwo, czipsy, papierosy, etc.

Beam >>> może być i taka forma reklamy. Osobiście podejrzewam, że FajneRPG samo sobie wpłaca kaskę, zgodnie z wcześniejszym planem, by pokazać że potrafią osiągnąć łogromny sukces. Tak strzelam.

~ >>> czy reanimacja? Jak już pisałem - mamy wstępny szał, ludzie łykają wszystko co się nawinie. Niech no tylko przyjdzie rutynowa regularność, powiedzmy projekt RPG na miesiąc, albo kilka na trzy miesiące, to już zapał może opaść.

A Ignacy przeca zyskał fundusze na książkę o projektowaniu gier (bodaj), na Kickstarterze, używając języka a'a Andrew Golara.

Lecz kto wie, może niedługo ujrzymy i ten projekt.

FireFrost >>> bo jednorazowy wydatek wirtualnej gotówki boli mniej niż wydatek realnej forsy? Choć warto też zauważyć, że liczba wspierających osób nie poraża... Czy cały fundom zamyka się przed liczbą 300?

Sil >>> a co za różnica? Kto ma głowę na karku zakręci reklamą w taki sposób, który być może zapewni mu przypływ hajsu na projekt. Więc jak ktoś ma pomysł już teraz, to warto go właśnie już teraz realizować, bo za te kilka miesięcy może już być po ptakach.

Senthe >>> RPGa kupujesz raz, grasz być może raz. Pozostaje ból dupy, zazwyczaj. Jak już kupisz planszówkę, to na pewno po dobrym namyśle - często można zagrać przed kupnem na różnych imprezach. Inna jeszcze sprawa - jak już kupimy grę to CHCEMY w nią grać, by psychicznie nie czuć, że wywaliliśmy pieniądze w błoto. A RPG moim zdaniem o dalej produkt typu książa, nie gra.

___
Jak to z innymi projektami na tego typu serwisach bywało - autorzy mogą zebrać więcej kaski niż faktycznie im potrzebne i mogą się później nie wyrobić z realizacją celów. Może i tego doczekamy.

13-03-2014 22:06
dzemeuksis
   
Ocena:
0

Sil, ok, czyli po prostu poczekajmy. Nie jest winą polakpotrafi ani idei crowdfundingu, że to Puszon zaproponował swój projekt w czasie, gdy sil, dzemeuksis i inne patafiany debatują na Polterze o tem, czy marność nad marnościami i wszystko marność, czy tylko prawie wszystko. Innymi słowy: wyjmijmy swoje autorki z szuflady, zorganizujmy parę zbiórek a dopiero jak się pokończą sromotnym fiaskiem, to wrócimy do tej dyskusji.

13-03-2014 22:22
KFC
   
Ocena:
+2

"FajneRPG samo sobie wpłaca kaskę" Nie no teraz to już popłynąłeś z bólem pupki... nie komentuję nawet innych rewelacji z komcia, bo odlatujesz. Wczoraj LAveris odleciał z bólem zada, dzisiaj LAsz... maści w aptekach zabrakło czy co?

13-03-2014 22:32
FireFrost
    @Lukrecjusz
Ocena:
0

Jeśliby traktować zbiórkę na Polak Potrafi jako przedsprzedaż, to liczba jednak robi wrażenie, bo swego czasu była przedsprzedaż Monastyru, w której można było sobie zapewnić limitowaną edycję podstawki w skórze. Jeśli dobrze pamiętam chętnych było zaledwie 86. I tak oto zdobyłem lata temu Białego Kruka Polskiego RPG ;)

13-03-2014 22:32
Petra Bootmann
   
Ocena:
0

Tak sobie myślę, dzemeuksis, że przygotowanie projektu autorskiego to jednak kupa roboty (nawet więcej niż myślę, obserwuję z bliska). Powiedzmy, że wyciągam jeden z projektów z szuflady, to trzeba go dopisać, pewnie przetestować. Dać komuś do redakcji i korekty. Złożyć. Przygotować coś do pokazania: prototyp lub kawałek layoutu. Umówić się ilustrację na okładkę albo zakupić ilustrację. Umówić się, że w przypadku sukcesu ilustracje/layout zrobi ktoś. Nakręcić najprostszy filmik. Animować zbiórkę.

Krótko mówiąc - sporo z tych rzeczy kosztuje lub wymaga umiejętności, przygotowań i pracy. Może łatwiej jest bez ryzyka wypuścić pdf darmowy?

13-03-2014 22:40
dzemeuksis
   
Ocena:
0

Petra, wszystko prawda, co piszesz. Dlatego swojej autorki akurat nie wyciągam. Nie wykluczam jednak, że wesprę projekt, który mnie zainteresuje. Stąd mój trochę żartobliwy apel do sila, który zabrzmiał (sil, nie apel), jakby z góry uznał, że stoi na przegranej pozycji, co moim zdaniem nie musi być prawdą.

13-03-2014 22:56
sil
   
Ocena:
+2

Autor umarł po napisaniu tej notki, więc nie dyskutuje z brzmieniem wyklikanych literek.

A pod apelem się podpisuję, bo o to właśnie mi się w sumie rozchodzi.

Pewnie, będzie porażka jedna czy druga, będzie pewnie i jakaś niesmaczna wtopa. Wszystko to uroki tej zabawy.

13-03-2014 23:30
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

KFC >>> nie takie to znowu nierealne.

FireFrost >>> hm, dobrze dla ciebie. Ciekaw jestem ile osób kupiło sobie Kuloodporną Neuroshimę.

Petra >>> dwie gry ałtorskie wyszły na polski zaścianek - Trójca i Ścieżka. Mało kto je w ogóle kojarzy. To był dopiero garaż level. Kupa roboty - na pewno, jeśli to ma mieć ręce i nogi i wyglądać jako tako.

Chaos >>> wpłacę ci dychę, jak dorzucisz settings do sewedży i kilka żetonów do Wolfsunga.

Sil >>> to tylko czekać, co zaliczy porażkę, a co się wtopi.

14-03-2014 09:57
Siman
    @Senthe
Ocena:
+3

Trochę pojechałaś z tym, że jakby fandom był milszy, to erpegi by się sprzedawały. ;) Realia są takie i Trzewik to mówił wielokrotnie (zresztą każdy polski wydawca tak twierdzi), że od wielu lat na planszówkach się zarabia, a na erpegach - nie. I uprzejmość lub chamstwo odbiorców nie ma tu nic do rzeczy, to kwestia czysto biznesowa. Trzewik mówił jedynie o tym, że gdyby fandom nie rzucał błotem, to on by może wydawał gry fabularne nie patrząc na kalkulacje, bo to jego pasja. Dodatkowo, obok planszówek z których żyje. Ale że fandom robi co robi, to on nie ma z tego ani kasy, ani przyjemności, więc nie będzie się w to bawił. Szkoda, że zrezygnował, ale sytuacji by to na rynku nie zmieniło za bardzo.

14-03-2014 15:41
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Kogo obchodzi, czy rynek RPG w Polsce przetrwa? Najwyżej wszyscy będą grać w Warhammera z chomika. Świat się nie skończy.
14-03-2014 15:58
Petra Bootmann
   
Ocena:
+4

Moja myśl przy tym: im większa gra, tym większego wsparcia potrzeba. Druk 30 stronicowej broszurki w 100 egzemplarzach to koszt rzędu 200-400 złotych, za 230 stron (Armie Apokalipsy) - 1600. Do tego jakiś obrazek na okładkę, powiedzmy 100, resztę zrobimy sami w ramach cięcia kosztów - ceny druku nie da się za bardzo zmniejszyć. Z tym że jeśli już prosić o 1600 zeta, to dobrze, żeby gra była przetestowana, miała jakiś pomysł, kawałek layoutu, żeby było coś do pokazania itd. A przy takich kwotach już się tego raczej na odwal się nie opłaca robić.

14-03-2014 16:41
Darken
    Sil, komentarz mój :)
Ocena:
+4

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.