string(15) ""
» Blog » Bo faceci są za dziecinni...
02-07-2009 14:36

Bo faceci są za dziecinni...

W działach: samo życie | Odsłony: 10

Bo faceci są za dziecinni...

Sobota. Dzwonię do kumpla z informacją, że wieczorem robimy spęd planszówkowy.

 

Ja: No cześć!

Kumpel: Sap! Czeeeść sap, sap.. Ach...

Ja (zaintrygowana odgłosami): Możesz rozmawiać???

 

Szybka kalkulacja, skoro jest zajęty czynnościami seksualnymi to dlaczego odebrał?

 

Kumpel: Spoko, właśnie okopuję bunkier.

 

No tak. Nie trzeba od razu myśleć o seksie. Niektórzy wykonują ciężką pracę ganiając z bronią po lesie.

 

 

 

Z niektórymi tematami należy dać sobie spokój. Po kiego czorta ja mam się denerwować? Ale wiecie, jak czytam coś takiego, to mnie tafia nagle i niespodziewanie:

 

[...] coś jest nie tak z dzisiejszymi facetami [...]. Zdziecinniali jacyś. Homo ludens na maksa. Po pracy na imprezkę, albo na tenisa, albo umawiają się w sieci i przez całą noc mogą grać w grę komputerową. Wiem, bo spotykamy się na imprezach firmowych i to jest główny temat rozmów. Rozrywki dzisiejszych trzydziestoparoletnich mężczyzn nie różnią się tak bardzo od rozrywek szesnastoletnich chłopców.

 

Rety, a rozrywki dzisiejszych biznesłomenów są inne?? Zbiera sie stadko przyjaciółek, biorą karty płątnicze w dłoń i piszczą nad butami z kokardką czy modną bluzeczką w stylu boho czy całuśną szminką w odcieniu capuccino. I to jest bardziej orgazmotwórcze niż jakiekolwiek stosunki damsko-męskie.

No sorry, dla mnie niezwykle popularny i - pewnie niektórzy powiedzą, życiowy - film i serial Seks w wielkim mieście, to właśnie zabawy szesnastolatek, które pozostały na poziomie tych szesnastu lat i żaden stan posiadania tego nie zmieni. To nic złego - mają kasę i możliwości, mogą sobie sypiać z róznymi facetami i kupować buty za średnią krajową. Tylko niech się nie bronią i nie wmawiają, że to "coś innego" Tak samo każdy facet (i każda laska, jeśli ma na to ochotę), może wydać kasę na Guitar Heroes 3 i grać do rana. Bo co, poważne szpilki od poważnego projektanta to sposób na powazne życie, a gry komputerowe to już obciach?

 

Czytam ostatnio Raj nieziemskich rozkoszy i na samym początku autor wrzucił fajną uwagę przy opisie bohatera. Bohater, Maxwell wyglądał nieciekawie i dziwacznie. Gdyby był bogaty, mógłby zlewać wytyczne mody, bo dziwaczność byłaby podniesiona przez status. Osoby biedne nie mogą sobie na to pozwolić i muszą sie ubierać ładnie i konwencjonalnie.

 

Facet w "koszuli w kratę" nie może grać w gry komputerowe, bo będzie dziecinny. A.... nie: bogaty facet też nie może grać w gry komputerowe, tylko powinien znaleźć żonę/narzeczoną/kochankę, jak by powiedziała Jane Austin (a raczej Mrs. Bennet). Najlepiej taką, która przepuściłaby jego kasę na torebki.

 

Czasem wydaje mi się, ze ludzie unieszczęśliwiają się na siłę zakładając, ze w życiu niektóre rzeczy trzeba zrobić tak a nie inaczej: najpierw trzeba sie wyszaleć, potem kogoś sobie znaleźć. Podjąć decyzję o poważnym związku (najlepiej z wieczorem panieńskim/kawalerskim, na którym bohater/bohaterka prześpi się ze striptizerką w imię "końca dotychczasowego życia"). Zerwanie z wanymi aspektami poprzedniego zycia jest jedyną pełną formą rytuału przejścia. 

 

Skoro mamy kogoś przywiązanego do nogi, to trzeba zerwać z grupą dotychczasowych znajomych i zmusić partnera, żeby zrobił to samo. Wyrzucić zabawki z dzieciństwa, jak mężatki w starożytnym Rzymie czy skądś tam składały ofiarę ze swoich lalek.Wyrzucić gry komputerowe, pokale zbierane za studenckich czasów, zbiory kart do LOTRa. Czasem, widząc na allegro wystawiane komplety rzeczy hobbystycznych (moja stara kolekcja Mastertonów, zakurzone komiksy, figurasy malowane drżącą dłonią i z czułością w sercu, karty) zastanawiam sie, czy to nie są ofiary nowego reżimu i jest mi smutno.

 

Niedawno oglądałam Juno i uderzyła mnie jedna sytuacja: młodzi rodzice adopcyjni, dobrze sytuowani, obszerny dom. On jest kompozytorem i jak sie okazało fanem horrorów, komiksów, starego rocka. Jego żona "pozwoliła" mu trzymać wszystkie jego rzeczy w jednym pokoju. Pozornie brzmi to ok, ale sytuacja była przedstawiona w ten sposób, że całe dorosłe i odpowiedzialne życie nie dotyczyło rupieciarni. Rupieciarnia komiksów i potajemne oglądanie horrorów to przejaw "dziecinności".

 

Tak, jestem rozpuszczona. Moje horrory zajmują honorowe miejsce w głównym pokoju grożąc zasypaniem kanapy, na której śpią goście (tuż obok jest kolekcja systemów RPG ale horrory stoją wyżej). Ani ja, ani Mój Facet nie musieliśmy modyfikować swoich zainteresowań, co wiecej, takie współistnienie wymaga podszkolenia się w pewnych dziedzinach (ostatnio prasowałam śpioszki słuchając prelki Darkena).

 

No ale uważam, że warto wiedzieć, czy Mój Mężczyzna żonglując przez skype'a słownictwem typu setting, gamizm, immersja, rairoading, sandbox nie mówi czasem o pissingu, rimmingu, felchingu czy brzmiącym swojsko sandwichu.

 

Rozmowa dwóch przyjaciółek:

- Moze skoczymy po nowe buty? Zara ma wyprzedaż.

- A co na to twój Misio?

- Daj spokój, znów się będzie przez całą sobotę bawił swoimi zabaweczkami. Wyciągnie mundur i swój pistolecik...

- Wciąż paintball?

- Teraz mówią na to gangbang. Pewnie przebierają się za mafiosów.

- Faceci to duże dzieci....

 

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Draker
   
Ocena:
+2
Swiete slowa :)

A dialog z konca notki niszczy :P
02-07-2009 14:54
Zuhar
   
Ocena:
0
Tak - dialog niszczy... A poza tym znowu masz rację...
02-07-2009 15:11
Mayhnavea
   
Ocena:
+1
Och, świetny wpis! :D

...tylko powinien znaleźć żonę/narzeczoną/kochankę, jak by powiedziała Jane Austin (a raczej Mrs. Bennet).

I jeszcze by dodała ze znaczącą miną: "z dwudziestoma tysiącami funtów posagu".
02-07-2009 15:32
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Juno jest słaby, wpis świetny. Schematy zabijają pobożność, zabijają miłość, radość z pracy i pogodę ducha. Schematy tak osobiste, jak i społeczne, nadawane nam.
02-07-2009 15:32
Repek
    Dobre...
Ocena:
+2
...jak scenariusz do Seksu w wielkim mieście. :D

EDIT: Nie chcę się tu nikomu narazić lub kogoś gnębić, ale tło tej notki jest dość smutne. Nie wszyscy mają tyle szczęścia co mężczyźni/kobiety, którym kobiety/mężczyźni ich życia pozwalają trzymać kolekcję horrorów/rpgów/komiksów na honorowym miejscu w gościnnym. :D

Zazwyczaj jest tylko tolerancja dla hobby, akceptacji już brakuje.

Pozdrówka
02-07-2009 15:36
Jeremiah Covenant
   
Ocena:
0
Końcówka niszczy konstrukcję, a co do całościowego wydźwięku notki - wydaje mi się, choć to może banalne, że wszystko jest kwestią dogadania. Skoro jesteśmy dorosłymi ludźmi, jesteśmy w stanie ustalić co i jak.
02-07-2009 16:58
~bob_thorp

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
rimming i gangbang mnie rozczuliły.
to chyba przez te burze.
kolega robi zdjęcia, jego dziewczyna uważa że puki nie strzela fot na weselach to cała ta zabawa jest bez sensu... nie wiem czy wie że go kastruje.
02-07-2009 17:39
Johny
   
Ocena:
0
Bardzo fajna notka. Świetnie się czytało :).
02-07-2009 20:53
Alkioneus
   
Ocena:
+2
Dobra notka. Przez takie rzeczy między innymi, poleciał mi trzyletni związek. Dobrze czytać inteligentne babskie notki na ten temat
02-07-2009 20:56
spermologos
   
Ocena:
0
Bardzo zyciowe. I madre. Heh, nie zdziwie sie, jesli okaze sie, ze to wlasnie generacja erpegowcow i komputerowcow jest w stanie prowadzic "normalne" zycie, dzieki funkcjonowaniu takiego wentyla bezpieczenstwa w postaci hobby.

A propos, ostatnio o szczesciu, normalnosci i wentylu bezpieczenstwa: http://shine.yahoo.com/channel/hea lth/happiness-3-amazing-tips-from-the-worlds-oldest-case-study-479340/

A szafa pelna ksiazek z horrorami, przyczajona nad kanapa by w sobie tylko znanym momencie przygniesc i pozrec spiacego na niej goscia to niezly material na horror :)
02-07-2009 23:53
Marigold
   
Ocena:
0
A mnie się zawsze wydawało dość logiczne, że każdy ma własną przestrzeń, na którą nikt inny nie wchodzi i można sobie trzymać co się chce, czytać, co się chce, oglądać i słuchać, czego się chce, więc - jako rzekł Jeremiah Covenant - wszystko jest kwestią do dogadania...

p.s. dialog z końca notki powala ;)
03-07-2009 01:26
senmara
   
Ocena:
+1
8536

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Na allegro da sie wszystko wystawic, nawet dziewczyne - wystarczy to ladnie zakamuflowac (kto czyta oferty pracy ten wie jak to wyglada ;))
03-07-2009 13:35
~Drachu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Notka fajna. Nie będzie mnie oglądacz M jak Miłość uczył, że marnuję czas przed kompem :P
Ale naprawdę mordercza jest ta aukcja :)
03-07-2009 14:23
   
Ocena:
+5
Ja tylko mogę sobie pogratulować, że mam podobną sytuację do Twojej - razem z mężem zbieramy różne "zabawki" i nie mam zamiaru z żadnych rezygnować. Dzielenia wspólnych pasji, życzę też innym
03-07-2009 21:54
Saise
   
Ocena:
+1
Aż chce się kliszą walnąć w postaci "Funny, because its true!". No ale nie ma to tamto, takie społeczne etykietowanie wkurza mnie straszliwie, wpływa negatywnie na moje dlang, jak nic. Jakby cały świat chciał, by facet po 30'stce stał się nudny, szary i pozbawiony osobowości.

Ale gorsze jest to... dwóch skejtów przechodzi obok stoliczka, na którym dwóch graczy bawi się w figurkowca (dowolnego, czy to WFB, czy Infinity, nie gra roli). Naturalnie z pogardą na to patrzą i rzucają tekst a la "Bawią się figurkami, dzieci, durne to to, etc, itp". A na to jeden z graczy uśmiecha się i odpowiada "A panowie to na kawałku deski z doczepionymi kółkami śmigają. TO nie jest dziecinne?"
05-07-2009 14:44
Streider
   
Ocena:
0
@ Aureus

Juno jest super. Nawet faceci po trzydziestce, lubujacy sie w horrorach i czytajacy komiksy (niedoszly ojciec adopcyjny) moga okazac sie niedojrzalymi ;]
05-07-2009 18:14
teaver
   
Ocena:
+2
No dobra, ale z tego co piszecie wychodzi, że co najmniej 3/4 populacji świata ma problem z akceptacją u partnera. Czyżby człowiek był z natury sadomasochistą? Bo nie potrafię wymyślić lepszego powodu, dla którego możnaby sie związać z kimś, kto tobą skrycie pogardza...
05-07-2009 23:14
Repek
    @teaver
Ocena:
0
To raczej nie kwestia pogardy, ale problemów z komunikacją i w efekcie ze zrozumieniem. Tak ja przynajmniej to widzę.

Pozdrówka
06-07-2009 00:10
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ujmę to tak: senmara wydaje się należeć do elitarnego, bo mało licznego grona normalnych kobiet, które nie próbują zmieniać swoich mężczyzn. Jeśli w istocie jest tak, jak pisze autorka, pozostaje jedynie pogratulować jej partnerowi.

Dialog na końcu jest, rzecz jasna, gites!
06-07-2009 21:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.