Joe Hill, Rogi
string(15) ""
» Blog » BSG a RPG – odcinek drugi
16-06-2010 15:40

BSG a RPG – odcinek drugi

W działach: Inspiracje do RPG, RPG, Scenariusze | Odsłony: 5

BSG a RPG – odcinek drugi
Witajcie ponownie na pokładzie Gwiazdy Bojowej Galaktyka!

Przygotowałem dla Was kolejne dwie propozycje. Z jednej strony dla MG, konstrukcyjne, dotyczące myślenia o całej sesji – z drugiej strony ze smaczkami dla graczy. Z pierwszą sugestią możecie się zapoznać poniżej, natomiast całość wpisu dostępna jest tutaj.

Zapraszam do lektury!



Hitchockowska dramaturgia. Powszechnie znana jest zasada Hitchcocka: filmy mają się zaczynać od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno stopniowo narastać. Wszelako tak się złożyło, że nigdy jeszcze nie pomyślałem w ten sposób o konstrukcji sesji. A chyba warto.

Przykład. W jednym z odcinków serialu tytułowy okręt wojenny wraz z innymi statkami musi wykonać nagły skok w nadprzestrzeń. Ktoś popełnia błąd – zwykłe, ludzkie przeoczenie, całkiem zrozumiałe przy tak ogromnym napięciu. Tyle że z powodu tej jednej drobnej pomyłki Gwiazda Bojowa Galaktyka pojawia się w zupełnie innym miejscu niż reszta floty. Dopiero w tym miejscu, po kilku minutach serialu, pojawia się czołówka: muzyka, fragmenty wydarzeń z przeszłości, napisy. A potem załoga Galaktyki będzie musiała sobie jakoś poradzić...

Uzupełnienie. Z reguły najlepiej zapamiętujemy początek i koniec opowieści, dlatego otwierająca scena jest bardzo ważna i warto wyzyskać jej potencjał emocjonalny. Jednym ze sposobów na to jest hitchockowskie uderzenie: gwałtowna zmiana sytuacji, wprowadzenie nowego, trudnego wyzwania. Potem można zwolnić akcję, puścić spokojniejszą muzykę, może nawet wprowadzić trochę humoru. Pamiętacie początek filmowej "Drużyny Pierścienia": najpierw Mordor, potem Hobbiton?

Ważne jest, żeby taki początek nie był przypadkowy, ale wiązał się jakoś z tym, co nastąpi dalej. Zamachowiec nie działał sam, pozostawione przez niego ślady doprowadzą drużynę do jego zleceniodawcy. Gobliny, które otoczyły karawanę, nie są pojedynczą grupką, ale członkami większego oddziału. Postacie graczy nie zostały aresztowane tylko po to, aby po pięciu minutach wypuszczono je z przeprosinami z więzienia i zapomniano o całej sprawie.

Trzęsienie ziemi może też przybierać formy nietypowe, na przykład zaburzające chronologię opowieści. Brałem już udział w kampanii zaczynającej się od futurospekcji; obserwowaliśmy, jak w przyszłości jedna z postaci zostaje zastrzelona (a przynajmniej tak to wówczas wyglądało). Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, kto to będzie, wyjaśniło się to dopiero po kilkunastu sesjach.

Jednakże w kampanii tej, prowadzonej przez IRC-a, wszyscy już wcześniej zgodziliśmy się na spory stopień liniowości, a mistrz gry zaplanował niektóre rzeczy z bardzo dużym wyprzedzeniem Nie muszę mówić, że zazwyczaj w RPG nie mamy aż tak dobrych warunków do wprowadzania scen futurospekcyjnych, bo z różnych powodów nie wiemy, co będzie dalej – nawet za kilka godzin czasu gry, a co dopiero za kilkadziesiąt.

Jak sobie z tym poradzić? Kombinujmy! Klasycznym rozwiązaniem jest na przykład proroczy sen, który ma dodatkowo tę zaletę, że może być niejasny i nie musi się w pełni sprawdzić. Nie przesadźmy jednak z symboliką; od dziwnej wizji, która niczego nie wyjaśnia, lepsza jest taka, która tyleż zasłania, ile odsłania.

Hitchockiem można się inspirować na wiele sposobów. Zachęcam do myślenia o nich, a jeszcze bardziej – do dyskusji.

Na koniec jeszcze, dygresyjnie, drobny pomysł dla graczy: czemu by nie uzgodnić z prowadzącym, że wprowadzicie futurospekcje dla własnych postaci? Tego rodzaju scena może mieć miejsce zarówno na początku sesji, jak i w jej trakcie, a nawet pod koniec. Oczywiście, nie w każdym stylu gry będzie to możliwe, a poza tym trzeba zadbać o to, by treść takiej sceny nie okazała się niezgodna z całością historii. Warto jednak spróbować, bo to może naprawdę urozmaicić sesję.

Być może opis kolejnej techniki zachęci Was do tego, aby zatrzymać futurospekcję tuż przed ujawnieniem kluczowej informacji i pozostawić odpowiedź mistrzowi gry?


A oto początkowy fragment kolejnej sugestii kompozycyjnej.

Pytania, pytania, pytania. O traktacie z Locarno mówi się nieraz, że najważniejsze było nie to, co w nim zapisano, ale to, czego nie zapisano. Zazwyczaj myślimy o sesji w kategoriach tego, co się na niej zdarzy; a gdyby to odwrócić i zapytać raczej, co się nie zdarzy?


Przypominam – cały tekst dostępny tutaj. Zaś już w następnym odcinku zakończymy naszą przygodę z BSG. A może nie? Do przeczytania!

Komentarze


abraham jones
   
Ocena:
0
Pamiętaj też, że nic tak nie ożywia filmu (sesji) jak trup ;)
16-06-2010 19:20
Scobin
   
Ocena:
0
Jakże mogłem zapomnieć! Dziękuję. ;)

(Czyżby trup w fabule był przeciwieństwem wzoru matematycznego w książce: nie zmniejsza, lecz zwiększa liczbę odbiorców o połowę?).
16-06-2010 19:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.