string(15) ""
» Blog » Hańba piktom!
01-01-2007 14:13

Hańba piktom!

W działach: Blog, Recenzje, Takie tam gadanie | Odsłony: 2

Hańba piktom!
Wieczór sylwestrowy przebiegł w kręgu moich znajomych tradycyjnie. Jak wiadomo, wśród młodzieży następują kolejne fazy:

1. Faza entuzjazmu – „Sylwester się zbliża i w tym roku wydaje się, że wszystko układa się bardzo dobrze. Sporo osób ma wolną chatę, więc można wybierać. Może impreza klasowa? A może ogólno szkolna masówka? Tak czy tak, szykuje się naprawdę nieźle.”
2. Faza paniki – „To już w tym tygodniu? A przecież moi okropni rodzice sprawili, że jednak nie mam wolnego domu! Wpadnę do ciebie ze swoimi gośćmi, okej? Ty też nie masz lokalu? Nikt z klasy nie ma! Aaa! Popytajmy w innych klasach, w klasach z gimnazjum, na podwórku, ale dlaczego do cholery znowu imprezy nie mogły się odbyć według pierwotnych planów?”
3. Faza prowizorki - „Cholera, na oko wśród znajomych nie ma żadnej imprezy, na którą byłoby warto pójść. Trzeba zrobić coś własnego, przecież już 30 grudnia! Dobra, gotowe, załatwione, kilka osób się spotka. Co, jednak dostaję jakieś zaproszenie? Leję. Idę na prowizorkę.”

W tym roku prowizorka moja była znacznie bardziej udana niż w zeszłym. Spotkaliśmy się w pięć osób u kolegi, aby spędzić tą noc z grami. W mojej ciężkiej torbie (gdy szedłem z nią po ulicy ludzie chciwie na nią patrzyli, zapewne sądząc że wypełniona jest butelkami) znajdował się podręczniki do Warhammera, Misjonaża, Świątyni, a także Dungeoneer, Shadows over Camelot i Neuroshima Hex. Na początku rozegraliśmy krótką sesję w Warha, która rozciągnęła się aż do po trzeciej. Postanowiłem więc wyjąć planszówki – na stół, a raczej na podłogę, jako pierwsza trafiły Shadows over Camelot. Była to moja pierwsza rozgrywka na więcej niż trzy osoby. Reguły okazały się na tyle proste, że już po dziesięciu minutach wszytko było jasne. Tym, co szczególnie mi się spodobało (a który to atut kiepsko przejawia się podczas gry z młodszymi braćmi), było odgrywanie bohatera. Było naprawdę miło, a rozmowa o swoich kartach („mam dwa oddziały łuczników pod sztandarem świętej trójcy” = „mam dwa fight 3”) dodała rozrywce zarówno klimatu, jak i śmiechu. Dodatkowo rozmowa prowadzona stylizowanym językiem była miejscami naprawdę zabawna („Hańba piiktoom!”) i sprawiła, że mimo dosyć później pory nikt nie czuł się śpiący. Po zakończeniu rozgrywki okazało się, że jest już naprawdę późno, tak więc zamiast rozpoczynać następną grę, resztę nocy już przegadaliśmy. Ostatecznie chodzimy teraz do różnych szkół, a czyste sesje niezbyt dobrze pozwalają na dłuugą i naprawdę pokręconą rozmowę. W sumie mogliśmy jeszcze zagrać w którąś z planszówek, ale po pierwsze byliśmy już dość zmęczeni, a po drugie nie pozwalają na grę we wszystkie pięć osób. Potem rozjechaliśmy się do domów.

W zasadzie żałuję tylko sesji Misjonaża. Warh zbytnio się przeciągnął i tak naprawdę tworzenie kart postaci okazało się niezbyt potrzebne. Inna sprawa, że zaczęliśmy dopiero o 20 (gdy cały dzień nie było nic do roboty), ale to już było niezależne od nas. W końcu wszystko było prowizorką, na szczęście bardzo udaną, a w Misjonaża zagra się kiedy indziej.

W jednej z przerw zajrzałem na forum w poszukiwaniu wyników konkursiku. Ciekawostka – z czterech prac które przeszły dwie są moje, a dwie smg. Zawsze lubiłem lokacje ;) Drugi etap może być naprawdę wesoły, to prawdziwy pojedynek :) Swoją drogą – o ile promocji i wysokiego miejsca Eonowej się spodziewałem, o tyle Wnętrze posłałem bez większych nadziei, z wrażeniem, że na podstawie dobrego pomysłu powstała przeciętna praca. Jak widać się myliłem :)

Wszystkiego najlepszego w nowym roku :)
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.