string(15) ""
» Blog » Greece, my Lord, is ready to fall
20-09-2012 23:02

Greece, my Lord, is ready to fall

W działach: Życie jest nowelą | Odsłony: 3

Greece, my Lord, is ready to fall
Obok rebus.

Notka dedykowana wszystkim, których dręczył mój autoresponder. W szczególności grupom dyskusyjnym Fandom Polski i Kwentin. Sorry, zapomniałem, że w sieci jeszcze coś się odbywa w tej archaicznej formie.

Po dwóch dniach wygrzebywania się spod stosu maili, PW, wyzwań do gierek na fejsie, polterowych wysyłek oraz turnieju Invasion, przyszła pora na niniejszą notkę utrzymaną w duchu kosmopolityczno-nacjonalistycznym.


Z początkiem września wybraliśmy się z Żoną do Grecji pod namiot. Na nasze znane i lubiane miejsce, w którym obozowaliśmy już dziesięć lat temu. Jak na pierwsze normalne wakacje od jakichś siedmiu lat przystało, oczekiwania były spore.

Dotarliśmy, rozbiliśmy się, temperatura do 35 stopni pod parasolem. Jest dobrze.

Aż nadchodzi sobota. O godz. dziewiątej PM z położonej niedaleko kantyny (wyrosła przez tę dekadę naszej nieobecności) dobiegają dźwięki z musicali. Jest dobrze. O godz. dziesiątej PM zaczyna lecieć techno. Ale takie tró techno, dup-dup-dup-tss-dup-dup-dup-tss, jak z antycznych, chciałoby się rzec greckich, źródeł gatunku. Na full regulator. Nad morzem niesie jak dżuma. Równie dobrze można by mieć słuchawki na uszach. O godz. drugiej AM od beatu ma się niemal mdłości. Około godz. trzeciej AM – człowiek wszystko zniesie – nawet udaje się zasnąć. O godz. Szóstej AM impreza umiera, jak nożem zarżnął.

Od tej sądnej nocy zaczęliśmy prowadzić grę wiejsko-miejską pt. "Dlaczego Grecja powinna upaść" pod honorowym patronatem Sarumana.

Dlaczego Grecja powinna upaść:
  • Nielegalna kantyna na plaży, do której prowadzi droga wysadzona na dziko i wyrównana buldożerem.
  • Kantyna sprawiła sobie cztery toi-toiki, ale to nie przeszkadza ludziom wokoło walić po krzakach. Papier wszędzie jak statki na niebie.
  • Chyba tylko we Włoszech tak się śmieci.
  • Pod koniec trzy dni deszczu non-stop. Jak tak można?
  • Grecka miejska komunikacja autobusowa. Not.
  • Techno do szóstej AM.
  • Dan Brown napisał Kod Leo. Cóż za gniot. Dobrze, że to nie ja go czytałem.
  • Wspominałem o techno?
  • Grecy rzucają w psy kamieniami i czym popadnie.
  • Gdy w Grecji pada, Grecy przestają jeździć samochodami. Dowód: normalnie stopa łapie się w pięć minut, w porywach do godziny. W deszczu w ciągu godziny przejeżdżają dwa samochody.

Dlaczego Grecja nie powinna upaść (czytaj: Niemcy, co to dla Was?). Bo to wspaniałe miejsce, by spotkać się z ludźmi z całej Europy.
  • Pierwszy wieczór. Docieramy do miasteczka ok. 21 wieczorem. Do przebycia jeszcze 10 km na kemping. Znikąd ratunku, taksówkarz już imprezuje. Z pomocą przychodzi starszy Duńczyk, który spędza tu wakacje z żoną, Włoszką. I, ot, tak, podwozi nas.
  • Podwozi nas Grek #1. Milczy. Nie zna angielskiego.
  • Podwozi nas Grek #2. Kibicuje AEK Ateny i Rosji. Zna Guereiro.
  • Podwozi nas Grek #3. Zwala winę za techno na Włochów. Kłamczuszek.
  • Podwozi nas Grek #4. Gdy odpowiadamy, że jesteśmy z Polski, stwierdza: "Jaruzelski" i "Jan Paweł II".
  • Podwozi nas Niemiec z Ulm (Bawaria, Bayern Monachium!). Na rocznicy ślubu przyjaciela.
  • Podwożą nas Niemcy. Fajni są. I mają loty za 70 euro od łebka. No i co to dla was, Niemcy, co?
  • Podwożą nas Czeszka z matką, która mieszka w Grecji. Każdy powinien mieć matkę w Grecji.
  • Podwozi nas wnuk Polki z Poznania, ożeniony z Greczynką Holender, który pracuje w Hamburgu. Facet wygląda jak Mel Gibson (serio). Zabiera nas do swojego przyjaciela, Leonidasa (serio). Leonidas mieszka w hacjendzie jak z bajki (białe ściany, wokół drzewa oliwne i własny totem), a sam wygląda jak Donald Sutherland (serio). Finał spotkania to dzika plaża, na której Grecy zostawiają namioty kolejnym obozowiczom. Stosy butelek i pozostawiony sprzęt grający wskazują dobitnie, że impreza toczy się tutaj cały sezon.
  • Szósta Słowaków, którzy wpadli furgonetką na cztery dni. Śliwowica jako uniwersalny tłumacz ze słowackiego. Ryczą po niej do północy piosenkę o czterech dziwkach i żonie Monice, ale od techno do szóstej AM wszystko jest lepsze.
  • Wszyscy, od właściciela knajpy z doskonałą musaką i suwlaki po panią ze sklepu wolnego od obowiązków (trybutowane Scobinowi), zapraszają za rok do ich wspaniałego kraju. Jakiś program rządowy, żebyśmy wrócili z naszymi euro i wymienili je na drachmy?

A poza tym Grecja jest fajna, bo:
  • Kod Leo nie jest do końca do niczego. Można nim np. zabić osę.
  • Lód Dukaja. Próbowałem przeczytać zimą, ale zabrakło zacięcia. Zabrałem w ciepłe kraje. I rozmarzło. Wybitne, genialne. I tym optymistycznym akcentem idę dokończyć ostatnie 60 stron.


A skoro z Grecji przywiozło się opaleniznę i nieco podleczonych, polskich kompleksów, to dobijmy rywala Zimochem...




Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Krzyś
   
Ocena:
0
A można zapytać w jakich okolicach bawiliście? Północ czy południe Grecji?
20-09-2012 23:11
MEaDEA
   
Ocena:
+2
Muzykę techno waląca w nasz namiot niczym młot pneumatyczny porównywaliśmy do różnych rzeczy mi. worka gwoździ wrzuconego do pralki ustawionej na pełne obroty. Z czasem gdy mózg zaczynał bredzić pojawiło sie także gorsze skojarzenia...


20-09-2012 23:13
Repek
   
Ocena:
0
@Khorn
Chalkidiki, Sitonia, Sarti.
20-09-2012 23:14
Senthe
   
Ocena:
+3
Rozwiązanie rebusu: REPEK Z LODEM.

Co wygrałam?
20-09-2012 23:17
Repek
   
Ocena:
+1
Talon na balon i uścisk dłoni prezesa. :)
20-09-2012 23:34
amnezjusz
   
Ocena:
+3
Coś mnie się zdaje że techno o kórym mówicie technem prawdziwym nie było (a muzyka ta w Polsce jest doprawdy słabo rozpowszechniona i to co powszechnie za techno się uważa w małym stopniu tak naprawdę z tą muzyką ma coś wspólnego - i naprawdę nie jest to tepe umpaumpa... no ale to takie moje muzyczne uczulenie :P) a tylko jakimiś densowatymi potupajkami :P

A Rebus nie powinien brzmieć: REPEK z LODAMI?

I ogólnie podobne przemyślenia na temat spotkań z ludźmi z całej Europy miałem po wizycie we Włoszech - wspomnianych wyżej Greków zamienić na Włochów, dodać Szwajcarów, Polaków ze Śląska i dwie dziweczyny znad Bałytku podrózujące po Europie i mamy to samo :D

I właśnie: Niemiec z Ulm nie był czsami potomkiem Johana Gambolputty de von Ausfern Schplenden (...) of Ulm? ;]
20-09-2012 23:49
DeathlyHallow
   
Ocena:
0
minimal techno to naprawdę ciekawa rzecz, chociaż fakt, nie na plażę :)
21-09-2012 01:06
Repek
   
Ocena:
0
@amnezjusz
Jak to nie było techno, to nie wiem, jaką inną muzykę profanowali.

Rebus - heh, też mi to przyszło do głowy. :) Podobnie jak "repek o chlebie i lodzie".

Pozdro
21-09-2012 09:43
Urko
   
Ocena:
+1
Greci mają w ogóle ciekawe podejście do śmieci. Rok temu przy głównych promenadach w wybitnie turystycznym Faliraki na Rodos cały czas dumnie prężyły się szeregi przepełnionych, pootwieranych na oścież blaszanych kontenerów, spomiędzy których na turystów przyjaźnie mrugały stada pokrzywionych kotów i ich oprawców, monstrualnych szczurów.
I nie byłbym taki przekonany do nielegalności kantyny i prowadzącej do niej drogi - that's how they roll. U nas wszystkie, ale seriously - WSZYSTKIE budynki miały sterczące z dachów krótkie pręty zbrojeniowe, żeby wg prawa budynek był nieukończony i nie płacić podatku katastralnego.
Poza tym, to świetni ludzie i kraj ;)
21-09-2012 09:48
Repek
   
Ocena:
+2
@Urko
Z tą niedokońcalegalnością to raczej sprawdzone dane, bo opowiadał nam o tym PolakoHolendroNiemiec, w miarę zorientowany w sytuacji. Jak to powiedział: "That's Greece".

Ludzie w większości świetni, choć za te psy to będę na nich wieszał koty.

Pozdro
21-09-2012 10:02
earl
   
Ocena:
0
Chyba tylko we Włoszech tak się śmieci.

Nie tylko, jeszcze w Hiszpanii, pd Francji i niektórych krajach środkowej Europy. To już Ukraina jest czystsza (przynajmniej jeśli idzie o duże miasta i ośrodki wypoczynkowe nadmorskie).

Dan Brown napisał Kod Leo. Cóż za gniot. Dobrze, że to nie ja go czytałem.

Takie jest tłumaczenie Browna po grecku?

Zabiera nas do swojego przyjaciela, Leonidasa (serio).

Grecy są bardzo tradycyjni jeśli idzie o imiona. Mamy więc Konstantinosów, Alexandrosów, Nikolaosów, Minasów, Theofilosów czy Aristidesów, dlaczego więc nie Leonidas? Poza tym pewnie wiesz, że najstarszy wnuk zawsze dostaje imię po dziadku, a najstarsza wnuczka - po babci.

21-09-2012 19:16
Repek
   
Ocena:
+1
@earl
Nie kalam nazwiska da Vinciego pisaniem pełnego tytułu.

Co do Leonidasa - jasna sprawa. Ale jednak - kaman, niezły numer. :) Cud, że nie krzyknął, this is Sparta! :)

Pozdrowiakosy
21-09-2012 20:57
MorfiQ
   
Ocena:
0
Ja w tym roku byłem w Faliraki na Rodos i Twoje odczucia podzielam. Kraj piękny, ludzie rewelacyjni, ale śmieci, klubów, dyskotek zdecydowanie za dużo. Choć akurat w moim przypadku jest to moja wina, bo przed wyjazdem nie sprawdziłem, czy przypadkiem nie jadę do kurortu no i trafiłem na stolicę nocnego życia na wyspie ;)
24-09-2012 14:15
earl
   
Ocena:
+2
Ja w Grecji byłem raz, w 1999 roku, przez pełne 2 tygodnie. Wprawdzie to były wczasy, ale można było wypożyczyć samochód (wtedy jedna doba kosztowała 100 marek niemieckich, czyli około 180 złotych polskich - równowartość 1/2 zasiłku dla bezrobotnych) i zwiedzać kraj na własną rękę. W przypadku 4 osób, które, jak my, wypożyczyły auto, ten koszt oczywiście był 4 razy mniejszy. W ciągu więc 2 dób byliśmy w Meteorach, w Dionie, Delfach, Salonikach, Larisie i wjechaliśmy do Litohoro, aby stamtąd udac się na Olimp.
25-09-2012 21:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.