string(15) ""
» Blog » Grać by the book
18-08-2009 01:58

Grać by the book

W działach: RPG | Odsłony: 1

Grać by the book
Wpis dedykowany Krakonmanowi, chodzącej encyklopedio-bibliotece narodowej RPGów i jednemu z najbardziej aktywnych graczy, jakich znam. Czek dis aut sami.

Niniejsze refleksje sprowokowała pewnie dyskusja, jaka pojawiła się wokół ostatniej edycji PMMa. Zwłaszcza wśród mało realistycznych propozycji Sejiego, które obśmiewał z którymi spierał się Kaduceusz, powrócił postulat trzymania się podręcznika jako uniwersalnego kryterium zrównującego ocenę wszystkich użytkowników danego systemu. Temat ten powraca zresztą jak bumerang, a MG, którzy potrafią prowadzić zgodnie z tym, co zapisano w książce, są stawiani jako wzór do naśladowania.

I bardzo słusznie.

Jest całkowicie jasne, że gdy przychodzi się na sesję WFRP, to chce się walczyć z Chaosem, a w L5K tłuc Krainy Cienia, ninja (którzy nie istnieją) i mieć honorowe dylematy. Wśród ludzi, z którymi grywałem i grywam, nazywało się to "niezawodzeniem oczekiwań graczy". Skoro umawiamy się na heroika, to nie zmieniamy MERPa w personal horror z WoDu.

Orędownicy grania by the book idą jednak dalej i popełniają w moim odczuciu dwa błędy.

Pierwszy, poważniejszy, to założenie, że istnieje jakiś jeden book wspólny dla wszystkich. Pewnie, literki wszędzie są te same, ale – szczególnie w dużych, całościowych systemach – możliwych odczytań tychże literek jest masa. Doskonałym przykładem jest właśnie WFRP, który pozwala na bardzo wiele podejść. Można na jego podstawie łupać i w bezstresowego heroika, i w horror, w niemal każdej innej konwencji i dowolnej stylistyce. To pojemny book, a za jego ramami znajdują się chyba tylko podróże w kosmos (choć podobno wcale nie...).

Identycznie jest z bardziej sprofilowanymi systemami, które nastawiają się na bardzo konkretny styl czy typ rozgrywki. Również je można odczytać na swój własny sposób, który może nie jest najbardziej popularny, ale też opiera się na konkretnym, fizycznie tym samym dla wszystkich booku. W tym momencie zaczyna się zazwyczaj spór, czy granie w system X jest tró i czy to nadal jest system X. To stary jak RPG-świat i bardzo zabawny spór pod hasłem: "Moje RPG jest lepsze od Twojego". Albo raczej: "Ja umiem lepiej przeczytać, co autor systemu miał na myśli, czyli to ja wiem, co oznacza grać by the book w systemie X". Kuriozalnie przezabawne.


Grać by the rules

Drugim, mniej istotnym, lecz wciąż ważnym błędem jest utożsamienie zawartości booka z zasadami mechaniki w nim obowiązującymi.

Szczerze podziwiam MG i graczy, którzy potrafią wykazać się stuprocentową wiernością zasadom mechaniki. Oczywiście, zakładam, że dobrze się bawią, jeśli mogą stracić postać przy pechowym rzucie na samym początku sesji (wiem, że są tacy, dla mnie luz). Zakładam też, że nie kwestionują interpretacji wyników (nie zawsze wszystko jest jasne) i potrafią trzymać się wyników z pełną konsekwencją (kwestia uczciwości wobec siebie i umiejętności przegrywania).

Ale granie by the rules to granie wyłącznie według części zawartości booka. Owszem, reguły zajmują w booku masę miejsca, ale nie stanowią jego istoty. Są tylko narzędziem, które pozwala grać by the book na jeden z oferowanych przez book sposobów. Im lepiej są pomyślane, tym lepiej działają, wspierając proponowane przez book style grania. Ale wciąż są tylko narzędziem.

I nawet jeśli sesja sprowadza się do czystego rzucania i zabawy mechaniką, to wciąż wynika to z booka, a nie z samych rulesów w sensie liczb i cyferek symulujących fizykę świata. Umiejętność korzystania z mechaniki jest cenną i – w moim odczuciu – bardzo rzadko spotykaną zdolnością. Ale tylko jedną z wielu, nie świadczącą o stuprocentowym wykorzystaniu potencjału, jaki oferuje każdy book.


Grać po swojemu

Przyznaję, osobiście staram się prowadzić by my book, a by the rules nieco naginam i robię z nich my house rules. Trzymam się realiów świata zaproponowanych w booku, a zasady szanuję o tyle, o ile wspierają konwencję z booka, którą akurat wybrałem. Złota Zasada RPG jednak mocno wbiła się w mózg.

Dlatego w tej chwili, gdy słyszę, że ktoś apeluje, by grać w jakiś system by the book, mam mieszane uczucia. Zazwyczaj okazuje się, że apelującemu chodzi o to, by trzymać się mocno tego, co napisano w booku i unikać wprowadzania rzeczy, których book nie przewidział. Gdzieś mi w tym wszystkim ginie kreatywność i wyobraźnia, którymi jako RPGowcy tak uwielbiamy się chwalić. Nie jestem przekonany, czy sprowadzanie wszystkich do jednego wspólnego mianownika w postaci booka, to najlepszy pomysł na to, by nasze hobby się rozwijało. Za mocno kojarzy mi się to z podstawówką i tresowaniem dzieci, by poprawnie wymawiały głoski.

I spoko, to jest ważne. Ale na początek, jako elementarz, a nie jako punkt dojścia i wzór do naśladowania.

PS. Zapomniałem, że najważniejsze w każdym booku i rulesach są rozdziały o tym, jakie bonusy daje posiadanie żony.

PS2. Zapomniałem również, że wpis sponsorowała Buka w dwóch postaciach (trzeciej szukam) pierwszej i drugiej.

PS3. I jest jeszcze trzecia Buka (dzięki Marhevie vel Kubu W.). UWAGA: kliknięcie w linka tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność, są tam przekleństwa.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

MEaDEA
   
Ocena:
+1
EJ! A gdzie komentarz o żonie? To zdecydowanie nie jest by the book :P
18-08-2009 02:59
Zuhar
   
Ocena:
+2
@MEaDEA
Widocznie reguły dotyczące żony są mgliste i zostały sprowadzone do house rules.

@Repek
W paru miejscach nie do końca (czyt. wcale) się z Tobą nie zgadzam. Ale, że art o podejściu do RPG "się pisze" i nadal uzupełniam materiały, to na polemikę przyjdzie Ci jeszcze poczekać.
18-08-2009 08:06
~W-wa

Użytkownik niezarejestrowany
    tia
Ocena:
-4
Obsmiewal. Dobrze, ze kultura w fandomie nie pada.

A te nierealistyczne propozycje w czesci zostaly powtorzone pod blogiem Szepta - tyle, ze wtedy byly juz cacy i fajne, bo wy je wymysliliscie (komunikacja, mechanika).
18-08-2009 10:09
Repek
    @RE
Ocena:
+1
@Żona moja jedyna
Ok, już się poprawiam, nie wystawiaj mnie na wycieraczkę.

--

@Zuhar
No to czekam. :) Tych miejsc do niezgody to tu nie ma chyba za wiele, bo są góra dwie luźno rzucone tezy [mam nadzieję, że odczytałeś tekst felietonistycznie, a nie analitycznie, bo nie miał takich ambicji, co chyba widać. :) Heh, tłumaczę się jak Karczmarz :P no offence].

--

@Anonimie z W-Wy
Obśmiewał

Odniosłem wrażenie, że komcie Kadu były mocno ironiczne miejscami. Jeśli Kadu napisze, że było inaczej, to zmienię to we wpisie.

bo wy je wymysliliscie (komunikacja, mechanika).

"-ście"? To znaczy kto konkretnie? Bo nie pamiętam, by była zgodność między wszystkimi. Ja swoje propozycje odnośnie PMMa sformułowałem już jakieś 2-3 lata temu.

Komunikacja? Ja nie przypominam sobie, bym w ogóle brał takie niejasne kryterium pod uwagę.

Mechanika? Pewnie, ale w zupełnie innym kontekście niż proponowane to było u Sejiego.

Zatem: nie wyrywaj argumentów z kontekstu. Seji zaproponował spójne [tego nie neguję], całościowe kryterium, z którym zupełnie się nie zgadzam. Dla mnie umiejętność prowadzenia sesji nie opiera na ZNAJOMOŚCI zawartości podręcznika.

Pozdrówka
18-08-2009 11:03
rincewind bpm
   
Ocena:
+3
"Szczerze podziwiam MG i graczy, którzy potrafią wykazać się stuprocentową wiernością zasadom mechaniki. Oczywiście, zakładam, że dobrze się bawią, jeśli mogą stracić postać przy pechowym rzucie na samym początku sesji "

Ja podziwiam tych MG i graczy, którzy przestrzegają mechanicznych reguł w sensownych systemach - a to np. dla mnie oznacza "nie da się zginąć podczas pierwszego starcia" :)

Bardzo często zdarza mi grać sesję idealnie mechanicznie, szczególnie w jakieś indiasy czy moje mechaniki.

Natomiast w wielu systemach gra w całości mechanicznie nie ma większego sensu, bo też i mechanika opisana w podręczniku nie jest do końca dobrze ułożona. W takim przypadku hałs rule wydają się pożądaną koniecznością.
18-08-2009 11:09
~W-wa

Użytkownik niezarejestrowany
    2
Ocena:
0
Pisales o komunikatywnosci. Skrocilem o kilka literek. Moze juz nie pamietam, ale tak bylo.

Co do obsmiewania jeszcze, to ja tam wole rozmawiac, nawet, jak sie nie zgadzam - ale moze obsmiewanie jest w modzie (i wyszydzanie, itd - nie wiem, za malo bywam). W kazdym razie przykre, ale rozumiem, ze tak jest najlatwiej.

A co do twojego wpisu, to ja nie lubie by the book, bo mnie ogranicza, ale nie wiem, jak gracze D&D by do tego podeszli - bo tam chodzi o by the book, ze wszystkimi zasadami itp.

Ech, praca. Pozdro. :/
18-08-2009 11:18
Repek
    @Rince i @W-wa
Ocena:
+1
@Rince
Ja mówię o czymś nieco innym i innym podziwie.

Są gracze, którzy za punkt honoru stawiają sobie właśnie granie nawet na zasadach, które nie wszędzie idealnie im pasują. Myślę, że mają tego świadomość, nie katują się bezrefleksyjnie.

Po prostu ważniejsze jest poczucie wierności temu, co jest w podręczniku. I git.

Z drugiej strony to są właśnie dla mnie te momenty, w których zarzuty o zbliżanie się RPG do planszówek są najbardziej zasadne. O ile nie mamy do tego bardzo liberalnego podejścia, trzymanie się reguł mechaniki w planszówkach czy karciankach do podstawa, jeśli mamy mówić o tym, że gramy w daną planszówkę czy karciankę, o danym tytule. Nie wiem jak inni, ale ja - gdy dowiem się, że wygrałem przez to, że nie zrozumieliśmy zasad planszówki - nie czuję, że wygrałem jakoś specjalnie zasłużenie.

W RPG tak nie jest. Można wywalić PP i nadal grać w WFRP. W brydżu nie da się wywalić kolorów kart i ich wartości.

--
@W-wa
Pisales o komunikatywnosci. Skrocilem o kilka literek. Moze juz nie pamietam, ale tak bylo.

No więc może i było, ale nie w takim kontekście, o jakim piszesz.

Jeśli JA pisałem o komunikatywności to na pewno nie w katalogu umiejętności, które powinny podlegać ocenie na konkursie [chyba się o to nawet spierałem z Cravenem]. Dla mnie komunikatywność to cecha człowieka, którą po prostu trzeba posiadać, by w ogóle coś robić z innymi ludźmi, np. grać. Ona przejawia się w innych rzeczach w RPG, które są dla RPG wyjątkowe. I to te rzeczy się ocenia, a pośrednio przez nie - komunikatywność.

A co do twojego wpisu, to ja nie lubie by the book, bo mnie ogranicza, ale nie wiem, jak gracze D&D by do tego podeszli - bo tam chodzi o by the book, ze wszystkimi zasadami itp.

O tym pisałem powyżej. W DD - takich, o jakich piszesz przynajmniej - rules i book to niemal to samo. Ale to tylko jedna z propozycji book, jak można grać w ten system [czyli trzymając się sztywno rules]. Albo taka, którą book najmocniej promuje i robią to przy tym wydawcy, materiały dodatkowe, sami fani.

Co do obśmiewania - czasem dobrze jest, jak się inni z Ciebie pośmieją, to pozwala na dystans do własnej osoby. Ale zostawmy to, bo to nie między nami dyskusja się tam toczyła.

Pozdrówka
18-08-2009 11:18
Feniks
   
Ocena:
+3
Ja tam odkryłem, że da się grać niemal w każdy system by the rules, nigdy jakoś nie miałem z tym problemów. Wczoraj na L5K była zabawna scena, gdzie jedynym manewrem w którym zbóje z lasu mogli uciekać był atak, bo tylko on pozwala na wykonanie akcji bieg. Mimo to grało się dobrze.

Uważam, że repek pomija ważny element sesji czyli przygotowanie do niej. Ja podobnie jak z tego co obserwuje coraz więcej MG zaczyna grać "by the common book", czyli przed sesją ustala się jak kto rozumie system w jakim stylu chce grać i dopiero gra.

Na koniec nie trawię grania po swojemu. Prowadzi do tysiąca problemów. Gracze nie wiedzą czego się spodziewać przychodzą na sesję z oczekiwaniami tego co przeczytali w książce a MG serwuje im jakieś pomysły nie wiadomo skąd powodując ogólne zaskoczenie. Zazwyczaj sprawia to, że całą sesję gracze próbują zrozumieć co się dzieje i nie skupiają się na fabule.
18-08-2009 11:32
Repek
    @Feniks
Ocena:
+2
"Granie po swojemu" oczywiście zakłada to, że takie granie będzie także "po drużynowemu". Sorry, zakładam umowę społeczną z góry, to dla mnie oczywistość. Pisałem też wyraźnie o tym, że nie wolno zawodzić oczekiwań graczy - to imho jedna z podstawowych zdolności dobrego MG.

W przypadku grania "by the book" ten problem - teoretycznie - odpada. W końcu każdy czyta ten sam book, więc wie, czego się spodziewać. W tej notce chciałem zasygnalizować, że to wcale nie oznacza, że będziemy spodziewać się tego samego. Każdy z nas czyta book na swój sposób i wyciąga z niego inne treści.

Pozdrówka
18-08-2009 11:35
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+2
Zapomniałem, że najważniejsze w każdym booku i rulesach są rozdziały o tym, jakie bonusy daje posiadanie żony.

A dzieci? W Kings Bounty żona owszem bonusy dawała ale to dopiero dzieci stawały się potężną bronią przeciw wrogom :P
18-08-2009 12:39
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+6
A co do sesji dla graczy, gry drużynowej itp, to polecam Wam totalną świeżynkę: http://rpgowcy.pl/2009/08/17/o-pisaniu-przygod-dla-graczy/
Dobra rzecz.
18-08-2009 13:25
kaduceusz
   
Ocena:
+4
Wpis na erpegowcach bardzo fajny, ale "Twój komentarz oczekuje na moderację" słaaabe :-)

Co do moich wypowiedzi pod blogiem Seji'ego, to ja tam głównie z Deckardem dyskutuję; zainteresowanych odsyłam do żródła, rzecz jest interesująca, moim zdaniem. Wypowiadam tam też przy okazji swoją opinię na temat niewolniczego trzymania się zasad z podręcznika.

Swoją drogą ja tu widzę dwie kwestie:
a] czy grać dokładnie tak, jak piszą w podręczniku? a nawet jeżeli wprowadzimy własne zasady to czy...
b] czy na sesji trzymać się mocno tych z ustalonych zasad, czy modyfikować je na potrzeby chwili?

Ja np. gram jak chcę, modyfikuję do woli, ale potem na sesji staram się w miarę możliwości trzymać tych zasad, które ustaliliśmy przed sesją - jak kości coś pokazują, to akceptujemy to i jedziemy dalej. Zdarzają mi się jednorazowe odstępstwa od tej reguły lub jakieś tam uznaniowe decyzje w kwestii powodzenia akcji/działania jakiejś zasady, ale generalnie:
1] kiedy gram w coś klasyczngo pozwalam kościom dać się zaskoczyć; pozwalam graczom używać kości jako ich "sprawdźmy, czy to się uda"
2] kiedy gram w coś nieklasycznego pozwalam się prowadzić zasadom, żebym mógł ocenić daną grę. Modyfikacje wprowadzam w drugiej kolejności, na następnej sesji, prawdopodobnie. Albo wcale.

No bo może i warto to powiedzieć - z tego co ja sobie przypominam termin "by the book" pojawił się w okolicach GNSu. "Gram jak stoi w podręczniku", żeby móc ocenić wizję jego autora; a przecież indiowe podręczniki czesto mają dużo nowych technik albo choć kombinują znane techniki w niespotykany dotąd sposób. Dzięki temu dwóch rozmawiających o grze fanów mówi (na tyle, na ile to możliwe) o tym samym przeżyciu.

"Jechałem roller coasterem, ale czad!"
"Ja też jechałem, lipa, mało się nie udusiłem."
"Jak to?"
"No przed jazdą nałozyłem jak zawsze kask, no i..."
"Jakto kask, bez kasku się jeździ, nie jechałęś by teh book! Nie zrażaj się, jedź bez kasku! BTB FTW!"

Coś w ten deseń.
18-08-2009 19:20
Kot
    Miauk
Ocena:
-2
A w szczególności gościnne występy zbanowanych trolli bagiennych. Szkoda, że nie ogłoszono jeszcze sezonu polowań...
18-08-2009 20:36
Repek
    @MacKotek
Ocena:
+1
Nie śmieć mi pliz pod notką. I tak wystarczająco marnujemy czas na ludzi, którzy są zbyt mali, by sobie stąd pójść.

Pozdrawiam
18-08-2009 20:38
Alkioneus
   
Ocena:
0
Niby taki prosty problem, ale wraca jak bumerang. U mnie prowadzimy po swojemu, gramy po swojemu, mechaniki poprawiamy. No ale inna sprawa, że nasza drużyna to zamknięte grono i często kończy się tak jak ostatnio, że po pojedynczej sesji w historycznie-true-wojny-punickie, zmodyfikowaliśmy mechanikę(korzystamy wciąż z Woda), dodaliśmy hałsrule poprawiające żywotność postaci, bo pancerz to luksus, wykminiliśmy jak te wszystkie pile, hasty i inne oszczepy poskładać. A drugiej sesji jak nie ma, tak nie ma.
19-08-2009 13:17
Bajer
   
Ocena:
+5
Granie na RAW (rules as written) ma swoje ogromne plusy. Większość zasad choć może na pierwszy rzut oka wydawać się dość dziwnymi, w większości wypadków ma swoje podłoże w mechanice gry. Jeżeli ktoś spojrzy na system i stwierdzi, że ta zasada jest nierealna i zmienia ją tylko dlatego, popełnia jedną z większych zbrodni w RPG - urealniania na siłę. Na system lepiej spojrzeć jako na autonomiczny twór, który ma realność tylko i wyłącznie w obrębie swoich zasad pamiętając, iż jest to tylko gra. Jeśli wtedy nadal coś kuleje to można to zmienić, bo systemów doskonałych nie ma i nie będzie nigdy.

I wcale to nie ogranicza kreatywności. Kreatywność lepiej spożytkować na warstwę fabularną, a nie babranie w mechanice. Z reguły jeżeli dany system nam nie pasuje lepiej go zmienić. Z 4E za nic space opery nie zrobię albo historycznej symulacji bitwy pod Grunwaldem.
19-08-2009 14:17
Repek
    @Bajer
Ocena:
0
Popadasz w skrajności trochę, jak z tym:

Z 4E za nic space opery nie zrobię albo historycznej symulacji bitwy pod Grunwaldem.

Może i nie zrobię, ale kto mi broni próbować i na jakiej podstawie polecasz, by zmienić system zamiast próbować? Jasne, jak ktoś myśli ekonomicznie o czasie, to pewnie tak powinien zrobić. Ale skoro ktoś ma pomysł jak zrobić BpG nad d20 to dlaczego nie? Przynajmniej byłaby kreatywna kupa śmiechu.

Aha, ja nie pisałem tu nic o "nierealistyczności" mechaniki, bo dla mnie każda mechanika jest czysto umowna i z "realnością" ma niewiele wspólnego.

Nie zgadzam się też, że nie warto eksperymentować i być kreatywnym w wykorzystaniu mechaniki. Wiele bardzo fajnych sesji zapamiętałem m.in. dzięki temu, że MG wymyślił/a jakiś genialny sposób na modyfikację oficjalnej mechaniki.

I jeszcze jedna skrajność:

Jeśli wtedy nadal coś kuleje to można to zmienić, bo systemów doskonałych nie ma i nie będzie nigdy.

Zależy, z jakiego punktu widzenia. :) Ja znam co najmniej trzy systemy, które są DLA MNIE idealne. Nie wszystkie umiem prowadzić [wolę np. grać], w niektórych coś zmieniam, ale w zasadzie nie widzę powodu, by nie określić ich idealnymi.

Tu znów powraca Złota Zasada - to, że coś zmieniam w systemie, nie oznacza, że nie jest idealny. Jest idealny, gdyż pobudza moją kreatywność, skłania do modyfikacji i do zabawy na swojej podstawie.

Pozdrówka
19-08-2009 14:48
szelest
    hou
Ocena:
0
@repek
Wymienisz te trzy idealne systemy dla Ciebie?:)
19-08-2009 14:51
Repek
    @szelest
Ocena:
0
7th Sea [granie], L5K [granie], Cyberpunk [prowadzenie]. Pierwsze dwa mają dla mnie najlepszą ofertę dla gracza do grania, a trzeci po prostu jest mi bliski, trafia w moją, hm, wrażliwość. :P

I romansuję cały czas z WFRP. :D Ale i tak jak prowadzę to często jednostrzały w zupełnie autorskich settingach.

Pozdrówka
19-08-2009 15:11
Bajer
   
Ocena:
0
Może i nie zrobię, ale kto mi broni próbować i na jakiej podstawie polecasz, by zmienić system zamiast próbować?"

Ale nikt Ci niczego nie broni. Jeśli masz czas i chęci to droga wolna. Pytanie tylko po co tracić czas na modyfikacje. Już lepiej zrobić swój własny system :)
19-08-2009 17:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.