string(15) ""
» Blog » Męska sprawa
12-05-2010 12:39

Męska sprawa

W działach: sesja | Odsłony: 26

MG: Panowie! Męska decyzja. Co robicie?

Spojrzałam na kumpli z drużyny, bo to raczej pytanie do nich. Przez chwilę debatujemy, kto ma jaja, żeby przez chwilę ściągnąć na siebie uwagę przeciwników, ktoś przypomina jak mojej bohaterce zmiękła rura w podobnej sytuacji (a może powinny jej mięknąć kolana?).

Czasem mam wrażenie, że nie jestem targetem erpegów.

Komentarze


Kastor Krieg
   
Ocena:
+8
Erpegów, czy polskiej frazeologii? ;)
12-05-2010 13:35
Pantokrator
   
Ocena:
+4
Cholera, rozumiem, że związek frazeologiczny "męska decyzja" zabolał twoje ego (czego przyczyn nie potrafię zrozumieć), czy może z czegoś żartujesz? W dzisiejszych czasach niczego nie można być pewnym.

EDIT: @Kastor - gdy pisałem, twojego komentarza jeszcze nie było. Ale chodzi nam o to samo mniej więcej.
12-05-2010 13:35
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+6
W sytuacji, gdy MG zwraca się do graczy wyłącznie per "Panowie", grająca dziewczyna ma pełne prawo czuć się pominięta.

Ale oburzanie się na "męską decyzję" czy "mieć jaja" to już czepialstwo.
12-05-2010 16:03
Petra Bootmann
   
Ocena:
0
@ Pantokrator
rozumiem, że związek frazeologiczny "męska decyzja" zabolał twoje ego Gdybym nie była kobietą, to powiedziałabym, że mnie kastruje:D

Najbliżej to powiedzieć, że nabijam się z sesji, gdzie domyślnie wszyscy jesteśmy mężczyznami. Frazeologia - Kastorze - to tylko część kwestii, ale jest znamienna do pokazania pewnego klimatu, w jakim odbywają się znane mi sesje. Też pokazuje, jak przyzwyczajenie do utartych zwrotów związanych z płcią, nie działa, bo albo prowadzi do wykluczania niektórych graczy (tych, którzy na przykład nie są facetami), albo zamienia ich facetów. Dzieje się to na poziomie nie tylko języka - także na poziomie przygody.

12-05-2010 16:08
gwyn_blath
   
Ocena:
+4
Chyba kwestia MG i jego sposobu wypowiadania się, a nie RPG jako takiego.

Jak mi kiedyś MG strzelił "Panowie", to ostentacyjnie zrobiłam sobie przerwę. Teraz już się tak nie mszczę, ale może powinnaś zwrócić współgraczom uwagę na takie rzeczy? Nasz język jest jaki jest, i często nie zdajemy sobie sprawy z różnych rzeczy. Jeśli Cię to rzeczywiście kłuje, to zwracaj im uwagę na to jak mówią, i to nie tylko podczas sesji.
12-05-2010 16:21
Pantokrator
   
Ocena:
+1
Jak 95% czasu gra się z samymi facetami, to się mówi "panowie". Jak się będąc facetem pracuje z prawie samymi kobietami, to się w toalecie opuszcza deskę. Więc nie ma co się oburzać, można co najwyżej powiedzieć "Eeej!" ilekroć pada hasło "panowie!".
Gdy ma się stare dobre grono kumpli i przyjaciół wspomniany zwrot do słuchaczy to niemal element tradycji. I nie ma tu nic dziwnego, założę się, że jakby MG był kobietą, wszyscy gracze poza 1 byli płci żeńskiej, a ten jeden gracz nie grał "od zawsze" to zwrot "panie!" by występował na tej samej zasadzie.'

A że nie ma dziewczyn GM-ów? Temu to są już tylko drogie panie winne.
12-05-2010 16:38
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+15
"Teraz już się tak nie mszczę"

W sensie - jesteś tak fantastycznie niesamowitą graczką, że jak Ciebie na sesji nie ma, to strata jest wręcz niepowetowana?

Jak ktoś przez takie pierdoły potrafi się obrazić, to dla mnie zemstą by było, gdyby do mnie przychodził w ogóle na sesję.

----

Zresztą - jeżeli Wam przeszkadza, że np. język sesyjny (język podręczników - "gracz" / "Mistrz Gry", język frazeologii polskiej - "masz jaja") jest uwłaszczający, gdyż nie wyraża pełni pojęcia, proponuję skupić się także na takich elementach jak:

- gracze na sesji natrafiają na postacie mające mężów lub żony; królowie mają swoje królowe; heteroseksualni gracze tworzą heteroseksualne postacie. Jest to wyraźna skaza heteronormatywizmu, w naturalny sposób uwłaczająca osobom homoseksualnym.
Kiedy więc Mistrz Gry / Mistrzyni Gry nie wprowadza wśród NPCów przynajmniej 8% homoseksualistów, należy się mścić za jego nietolerancję.

- z jakiegoś powodu na wielu sesjach dochodzi do chrześcijańskiej propagandy religijnej, tj. zakłada się, że podstawą etyki jest etyka chrześcijańska ("jeżeli go teraz zabijesz, to ciebie do więzienia wtrącą, bo to złe jest"). Zdecydowanie jednak chrześcijaństwo nie jest jedyną religią na świecie - należy więc możliwie często wprowadzać na sesje pozytywne postacie o moralności odmiennej, najlepiej - skrajnie przeciwnej (np. w WFRP takie postacie spotykamy często, ale są negatywnie przedstawione - patrz Slanesh, Khorne i ich wyznawcy)

- podobny dylemat dostrzegamy w nachalnej propagandzie demokracji, tj. MG (w tym mistrzyni {w myśl walki z szowinizmem}, która może być oczywiście aseksualną {w myśl walki z heteronormatywizmem} satanistką {w myśl unikania propagandy chrześcijańskiej}) często pyta: "co robicie?". A gdzie tu miejsce na zwolenników, dajmy na to, absolutyzmu oświeceniowego? Dlaczego z góry zakłada się równowartość głosów jednostek?

Przeciwko tym i innym zagadnieniom należy krucjatę wyprowadzić bezzwłoczną. Kto by się przy tym przejmował takimi problemami jak, np., zwyczajne dogadanie się co do konwencji lub ustalenie kilku faktów.

----

Na polonistyce co jakiś czas prowadzący się rumienią a koleżanki mnie przepraszają za, na przykład, powiedzenie "co panie myślą" lub "słuchajcie, dziewczyny", kiedy to ja jestem pośród zebranych. Doświadczają tego też inni faceci, którzy stanowią nieliczny procent (koło 25% mego roku, koło 15% studentów uczelni). Gdybyśmy mieli z tego robić wielkie halo, eksplodowałyby nam czaszki.
12-05-2010 16:42
Scobin
   
Ocena:
+1
Kwestia RPG jako takiego – nie, ale większości stworzonych w historii systemów, settingów, podręczników, dodatków i czego tam jeszcze – tak. :)
12-05-2010 16:48
Alkioneus
   
Ocena:
+7
No dobra, trochę naciąganie.

Ja jestem leworęczny. Czy mam się oburzać, jak MG mówi o "nieprawości"?
12-05-2010 16:59
Scobin
   
Ocena:
+5
@Aure, Alkioneus

Erystyczne sprowadzanie do absurdu? Powinno się tego zabronić, albo przynajmniej traktować tak samo, jak w wypadku prawa Godwina. ;-)
12-05-2010 17:07
Kastor Krieg
   
Ocena:
+2
Hej, w zasadzie czemu się dziwimy. Przyszły różne normy społeczne z Zachodu, dociera wreszcie także presja political corectness.

>.>

Zasada jest prosta - chcesz być uznawaną, rozpoznawaną, szanowaną grupą społeczną? Spoko, masz pełne prawo, od największej grupy (kobiety / mężczyźni) po najmniejsze (biseksualne prawicowe dzieci Szatana).

Just don't be a dick about it.

Pun intended.

@Scobin
Dla mnie to owszem, redukcja do absurdu, ale cel nie tyle stricte erystyczny, co daje ujście frustracji roszczeniowym podejściem z gatunku "mówcie Panowie i Panie, albo wychodzę!". Wcale się frustracji nie dziwię.

Język mamy jaki mamy, jeśli na sesji jest pięciu chłopa i Zuzia, powiedzieć należy "Panowie. Zuzia. Co robicie?". Jeśli Zuzi spada czapka z głowy za każdym razem gdy ktoś ją pominie z czystej podświadomej ergonomii wyrażenia, to ja przepraszam, ale Zuzia ma przerost ego.

Jeśli ktoś pomija ją nieustannie, może grzecznie stwierdzić, że wywołuje to jej dyskomfort, a nie strzelać focha.
12-05-2010 17:08
Scobin
   
Ocena:
+1
Wydaje mi się, że przeceniacie reakcję Petry – czy ona gdzieś napisała, że za każdym razem wychodzi z sesji? :)
12-05-2010 17:15
Kastor Krieg
   
Ocena:
+2
Piję do wypowiedzi "gwyn_blath", Scobinie, o zwyczaju ostentacyjnego robienia przerw.
12-05-2010 17:17
Malaggar
   
Ocena:
+1
@Scobin: Gdyby tak się działo, to z kategorii "dziecinada" przeszlibyśmy do kategorii" Żałosna dziecinada".
12-05-2010 17:20
Petra Bootmann
   
Ocena:
+1
W notce mówiłam o języku sesji, ale męskocentryczność widać nierzadko w systemach RPG. Taka Neuroshima jest pisana przez faceta do faceta: narratorem jest stary wyga, który mówi do młodego ucznia. A to wszystko podlane sosem twardzielowatości - G.I.Jane była jedna.

Aureus - gracze na sesji natrafiają na postacie mające mężów lub żony; królowie mają swoje królowe tak? nie chcę być nadmiernie złośliwa, ale niestety w sesjach o twardzielach _nie ma kobiet_. Czasami (zdarza się) są w tle, ale zwykle ich nie ma zupełnie.

Na polonistyce co jakiś czas prowadzący się rumienią a koleżanki mnie przepraszają za, na przykład, powiedzenie "co panie myślą" lub "słuchajcie, dziewczyny", kiedy to ja jestem pośród zebranych. Doświadczają tego też inni faceci, którzy stanowią nieliczny procent (koło 25% mego roku, koło 15% studentów uczelni). Gdybyśmy mieli z tego robić wielkie halo, eksplodowałyby nam czaszki. Nie robię wielkiego halo, jak uprzejmie raczyłeś nazwać problem. Zwracam uwagę, na "zapominanie" o ważnej części grupy.

A że nie ma dziewczyn GM-ów? Temu to są już tylko drogie panie winne. Są. Choćby ja. Precyzyjniej byłoby powiedzieć, że Mistrzyń Gry jest niewiele - ale nie ma w tym żadnej ich winy (ja nie odpowiadam za to, że moje koleżanki graczki nie prowadzą). I przy okazji: jak w kontekście zarzutów o wykluczanie skomentujesz swoją wypowiedź?
12-05-2010 17:24
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0
Z tego co widzę, gwyn_blath nie pisała o "zwyczaju" wychodzenia z sesji, tylko o sytuacji jednorazowej.

Nie widzę problemu w pytaniu graczy "Co robicie?" bez konieczności dokreślania tego zwrotami "Panowie", "Panie i panowie" czy zwracaniem się do każdego z graczy osobno imieniem i nazwiskiem - tyle w kwestii ergonomii.
12-05-2010 17:27
Pantokrator
   
Ocena:
+4
Skomentuję, że był to skrót myślowy. Praktycznie nie ma, bo jesteś 1. o której słyszałem - choć fakt faktem, że nigdy nie szukałem, ale znajomych Gm-ów mam kilku + kojarzę w cholerę GM-ów z Poltera.

Co do twardzielowatości - a to kobieta nie może być twarda? Kobieta nie może wypruwać flaków przeciwnikom w walce wręcz i strzelać z obrzyna z 1 ręki? Otóż może. Więc twój zarzut wydaje się co najmniej absurdalny w kontekście swoistej "walki o równouprawnienie". Albo wszystko jest dla wszystkich, albo są bardziej i mniej "kobiece" postawy i wówczas nie należy się dziwić, że Neuroshima jest nastawiona na męską grupę docelową - skoro większości grających to pasuje, to albo się dostosowujemy, bo w końcu jesteśmy wyjątkiem, albo dajemy sobie spokój i idziemy np. trzaskać pompki.

EDIT: @powyżej: to może od razu zamiast "mama" i "tato" będziemy mówić jak w angielskich szkołach "rodzice", żeby się jakiś gej nie obraził? Zwrot "panowie, co robicie?" jest piekielnie popularny, słyszy się go na budowie (osobliwe), w warsztacie (j.w.), w wojsku (też) etc. etc. i nagłe zastępowanie go nowymi formami które komuś na języku średnio leżą jest dla mnie raczej osobliwe. Nie lepiej zaakceptować, że jest się w paru procentach kobiet graczy i po prostu jest się i będzie wyjątkiem.
12-05-2010 17:37
Scobin
   
Ocena:
+2
@Malaggar

Ale to nie jest dziecinada. :) Petra w komentarzach pisze bardzo wyraźnie, że przykłady wskazane w notce są tylko czubkiem góry lodowej. Zaś w samym wpisie nie ma ani słowa o obrażaniu się.


@Kastor

Adam ma rację, natomiast OK, też nie sądzę, żeby wychodzenie z sesji było najlepszym rozwiązaniem. Cały czas jednak pamiętajmy, że raczej nie chodzi o kilka zwrotów, tylko o całe złożone zjawisko, na którego temat już wiele osób wiele razy tutaj pisało. :)
12-05-2010 17:37
Kastor Krieg
   
Ocena:
+2
@Petra
niestety w sesjach o twardzielach _nie ma kobiet_. Czasami (zdarza się) są w tle, ale zwykle ich nie ma zupełnie.

Gramy więc w zupełnie odmiennym stylu. Na moich sesjach bardzo często występują kobiety-twardziele. W settingu Werewolf: the Forsaken alfą przepakowanej watahy Królów Drapieżców była kobieta. W wataże była konkretnie twarda babka.

Z drugiej strony, gdy prowadzę oWilkołaka mojej lubej, to większość fajnych twardzieli to męskie ciacha. Choć i tak jest sporo hardych samic.

Kwestia osobnicza MG, niektórzy prowadzą w miarę zrównoważone płciowo settingi, inni dopasowują się do pożądanej konwencji, inni jeszcze po prostu z defaultu prowadzą babexploitation movie.

Nie zgodzę się jednak ze "zwykle". Może "zwykle u MG u których miałaś okazję grać", albo coś. Ale nie jest to żadna globalna prawidłowość.
12-05-2010 17:41
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+6
@Scobin
Masz rację, już się uspokajam.

Petro, oferuję nową perspektywę: Może właśnie to, że nie jesteś za każdym razem Wyodrębniana z grupy podkreśla, jak bardzo w tę grupę wsiąknęłaś? Nie wiem, jaka jest Twoja relacja ze współgraczami, ale może ta niedoskonałość polskiego języka jedynie obrazuje, że Twoi znajomi / przyjaciele nie patrzą na Ciebie jako tylko byt seksualny i posiadający odmienną psychikę od ich własnej (bo nie udawajmy, że kobiety i mężczyźni mają taką samą psychikę, bo nas każdy psycholog i biolog zjedzą bez problemów), lecz jako prawdziwie osobę bliską, osiedloną w świadomości jako "jedna z nas", przy której nie trzeba się nieustannie silić na ostrożność? Może czują się przy Tobie na tyle komfortowo, że pozwalają słowom po prostu płynąć, nie rozważając każdego z nich?

Na polonistyce zazwyczaj gdy jestem zaliczany do "co panie o tym sądzą" jasne jest, że po prostu temat tak zaabsorbował roztrzepanego prowadzącego, że się zagubił we własnych myślach. I tyle. : )
12-05-2010 17:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.