string(15) ""
» Blog » Takie sobie podsumowanie
03-12-2012 22:21

Takie sobie podsumowanie

W działach: rpg, planszowki, inne, prywata | Odsłony: 6

Czas obudzić swojego bloga. Ponieważ każdy od czasu do czasu ma sobie ochotę coś pomarudzić ;)

 

Ale jakoś tak po Pionkowo mi się zebrało. Tak więc od dłuższego czasu jestem już w Polsce a co za tym idzie dostęp do RPGów i ludzi z tym związanych mam dużo lepszy. No niby ;) Czasem tak jest, że człowiek chciałaby sobie zagrać ale jak wiadomo... ludzi nie ma, czasu nie ma, chętnych do prowadzenia nie ma. No i jest to w sumie problem. Bo z wiekiem ludzie się rozjeżdżają do innych miast, zakładają rodziny, pracują itd...

 

Ale... jeśli nie masz tego co chcesz zawsze możesz sobie sam zrobić ;) Z taką ideą udało nam się z A w tamtym roku zorganizować LARPa Pratchettowskiego. Miejsca nie ma... no to się znalazło, po znajomości w knajpie z jedzeniem i piciem. A co, jak wypas to wypas. Ludzi nie ma, no to dawaj za telefon i obdzwaniać Śląsk i okolice. w końcu z Gliwic, gdzie odbywała się impreza było może z 4 osoby na jakieś 20. Ze niby trudno zrobić LARPa...? Bo bez doświadczenia byłyśmy [no dobra ja zrobiłam jakieś 1,5 LARPa w życiu lata tamu ;)]. Ale co tam, trzeba tylko napisałyśmy szkic scenariusza, postacie i wymyśliłyśmy na szybko jakaś mechanikę - na szybko bo odkładałyśmy to ciągle na ostatnią minutę ale zadziałała. Doczytałyśmy trochę książek, poukładać wszystko sobie w głowie i stwierdzić, że i tak gracze rozegrają to inaczej. I pufff zrobił nam się LARP. Sporo było załatwiania i latania i myślenia ale biorąc pod uwagę, że gracze wyszli głównie zadowoleni myślę, że warto było :) No i żarcie dobre było ;)

 

Nie miała baba MG... znalazła sobie. Chyba w najbardziej lame sposób ever ale zdarza się. Kot zdesperowany spróbuje wszystkiego. Nawet zagadać w knajpie do ludzi co to rozmawiają o elfach czy innych krasnoludach ;) Co prawda spora szansa jest, że wypiliśmy więcej piwa niż pograliśmy ale co tam w końcu zagrałam kilka sesji w Neuroshimę czy chyba z jedną w Warhammera, bo jakoś nigdy cała nasza 5 nie mogła być w tym samym miejscu w tej samej chwili. A potem się jednak okazało, że znajomy jednak prowadzi Warhammer 40 to się załapałam. Czyli jednak się dało. Co prawda ja i W40... no kto by pomyślał.

 

No a potem wpadłam na Gliwicki Pionek. Generalnie dla mnie zajebista inicjatywa. Można sobie przyjść i przez dwa dni grać i grać i grać w planszówki. Polecam :) I jedyny mankament tego taki, że odbywa się może z dwa razy do roku. Tak więc, po dwóch dniach grania oczywiście zamiast mieć dość człowiek chce więcej. A co robi człowiek jak chce więcej? Sam sobie robi mini konwent planszówkowy. To co, że szumnie nazywać to konwentem bo maksymalnie grających było chyba z 11 osób. Ale jest, mieliśmy już z 4 edycje a w następny weekend szykuje się 5. I liczba zainteresowanych ciągle nam się rozrasta :)

 

Podsumowując. Następny LARP miał być w tym roku ale jednak się przeniesie na następny. Bo owszem praca i inne obowiązki czasem biorą górę. No i nowy projekt do wprowadzenia w życie jest związany z spotkaniami około książkowymi lub filmowymi. Bo mamy sobie ochotę podyskutować. A nie mamy gdzie. Ale co się odwlecze to.... kiedyś się jakoś zrobi ;) Ale generlanie próbować trzeba i wciągać w to innych :) Do czego zachęcam

 

A ja niby powinnam iść i zastanawiać się jak poprowadzić owego Cybera, do którego prowadzenia zostałam zgłoszona na "ochotnika". I niby wszystko fajnie, tylko ja o tym nic nie wiem bo myślałam jakoś bardziej o Shadowrunie a właściwie o tym, żeby to ktoś mnie poprowadził. Ale co tam jest wyzwanie, jedna sesja była i teraz trzeba naprawić to co się popsuło po latach nie prowadzenia. Wish me luck ;) Albo graczce ;)

 

Choć jak powiedział Cory Doctorow "It's the 21 century if you cannot come up with a cool SF ideas before breakfast you're not paying attention" wymyślenie sesji nie może być aż tak trudne, prawda? ;)

Komentarze


lemon
   
Ocena:
+1
jak powiedział Cory Doctorow "It's the 21 century if you cannot come up with a cool SF ideas before breakfast you're not paying attention"

Ciekawe. Ja coraz częściej widzę recykling "cool" pomysłów, niż wymyślanie czegoś nowego.
04-12-2012 09:06
Panthera
   
Ocena:
0
Obawiam się, że musiałbyś podyskutować na ten temat z panem Doctorowem :)
Ja tylko cytowałam jego wypowiedz. Poza tym podobno wszystko już było :) A dobrze podany stary pomysł, też nie musi być zły.
04-12-2012 09:24
earl
   
Ocena:
0
Ładny awatarek, ale bardziej przypomina milusiego kicia niż groźnego drapieżnika z nicka.
04-12-2012 09:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.