string(15) ""
» Blog » Crowdfunding a gry fabularne
29-07-2014 23:04

Crowdfunding a gry fabularne

W działach: Marudzenie, RPG, publicystyka | Odsłony: 437

W ostatnich miesiącach mieliśmy w naszym pięknym kraju spory natłok gier fabularnych finansowanych przez zbiórkę w internecie. Moda na crowdfunding przyszła do nas z zachodu, z amerykańskiego portalu-molocha Kickstarter. Idea była prosta: twórcy wystawili projekt – ile potrzebują do wydania i co chcą w projekcie zrobić. Internauci z kolei po zapoznaniu się z projektem głosowali portfelami. By uatrakcyjnić swoją ofertę wielu twórców dorzucało progi i cele, czyli zachęcali ludzi do wpłacania większych kwot w zamian za bajery. I tak koleś co wrzucił jednego baksa dostawał podziękowania  od autorów i świadomość dobrego uczynku. Ale pan co wpłacił 1000$ dostawał już 10 egzemplarzy produktu, oryginalny artwork, śniadanie z twórcą i możliwość ingerencji w produkt bardziej od „standardowych” darczyńców. Kickstarter odniósł sukces w wielu polach rozrywki – począwszy od książek, filmów, na grach komputerowych i fabularnych kończąc. W zasadzie to właśnie sukces zbiórek Ouyi, Project Pillars of Eternity, Wasteland 2 i Order of the Stick przyciągnął zainteresowanie geeków i nerdów z całego świata. Szybko pojawiły się projekty na własne systemy i gry fabularne, bo czemu nie? W końcu pojawiła się platforma, która pomoże zrealizować każdemu możliwość sprzedania swojego autorskiego systemu i pokazać „jak to się robi”. Ci bardziej stąpający po ziemi ujrzeli szansę nie na zarobieniu mamony, a na pokazaniu się światu i byciu dostrzeżonym przez większe wydawnictwa.Z jednej strony otrzymaliśmy w ten sposób wiele perełek, oraz dziesiątki wtórnych gniotów, ale przy takiej ilości i takich możliwościach, jakie daje zbiórka internetowa, trzeba było się z tym liczyć.


Jednak cel i idea crowdfundingu oraz serwisów takich jak Kickstarter mocno zniekształciła się, kiedy potencjał i kasę ujrzeli wielcy wydawcy, którzy odnieśli sukces, mieli swoją markę i renomę oraz wiernych fanów na całym świecie. Pod szyldem – olej pośrednika, sam zdecyduj o zawartości – wkroczyli na rynek, który był przeznaczony przede wszystkim dla małych firm i pojedynczych indywidualności, których nie stać było na reklamy, sprzedaż w sklepie i nie posiadali oni wiernych klientów. Nie przeczę, że dzięki temu ujrzeliśmy Świata Mroku z development hell dzięki staraniom Onyx Path, (ba, sam skusiłem się i dwa lata temu pomogłem ufundować nową Mumię, która po prawie roku krążenia po Anglii, trafiła w moje ręce w tą niedzielę :D ) czy nowe, ulepszone edycje systemów Fate, Zew Cuthululululu czy też nowe systemy, jak Numenera Monte Cook'a. Z biegiem czasu zobaczyłem zagrywkę i przejrzałem na oczy: wydawcy znaleźli klientelę z pieniędzmi i stworzyli nowy rodzaj pre-order'u na swoje produkty.

 

Resztę tekstu można znaleźć standardowo na Teserakcie
 

Komentarze


Exar
   
Ocena:
+1
Po 1 - uważam, że takie spamowe wiadomości, które odsyłają do innych portali powinny być od razu kasowane i są także oznaką braku szacunku dla czytelnika
Po 2 - nie wiem ile % biorą na kickstarterze, ale uważam, że 7,4% "prowizji" na polakpotrafi to złodziejstwo i powstrzymuje mnie to przed wspomaganiem ciekawych projektów.
30-07-2014 14:31
KFC
   
Ocena:
+10

Na PP jest o ile pamiętam 7.4 plus jakieś 2.5 dla transferuj.pl. Podobnie na Kicku - 5% dla Kicka a 3-5% dla płatności Amazona. Wspieram.to ma też podobne stawki.

A co do mniemanego "złodziejstwa" - to jest sposób na biznes, więc czemu się dziwisz? Mają za darmo robić? Może jeszcze dopłacać do każdego projektu z dobroci serca?

Popytaj o prowizje, marże i inne opłaty w branży, książkowej, planszówkowej i innych, hurtowniach, księgarniach, empikach.. i ile zostaje autorowi w kieszeni, oj zdziwisz się jacy tam dopiero grasują "złodzieje"!

Moim zdaniem idiotyczne podejście, to chyba jasne, że autor umieszczając projekt godzi się na to że 10% z jego wpływów pójdzie na prowizje i inne opłaty. Nie chcesz dawać 10% "złodziejom", to nie dasz 90% autorowi, genialne.

30-07-2014 18:59
Z Enterprise
   
Ocena:
+7

Exar, niestety na polakpotrafi nie pracują za dziękuję charytatywni marketingowcy ze światka RPG, tylko wredne złodziejskie bydło, które sobie życzy pensję za swoją pracę, co jest przecież absurdalnym i poronionym pomysłem. Życzę ci, żebyś nigdy nie musiał pracować za pieniądze, bo to strasznie niszczy sumienie.

30-07-2014 19:23
Torgradczyk
   
Ocena:
+5

A ja przeczytałem z ciekawością.
Hmm... 7,4% "prowizji" to sporo jak na portal wspierający, ale jeśli taka informacja jest podana jawnie i rzetelnie, to nie nazwałbym tego złodziejstwem. Okradzionym nie bywa się z własnej woli, tutaj masz wybór.

30-07-2014 19:27
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Torgardczyku - czy to tak dużo? Prowizje bankowe za kredyt dochodzą czasem i do 5%, albo wyżej przy małych kwotach (takich maksymalnie pięciocyfrowych), dolicz do tego jeszcze WIBOR i oprocentowanie pożyczki, tak koło 9% średnio.

nie wspomnę już o spełnianiu wymogów zdolności kredytowej, konieczności spłacania kredytu przez szereg lat, i branie go bez gwarancji, że uda się sprzedać towar za niego zakupiony/wykonany.

7,4% prowizji przy tym wszystkim to naprawdę jak darmo. Wystarczy o tyle podnieść poprzeczkę, żeby wciąż mieć odpowiednie środki i na inwestycję, i na prowizję.

A i tak, czy weźmiesz kredyt, czy się wystawisz na polakpotrafiu, tę prowizję i tak na końcu przerzucisz na klienta. I tu bardziej do Exara, dodasz jeszcze swoją złodziejską prowizję do prowizji polakpotrafi :)

30-07-2014 22:56
XLs
   
Ocena:
0

Pastwimy się nad Exar'em... ale słusznie. Człowieku nikt nie przytyka ci do głowy spluwy i nie mówi... "Musisz wystawić się na moim portalu, i mi płacić". To co? RPG i gry na kompa też powinny być za darmo? To może niech samochody rozdają? Szczerze 7,4% to śmieszny koszt. Kusi mnie by też spróbować, szczególnie jak widzę  takie niskie prowizje, a także fakt niskiego ryzyka... Bo co mi się stanie jak się nie uda? Kupie sobie 6 piw, po 8% i zapomnę.

 

Bo to pasja, bo to powinno być darmo ... jak można zarabiać. Kurde oduczmy się hipisiarstwa.

31-07-2014 07:28
Kumo
   
Ocena:
+2

Nie ogarniam.
W pierwszej części notki autor krytykuje wykorzystanie crowdfundingu jako strategii marketingowej. W drugiej części krytykuje polskich wydawców za to, że nie potrafią tej strategii zastosować na naszym rynku... Jeśli to miał być sarkazm, to ciężko go dostrzec. Jeśli nie, to o co tak naprawdę kaman?

31-07-2014 12:01
deailon
   
Ocena:
+1

Crowdfunding ma spore zalety, bo pozwala wydać coś nie podejmując wielkiego ryzyka - a co za tym idzie nie zakładając na to dodatkowych pieniędzy, więc trochę taniej. Te około 10%, które biorą portale, to przy wydaniu RPGa jest naprawdę niewielkim kosztem w porównaniu z tym, ile trzeba zapłacić za grafiki, korektę itd.
To co mi się naprawdę w tym podoba, to możliwość bezpośredniego kontaktu z odbiorcą - a co za tym idzie uczynienia końcowego produktu bardziej trafiającym w gusta wspierających.
W sumie kilka rzeczy już wsparłem w różnych miejscach, a teraz sam urządzam własną zbiórkę i jak na razie całe doświadczenie mi się podoba ;)
 

31-07-2014 23:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.