string(15) ""
» Blog » My Fate - reset bywa bolesny
15-10-2013 12:47

My Fate - reset bywa bolesny

Odsłony: 438

Równe pięć miesięcy od ostatniej notki. Ha! Słowo daję, nie planowałem tego. Tak jakoś samo wyszło.

Warto jednak, bym wyjaśnił, dlaczego cykl notek, mających pierwotnie i w założeniu wyjaśniać, jak grać w Fate i jak ja gram w Fate, stracił parę, zwolnił tempa i w końcu powoli zaczął umierać przy drodze.

Problem w tym, że nie od razu nauczyłem się grać w Fate. Co przez to rozumiem? Dość entuzjastycznie nastawiony do gry, nie do końca jednak rozumiałem pewne rozwiązania i logikę wielu elementów. Z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że miałem do kilku kwestii złe podejście, przy kilku wyważałem otwarte drzwi, ogólnie - jak poznałem dobrze Fate czytając podręcznik, wiele rzeczy które chciałem napisać, a nawet rzeczy które napisałem, nie jest już bardzo aktualnych.

Cykl o graniu w Fate stracił nieco sens. Dlaczego? Bo Fate Core ma podręcznik, który sam się broni i który wystarcza.

Bardzo gorąco polecam tę grę. Grałem w wiele systemów, czasem lepszych, czasem gorszych. Ale Fate Core to wyjątkowa gra, która naprawdę dobrze "sprzedaje" to, o co twórcom chodzi. Warto, o czym przekonałem się dopiero po wielu rozmowach z Przyjacielem, który Fate prowadzi i po uważnej lekturze podręcznika, grać tak, jak sugerują zasady. Wiele rzeczy mi nie pasowało, wiele rzeczy chciałem modyfikować... w efekcie gra nie działała czasem idealnie, a ja nie do końca wiedziałem dlaczego.

Potem przyszła tak zwana epifania. Uświadomiłem sobie, czytając o tym jak ludzie robią house rules to Warhammera (o tym też może popełnię kiedyś notkę, bo to ciekawa kwestia), że sam popełniam grzech, o który czasem oskarżam innych RPGowców. Zmieniam, zanim dobrze zrozumiem.

I co się okazało? Jak zaufałem nieco bardziej podręcznikowi, gra na tym zyskała. W zeszłą sobotę poprowadziłem na Fate, prawie nie zmieniając zasad, pierwszą sesję nowej kampanii Zewu Cthulhu. Gracze bardzo pozytywnie ją ocenili - ci sami gracze, którzy mieli pewne poważne problemy z kampanią Maga, też na Fate. Jedna z grających osób oceniła sesję jako najlepiej poprowadzoną przeze mnie sesję, na jakiej była (!).

Jak to się ma do mojego cyklu notek o Fate? Ano tak, że stracił on w pierwotnej formule sens. O wielu swoich pomysłach już nie mam potrzeby pisać, bo już nie wydają się takie fajne, kiedy lepiej poznałem narzędzie, jakim jest niezmodyfikowana mechanika. Wyjaśnianie, jak się w Fate gra i jak ja w niego gram straciło sens, bo podręcznik do Fate Core robi to o wiele lepiej. Jestem zaangażowany w tłumaczenie tego podręcznika na język polski (hurra!) i w ten sposób chętnie podzielę się z ludźmi moją ulubioną mechaniką.

Czy to znaczy, że nic nie zmienię w Fate? Niekoniecznie. Ale to są zmiany o wiele mniej drastyczne, bardziej "moje", lepiej przemyślane i... szczerze mówiąc, nie zawsze warte aż własnej notki blogowej.

Czy to znaczy, że nie mam nic do powiedzenia o systemie? Niekoniecznie. Paradoksalnie, kiedy wreszcie dotarło do mnie, że to o czym pisałem i planowałem pisać nie do końca mi już "leży", mam większą swobodę kombinowania nad bardziej konstruktywnymi notkami. Już teraz mam pomysł na co najmniej dwie. Jednak zamiast opowiadać o mojej wariacji na temat reguł Fate, będę opowiadał o moich doświadczeniach w prowadzeniu, co moim zdaniem działa, a co nie, co odkryłem na temat systemu, jak moim zdaniem najlepiej skorzystać z reguł.

Dlatego jeśli ktoś chce poznać Fate, polecam podręcznik do Fate Core. I zapraszam do notek, które już układają mi się w głowie na temat prowadzenia w Fate i na temat używania Fate. Czasem napisze o house rule'u albo o swoim indywidualnym podejściu (bo pewne założenia z podręcznika po prostu mi nie pasują i to się nie zmieni, bo jest kwestią preferencji MG a nie samej mechaniki), ale ortodoksja w stosowaniu reguł czasem nie jest zła. I o tym też będę pisał - o tym, jak odkryłem logikę pewnych zasad i nauczyłem się je stosować na nowo. Bo może są i inne osoby, które dzielą mój sceptycyzm odnośnie pewnych rozwiązań i mają wątpliwości, czy warto grać "by the book".

Jeśli czegoś żałuję, to że aż tyle czasu potrzebowałem, by lepiej poznać system, ale wyszedłem z tego z jeszcze większym szacunkiem dla tego, jak jest napisany.

Do następnej notki! Tym razem może nie będziecie musieli na nią czekać 5 miesięcy ;)

Komentarze


Tyldodymomen
   
Ocena:
+1

Czekamy na poranki z hej.. ee , FATEm

15-10-2013 13:14
Petra Bootmann
   
Ocena:
+2

Gratuluję oświecenia. Umiejętność czytania podręcznika jest sztuką. A zrozumienie, do czego służą konkretne zasady (i jak zmienia się gra po zmianie drobnych kawałków zasad), takie łatwe nie jest.

15-10-2013 14:33
Petros
   
Ocena:
0

Warto jeszcze zwrócić uwagę na Toolkit, który większość rozwiązań alternatywnych tworzy za nas. Tak więc house rules per se, nie mają większego sensu, jak w wielu innych systemach.

15-10-2013 21:30
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Hm, kolejna gra w którą zagra rpgowa elita. To taka tylko sobie wolna myśl.

Poza tym komplet Fate kostek jest drogi.

16-10-2013 19:25
DeathlyHallow
   
Ocena:
+2

zastąpienie ich zwykłymi jest jedną z najprostszych rzeczy jakie mogą sobie wyobrazić.

16-10-2013 19:30
Petros
   
Ocena:
0

@LA

Bo w Polsce, to tylko Warhammer (ew. Neuroszmira), więc wcale bym się nie zdziwił. ;)

16-10-2013 20:10
oddtail
   
Ocena:
+3

Troszkę spóźniona odpowiedź:

@LA: nie interesuje mnie, czy w Polsce zagra w to elita, wielka grupa ludzi, czy tylko 3k6 osób. W żaden sposób popularność systemu w Polsce albo jej brak nie wpływa na moją przyjemność z prowadzenia. A przyjemnością należy się dzielić z blogosferą! =)

Zresztą skoro szansa, że dużo osób w to zagra jest niewielka, to pisząc o Fejcie i poprawiając tę szansę robię dobry uczynek, o.

18-10-2013 16:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.