string(15) ""
» Blog » RPG - to nie jest hobby dla starych ludzi
16-07-2010 11:08

RPG - to nie jest hobby dla starych ludzi

W działach: rpg | Odsłony: 13

RPG - to nie jest hobby dla starych ludzi
Kończysz 25 lat i wydawca o tobie zapomina - zapraszam na bloga: http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/to-nie-jest-hobby-dla-starych-ludzi.html

Komentarze


996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+11
"Nie ma systemów dla staruchów, zapracowanych korpów i doradców klienta, nie ma gier dla ojców i mężów, ani dla tych co obiad jadają na mieście, a książki czytają tylko w autobusach i tramwajach. "

SWEXa pan żeś przegapił :) i FATE i kilka innych.
Twoja notka potwierdza, że starość to stan umysłu a nie kwestia metryki :P
16-07-2010 12:29
neishin
   
Ocena:
+4
25 lat to ja miałem prawie 5 lat temu i w RPGach czuje się całkiem dobrze. Prawdę rzecze Craven - starość to stan umysłu.
16-07-2010 12:31
Neurocide
   
Ocena:
0
A czy SWEX nie ma przypadkiem w swoim systemie czegoś więcej niż Cechy i Umiejętności? Deadlends miał - więc i SWEXa przegapiłem celowo. Fakt, jest jednak taki, że to kolejny głos, który każe mi zrewidować poglądy w tej kwestii. No ale na SW nie będę miał czasu pewnie do targów w Essen. Fate/Fudge nie przypadły mi do gustu w czasach kiedy byłem jeszcze młody - tu też cenna uwaga, że warto sobie wydrukować i przypomnieć, bo już nie pamiętam co mnie odrzuciło, od tego, tym bardziej, że byłem wówczas gorącym fanem Risusa. Ale to nie są zdaje się gry z ostatnich powiedzmy 3-5 lat nie? Więc wyliczankę co do prostych gier możemy tak sobie do 1 edycji WFRP ciągnąć? A przecież nie o to tu idzie - raczej, o mechaniki nie większe niż GURPS* lite czy starter BRP.
  • zaznaczam, że GURPS nawet lite nie spełnia moich postulatów, bo ma wady/zalety.
Edit: Cholera - nawet producenci telefonów komórkowych robią już duże przyciski, żeby babcie i dziadkowie mogli sobie wysyłać smsy z Ciechocinka.
16-07-2010 13:55
8536

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+6
Wg mnie to nie kwestia wieku, ile zmieniajacych sie priorytetow. Sa ludzie, ktorzy caly czas na pierwszym miejscu stawiaja jako hobby RPG i znajduja czas na granie. Sa, tacy np. jak ja, ktorzy w teorii stawiaja RPG na piedestale ulubionego hobby, ale maja tez zaintereasowania bardziej wymagajace spolecznie i 3 z 4 weekendow zajete przez te wlasnie inne zainteresowania. Niby zostaje jeszcze jeden weekend, ale dziewczyna moze domem zajac sie raz, drugi, trzeci... za czwartym podrecznikowy bialy kruk warty na allegro 300 PLN poleci przez balkon, a ja dostane sciera przez plecy.
To nie starosc, to potrzeba czegos innego niz tylko granie. Ludzie sie zmieniaja, ich potrzeby wraz z nimi - nawet, jezeli udajemy, ze jest inaczej i zrzucamy wine na brak czasu :)
16-07-2010 13:59
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Z Ciechocinka sobie nie powysylaja, jak juz to z WRodzinie :P http://www.tvn24.pl/12690,1665190, 0,1,w-uzdrowisku-nie-pogadasz,wiadomosc.html
16-07-2010 14:55
Gerard Heime
   
Ocena:
+3
Jeśli ktoś jest "staruchem" i potrzebuje systemu na poziomie skomplikowania "rzuć kostką - im wyższy wynik, tym lepiej poszło" to najwyraźniej wcale nie potrzebuje systemu, tylko zwykłej kostki.

Jest pewien próg upraszczania zasad powyżej którego gra jest po prostu na tyle prymitywna, że nie wnosi nic konstruktywnego do sesji. Konwentowe wersje FATE, jak KaduFATE to chyba minimum, do którego da się uprościć grę. Chcesz, to mogę spisać i wrzucić na sieć swoje FATE'owe zasady które stosowałem na konwentach, każdy "staruch" będzie mógł sobie ściągnąć PDF-a i przeczytać w przerwie na lunch, albo podczas nudnej konferencji. I takie staruchy naprawdę nie potrzebują nowych systemów, bo po co? Na FATE poprowadzisz wszystko.

Indiaski to specyficzny przypadek bo tam zwykłe mechanika jest bardzo sektorowa, wąska.

Inna sprawa, że u nas średnia wieku na sesjach wynosi ponad 25 lat (rekordzista ma lat 29) i jakoś na zbytnie zdziadzienie nie narzekamy.
16-07-2010 14:59
Neurocide
   
Ocena:
0
Nie ma sensu chyba, żebyś to wrzucał, bo i tak nie zredukujesz tego do rozmiaru Microlite20 albo Risusa. I jeszcze pytanie czy to Fate czy Fudge miał te dziwne kostki + - ?
16-07-2010 15:14
Furiath
   
Ocena:
+4
Jasne, można mieć i 50 lat i grać codziennie. Ale do tego potrzeba aby żona była oddaną kurą domową, która zapierdziela 99% czasu z dzieciakami dając swemu facetowi czas na zabawę (tudzież brak żony i brak dzieci wiele ułatwią). No i najlepiej nie mieć żadnej zobowiązującej stałej pracy - to tez pomaga w RPGowaniu (albo pracę, która jest związana z graniem w rpg). Najlepiej też, gdy się nie ma żadnych znajomych poza rpgowcami - wówczas nie będą kraść cennego czasu ;) Spełniając te warunki, żaden wiek nie przeszkadza by grać :)

Jestem ciekaw, ile mądrości popłynie z ust 30latków z rodzina na karku (dzieci) i stałą pracą, gdyż wydumane onelinery w stylu "starość to stan umysłu" to każdy świeży absolwent potrafi trzaskać.
16-07-2010 15:19
gan
    @Neuro
Ocena:
0
Tak w FATE są kostki z + i -.

Jeśli nie możesz zdzierżyć tych nietypowych kostek, to są metody zastępcze (np. rzut określoną ilością k6 i sumowanie przeciwko PT), ale "domyślne" kostki znacznie łatwiej się sumuje i moim zdaniem działają bardzo dobrze.

Ja np. lubię te plusiki :)
16-07-2010 15:26
Garnek
   
Ocena:
+8
Ze spostrzeżeniem o starości i braku czasu to akurat się zgadzam. Nie do końca jednak kupuję tezę, że jedynym rozwiązaniem jest Oko Yrrhesesa :)

Akurat w SW na każdym kroku widać, że jest pisane przez staruchów i dla staruchów.

A z moich spostrzeżeń, to nie jest tak, że zapracowani starcy grają w proste systemy. Zapracowani starcy grają w systemy, które lubią. Faktem jest, że nowych skomplikowanych systemów rzadko się uczą. Ale nowych prostych też niechętnie.

IMO to raczej problem "za moich czasów" niż "za małych przycisków" :)
16-07-2010 15:48
neishin
   
Ocena:
+2
Furiath, uderz w stół :D

Poza tym - kto powiedział, że sesja ma być codziennie? Raz na miesiąc też można grać.

Praca problemem? No nie wie, większość ludzi pracuje do 16-17, a weekendy ma wolne.

Żona nie chce puścić z domu? Sorry, widziały gały co brały.

Dzieci? Nie mówi, że babcia nie weźnie wnuka od czasu do czasu. A nawet jeśli nie to można się umówić z rodzicami innego szkraba w podobnym wieku na "playdate" - raz ty pilnujesz obu maluchów, raz oni. Wtedy wszyscy powinni być zadowoleni (marzę o sytuacji jak w USA, gdzie córka sąsiadów za kilkanaście/dziesiąt dolców robi za babysitter).

Wszystko się da. Trzeba tylko chcieć. Można też narzekać, że jak się ma pracę, żonę i dziecko to trzeba siedzieć w domu. Wtedy współczuję.
16-07-2010 16:14
kaellion
   
Ocena:
+2
@Furiach
32 lata, żona i dwójka dzieci (10 i 6 lat), pracuję - wystarczające mam kwalifikacje? Co do wpisu blogowego i braku czasu na RPG. Jakoś nie zauważyłem różnicy. Kiedy stara ekipa mi się porozjeżdżała po różnych miastach to wtedy rzadziej graliśmy. Teraz raz w tygodniu gram przez Skype, a co jakiś czas spotykam się ze znajomymi i wtedy gramy. Czasu jest oczywiście mniej, ale po pierwsze trzeba nauczyć się planować czas, po drugie trzeba wybrać jakie hobby naprawdę nas interesuje. I na tym się skupić.
Jeśli chodzi o proste systemy jakoś nie zauważyłem bym w tylko takie teraz grał. Ciągle poznaję nowe RPGi. Gram w różne systemy. Po prostu większość przygotowań przeprowadzamy za pomocą maili i komunikatorów. Daty spotkań, skład osobowy, postacie.
Tak właściwie wszystko to tylko dobra organizacja i alokacja priorytetów. No i bonus: moje dzieci zaczynają się interesować tym co robię, pytają, pytają, pytają. Myślę że już niedługo zacznę z nimi również grać w RPGi :P
16-07-2010 16:19
Furiath
   
Ocena:
+1
Kaellion - czyli jak Czesto grałes 10 lat temu, a jak teraz? I nie przez skype'a, ani nie na forum. Zwykłą sesję przy stole. U mnie różnica 1/tyd (studia i LO) oraz 1 na mies, dwa (obecnie).

O to się rozchodzi - że kiedyś grało się często i miało się full czasu na to. Obecnie z tym czasem jest gorzej, bo trzeba go rozdysponować pomiędzy wielu biorców. a nowe gry RPG wcale nie ułatwiają grę dla tego pokolenia np. mało jest narzędzi specjalnie dedykowanym np. ustalania spraw okołogrowych online (np. tworzenie postaci z możliwością druku, itd.).

Zgadzam się też z Garnkiem - pomimo braku tylu czasu, co kiedyś, osoby starsze mają gdzieś ściganie rynku, a grają w to, co lubią.
16-07-2010 16:31
Pantokrator
   
Ocena:
+2
Furiath - bo starość to stan umysłu, a dzieci, praca i brak czasu to dobry argument za rezygnacją z... każdego hobby, włącznie z życiem.
Brak czasu to coś, co może zdarzyć się zawsze. Studia, choroba, cokolwiek i grać nie możemy. Tyle że o ile dumniej to brzmi, gdy jeden forumowy "dziad" z drugim stwierdzą: "ha, wiodę życie dojrzałego człowieka i dlatego zmieniło się moje podejście do RPG" - co w tłumaczeniu brzmi "patrzcie wszyscy jaki jestem cholera dojrzały" a tak naprawdę znaczy tyle co "szkoda że nie mam już tyle czasu co kiedyś" - tyle że to ostatnie stwierdzenie nie daje żadnej moralnej przewagi nad pozostałymi dyskutantami.

EDIT: a jak ktoś nie ma czasu, to nie ma czasu - tu nie ma żadnego "drugiego dna", tu nie ma argumentów przeciw takiemu a nie innemu kształtowi rpg. To po prostu niemożność częstego grania.

W notce ujrzałem wspaniałe stwierdzenie: olaboga, ile tego fluffu, jak ciężko postać stworzyć, trzeba poskładać w całość 1000 skillów... - chyba w D'n'D. W WFRP 2.ed. nawet sie nie da, w Fading Suns w sumie też nie ma buildów, w "Wiedźminie" też nie i mechanika prosta jak budowa cepa. Ale to oczywiście są gry dla gnojków bez kasy. Poważny 26 letni człowiek gra w "Oko Yrrhedesa"
Pozdrawiam.
16-07-2010 16:34
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Istotnie, tragedia rozpacz i sromota, bo zamiast ciupać co tydzień gramy raz na 1-2 miesiące. Nic tylko się pociąć.

To nie starość tylko dojrzałość. Man the fuck up. Normalne, że z wiekiem jest mniej czasu na zabawę, ale płacz, że w wieku 25 lat jest się starym pierdołą, który nie może w ogóle znaleźć czasu na RPG to śmiech na sali.

EDIT: @Pantokrator SWEXa na moje oko da się wyjaśnić graczom w 15 minut. Jak jeszcze im pod ryj podstawić gotowe postacie, to spokojnie można kilkugodzinną sesję odbębnić w czasie porównywalnym z posiedzeniem na piwie ze znajomymi. Jedynie MG musi cokolwiek więcej wysiłku włożyć.
16-07-2010 16:47
Furiath
   
Ocena:
+1
Neuro użył słowa starość nie w kontekście umierania, ale czasu na grę. I z tym się zgadzam, a dalsza część to promocja portalowego Cold City, więc czytałem miedzy wierszami i nie brałem na poważnie tego remedium.
16-07-2010 16:52
kaellion
   
Ocena:
+1
Grania przez forum nie trawię. Porównując sesje na żywo z tymi przez Skype widzę jedną różnicę: w sesjach przez Skype kości nie spadają ze stołu. I odchodzą mi średnio 2h na dojazdy. Co do czasu na hobby. Więcej podręczników czytam teraz niż kiedyś. Więcej mam kasy na zakupy i większy wybór. Oczywiście, jak mieszkałem w akademiku to grywaliśmy i pięć sesji w tygodniu. Tylko że to były inne realia. Młodzi ludzie mają więcej czasu co jest faktem niezaprzeczalnym. Ja nie czepiam się częstotliwości grania, tylko tezy że dla starych pryków tylko Oko Yrrehedesa czy SWEX jest odpowiednie. Ostatnio grane systemy to: Eclipse Phase, Burning Wheel, HeroQuest, Shadowrun 4ed, SWEX. Jak dla mnie większość z nich to raczej skomplikowane i duże kolubryny, a nie waga piórkowa.

Jeśli zaś chodzi o narzędzia. To mam kartkę, ołówek, komputer z notatnikiem i podręczniki. Jakoś nie zauważam by potrzebne były mi narzędzia do tworzenia postaci. Tak samo jak nie były potrzebne kiedyś. Pewnie że się przydają, ale jakoś nie cierpię z powodu że ich nie ma.

Jeśli chodzi o sprawy okołogrowe to ja z kuplami mamy grupę dyskusyjną. Założenie jej to 10 minut. A wiadomości trafiają do wszystkich. Gotowe postacie można za to przesłać na maila tylko MG.

Chodzi mi tylko o to że można grać, czytać rpgi i interesować się tym nawet jak ma się 30+ lat i rodzinę. Po prostu trzeba sobie zdać sprawę że nie da się złapać wszystkich srok za ogony tak jak to było w młodości. Nie będzie tak że mamy kilkanaście różnych zainteresowań. Albo albo. Większość innych zarzuciłem. Nie zbieram znaczków, nie sklejam modeli, na gitarze gram tylko tyle by nie zapomnieć jak to się robi, nie siedzę z kumplami w barach przy piwie, telewizję oglądam przy okazji innych zajęć. Mam dzięki temu czas na rodzinę, dom, pracę i RPG. Bo tak sobie to wszystko ustawiłem.

Jeśli chodzi o wybór gier. To gram w to co mi się podoba. I nie uważam że wydawcy ignorują moją grupę wiekową. Po prostu mam wyrobione zdanie i nie kupuję wszystkiego jak leci.

Jeśli zaś komuś po szkole nagle kończy się czas wolny bo zaczął pracę, to musi z czegoś zrezygnować. Jeśli uważa że rezygnuje z RPGów to jest to jego decyzja i żadne narzekania do mnie nie trafią. Życie to sztuka wyborów.
16-07-2010 17:19
~Anioł Gniewu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ekhem, spokojnie, spokojnie młodzieniaszkowie, dajcie przejść dziadkowi Sławkowi, któremu 37 lat stuknęło i parę słów prawdy o starości Wam powiedzieć... ;) A smutna jest ona dla RPGowców z różnych względów! Rację ma i Furiath i Hajdamaka a i mój młodziutki wnusio Neurocide słuszne tezy stawia. W gry fabularne zacząłem bawić się dawno - w ubiegłym tysiącleciu jeszcze, z wielkim zapałem czas na nie swój poświęcając. Upływają lata, a ja nadal wyruszam na bezdroża Starego Świata i innych tam wiodę. Ale coraz rzadziej to czynię i z coraz większym poczuciem winy wobec najbliższych, która skutecznie radość zabija z zabawy. Takoż samo gracze - wierni druhowie moi, pod batogiem żon i mężów, zakładnikami dzieci, pracy zawodowej i problemów własnych się stają...
Żyje się coraz smutniej Mistrzom Gry zwłaszcza. Gdy ciężar obowiązków do ziemi przygniata, trudno zdobyć się na kreatywność i radosne fantazjowanie uciekając raczej w proste, by nie rzec prostackie rozrywki jak gapienie się w TV, gra na konsoli lub piwkowanie. Trudniej skupić się na przyswajaniu nowych zasad, mechanicznych reguł i czytaniu tekstów w obcych językach. Trudniej ustalić terminy dogodne dla wszystkich graczy a zmiany składów skutecznie zniechęcają do planowania dłuższych kampanii i poświęcania czasu na ich przygotowywanie. A i finanse, choć pozornie więcej pieniędzy w sakiewce przybywa na beztroską rozrywkę nie pozwalają - bo za czynsz, prąd, gaz, jedzenie, telefon, pierwej zapłacić trzeba - wyboru nie ma bo tatuś z mamusią nie wyłożą! A warhammery kolejne coraz droższe wydają... :(
Dlatego rozumiem tych, którzy z braku czasu przesiedli się na Oko Yrhadesa, powrócili do stareńkiego, znanego na wylot WFRP 1ED, albo zamiast grać promują swoje małe systemiki takie jak COLD CITY (reklama) :). Bo życie drogie dziatki to nie gra rpg i jak się noga wam podwinie, to punkty przeznaczenia dupeczek Wam nie uratują! A na losowanie kolejnych postaci mogą liczyć tylko buddyści! ;)
16-07-2010 18:51
Kot
   
Ocena:
0
Oko fajne było... Dla kogoś, kto mieszkał na prowincji i nie bardzo miał jak inaczej zacząć. Ja dopadłem je w bibliotece miejskiej na samym początku swojej erpegowej kariery...
I nadal uważam, że tytułowa przygoda była jednym z najfajniejszych 'pełzaczy' w ogóle.
16-07-2010 19:19
Furiath
   
Ocena:
+1
BTW - w OY zdaje się był bug mechaniczny - jeśli bohaterowie robili coś razem, to autor radził aby dodać ich współczynniki i wyciągnąć średnią (np. jak razem odtaczają głaz). W ten sposób postać, która miała najwięcej siły, razem ze słabym towarzyszem miała mniejszą siłę, niżby robiła to samotnie :)
16-07-2010 19:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.