string(15) ""
» Blog » Graj warzywem!
26-07-2013 11:26

Graj warzywem!

W działach: rpg | Odsłony: 818

Wyjdzie, że jestem monotematyczny (tak to jest jak się zafiksuje na czymś), ale po raz kolejny wrócę do problemu komunikacji MG-Gracze i tego jak wielkim źródłem problemów uboga komunikacja potrafi być. Nim jednak do tego przejdę chwila wstępolejstwa.

Lubię Pratchetta. Nie to, żebym był jakimś wiernym fanem od początku istnienia cyklu Świata Dysku, pod tym względem moje lubienie jest dość młode, nie mniej naprawdę lubię gościa i jego twórczość. Świat Ankh-Morpork jest z jednej strony brudny, brutalny i ponury, a z drugiej strony pełen bohaterów zdolnych do naprawdę wielkich czynów. Choć wielkie czyny zazwyczaj realizowane są dość przypadkowo, a żaden z bohaterów nie jest typowo epicko/heroiczny (w niepoprawnym rozumieniu tego słowa). Bohaterowie po prostu starają się dostosować i nie zginąć, a że przy okazji wychodzi wiele malowniczych i bohaterskich akcji, cóż - ’Things just happen, what the hell.’. Czemu jednak o tym wspominam? Ponieważ ciągle nie daje mi spokoju myśl, że Mistrzowie Gry tak często interpretują pewne decyzje Graczy jako ‘głupie’, karząc ich za to surowymi konsekwencjami (na szczęście powiedzenia „PPeki nie chronią przed głupotą” już dawno nie słyszałem), gdy tym czasem istotną częścią problemu jest komunikacja i niezrozumienie czego oczekuje droga strona. Ba, niezrozumienie jak daną sytuację widzi druga strona. Jak to się ma do Pratchetta?

Przytoczyłem Świat Dysku nie bez powodu. Osobiście kocham ten kontrast niby realistycznego świata okraszonego obfitymi ilościami absurdu, utrzymanego jednak w całkowicie logicznej i na swój sposób racjonalnej konwencji. Aż serce boli, gdy uświadamiam sobie, że nie umiem oddać takiego świata u siebie na sesjach. Mniejsza jednak o moje bóle… W Świecie Dysku jest niejaki Marchewa, funkcjonariusz straży miejskiej wyidealizowany do granic przyzwoitości, umieszczony w świecie, który zdaje się do niego zupełnie nie pasować. Większość czynności wykonywanych przez Marchewe z zewnątrz wygląda na absolutnie głupie, nieracjonalne, wręcz debilne i aż się prosi aby ‘Świat’ go ukarał. Lecz Marchewa jest specyficzny, ma pewne cechy, które sprawiają, że jego nieracjonalne zachowania pasują, zwłaszcza gdy lepiej poznamy bohatera. Co nie znaczy, że dla ludzi wokół jego zachowanie jest normalne i zrozumiałe, co to to nie! Klasyczny Marchewa staje na środku drogi między zbliżającym się tłumem uzbrojonych krasnoludów z jednej strony a tłumem trolli z drugiej. Wtedy inni strażnicy zazwyczaj załamują ręce stwierdzając, że chłopak pewnie zaraz zginie, po czym Marchewa ze całym swoim urokiem każe motłochowi nabitemu toporami i maczugami iść do domów i pozdrowić swoje matki, a motłoch posłusznie i z zakłopotaniem odchodzi. Postronny obserwator stwierdza: „Jak to jest, że gdybym ja był na jego miejscu, zostałbym rozerwany na strzępy a jemu zawsze się udaje?”. No właśnie, jak to jest? Ponieważ w Świecie Dysku postacie są ślicznymi karykaturami z ekstremalnie przerośniętymi pewnymi cechami osobowości a Marchewa akurat ma 'charyzmę'. Dzięki temu, mimo iż w wielu innych sytuacjach jest zupełnie zwyczajnym, szarym obywatelem zmagającym się z trudami życia jak każdy inny, to ma swoją wąską działkę, w której pojęcia ‘logika’ i ‘sens’ to pokraczne karły. Innymi słowy, pewna wąska specjalizacja potrafi naginać logikę świata i w praktyce wygląda to świetnie. Bohater nabiera bohaterskości, a całe otoczenie nie może wyjść z podziwu, czemu mu się udaje, gdy każdy inny by poległ. Mam nadzieję, że czytasz już widzi dokąd zmierzam. Tak Gracze podejmują głupie decyzje. Tak, potrafią pyskować Imperatorom, rzucać się na bojową fregatę samemu płynąc w szalupie lub zakładać się że poliżą własny łokieć. Tak, patrząc na takie działania przez pryzmat „ogólnej logiki” to działania bezsensowne, z góry skazane na porażkę, a co za tym idzie surowe konsekwencję (inaczej zwane karą). Tylko, że Gracze często myślą o swoim Bohaterze, właśnie jako o takim Marchewie. Grają bohaterem, wymaksili sobie jakąś cechę i chce być w niej kimś, w tej jednej drobnej specjalizacji chcą naginać logikę i zadziwiać świat. Może czasem warto dać im taką możliwość? Przymknąć oko tam gdzie inaczej byśmy byli surowi. Przełknąć odruchową chęć karania za głupią pyskówkę i zastanowić się, czy aby nie jest to właśnie moment, w którym Gracz chce skorzystać ze swojej ‘prywatnej logiki świata’.

W następnym odcinku postaram się rozwinąć myśl, czemu bycie Marchewą nie zawsze wychodzi i czemu często z winy Gracza. Tak, Gracz też musi się napracować aby MG zrozumiał, że to jest ten moment, w którym ‘ogólny sens’ zastąpimy jego lokalnym, powykręcanym, małym braciszkiem, trzymanym specjalnie na tego typu okazje.

 

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
+2
Jako pomysłodawca grania kalafiorem żądam niezwłocznego zaniechania naruszania moich praw autorskich.
26-07-2013 12:34
oddtail
   
Ocena:
+3
Dobra notka, choć możnaby ją zatytułować i "graj Herosem".

To, co opisujesz jako granie Marchewą, jest moim zdaniem wyróżniającą cechą gry w heroicznej konwencji. Nie to, jak potężny jest bohater i czy potrafi zabić smoka albo podnieść dwutonowy głaz (choć to oczywiście pomaga), tylko czy rzeczywistość nagięta jest na tyle, by robił prawdziwie wielce-epickie rzeczy, przynajmniej w swojej skali i na swoim poletku. Można grać w Bunnies and Burrows i być (w tym marchewiastym sensie) Herosem, można grać w D&D i nim nie być. Wszystko zależy od tego, czy MG i gracze rozumieją się i grają w tę samą grę.
26-07-2013 15:38
WekT
   
Ocena:
0
Każdy dwumetrowy krasnolud tak potrafi :P
26-07-2013 15:51
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+1
Tak sobie myślę, że ważne aby takie naginanie logiki (choć 'lokalna-logika' czy 'prywatna-logika' całkiem nieźle pasuje), było czymś więcej niż tylko efektem wysokich statystyk. Aby nie było "moja postać potrafi rozpędzić wściekły tłum jednym rozkazem bo ma dużą Ogładę/Charyzmę/cokolwiek", ponieważ wtedy każda postać z wysoką statystyką by to potrafiła, a to oznacza, że ludzie by się przyzwyczaili do tego i całość była mniej intrygująca/bohaterska. Raczej skłaniałbym się by czasem pozwalać graczowi robić zupełnie nielogiczne rzeczy, tylko dlatego ponieważ to pasuje do jego koncepcji bohatera. Inny bohater, z dokładnie identycznymi statystykami nie miałby takiej możliwości, ponieważ pozostali bohaterowie korzystają z 'ogólnej-logiki' a ten jeden ze swojej własnej, lokalnej. Oczywiście w swojej wąskiej specjalizacji. 
26-07-2013 16:21
WekT
   
Ocena:
0
@up

W tym kontekście ważna jest świadomość gracza, świadomość swojej postaci.
Pytanie czy gracz robi taką akcję bo nie ma lepszego pomysłu, czy czuje, że tak postąpiłaby jego postać.

A to z kolei to już indywidualna sprawa wewnątrz drużynowa jak do tego typu zagrań się podchodzi.
26-07-2013 16:40
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Marchewa dziala w obrębie pewnej konwencji, mianowicie humorystyczno-parodystycznej, i tylko w niej. Poza nią zostałby właśnie rozszarpany przez tłum, bo u Pratchetta szansa na milion zdarza się w 9 przypadkach na 10, ale poza nim, np w erpegach nie.
W erpegach podwojnie nie, bo mechanika szansę 1:1000000 traktuje jak szansę 1:1000000 i już.
Wiec jesli uda ci się cos takiego niemozliwym rzutem na charyzmę w warhammerze, to to będzie naprawdę epickie.
26-07-2013 16:42
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Z
Wiec jesli uda ci się cos takiego niemozliwym rzutem na charyzmę w warhammerze, to to będzie naprawdę epickie.

Nie będzie epickie samo z siebie. Sukces na kości to jedno, nad epickością wyniku trzeba jeszcze trochę popracować. Sam niestety nie jestem w tym zbyt dobry, ale obiecuję, że powoli będę się starał poprawiać.
26-07-2013 16:51
Nuriel
   
Ocena:
0
@zigzak
Marchewa dziala w obrębie pewnej konwencji, mianowicie humorystyczno-parodystycznej, i tylko w niej. Poza nią zostałby właśnie 

Marchewa jako taki, tylko w jednej. 
Ale deus ex machina, lekkomyślne zachowania bohatera kończące się happy endem, pokonywanie cało najgorszych opresji -  w praktycznie wszystkich książach/komiksach/filmach/grach komputerowych/ grach konsolowych spod znaku heroic fantasy/space opera.

 
26-07-2013 18:03
Venomus
   
Ocena:
+1
Confession Bear: Po cichutku liczyłem, że w którymś z kolejnych tomów Świata Dysku ktoś w końcu utrze (heh) Marchewie nosa. Na razie się nie doczekałem...
 
26-07-2013 20:18
jesykh
   
Ocena:
0
pewnym rozwiązaniem jest też pozwalanie i plusowanie przez MG akcji, które olśniewają, oszałamiają i dominują sesję - ogólnie mówiąc - chodzi o to by wyszła naprawdę dobra i godna zapamiętania scena. Lepiej wypada skok pomiędzy balonem sterowca (wypełnionym łatwopalnym gazem) a gondolą z nałożonym na siebie czarem Wirujące Ostrza i lądowanie poniżej kiedy sterowiec zmienia się w ogromną kulę ognia, niż dajmy na to pośliźnięcie się w błocie i wydłubanie sobie gałęzią oka. 

wszystko oczywiście zależy też od konwencji. Jest heroic, jest grim&gritty, jest mroczna baśń.
Ja z reguły staram się pozwalać na akcje które są efektowne i pasują do postaci, nawet jeśli są przegięte
26-07-2013 21:14
Eliash
   
Ocena:
+3
@Karczmarz

Dobrym kierunkiem myślenia jest coś w stylu bardziej wyspecjalizowanych Kart Przygody z Savage Worlds albo Zagrywki z Klanarchi. Np. "Jeśli grasz Marchewą to w zamian za to, że w przez całą sesję będziesz altruistycznym, pomocnym gamoniem to raz w ciągu kolejnych przygód będziesz mógł sprawić, że przez całą scenę będziesz wzbudzał aurę autorytetu u każdego (ewentualnie poza jednym wskazanym przez MG BNem)". Wydaje mi się, że to proste i skuteczne.
26-07-2013 22:02
jesykh
   
Ocena:
0
przecież Marchewa nie jest absolutnie gamoniem. No chyba, że w kwestiach damsko-męskich. 
26-07-2013 22:20
Eliash
   
Ocena:
+1
"Zarzuć go przepisami!"
I tak oto Marchewa zabija człowieka książką z kodeksem prawnym.

No nie jest gamoniem w sensie głupim człowiekiem. Nawet jest bardzo inteligentny (co pokazuje np. podczas rozmowy gdy Vimes gubi się w czasie i przestrzeni). Ale jest poczciwy i pojmuje świat trochę zbyt dosłownie.
26-07-2013 22:29
42017

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Epickość epickością, ale jak na kości wypadnie 98 to nie ma zmiłuj -.-'
 
26-07-2013 22:31
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@jesykh

Epickosc wysadzania sterowcow w locie to zupelnie inna historia i kompletnie inna konwencja. Niemal przeciwienstwo tego co chcialem nieumiejetnie przekazac. Za to uwaga Eliasha bardzo trafna. Koncepcja z klanarchii jest fajna i zdaje sie oddawac wlasnie ten element osobliwosci bohatera. Szkoda ze system ssie pod tyloma innymi wzgledami.

@Ignacja
Nawet porazki moga byc nietyzinkowe, choc zazwyczaj nie sa i o tym jeszcze postaram sie napisac pare slow.
27-07-2013 00:31
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dom Sabalos zatwierdza tą notkę.
27-07-2013 20:26
42017

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
"tę"
28-07-2013 15:28
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
http://nkjp.uni.lodz.pl/?q=pdar8d8
28-07-2013 17:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.