string(15) ""
» Blog » Dlaczego nie rozmawiamy ze sobą?
27-01-2008 19:38

Dlaczego nie rozmawiamy ze sobą?

W działach: RPG, refleksje | Odsłony: 43

Dlaczego nie rozmawiamy ze sobą?
Hmmm

Jak rozmawiać z graczami otworzyłem zdaniem: Nie odkryję Ameryki stwierdzając "Warto rozmawiać". Teraz, bogatszy o kolejne ciekawe doświadczenia, zastanawiam się, czy aby na pewno jest to takie oczywiste.

W jednym z dawnych wpisów wspomniałem, że od pewnej drużyny dowiedziałem się, iż nie powinienem im mistrzować mniej więcej miesiąc po ostatniej sesji. Przez bity miesiąc gracze ukrywali przede mną fakt, że nie odpowiadał im mój styl prowadzenia. Dziś dowiaduje się, po 2 miesiącach, że ktoś tam ma szereg krytycznych uwag na temat odgrywania przeze mnie płci przeciwnej. Kilka dni temu, po 2 tygodniach od sesji, dostałem informację, że moje uwagi i oczekiwania są poza zasięgiem pewnej drużyny. Kilka miesięcy temu proponując sesję znajomym kumpla, dowiedziałem się od tego ostatniego, że jego znajomi nie chcą grać, bo coś tam im nie odpowiadało ostatnim razem. Jeszcze wcześniej usłyszałem słowa od znajomego "Zenek nie chce grać, bo sądzi, że przeszkadza ci jego styl gry".

Wyśmiewałem artykuł Chinna, a teraz im więcej się rozglądam tym więcej widzę. Pytanie: Skąd to się bierze? Czemu ludzie boją się zwracać na coś uwagę? Czemu wyrażają swoje pretensje za czyimiś plecami, zamiast twarzą w twarz, kiedy jest do tego najlepsza okazja? Czemu muszę po raz któryś dowiadywać się od kogoś, po cichu, wśród szeptów, tego, co powinno być wypowiedziane na głos zaraz po spotkaniu? Czy są jakieś reguły rządzące niechęcią/strachem przed wyrażeniem swojej opinii?

W "Jak rozmawiać" założyłem z góry, że gracze chcą ze sobą rozmawiać tylko nie wiedzą jak. Teraz zastanówmy się, czy aby na pewno chcą tych rozmów?

(poniższe spostrzeżenia będą w jakimś stopniu przeniesieniem uwag Chrisa Chinna na moje prywatne doświadczenie)

Obawa przed urażeniem kogoś

Wydaje mi się, że silnym czynnikiem wpływającym na przemilczanie problemów, jest lęk, przed sprawieniem komuś przykrości. Gramy z kimś od niedawna, nie znamy go najlepiej, mamy szereg krytycznych uwag, ale boimy się, że jak je wyrazimy na głos, to ktoś może poczuć się dotknięty. Wolimy więc to przemilczeć, ewentualnie wyżalić się komuś, kogo znamy lepiej i potem ja dostaje informacje "a bo Zenek uważa to i to". Fajnie, że Zenek to uważa, szkoda, że powiedział to tobie a nie mi, jeśli uwaga dotyczy mnie. Pewnie Zenek bał się, że zrobiłby mi przykrość gdyby mnie publicznie po sesji skrytykował. Widać krytyka za czyimiś plecami jest lepszym rozwiązaniem.

Moim zdaniem problem leży w podejściu do sesji. Chinn o tym pisał (choć mało przekonywająco). Jeśli sesje traktujemy jako zabawę wszystkich graczy, nic nie stoi na przeszkodzie wyrażania krytycznych uwag odnośnie samej zabawy. Robimy to by grało nam się lepiej. Nie ma tu osobistych przytyków. Gdy Lelek mi mówi: "ta scena była zjebana" bo wiem, że mówi to dlatego, że chce by grało nam się lepiej. Bo to zabawa i chcemy zoptymalizować ilość czerpanej z niej frajdy. Gdy zaś sesje rozumiemy jako coś więcej, jako formę podtrzymywania znajomości, jako sposób na wyrażenie siebie itp. To faktycznie, krytyka w stosunku do kogoś może być postrzegana inaczej. Przychodzę, żeby się spotkać ze znajomymi a tu znajomy ma do mnie o coś pretensje. Ok, mogę więcej nie przyjść jak mu się nie podoba! Absurd tej sytuacji bije po oczach.

Dystans, dystans i jeszcze raz dystans do siebie. Oto podstawa czerpania frajdy z RPG.

Obawa przed zmianami

Chinn pisał o silnie budowanej strukturze gry, którą boimy się zachwiać. Wydawałoby się, że to absurd, iż czasem wolimy grać "gorzej" tylko, dlatego że tak jesteśmy przyzwyczajeni. Może i absurd, ale niestety całkiem namacalny. Oto cytacik, z ostatniego maila, jaki dostałem od pewnej drużyny:

"[...] jakkolwiek chcemy wprowadzić pewne ożywcze tchnienie do naszych sesji nie chcemy huraganu, nawet twórczego."

Ciekawe prawda? Z jednej strony jest to sprawa na dłuższą refleksję (na oddzielną notkę) bo faktycznie próby wprowadzenia zbyt radykalnych zmian z miejsca, mogą nie być najlepszym rozwiązaniem. Zmiany lepiej wprowadzać powoli, delikatnie, ostrożnie. Kubeł zimnej wody na twarz może skończyć się wywaleniem z drużyny człowieka trzymającego wiadro. Jednak samo założenie, że odrzucamy zmiany, nawet twórcze, dlatego, że... No właśnie? Dlaczego? Naprawdę absurd. A jednak doświadczyłem go niedawno na własnej skórze.

Powiem więcej, ten sam problem w pewnym stopniu pojawia się w mojej stałej ekipie, z którą gram wiele lat bez przerwy. Podaje propozycje: "chłopaki przeczytałem taki śmieszny systemik, Inspectres, wygląda całkiem zabawnie, mniej więcej chodzi o to, że...". Po czym słyszę odpowiedź: "Ale chyba nie zamierzamy w to grać?!?". Obawa, przed czymś nowym? Lęk przed zburzeniem starych przyzwyczajeń? Obecnie przekonać stałą ekipę do spróbowania gry w Indie to nie problem, ale jeszcze rok czy dwa lata temu? Myślę, że byłoby to niemożliwe. Dlaczego? Nie wiem.

Rola Mistrza Gry

Kolejnym powodem, czemu ludzie nie chcą ze sobą rozmawiać po sesji jest świadomość, że i tak nie mamy co liczyć na zrozumienie. Obawiam się, że jest to uwarunkowane po części strukturalnie. W tradycji gier pozycja Mistrza Gry jest tak silna, tak determinująca "nieomylność", tak prowokująca despotyczność, że gracz przyjmujący rolę MG niemal odruchowo blokuje się na wszelkie sugestie. Przez lata wciskaliśmy mu kit, że jakość sesji zależy od niego. Powiedzcie jakiemuś Mistrzowi Gry: "sesja mi się nie podobała". Teraz powiedzcie to samo innemu graczowi "sesja mi się nie podobała". Widzicie różnice?

Jestem w stanie założyć się, że zdecydowana większość MG po usłyszeniu takich słów zacznie szukać usprawiedliwienia dla swojej osoby, że to nie jego wina, że wcale nie było tak źle, że to tak miało być itp. itd. Bo Mistrz Gry strukturalnie uosabia siebie z tym czy sesja była dobra czy nie. W przypadku gracza jest zupełnie inaczej. Gdy powiesz do gracza, że sesja była zła, to ilu graczy potraktuje to jako przytyk do siebie? Ilu z nich zacznie usprawiedliwiać siebie, że to nie przez nich? Większość nawet nie pomyśli, że taka uwaga mogła być krytyczna w ich kierunku. Że to przez nich sesja była słaba. Bo Gracz strukturalnie nie uosabia się z tym czy sesja jest udana czy nie. Sam to doskonale widzę na sobie. Przez wiele lat traktowałem uwagi na temat jakości sesji jako moją osobistą ocenę. Obecnie staram się to zmieniać, staram się patrzeć na sesje RPG jak na rozgrywkę wielu uczestników, gdzie od każdego zależy dużo. Jednak wśród innych MG ciągle widzę syndrom uosabiania się z jakością gry (sam też czasem w to wpadam).

W takim razie, gdy wiemy już, że MG traktuje wszystkie uwagi odnośnie sesji jako osobiste sukcesy lub porażki nie dziwne, że boimy się otwarcie wyrażać krytykę. Gdy X razy spotkaliśmy się z sytuacją, gdy MG odebrał nasze uwagi jako osobiste wytykanie mu błędów to X+1 raz nie będziemy chcieli powiedzieć na głos tego, co myślimy, bo znowu wyjdzie, że kogoś atakujemy. Niestety Mistrzom bardzo często brakuje wspomnianego dystansu do siebie i swojej roli (mi także często tego brakuje) przez co bardzo trudno z nimi dyskutować. Gdy zaś trudno z nimi dyskutować, bo z góry wiadomo, że się zaprą i będą obstawać przy swoim, albo się obrażą, to, po co w ogóle zaczynać rozmowę?

To trochę tak, że swoimi uwagami podważamy autorytet Mistrza Gry i boimy się, że podważenie go może przynieść nam więcej szkody niż pożytku.

Bezsilność

Centralna rola MG niesie ze sobą więcej zagrożeń. Przekazujemy Mistrzowi niemal wszystkie narzędzia pozwalające na kierowanie fabułą i stylem gry, a potem dziwimy się, że sami jesteśmy bezsilni. Gracz w przeciętnej grze nie ma mechanizmów, które pozwalałyby mu na wprowadzenie swoich pomysłów i uwag w życie. Oddał to Mistrzowi. Teraz może, co najwyżej ładnie poprosić Mistrza by uwzględnił jego pomysły. Niestety MG może odmówić. Gdy MG odmówi, Gracz nie może zrobić w zasadzie nic, poza zrezygnowaniem z gry w drużynie. Ile to ja razy widziałem sytuacje, w której gracz pyta MG czy mogliby w najbliższej sesji robić to a to, a MG odpowiada "Nie!". I Gracz nie ma nic do powiedzenia. Taka bezsilność sprawia, że odechciewa się nam dyskusji. Daliśmy Mistrzowi funkcję, która nasila despotyczne elementy charakteru a teraz ponosimy tego konsekwencje. Ile razy sam na słowa gracza: "możemy zaczynać z 3000 expa?" odpowiadałem "Nie!". Nawet 2 dni temu na sesji gracz się spytał: "mogę zostawić statsy swojej starej postaci i nie rzucać ponownie?" a ja odpowiedziałem "Nie!". I gracz jest bezsilny. Po kilkudziesięciu takich "Nie!" przestaje pytać. Przestaje zwracać uwagę. Wie, że i tak nic nie może zmienić.

Dlatego od dłuższego czasu walczę ze sobą, by jak najbardziej ograniczać swoją pozycję. Wychodzi z tym różnie, ale chociaż się staram :] Gdy schodzę do poziomu swoich graczy, wtedy o wiele łatwiej im wyrażać swoje pomysły, rozmawiać i krytykować.

Podsumowanie

To by były mniej więcej wszystkie moje spostrzeżenia, które obecnie przychodzą mi do głowy. Teraz, po głębokim zastanowieniu się, widzę, że założenie, iż "każdy wie, że warto rozmawiać" jest zupełną abstrakcją i karygodnym błędem. Wydaje mi się jednak, że da się stopniowo przekonywać do rozmów. Że można unikać błędów i niedopowiedzeń, które prowokują milczenie. Wystarczy tylko chcieć coś zmienić. Wystarczy uświadomić sobie ukrytą potrzebę dyskusji.

Komentarze


Darken
    Burn the witch! Burn!
Ocena:
0
Jak pisałem pod artem Chrisa, art obronił się sam.
No cóż, piszesz z sensem. Jako tako nie mogę nic zanegować, bo piszesz ze swoich doświadczeń, a nie znam Twojej drużyny, przebiegu twoich sesji oraz tego, co naprawdę myślą inni gracze.
Natomiast masz rację, że rpg wymaga dystansu. Ale kurczę, właściwie prawie wszystko wymaga dystansu, trzeźwej oceny sytuacji, kontroli nad stresem itp. więc tutaj ameryki nie odkryłeś.
Natomiast jeżeli rolą tego wpisu jest zwrócenie uwagi na problem, to wyszło Ci to nieźle. I o wiele lepiej niż zasada 1k20.

Btw. zwróć uwagę na środowisko na polterze (chodzi o beton fandomowy). Wrzuciłem parę demotywatorów, natomiast Zuhar opisał że wybuchła wojna Indie vs Mainstream. Jak to mówiłem, dystans się przydaje praktycznie zawsze.
28-01-2008 11:52
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Darken

Ano dystans jest potrzebny prawie wszędzie, fakt. Chociaż jak widać w RPG też jest konieczny i nie tylko w przypadku dystansowania swojej osoby od swojej postaci. Zastanawiam się czy są na to jakieś bardziej uniwersalne sposoby. Bo pytanie wprost i naciskanie na sugestie jest złe i sam tego nie znoszę (o czym pisałem).

Może dobrym trickiem była by rozmowa przed sesją a nie po?

Wtedy zamiast efektu "oceniania" "krytykowania" i "wytykania błędów" uzyskujemy efekt zwykłej rozmowy na temat tego co chcemy aby się działo na sesji? Trudno martwić się, że obrazimy kumpla gdy powiemy mu przed sesją "tylko może tym razem skupmy się bardziej na tym a tym...". Za to słowa po sesji "nie podobało mi się, że skupiałeś się za bardzo na czymś innym" podchodzą już pod ryzyko urażenia kogoś. Może w ten sposób? Rozmawiać o poprzedniej sesji przed następną, a nie zaraz po niej?
28-01-2008 13:04
Darken
    Wychowujesz dziecko albo bawisz się jajkiem?
Ocena:
0
Wiesz, albo ktoś rozumie pewne sprawy albo nie. Daj spokój, nie jesteś ich mamusią która wyciera noski, też coś muszą rozumieć.

A rozmowa rozmową. Może podziała może nie, najwyżej znajdź innych graczy albo inne hobby jak się nie uda.
28-01-2008 20:32
Lellek
   
Ocena:
0
@Darken:
Wiesz, albo ktoś rozumie pewne sprawy albo nie. Daj spokój, nie jesteś ich mamusią która wyciera noski, też coś muszą rozumieć.

A rozmowa rozmową. Może podziała może nie, najwyżej znajdź innych graczy albo inne hobby jak się nie uda.

Odp:

Z głupiego założenia wychodzisz. To nie jest tak ,że tylko mg jest od wycierania nosków. Gracze też często mają prawo i obowiązek wgnieść mg w zimie.

Strasznie stereotypowe myślenie. Stawianie mg zawsze jako strony wymagającej a graczy jako strony wykonującej, a potem podsumowywanie jakości sesji na podstawie dyspozycji graczy.

Ja odczytałem komment+post Karczmarza jako próbę ustalenia formy dialogu zarówno na płaszczyźnie mg-gracz ,gracz-mg jak i gracz -gracz.


Do ->> Karczmarz:


IMHO: Prosto z mostu. Jeśli ma być jakość to musi być dyscyplina i motywacja. A dyscypliny i motywacji nie uzyskasz tylko marchewką ale potrzebny jest tez kij. Jeśli ktoś się nie przykłada do sesji do powinien mieć na krawędzi świadomości fakt ,że po sesji może usłyszeć kilka nie miłych słów. Małymi dziewczynkami nie jesteśmy płakać nikt ni będzie...... większość nie będzie :). A jeśli się stara ale mu nie wychodzi to też powinien dostać przez łeb (tak na zachętę). Tylko że to wymaga również przeciwwagi w postaci nobilitacji dobrego gracza pedekami , miłym słowem itd.


Co do stawiania oczekiwań przed sesją: Zabiłoby to swobodę rozgrywki i wprowadziło pewnego rodzaju sztuczność.
29-01-2008 00:14
Darken
    A myślałem że będzie spokojnie,
Ocena:
0
wiesz?

Nikt nikogo nie zmusza do przyjścia na sesje. Jeżeli osoba nie ma ochoty na odgrywanie postaci to nie zmusisz ja do tego w żaden sposób. To nie jest szkoła, gdzie dostajesz oceny...

ZARAZ zaraz! Ale są pdki. Te cholerne zasrane pedeki, którymi MG może posługiwać się niczym kijem albo marchewką i machać, i machać, żeby gracz robił to co MG uważa za godne czci i chwały!

Więc jeżeli MG chcę mieć full metal mrok na sesji, to niech gra z ludzmi którzy chcą tak grać (i niech mówi to im wprost czego oczekuje na sesji) a nie karał ludzi za to że nie grają tak jak nie chcą.

MG to nie mamusia która podciera noski i uczy moralności. Chyba, że taka rola Ci odpowiada, ale wtedy nie przychodź do ludzi i nie narzekaj, jak to Ci gracze sprawiają problemy wychowawcze.
29-01-2008 11:07
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Darken

Znowu problem "bezstresowego wychowania". Ty mówisz, że MG nie jest mamusią, nie może karać, nie może nagradzać, nie może narzucać swojej woli. Gracz gra tak jak mu się podoba i tyle. Tylko Darken, to działa tylko i wyłącznie wtedy gdy gracz wie jak chce grać. Niestety zanim gracz będzie wiedział jak chce grać musi minąć wiele wiele lat, a nie zawsze mamy okazję grać z tymi wyjadaczami. Młodym, niedoświadczonym graczom trzeba pokazywać pozytywne wzorce i na swój sposób je w nich wpajać. Właśnie poprzez różne dyskusje przed sesją, po sesji, czy kij i marchewkę na sesji.

@Lelek
Małymi dziewczynkami nie jesteśmy płakać nikt ni będzie...... większość nie będzie

Właśnie, większość. Też mi się wydawało to oczywiste, że płakać nikt nie będzie nie? Ale teraz jak patrzę na różne sesje z różnymi ludźmi widzę, że jednak masa osób "płacze". Że kiedy powiem "stary nie podobało mi się to i to, czy moglibyśmy spróbować w przyszłości takie rzeczy rozwiązać inaczej" to wiesz co słyszę? "Nie podoba mi się że podważasz mój styl gry... nie przychodź tu więcej". Absurd, ale zdarza się i nie można zakładać, że go nie ma. Można rozważać, co robić by nie było.

@Darken

Btw. Darken, z twoich wypowiedzi wynika coś sprzecznego z twoją promowaną ideą. Mówisz "jeśli coś ci się nie podoba to nie jesteś mamusią, żeby o tym mówić, po prostu zmień ekipę". Czy właśnie nie z takim podejściem powinniśmy walczyć? Czy nie powinniśmy promować dyskusji i "odkrywania swoich potrzeb"? To możesz osiągnąć tylko poprzez dyskusję, wskazywanie błędów, szukanie kompromisów, kij i marchewkę. Stwierdzenie "znajdź inną ekipę" nie rozwiązuje problemu nigdy.

MG to nie mamusia która podciera noski i uczy moralności. Chyba, że taka rola Ci odpowiada, ale wtedy nie przychodź do ludzi i nie narzekaj, jak to Ci gracze sprawiają problemy wychowawcze.

Nie MG, ale MG i BG. W każdych relacjach międzyludzkich (a do takich należy RPG) jest tak, że czasem uważamy że ktoś robi coś źle, a mógłby lepiej i chcemy go przekonać do tego, żeby się poprawił. Nie ważne, czy to Ojciec gada z Synem, czy Mąż z Żoną, czy Kapitan drużyny z graczem, czy kumpel z kumplem, czy MG z BG. To nieuniknione. Tak samo nieuniknione jest, że MG będą narzekać na problemy z Graczami, Gracze na problemy z MG, kapitanowie drużyn na problemy z drużyną, drużyna z kapitanem, Zenek na to że Maciek go nie rozumie, Maciek na to, że Tomek zabiera mu zabawki itp. itd.
29-01-2008 11:53
Lellek
    Me crush.
Ocena:
0
@Darken:

Nikt nikogo nie zmusza do przyjścia na sesje. Jeżeli osoba nie ma ochoty na odgrywanie postaci to nie zmusisz ja do tego w żaden sposób. To nie jest szkoła, gdzie dostajesz oceny...
///
Wiesz, albo ktoś rozumie pewne sprawy albo nie. Daj spokój, nie jesteś ich mamusią która wyciera noski, też coś muszą rozumieć.

ODP:

Co za NĘDZNY ,nic nie wnoszący do dyskusji komentarz. Sorry ale ,aż zęby mnie bolą.

Okey, jeśli nie masz ludzi w których warto inwestować czas i zachód to mi przykro. Ale z takim podejściem nigdy nie zbudujesz fajnego składu i nie wytworzysz chęci samodoskonalenia się w drużynie. Dlaczego nie? Bo parafrazując twoją myśl wychodzi: " Nie umiesz , nie chcesz , nie rozumiesz --> to wypierdalaj!" a wtedy umiejętność dyskutowania się za bardzo nie przydaje.

@Darken:

ZARAZ zaraz! Ale są pdki. Te cholerne zasrane pedeki, którymi MG może posługiwać się niczym kijem albo marchewką i machać, i machać, żeby gracz robił to co MG uważa za godne czci i chwały!

Odp:

ZARAZ zaraz! Ale pdki to nie pilot do zdalnego sterowania. Te cholerne zasrane pedeki , którymi MG (jako osoba najmniej stronnicza z całej ekipy) może wyrażać swoją opinię co do jakości a nie kierunku odgrywania postaci.
Jeśli kiedykolwiek u Ciebie na sesji mg chciał wymusić coś w trakcie sesji pedekami to trafiłeś na prawdziwego amatora i desperata.

Więc od dzisiaj jak ktoś Cię zapyta do czego służą pedeki to możesz śmiało odpowiedzieć: " Do nagradzania jakości a nie wyznaczania kierunku! Wujek Lelek mnie tego nauczył!"

@Darken:

Więc jeżeli MG chcę mieć full metal mrok na sesji, to niech gra z ludzmi którzy chcą tak grać (i niech mówi to im wprost czego oczekuje na sesji) a nie karał ludzi za to że nie grają tak jak nie chcą.

Odp:

EEE? Po pierwsze ten temat nie dotyczy tylko relacji mg -gracz ale całokształtu. Nie tylko mg ma oczekiwania. I po raz kolejny staram się Ci uświadomić że pytanie postawione przez Karczmarza brzmi JAK a nie DLACZEGO. Poza tym karanie , o którym wspomniałem wcześniej, dotyczy jakości a nie kierunku i działa w obie strony.

@Darken:
MG to nie mamusia która podciera noski i uczy moralności. Chyba, że taka rola Ci odpowiada, ale wtedy nie przychodź do ludzi i nie narzekaj, jak to Ci gracze sprawiają problemy wychowawcze.

Odp:

1)Nie używaj agresywnego ,napastliwego języka bo ,któregoś dnia ktoś bardziej pyskaty wprasuje twój koment w ziemie ( przykładowo dzisiaj ).

2)Nie mów mi gdzie mam przychodzić i czego mam nie robić bo brzmi to tak niemalże jakbyś był jakimś autorytetem.

3)Czytaj ze zrozumieniem.


Pozdro.





29-01-2008 12:20
Wlodi
   
Ocena:
0
Ja tylko wtrace

@Darken


Jesli gracz przychodzi i nie chce mu sie nic robic. To w takim wypadku odezwac sie powinna reszta graczy. Przeciwstawic sie jego podejsciu... jesli jedna osoba ma psuc zabawe reszcie, to mozna dac mu znac, iz to nie odpowiada grupie. Natomiast jesli osoba sprzeciwilaby sie. To w takim wypadku ,,sorry winnetou", ale narazie...

Podstawa udanej sesji jest kontakt grupy...
Co juz zostalo powiedziane.

Jesli zabawa ma byc ustosunkowana wobec MG. To chyba cos jest nie tak ?
I tutaj wlasnie pada wyjasnienie...

Współpraca...

Nie wiem o co sie rzucasz Darken. Jednakze czytam Twoje wszystkie komenty... i wole juz pisac ,,twoje" z malej litery...

Tyle odemnie...
29-01-2008 13:40
Ezechiel
   
Ocena:
0
" Btw. zwróć uwagę na środowisko na polterze (chodzi o beton fandomowy)"

Chętnie poznam ten "beton fandomowy". Kurcze- gdzie się podziali wszyscy prześladowcy indie?

Same indie chętnie też poznam - na razie widziałem żenujące zabawy paintem i mało precyzyjne wpisy blogowe.

Ad Karczmarz:

Wielu ludzi ma problemy z przyjęciem krytyki do wiadomości. To szerszy problem nie tylko RPGowy. Co do formy wprowadzania zmian - moje rady:

a) Krytykować sytuacje a nie osoby
b) Wraz z minusami wskazywać plusy.
c) Mieć racjonalne wymagania co do współgraczy.
d) Nie nadużywać wartościowania. (Nie: "Badziewnie poprowadziłeś tę scenę. Ja bym to zrobił inaczej" Tak: "Scena grozy w tej sesji była dynamiczna, wolałbym, gdyby była bardziej statyczna."
e) Pamiętać o tym, że krytyka nie służy pokazaniu, że "Ja bym to zrobił lepiej".
29-01-2008 23:28
Darken
   
Ocena:
0
Indie-srindi.
To są po prostu problemy grupy, pogłębione memami panującymi w środowisku.
Indie to nie seksowna pani lekarz z marzeń sennych która zbada i obciągnie.
To co wypisuje Karczmarz, to dla mnie problemy z poza gry, ale jednak wpływające na nią.
Więc tutaj potrzebny jest raczej poradnik "Jak pracować w grupie" bo zwykle sesja do tego się sprowadza.
Natomiast nie mam zamiaru propagować formy że MG przyjdzie i przytuli a potem wysłucha problemów psychologicznych każdego gracza.
30-01-2008 11:57
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
No oki, jest to problem pracy w grupie. Ale większość grup zwykle ma lidera. Zwykle jest lider odpowiedzialny za motywowanie swojej grupy, odpowiedzialny za spójną wizję projektów, odpowiedzialny za koordynacje czasową ekipy itp. itd. Dobry lider jest niezbędny w grupie. Pytanie kto powinien być odpowiedzialny za to wszystko w ekipie RPG? Mistrz Gry wydaje się być najodpowiedniejszą osobą, zwłaszcza, że zazwyczaj na funkcję MG wybiera się właśnie kogoś kto najlepiej sobie poradzi w zarządzaniu graczami.
30-01-2008 13:54
Darken
   
Ocena:
0
Wnioski jakieś są. Pora na następny wpis, a może dyskusje na forum.
30-01-2008 15:09
Ezechiel
   
Ocena:
0
"Dobry lider jest niezbędny w grupie."

Truizm. Tyle, że różnie można pojmować jego zadania - może być tylko moderatorem dyskusji (jak w większości indie), lub sędzią i dowodzącym (jak w skrajnym głównonurtowym modelu).
30-01-2008 16:12
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Nie jestem pewien czy lider może być tylko moderatorem dyskusji. Moim zdaniem to zdecydowanie za mało na bycie liderem. Według Jacka Welcha (jeden z najsłynniejszych managerów na świecie) lider powinien dążyć do samodoskonalenia grupy, powinien zachęcać grupę, powinien budować w podopiecznych pewność siebie, powinien dbać by grupa widziała nie tylko idee ale by "oddychała nią", powinien zarażać grupę pozytywną energią i optymizmem, powinien dbać o zaufanie i przejrzystość w rozwiązywaniu problemów, powinien mieć odwagę podejmować niewygodne decyzję, powinien dbać by grupa miała świadomość że na każde pytanie mogą znaleźć razem odpowiedź, powinien dawać przykład swoim zachowaniem, powinien cieszyć się z sukcesów grupy i zachęcać swoich podopiecznych by wyrażali radość gdy coś im się uda.

Wydaje mi się, że wszystkie powyższe "powinien" spokojnie odnoszą się i do mainstreamowych systemów i do Indie, czyli są to rady stosunkowo uniwersalne w RPG.

Może trza by o tym artykuł napisać? Jak będę miał dłuższą chwilę to pomyślę o tym.
30-01-2008 16:26
Ezechiel
   
Ocena:
0
"Nie jestem pewien czy lider może być tylko moderatorem dyskusji. "

Moim zdaniem może być. W kilkunastu zespołąch w jakich pracowałem nie było wyraźnego lidera, a jednak praca była skuteczna.

Ekipa erpegowa to nie zespół menedżerski czy jednostka wojskowa - nie musisz mieć jednej osoby dowodzącej.

Kompetencje wypisane przez Ciebie wydają mi się być zbyt szerokie w stosunku do erpegów.
30-01-2008 17:50
Lellek
   
Ocena:
0
Tak pokminiłem sobie pokminiłem i ciekawa myśl przeszła mi przez głowę.

Ludzie zazwyczaj mają problem z rozmowami ,które w jakimś stopniu mogą dotknąć ich ego itd. Zawsze jest problem przybierania postaw( defensywna ,agresywna , uległa) oraz posiadania odpowiedniego autorytetu.

A gdyby tak obwarować tą jakże kłopotliwą post-sesyjną dyskusję tłustą warstwą formalności?
Ludziom zazwyczaj łatwiej jest sie wyrażać przez pryzmat obowiązku i narzuconej formy , niż przez własną osobę i odwagę cywilną.

Wykminiłem nawet pewien algorytm, wiec kiedy wróci Wołdi będę miał na kim testować:D.

Pzdr.

30-01-2008 18:56
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Ezechiel
Ekipa erpegowa to nie zespół menedżerski czy jednostka wojskowa - nie musisz mieć jednej osoby dowodzącej.

Ale jeśli będę miał to będzie mi łatwiej. Po co mam sobie życie utrudniać pozbywając się lidera? Grunt to wypracować takie mechanizmy by lider (załóżmy że to MG) był faktycznie efektywnym przywódcą. By działał tak jak działać powinien. Drużyny bez lidera owszem mogą grać i świetnie się bawić, ale tylko w przypadku gdy składają się z osób bardzo silnie zmotywowanych. Taki zespół napędza sam siebie, doskonale wie co chce osiągnąć i faktycznie, tam jakiś wyraźny lider nie jest potrzebny. Ale śmiem przypuszczać, że takie zespoły w obrębie RPG to zdecydowana mniejszość. Większość będzie potrzebować, tak jak Lelek zauważył, jakiś formalnych wytycznych. Kija i marchewki. Kogoś kto przejmie część odpowiedzialności na siebie. Większość ludzi tego potrzebuje. Teraz trzeba się tylko zastanowić, jakimi trikami podejść do Mistrza Gry, by sam wyrobił w sobie nawyki i zagrywki dobrego lidera?

@Lelek

Ciekawe jaki algorytm wykminiłeś :] Swoją drogą chciałbym ci przypomnieć, że zadeklarowałeś się, iż po powrocie Włodiego ty przejmujesz pałeczkę Mistrza Gry :]
30-01-2008 19:38
kaduceusz
   
Ocena:
0
> Ekipa erpegowa to nie zespół menedżerski czy jednostka wojskowa - nie musisz mieć jednej osoby dowodzącej.

Ezi +1

Jeżeli wziąc pod uwagę pierwszego z brzegu improwizacyjnego indiasa, niech będzie Shock, Polaris, czy nawet bardziej klasyczne BE, to myślę, ze taki model z jednym liderem po prostu się nie sprawdza - rolę lidera mają tam przejąć zasady rządzące rozgrywką - to one pokazują możliwości i wymuszają na graczach działanie. A że takie gry to poki co nowość, to inna sprawa.

Darken
> Btw. zwróć uwagę na środowisko na polterze (chodzi o beton fandomowy). Wrzuciłem parę demotywatorów

O.o

Co takiego wrzuciłeś? Demotywo-łajno-w-wentylator-stajli? Nie rozśmieszaj mnie. I jeszcze jesteś z siebie dumny, tak? Awesome, dude. Chcesz medal?

EDIT (2010): Przy okazji Powtórki z rozgrywki możemy też zaobserwować jak ewoluują podejścia erpegowców do siebie nawzajem. Np. ja nie wygłaszam pod adresem Jacka takich żenujących uwag jak ta :P Pozdro666.
31-01-2008 06:57
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
>Ekipa erpegowa to nie zespół menedżerski czy jednostka wojskowa - nie musisz mieć jednej osoby dowodzącej.

A ja bym zaryzykował stwierdzenie, że każda ekipa powinna być zespołem menadżerskim. Czemu uważasz, że nie jest? A co robi menadżer? Dąży do zoptymalizowania profitów z działalności. Stara się zarządzać jednostką w jak najefektywniejszy sposób. Czy tego nie powinna robić każda ekipa RPG? Czy grając nie powinniśmy dążyć do maksymalizacji przyjemności? Czy nie powinniśmy zarządzać sesją tak by dawała nam maksimum korzyści?
31-01-2008 09:50
Lellek
    Paruj albo unikaj ,bo leci w Ciebie krytyk.
Ocena:
0
Oj z jednostką wojskową to trafiłeś jak kulą w płot drogi Karczmarzu. A zespół menadżerski? Być może, ale to chyba też nie do końca. Najlepiej chyba powiedzieć ,że ekipa sesjowata to ekipa sesjowata , a nie podpinać tego pod pielęgniarki, żołnierzy, szwaczki czy hydraulików.

@Karczmarz
Teraz trzeba się tylko zastanowić, jakimi trikami podejść do Mistrza Gry, by sam wyrobił w sobie nawyki i zagrywki dobrego lidera?


Wchodzisz w niesłychanie niebezpieczne pomylenie pojęć i sam sobie zaprzeczasz.

Pomylenie pojęć:

Nie tak dawno graliśmy sesyjkę ( dwarf+ paladin), z MG który przy całym szacunku i sympatii ,którymi go darze, liderem nie był. A była to chyba najlepsza kampania w jaką grałem.

Lider to rzecz naturalna w każdym stadzie i w sztuczny sposób tego nie zmienisz. Ba, nawet chyba nie powinieneś próbować tego zmieniać na siłę tylko po to żeby na tronie siedział MG. Dlaczego?

Wbrew pozorom mistrzowi gry trudniej oddziaływać na ekipę ( przykładowo motywować ją ) ze względu na subtelną barierę która dzieli go od reszty graczy. Czy MG ,który sam nie zdobył sobie foteliku lidera ma szansę stawać w szranki z naturalnym liderem i odczuciami wewnętrznym graczy ,po to żeby w oczywisty sposób mieć mniejszy wpływ na team niż normalny naturalny lider? Nie tędy droga mości Karczmarzu.

To o czym mówisz wykracza poza ramy sesji i dotyka również hierarchii między znajomymi, więc próba jakiegoś dziwnego napompowania danej osoby ,przy pomocy narzędzi MG i szczwanych trików, byłaby głupotą lub niegodziwością.

sam sobie przeczysz:

Niedawno pisałeś ,że ostatnio starasz się zejść do poziomu swoich graczy ,coby lepiej móc wpływać na ich kreatywność. To jest ten mur ,który napotyka mg o którym pisałem 3 linijki wyżej. Starając się motywować graczy z jednej strony musisz częściowo porzucić postawę mg żeby móc do nich dotrzeć. Chcesz opracować sztuczki żeby dodać sobie jeszcze troszkę autorytetu? Stary, stawianie Mg jako tego który ma największą dzidę + narzędzia którymi dysponuję MG == totalitaryzm.

Ostatnio mówiłeś o Mg , który nie dość że nie uznawał słowa sprzeciwu to jeszcze wymyślł sobie npc'a który kierował działaniami graczy. Chyba nie czułeś satysfakcji widząc resztę potulnych baranków?

Teraz pozwolę sobie na wiwisekcję sesji naszego teamu.

U nas to się rozkłada tak , że ja staram się motywować ekipę do coraz to lepszego grania a ty ten wytworzony potencjał starasz się ukierunkować. I ta metoda działa fantastycznie.

A teraz wyobraź sobie ,że poznałeś całą książkę kucharską i przejmujesz pełnie władzy na każdej płaszczyźnie. Czy nowy układ byłby aż tak efektywny? NIE. Po pierwsze nie byłoby żadnej interakcji pomiędzy dwoma stronami barykady (mg -gracze) a po drugie jest wiele rzeczy na które nie potrafisz się zdobyć bo są sprzeczne z twoim charakterem ( żadne sztuczki tu nie pomogą).

Podsumowując:

Lider to lider , może być jeden może być kilku albo może go nie być w ogóle. Nie powinieneś tego tykać na siłę. Jeśli masz jakieś ważne przesłanie lub myśl którą chciałbyś przesłać kamratom ( i masz do tego moralne prawo bo nie jest to naginanie sesji do swojego wyobrażenia) to chyba jednak powinieneś wykorzystać istniejący układ. Bo rozwalanie czegoś brute-forcem jest egoizmem.

Pzdr


31-01-2008 14:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.