string(15) ""
» Blog » Czy RPG jest Grzechem?
16-01-2008 11:26

Czy RPG jest Grzechem?

W działach: RPG, refleksje | Odsłony: 3856

Czy RPG jest Grzechem?
Hmmm

Podczas zwykłej, nieco spamowatej dyskusji na Gronie rozwinęła się ciekawa i pouczająca refleksja na temat tego, czy RPG jest grzechem. Pytanie absurdalne, nie? Wcale nie do końca. Cała dyskusja zaczęła się od:

Tego Komiksu

Takie tam, zwyczajowe durnoty wypisywane, jak to stwierdził mój kolega: przez ludzi chcących byś świętszymi od papieża. Niby nic czym zwykły RPG'owiec by się przejął. Jednak po głębszym wniknięciu w temat wychodzi, że wcale nie jest tak dobrze jak by nam się zdawało.

Na dobry początek list do księdza:

Mam 15 lat. Lubię czytać książki fantastyczne oraz grać w gry RPG. Ostatnio nurtuje mnie pytanie, czy granie w gry RPG jest grzechem? Występuje w nich magia, a nawet czasem bogowie. W grze „Gothic", np. w kilku miejscach na podłodze narysowany jest pentagram. Jeden z bogów w tej grze nazywa się Beliar (Szatan w dziełach gnostyckich nazywany czasem Azazelem; inne imiona Szatana to: Mastema, Beliar, Belial, Duma, Gadriel, Satanael, anioł Edomu). No i w tej grze można używać magii. Czy granie w taką grę jest grzechem?


Kiedyś się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że jeżeli czarowanie w grach jest grzechem, to grzechem także jest zabijanie w strzelankach czy strategiach. Czy to prawda? Proszę o odpowiedź.
Piotrek


Oraz odpowiedź księdza:

Ks. Andrzej Przybylski
Mówię od razu: granie w takie gry, o których piszesz, jest grzechem. Może jednak zamiast straszyć grzechami, warto w tym momencie zwrócić uwagę na olbrzymie niebezpieczeństwo, jakie może wypływać z tego typu zabaw. Już niejeden raz pisałem o tym, że człowiek takim się staje, na co się patrzy. Tego typu obrazy, myśli czy wirtualne sytuacje otwierają nas na świat złych duchów. A one nie czekają na zaproszenie, tylko jak mogą, wpychają się do naszego wnętrza i robią ogromne spustoszenie.

Byłem kiedyś uczestnikiem dziwnej sytuacji w prywatnej księgarni. Gdy przyglądałem się półkom z książkami, usłyszałem dialog jakiejś kobiety ze sprzedawcą. - Proszę pana, moja córka ma szesnaste urodziny i bardzo mnie prosiła, żebym kupiła jej w prezencie Biblię szatana. Czy macie państwo taką pozycję? - pytała spokojnie. Na szczęście nie mieli takiej książki. Czułem jednak jakiś wewnętrzny przymus, żeby porozmawiać z tą kobietą. Zapytałem ją nieśmiało, dlaczego chce akurat swojej córce kupić Biblię szatana i czy uważa, że powinna jej na taki prezent pozwolić. Kobieta spojrzała najpierw na moją czarną koszulę, domyśliła się, że jestem księdzem. Po chwili oberwało mi się od niej, że nie mam prawa się wtrącać, że ona sama wie, co może kupić swojej córce na urodziny, a tak w ogóle, to z tą Biblią szatana chcą się obie trochę pośmiać i zabawić na zasadzie filmowych horrorów. Niestety, nie udało się w tej rozmowie wznieść ponad emocje. A chciałem tę kobietę zapytać nie o to, czy jest osobą wierzącą, lecz o to, czy rzeczywiście chce, aby jej córka została zachęcona do zabijania, kradzieży, czynienia zła i innych satanistycznych praktyk.

Chyba każdy człowiek, używający choć trochę swojego rozumu, wie, że z takiej lektury nie może nauczyć się niczego dobrego, bo ona jest od początku do końca zachętą do zła. Najbardziej zaskoczył mnie jednak argument zabawy z szatanem. Z nim się po prostu nie da bawić! Nie próbuj nigdy bawić się z diabłem ani w diabły, bo jest to świat, który przekracza nasze ludzkie możliwości całkowitego kierowania nim. Nie zastanawiałeś się nigdy, dlaczego twórcy gier komputerowych, autorzy filmów dla młodzieży coraz częściej wykorzystują elementy satanistyczne w swojej twórczości?

Jakiś czas temu biskupi francuscy wydali porażający raport o olbrzymiej fali kultury satanistycznej we Francji. Podkreślali w tym dokumencie nie tylko istnienie grup satanistycznych, ale przede wszystkim obecność w kulturze treści satanistycznych, a więc obecność szatana w tym, o czym piszesz: w internecie, telewizji, radiu, w grach, a nawet programach edukacyjnych. Nie próbuj bawić się z diabłem! Jeśli naprawdę jesteś wolny od jego wpływów, to bez trudu zrezygnujesz z gier o tej treści. Jeśli nie umiesz z nich zrezygnować, może to być poważny sygnał, że tracisz powoli swoją wolność. Warto się wtedy wziąć porządnie za siebie i zrezygnować z niebezpiecznej zabawy z diabłem.

Źródło: link

No dobra. Pośmialiśmy się trochę, ale widać, że szykanują nas zarówno w komiksach jak i w gazetach. Ksiądz mówi, że RPG jest grzechem (choć z wypowiedzi wynika, że nie wie czym RPG jest) a więc sprawa jest poważna i warto by się nad nią bardziej zagłębić.

Oczywiście zakładamy, że RPG żadnym grzechem nie jest, ale powstaje pytanie:

Czemu jest tak postrzegane przez co poniektóre środowiska?

Dojście do odpowiedzi trochę nam w dyskusji zajęło, ale wydaje się, że zagadka została rozwikłana. Są dwie przyczyny takiego stanu rzeczy:

1) Niezrozumienie religii
2) Niezrozumienie idei RPG

Pierwszy powód mówi nam, że ludzie szykanują RPG przez to, że źle pojmują swoją religię. Religia chrześcijańska mówi, że najwięcej grzechów rodzi się w myślach. Myśl o kradzieży jest grzechem (choć nie jest przestępstwem, bo fizycznie nic się nie stało). Jeśli więc w myślach rodzi się grzech, to jakim siedliszczem zła muszą być gry RPG, w których bez przerwy myślimy o przestępstwach i zbrodniach, których mamy zamiar dokonać? Od myśli do grzechu. Jednak jest w tym absurd i moim zdaniem niezrozumienie podstaw religii. To nie wyobrażenie sobie czegoś grzesznego jest złem, lecz utożsamianie się i świadome myślenie o tym, że to ja chciałbym popełnić ów zły czyn. Wyobraźnia nie jest niczym złym. Wyobrażanie sobie różnych głupot, świństw i paskudności nie może nas w żaden sposób oczerniać. Owszem moglibyśmy grzeszyć grając w RPG ale pod warunkiem, że szczerze i świadomie utożsamialibyśmy siebie z wymyślanymi czynnościami. I tu dochodzimy do 2 kwestii.

Ludzie niewtajemniczeni w Gry Fabularne bardzo często mylą gracza z jego postacią. To zaskakujące, jak bardzo intuicyjne jest dla nas rozgraniczenie gracz-postać. Mało kto z nas zdaje sobie sprawę, że wchodząc w grę, nawet starając się jak najlepiej wczuć gramy tylko naszą postacią. Nagle zapalamy światło i jest koniec sesji. Z tego co wykonywały nasze postacie, w nas samych nie zostaje nic. Absolutnie nic. Nawet grając kilka lat jedną postacią, wpływ tej wykreowanej osobowości na nasza psychikę jest znikomy, a wręcz żaden. Dla nas jest to absolutnie normalne. Ale dla ludzi, którzy w to nigdy nie grali, powinno takie być? Wydaje mi się, że olbrzymi problem w niezrozumieniu RPG kryje się właśnie w tej subtelnej różnicy między gracz-postać. Ludzie spoza środowiska zarzucani są opisami, że RPG polega na odgrywaniu, wczuwaniu się, tworzeniu fikcyjnych osobowości i oddawaniu ich jak najbardziej przekonywająco. Nic dziwnego, że można odnieść wrażenie jakby gracze RPG mogli gdzieś zatracać się w swoich alter-osobowościach. A gdy gracz zatraca się w osobowości złoczyńcy, okultysty itp. to już bardzo blisko do stwierdzeń jakie padają w Komiksie czy z ust Księdza. Jeśli się nie zrozumie tej różnicy, nie da się zrozumieć istoty RPG. A to bardzo trudno wytłumaczyć...

Idąc dalej w tych rozważaniach dochodzimy do kolejnego pytania:

Czy RPG może być niebezpieczne?

Oczywiście, może. Po refleksji na temat "grzeszności" RPG zauważamy, że wszystko balansuje na cienkim rozróżnieniu ja-postać. Tak długo jak nie przeginamy pały tak długo wszystko jest w porządku. Jeśli trzymamy się z dala od dłubania we własnej (nie postaci) psychice to RPG jest jak najbardziej fajną rozrywką. Ale wystarczy przegiąć, stracić poczucie że to tylko zabawa i robi się niebezpiecznie. Mój znajomy ma dwójkę przyjaciół, którzy zatracili się i z RPG przeszli na prawdziwy okultyzm. Jest to tym bardziej niebezpieczne im mniejsza granica fantastyki. Gdy przychodzi nam grać zwykłymi ludźmi w teraźniejszości, być może nawet sobą samym, i musimy zmierzyć się ze sprawami osób nam znanych, używając przy tym narzędzi powszechnie dostępnych, może dojść do naprawdę nieprzyjemnych sytuacji.

Przykładem niech będzie kolejna wypowiedź pewnego gracza

kiedys pewnej dziewczynie o silnie rozwinietym instynkcie macierzynskim dalem bachorka niemowlaka, opiekowala sie nim z wielkim zaangazowaniem.motyw z pierwszym slowem "mama" do niej dobrze odegrany malo jej lez z oczu nie wycisnal.a potem szczeniaka zabilem.badboy zmiazdzyl mu glowke na jej oczach.lzawe troche ale dobrze znac graczy i wiedziec czego mogliby chciec i co wywola w nich najsilniejsze doznania, skrajne uczucia itp.


Jak widać jest tu wyraźne zatarcie różnicy między "zrobię coś czego nie lubi postać" a "zrobię coś czego nie lubi gracz", przez co moim zdaniem pochodzimy pod patologię. Takie wypowiedzi, oraz podobne podejście do RPG sprawia, że ludziom z zewnątrz trudno zrozumieć nasze postulaty. Nic w tym dziwnego, w końcu nawet my sami czasem nie potrafimy zrozumieć innych graczy.

Tak więc zostawiam was z tą refleksją i pamiętajcie, że wkładanie swojej własnej osobowości między drzwi wyobraźni może mieć nieprzyjemne skutki.



PS. Stwierdzenia, poglądy, pomysły i refleksje tu opisane powstały na bazie wspólnej dyskusji w wymienionym temacie i za ów pouczającą rozmowę dziękuje wszystkim, zwłaszcza użytkownikowi Richtie

Komentarze


CE2AR
   
Ocena:
0
Jeśli już jesteśmy przy luźnych rozkwinkach.

Picie alkoholu nie jest grzechem (oczywiście w ilościach zdroworozsądkowych), podczas wesela w Kanie, gdy zabrakło trunków, Jezus przemielił wodę w wino.
Ile nieszczęść i tragedii zdarzyło się z powodu nadużywania alkoholu? Mimo to picie z umiarem grzechem nie jest.

IMO podobnie jest z RPG, dopóki ktoś nie przegina i widzi wyraźną granicę między grą a rzeczywistością, nie jest to niczym złym.
17-01-2008 15:00
KRed
   
Ocena:
0
Dyskusja zrobiła się bardzo chaotyczna, bo niektórzy postanowili uwzględnić również swoje prywatne poglądy na moralnośc, doro i zło itp.

Wracając więc do tematu grzeszności RPG (z religijnego, a precyzyjniej mówiąc z katolickiego punktu widzenia):

RPG nie jest grzechem o ile nie jest zajęciem bezwartościowym, albo szkodliwym.

@ Karczmarz

Pytanie w sumie też akademickie (i raczej do jakiegoś teologia) czy grzech musi czynić komuś krzywdę.

Łatwe pytanie :P W ujęciu KK grzech zawsze krzywdzi, w pierwszej kolejności krzywdzi Boga. Ale ta wiedza nie pomoże nam wiele, bo nie każda krzywda jest grzechem. Więc lepiej powiem prosto :)

Krzywdzenie NPCa nie jest grzechem tak jak nie jest grzechem narysowanie sceny krzywdzenia NPCa. W obu przypadkach przy pomocy wyobraźni tworzymy obraz cierpienia, ale jest to środek do jakiegoś celu (stworzenia grafiki, zbudowania fabuły).
17-01-2008 16:15
IaCobi
   
Ocena:
0
Najprostsza definicja grzechu:
"Działanie wbrew Bogu"*

W kosciele katolickim za dzialanie uznaje sie zarowno fizyczne poplenianie grzechu, jak i myslenie o grzechu.
Czyli jesli myslimy jak zabic Janka Kowalskiego - grzeszymy.

Teraz pytanie czy myslenie/mowienie o zabiciu fikcyjnej postaci tez jest grzechem?

*to uniwersalna definicja obowiązująca w każdej religii. Warto zauważyć, że krzywda wyrządzana drugiej osobie nie jest automatycznie grzechem. Akurat w kościele katolickim to sie akurat pokrywa.
17-01-2008 18:50
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Pozwoliłem sobie zadać to pytanie (z tematu) na katolik.pl oraz wysłać maila do księdza z parafii z opisaniem problemu. Ciekawe czy dowiemy się czegoś więcej.
17-01-2008 20:00
IaCobi
   
Ocena:
0
Uważaj, jeszcze się okarze, że naprawdę jesteśmy potępieni. Ciekawe ilu graczy porzuciłoby rpg w imię zbawienia :D
17-01-2008 20:23
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Znam jeden taki przypadek (brat gracza z którym grałem przestał grać w RPG po tym jak został baptystą - zaczął uważać że RPG zaburza jego spokój) tak więc nie jest to taka abstrakcja :]
17-01-2008 20:37
KRed
   
Ocena:
0
Też znam taki przypadek. Koleżanka po genialnym kilkusesyjnym odgrywaniu złodziejki w WFRP odpuściła sobie granie gdy na sesji pojawiły się okultystyczne motywy. Rozmawialiśmy o tym, wyraźnie nie chodziło o "grzeszność" grania ale o ewentualne "zagrożenia".
Jej decyzja nie była nawet jakoś specjalnie uzasadniana. Raczej intuicyjnie uznała, że jej to nie odpowiada.
17-01-2008 20:53
~Lelek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@karczmarz:
Pozwoliłem sobie zadać to pytanie (z tematu) na katolik.pl oraz wysłać maila do księdza z parafii z opisaniem problemu. Ciekawe czy dowiemy się czegoś więcej.

Naprawdę klawy pomysł. Niezmiernie mnie ciekawi czy staną na wysokości zadania i wypocą coś merytorycznego czy postraszą nas diabłem.

Jak tylko dostaniesz odp to nie wahaj się ani chwili i przeklejaj.
17-01-2008 22:09
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Temat założyłem tutaj

Jak widać ktoś tam coś pisze, choć na razie poza 1 wypowiedzią ks. Mariana są to raczej takie interpretacje jakie my tu prowadzimy. Poczekamy, zobaczymy jak się sprawa rozwinie.

Choć stwierdzenie ks. Mariana:
Jeśli Twoje sumienie Ci mówi, że przez te gry stajesz się lepszym, to nie ma problemu.

Moim zdaniem jest bardzo sensowne. Pytanie czy czujemy się lepsi dzięki RPG?
17-01-2008 23:19
kaduceusz
   
Ocena:
0
> *to uniwersalna definicja obowiązująca w każdej religii.

A jak w buddyźmie hinajany nie ma Boga, to co? ;oP
17-01-2008 23:25
KRed
   
Ocena:
0
Przyszło mi do głowy kolejne porównanie, tym razem jeszcze dokładniejsze :)
W czasie zabawy w policjantów i złodziei może dojść do odegranego zabójstwa ("Trafiłem cię! Nie żyjesz!"). Mamy tu identyfikację z rolą, i satysfakcję z wirtualnej krzywdy. RPG to podobna zabawa w wersji dla dorosłych więc z analogii wnioskuję, że grzechu nie ma.

@ Karczmarz

Pytanie czy czujemy się lepsi dzięki RPG?

Pewnie tak: rozrywka, rozwój umiejętności, rozszerzanie wiedzy - w różnych proporcjach chyba większość grających coś zyskuje.
17-01-2008 23:37
IaCobi
   
Ocena:
0
@kaduceusz
Buddyzm jest trochę inny. Czy jest to tak naprawdę religia czy filozofia to temat na dłuższą rozmowę.

Pytanie czy czujemy się lepsi dzięki RPG?

W kontekście katolickim? Wątpie. Nie wydaje mi się, żeby ktoś poprzez rpg stał się lepszym katolikiem. Chyba, że grają jakieś głęboko duchowe sesje, które budują ich wiare.
18-01-2008 00:31
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@IaCobi
A czym się różni bycie lepszym katolikiem od bycia lepszym człowiekiem?
18-01-2008 00:36
IaCobi
   
Ocena:
0
Jeśli zdefiniujesz lepszy człowiek według wartości katolickich to niczym, ale to nie zawsze musi sie pokrywać.

Dobry człowiek - buddysta nie musi być dobrym człowiekiem - katolikiem.

Abstrakcyjny przykład:
Gracz poszerza swoja wiedze naukową poprzez rpg i utwierdza się, że w nauce kryją się odpowiedź na wszystkie pytania. Jest lepszym człowiekiem, ale nie jest dobrym katolikiem.

Ale tak naprawdę rpg to tylko rozrywka. Trochę mądrzejsza od gier komputerowych, ale jej wpływ na tak poważne sprawy jak stawanie się lepszym człowiekiem jest nikły. Chyba, ze pociągniemy to dalej i dodamy do rpg cały ruch społeczny i konwentowy. Poznawanie nowych ludzi i wymiana doświadczeń itd. W takim kontekście możemy rozważać czy jest się lepszym człowiekiem.



18-01-2008 00:51
KRed
    @ IaCobi
Ocena:
0
W kontekście katolickim? Wątpie. Nie wydaje mi się, żeby ktoś poprzez rpg stał się lepszym katolikiem.

Ehhhhh, zabawne, ale tylko trochę... Akurat katolicyzm przypisuje ogromne znaczenie rozwojowi człowieka w sferze wiedzy i wszelkich umiejętności, bo to umożliwia wspóltworzenie kultury i udział w niej.

A więc nie samą wiarą żyje katolik, ale wszystkim co go rozwija :P

Uwierz na słowo, bo chyba nie chcesz czytać encyklik?
18-01-2008 01:08
IaCobi
   
Ocena:
0
Dlaczego nie chcę:P Podlinkuj.

Nie neguje tego, że dzięki rozwojowi wiedzy człowiek staje się lepszym katolikiem.

Tylko po prostu nie widzę jak standardowe sesje robią z człowieka lepszego katolika. Oczywiście nie widzę, też żeby miał jakikolwiek zły wpływ na gracza. Wydaje mi się, że w tej rozważanej sferze rpg jest neutralne, jak oglądanie telewizji/gry komputerowe/itp.

Dopuszczam też istnienie jakiś głębokich, duchowych sesji, które mogą zmienić czyjeś poglądy. Chociaż ekipy, która gra coś takiego ze świeczką szukać.
18-01-2008 01:19
kaduceusz
   
Ocena:
0
> Podlinkuj.

He he he :-)
18-01-2008 01:50
KRed
    @ IaCobi
Ocena:
0
Wydaje mi się, że w tej rozważanej sferze rpg jest neutralne, jak oglądanie telewizji/gry komputerowe/itp.

Da się zauważyć w RPG spore możliwości rozwoju osobistego. Jest też współtworzenie pewnej wartości (fabuły, rozrywki) przez wszystkich grających - bardzo podobne do idei tworzenia wartości kulturowych z papieskiego "Listu do artystów".

Zamiast cytatów z encyklik tutaj jest troche o znaczeniu tożsamości w ujęciu katolickim, natomiast w tym artykule mamy fragment o budowaniu tożsamości przy pomocy RPG.

W końcówce tego ostatniego artykułu jest też fragment o znikomej szkodliwości grania:

Z badań wynika, że grający nie są bardziej niedojrzali niż ich rówieśnicy, nie są też bardziej podatni na zaburzenia psychiczne, neurotyczni, psychotyczni, introwertyczni ani pozbawieni przyjaciół. Nie przejawiają również skłonności do satanizmu, do zachowań antyspołecznych, depresji czy prób samobójczych.
18-01-2008 16:59
~Lelek

Użytkownik niezarejestrowany
    Me crush.
Ocena:
0
@Karczmarz
A czym się różni bycie lepszym katolikiem od bycia lepszym człowiekiem?

Nie to ,że jakoś wybitnie się na tym znam ale z księdzem w liceum się czasem kłóciłem więc coś od siebie dorzucę.

Dobry katolik -zbiór o następujących elementach
{
przestrzeganie przykazań

wypełnianie 7 sakramentów (czytaj formalności związane z wiarą)

cośtam jeszcze było o błogosławieństwach (ubóstwo, cichość , pokora,płacz itd )

szukanie dobra ,miłości, sprawiedliwości itd POPRZEZ nauki kościoła i swój zdrowy rozsądek}

Zbiór dobry człowiek:
{
przestrzegania prawa naturalnego

poszukiwanie dobra, miłości i szczęścia itd przy pomocy zdrowego rozsądku ,wewnętrznej umiejętności odróżniania dobra od zła, oraz norm społecznych.
}

W wielu przypadkach zbiory te mogą się przenikać ,ale tak łatwo nie przyjmowałbym jednego za synonim drugiego.

Pzdr.
18-01-2008 22:48
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Lelek

Bo tu nie chodzi o bycie dobrym katolikiem ale lepszym :]

Jeśli coś (RPG) sprawia, że jesteś lepszym człowiekiem, to moim zdaniem jest jednoznaczne z tym, że stajesz się lepszym katolikiem (pod warunkiem że katolikiem jesteś, bo trudno, żeby ateista stawał się lepszym katolikiem tylko dlatego, że jest dobry :P). Bo przecież katoliki to człowiek tylko że wierzący. Więc nawet jeśli element "wiara" nie zwiększa się to element "człowiek" się polepsza a zatem zbiór "człowiek wierzący" w całości się polepsza :P
18-01-2008 22:56

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.