Przedziwne erpegowe abecadło kadu: Ś jak światło na mnie!
W działach: p.e.a.k., almanach | Odsłony: 440Czasami na sesjach gier fabularnych rzeczy dzieją się szybko, ruch następuje po ruchu, a my w głowach tworzymy sobie fraktal wyobraźni chłonąc to, co się dzieje i interpretując to przez pryzmat własnej postaci. Często w takich sytuacjach ta nasza rozkminka gubi się w dynamice sesji. Mamy super perspektywę, ale nie wypowiadamy jej. Nie jest nasza inicjatywa, więc nie wprowadzamy naszego pomysłu do narracji, a kiedy wreszcie przychodzi nasz ruch - sytuacja jest już inna, minął ten idealny moment. Kiedyś więcej grałem jako gracz (nie zdziwię Was, jeżeli powiem, że głównie prowadzę) i na tę okoliczność wprowadziłem zasadę spotlightu zwaną też bardziej swojsko - światło na mnie.
Światło na mnie!
Zasada brzmi następująco:
Mówisz światło na mnie i masz tak z minutkę, żeby opisać coś, co myśli, widzi lub jak rozumuje Twoja postać. To nie daje jej inicjatywy, to nie pozwala wykonać żadnego testu - to jest tylko czysta narracja, zero zasad, zero meta-gry. Krótka chwila na to, by opisać to, co dzieje się w fikcji oczami Waszej postaci.
Nikt z grających nie ma prawa ci przerwać. Chcesz powiedzieć coś, co jest dla Ciebie ważne. Wtrąciłeś się MG? Innemu graczowi? Nieważne - musi poczekać na to, aż powiesz swoje, bo nie chcesz, żeby to nam uciekło.
Przykłady
1: W kanałach opuszczonego krasnoludzkiego Karaku twojego biednego, rannego żebraka Hansa (6 Żywotności) - atakuje szczuroogr. Skurkowaniec chwyta cię za ręce i próbuje oderwać je od ciała. Zanim MG określi obrażenia mówisz: światło na mnie!
"Hansowi życie miga przed oczami. Głupia "szczęśliwa" moneta wpadająca do kanałów, ciekawość tego, co to za dziwne zielone światło, strach przed niezastosowaniem się do szalonego polecenia krasnoludzkiego kapłana, gdy ten krzyknął "Na nich!". (zwracając się do gracza prowadzącego kraska) Tak, Grimnir, Hans w tej chwili nieziemskiego bólu myśli, że to wina Twoja i Twoich bogów. Chrzanić Grungniego, a szczególnie chrzanić twojego ukochanego Gazula. Hans nie zamierza tu umrzeć i wie, że jeżeli ktoś jest go w stanie uratować, to tylko Pan Zmian. O Zmieniający Drogi, Panie Losu, Tkaczu Zmian. Uratuj mnie Tzeentchu! - krzyczy wewnątrz swojej głowy. Ale na zewnątrz słychać tylko AAAAARRRRGH!"
+1 do mroczności niebezpiecznego świata przygód, a może oczko puszczone do MG, żeby nie załatwiał naszej postaci, bo jeszcze chcemy nią coś zbroić?
2: Na drugim poziomie podziemi ponad Sercem aelfirski Ogar imieniem Szept_Donośniejszy_od_Krzyku staje naprzeciwko sercokrwistego anioła. Albo uratuje drużynę albo cała wyprawa jest stracona i nigdy nie dotrze do Wermisjańskiego Chronometru. Ty akurat grasz drowowym narkomantą Saelirem i to "nie twoja scena", ale... "ŚWIATŁO na SAELIRA!"
(zwracając się do gracza, który prowadzi Szepta) "Saelirowi nigdy nie było po drodze z aelfirem. Nigdy nie chciał przyznać przed samym sobą, że ogar może być prawdziwym przywódcą drużyny, że jego uwagi są trafne, że chce dobra wyprawy tak bardzo jak inni. Ale teraz widząc go stającego sam na sam naprzeciwko zrodzonego z Serca anioła po raz pierwszy dociera do niego, że jego własne przetrwanie zależy od tego, czy w aelfirskich przechwałkach, tych wszystkich opowiastkach o wielkich wyczynach Szeptu, jest ziarno prawdy. Jeżeli nas obronisz, mój drow przełamie licząca dekady i pokolenia nienawiść między naszymi rasami. Będzie ci winien życie."
Opisujesz, że stawką tego starcia [aelfirski Ogar vs anioł] jest osobista nie tylko dla gracza prowadzącego ogara. A tu nagle gracz prowadzący Szept mówi: "ŚWIATŁO na SZEPT!"
(do graczki prowadzącej drowa) "Szept Donośniejszy od Krzyku czuje, jak jego ciało paraliżuje strach. Nie widać tego za jego aelfirską maską, wyuczone ruchy aelfirskiego szermierza maskują delikatne drżenie rąk. Ale Szept, nawet jeżeli tak zdecydował, nie może się wycofać - prowadzi go bezlitosna powinność, rozkazy zawarte w starożytnej odznace ogara, która wpiła się w jego ciało jak ksenomantyczna pijawka. Nie jest teraz sobą, lecz częścią 33-go Regimentu. I przyszło mu zatańczyć w tym tańcu śmierci, który poprzedni nosiciele odznaki nie raz przegrali."
Ja widać jak dobrze idzie, to takie spotlighty można kaskadować.
Światło na ciebie!
Potem uznałem, że ta zasada może być bardziej uniwersalna. Czasami na sesji zdarzy się, że inna postać coś robi, ale ni w ząb nie rozumiemy dlaczego. Wtedy proponuję zagrać "światło na [imię postaci gracza]" - i zadać pytanie - dlaczego robi to, co robi? Jaka emocja go wtedy przepełnia?
To jest taki miękki sposób wejścia z metagrą i spytania: "Andżej, co ty tutaj odwalasz? Masz jakiś pomysł na tę scenę?" Jednocześnie wydaje mi się, że zostając cały czas w fikcji (meta jest tylko wywołanie opisu) mniej burzymy flow sesji niż mówiąc: "Nie, to bez sensu, nie rób tego."
Oczywiście niektórzy gracze będą zamiast światła na kogoś rzucać światło na siebie, by ostrzec drugą stronę, że ich działanie nie pozostanie bez reakcji z ich strony (i pozwalając im skorygować swoją deklarację).
Ja szczerze często używam jako MG deklaracji "światło na twoją postać", żeby skupić uwagę wszystkich grających na tej postaci. Nikt przecież wtedy nie może przerwać delikwentowi. Wszyscy spijają słówka z jego usteczek jak erpegową ambrozję. Fraza funkcjonuje wtedy niemal jak erpegowe zaklęcie: cicho sza, tera Andżej gra! Pytanie może brzmieć np.
ŚWIATŁO na PALADYNA KASZTANA! "Pokonałeś Żarłocznego Wiewiórkołaka, lecz Twója tarcza-łupina rozpada się, a cała jej magia - wycieka. Co czujesz tracąc swoją zasłonę, atut, jaki niezliczoną ilość razy uratował ci skórę?"
Światło na to!
Czasami rzeczą, którą chcecie lepiej zrozumieć nie są czyjeś intencje, ale jakiś element settingu lub sytuacji. Czym jest dokładnie statek, jakim podróżujemy? Jakie jest położenie adwersarzy na polu bitwy? Chcecie więcej szczegółów? Dajecie światło na Q - i MG jest zobowiązany, żeby lepiej Wam to objaśnić. Światło na drzewo genealogiczne rodu: "czy widać tam jakieś powiązanie między księciem a baronem?" Światło na silnik naszego statku: "czy to jest głośny gruchot stukot? Czy jakaś technologia obcych, której nie rozumiemy?"
Zachęta
Ponieważ ja wymyśliłem tę w zasadzie graczocentryczną zasadę pod siebie, a chciałem zobaczyć, jak ona śmiga w rękach innych grających, to czasem dodaję do niej dodatkową zachętę. Za pierwsze użycie "światło na mnie" w wykonaniu danego gracza - jest jakaś mała nagroda.
Np. w dedekoidach, czy jakimś Nimble 2e - drużyna dostaje punkt drużynowej inspiracji, który jakaś postać może żużyć, żeby dostać advantage. (BTW ktoś zainteresowany notką o pierwszych wrażeniach z Nimble?)
Np. w Warhammerze Pierdycji - za pierwsze światło danego gracza na sesji jego ludzik dostaje 25 pedeczków. Ziarnko do ziarnka..
A polter for your thoughts
Zastosowalibyście taką metazasadę na swoich sesjach? Widzicie jej użyteczność? Widzicie dodatkowe zastosowania, o których nie napisałem? Albo może graliście u mnie i chcecie się pochwalić jaki to spoko spotlight Wam wyszedł? Zapraszam do dyskusji, wspólnie #przywołujemy_poltergeista or smth.
