» Blog » Przedziwne erpegowe abecadło kadu: Ś jak światło na mnie!
03-09-2026 00:16

Przedziwne erpegowe abecadło kadu: Ś jak światło na mnie!

W działach: p.e.a.k., almanach | Odsłony: 440

Przedziwne erpegowe abecadło kadu: Ś jak światło na mnie!

Czasami na sesjach gier fabularnych rzeczy dzieją się szybko, ruch następuje po ruchu, a my w głowach tworzymy sobie fraktal wyobraźni chłonąc to, co się dzieje i interpretując to przez pryzmat własnej postaci. Często w takich sytuacjach ta nasza rozkminka gubi się w dynamice sesji. Mamy super perspektywę, ale nie wypowiadamy jej. Nie jest nasza inicjatywa, więc nie wprowadzamy naszego pomysłu do narracji, a kiedy wreszcie przychodzi nasz ruch - sytuacja jest już inna, minął ten idealny moment. Kiedyś więcej grałem jako gracz (nie zdziwię Was, jeżeli powiem, że głównie prowadzę) i na tę okoliczność wprowadziłem zasadę spotlightu zwaną też bardziej swojsko - światło na mnie.

Światło na mnie!

Zasada brzmi następująco:

Mówisz światło na mnie i masz tak z minutkę, żeby opisać coś, co myśli, widzi lub jak rozumuje Twoja postać. To nie daje jej inicjatywy, to nie pozwala wykonać żadnego testu - to jest tylko czysta narracja, zero zasad, zero meta-gry. Krótka chwila na to, by opisać to, co dzieje się w fikcji oczami Waszej postaci.

Nikt z grających nie ma prawa ci przerwać. Chcesz powiedzieć coś, co jest dla Ciebie ważne. Wtrąciłeś się MG? Innemu graczowi? Nieważne - musi poczekać na to, aż powiesz swoje, bo nie chcesz, żeby to nam uciekło.

Przykłady

1: W kanałach opuszczonego krasnoludzkiego Karaku twojego biednego, rannego żebraka Hansa (6 Żywotności) - atakuje szczuroogr. Skurkowaniec chwyta cię za ręce i próbuje oderwać je od ciała. Zanim MG określi obrażenia mówisz: światło na mnie!

"Hansowi życie miga przed oczami. Głupia "szczęśliwa" moneta wpadająca do kanałów, ciekawość tego, co to za dziwne zielone światło, strach przed niezastosowaniem się do szalonego polecenia krasnoludzkiego kapłana, gdy ten krzyknął "Na nich!". (zwracając się do gracza prowadzącego kraska) Tak, Grimnir, Hans w tej chwili nieziemskiego bólu myśli, że to wina Twoja i Twoich bogów. Chrzanić Grungniego, a szczególnie chrzanić twojego ukochanego Gazula. Hans nie zamierza tu umrzeć i wie, że jeżeli ktoś jest go w stanie uratować, to tylko Pan Zmian. O Zmieniający Drogi, Panie Losu, Tkaczu Zmian. Uratuj mnie Tzeentchu! - krzyczy wewnątrz swojej głowy. Ale na zewnątrz słychać tylko AAAAARRRRGH!"

+1 do mroczności niebezpiecznego świata przygód, a może oczko puszczone do MG, żeby nie załatwiał naszej postaci, bo jeszcze chcemy nią coś zbroić?

2: Na drugim poziomie podziemi ponad Sercem aelfirski Ogar imieniem Szept_Donośniejszy_od_Krzyku staje naprzeciwko sercokrwistego anioła. Albo uratuje drużynę albo cała wyprawa jest stracona i nigdy nie dotrze do Wermisjańskiego Chronometru. Ty akurat grasz drowowym narkomantą Saelirem i to "nie twoja scena", ale... "ŚWIATŁO na SAELIRA!"

(zwracając się do gracza, który prowadzi Szepta) "Saelirowi nigdy nie było po drodze z aelfirem. Nigdy nie chciał przyznać przed samym sobą, że ogar może być prawdziwym przywódcą drużyny, że jego uwagi są trafne, że chce dobra wyprawy tak bardzo jak inni. Ale teraz widząc go stającego sam na sam naprzeciwko zrodzonego z Serca anioła po raz pierwszy dociera do niego, że jego własne przetrwanie zależy od tego, czy w aelfirskich przechwałkach, tych wszystkich opowiastkach o wielkich wyczynach Szeptu, jest ziarno prawdy. Jeżeli nas obronisz, mój drow przełamie licząca dekady i pokolenia nienawiść między naszymi rasami. Będzie ci winien życie."

Opisujesz, że stawką tego starcia [aelfirski Ogar vs anioł] jest osobista nie tylko dla gracza prowadzącego ogara. A tu nagle gracz prowadzący Szept mówi: "ŚWIATŁO na SZEPT!"

(do graczki prowadzącej drowa) "Szept Donośniejszy od Krzyku czuje, jak jego ciało paraliżuje strach. Nie widać tego za jego aelfirską maską, wyuczone ruchy aelfirskiego szermierza maskują delikatne drżenie rąk. Ale Szept, nawet jeżeli tak zdecydował, nie może się wycofać - prowadzi go bezlitosna powinność, rozkazy zawarte w starożytnej odznace ogara, która wpiła się w jego ciało jak ksenomantyczna pijawka. Nie jest teraz sobą, lecz częścią 33-go Regimentu. I przyszło mu zatańczyć w tym tańcu śmierci, który poprzedni nosiciele odznaki nie raz przegrali."

Ja widać jak dobrze idzie, to takie spotlighty można kaskadować.

Światło na ciebie!

Potem uznałem, że ta zasada może być bardziej uniwersalna. Czasami na sesji zdarzy się, że inna postać coś robi, ale ni w ząb nie rozumiemy dlaczego. Wtedy proponuję zagrać "światło na [imię postaci gracza]" - i zadać pytanie - dlaczego robi to, co robi? Jaka emocja go wtedy przepełnia?

To jest taki miękki sposób wejścia z metagrą i spytania: "Andżej, co ty tutaj odwalasz? Masz jakiś pomysł na tę scenę?" Jednocześnie wydaje mi się, że zostając cały czas w fikcji (meta jest tylko wywołanie opisu) mniej burzymy flow sesji niż mówiąc: "Nie, to bez sensu, nie rób tego."

Oczywiście niektórzy gracze będą zamiast światła na kogoś rzucać światło na siebie, by ostrzec drugą stronę, że ich działanie nie pozostanie bez reakcji z ich strony (i pozwalając im skorygować swoją deklarację).

Ja szczerze często używam jako MG deklaracji "światło na twoją postać", żeby skupić uwagę wszystkich grających na tej postaci. Nikt przecież wtedy nie może przerwać delikwentowi. Wszyscy spijają słówka z jego usteczek jak erpegową ambrozję. Fraza funkcjonuje wtedy niemal jak erpegowe zaklęcie: cicho sza, tera Andżej gra! Pytanie może brzmieć np.

ŚWIATŁO na PALADYNA KASZTANA! "Pokonałeś Żarłocznego Wiewiórkołaka, lecz Twója tarcza-łupina rozpada się, a cała jej magia - wycieka. Co czujesz tracąc swoją zasłonę, atut, jaki niezliczoną ilość razy uratował ci skórę?"

Światło na to!

Czasami rzeczą, którą chcecie lepiej zrozumieć nie są czyjeś intencje, ale jakiś element settingu lub sytuacji. Czym jest dokładnie statek, jakim podróżujemy? Jakie jest położenie adwersarzy na polu bitwy? Chcecie więcej szczegółów? Dajecie światło na Q - i MG jest zobowiązany, żeby lepiej Wam to objaśnić. Światło na drzewo genealogiczne rodu: "czy widać tam jakieś powiązanie między księciem a baronem?" Światło na silnik naszego statku: "czy to jest głośny gruchot stukot? Czy jakaś technologia obcych, której nie rozumiemy?"

Zachęta

Ponieważ ja wymyśliłem tę w zasadzie graczocentryczną zasadę pod siebie, a chciałem zobaczyć, jak ona śmiga w rękach innych grających, to czasem dodaję do niej dodatkową zachętę. Za pierwsze użycie "światło na mnie" w wykonaniu danego gracza - jest jakaś mała nagroda.

Np. w dedekoidach, czy jakimś Nimble 2e - drużyna dostaje punkt drużynowej inspiracji, który jakaś postać może żużyć, żeby dostać advantage. (BTW ktoś zainteresowany notką o pierwszych wrażeniach z Nimble?)

Np. w Warhammerze Pierdycji - za pierwsze światło danego gracza na sesji jego ludzik dostaje 25 pedeczków. Ziarnko do ziarnka..

A polter for your thoughts

Zastosowalibyście taką metazasadę na swoich sesjach? Widzicie jej użyteczność? Widzicie dodatkowe zastosowania, o których nie napisałem? Albo może graliście u mnie i chcecie się pochwalić jaki to spoko spotlight Wam wyszedł? Zapraszam do dyskusji, wspólnie #przywołujemy_poltergeista or smth.

 

5
Notka polecana przez: Exar, Ifryt, Maruz, Rege, viagrom
Poleć innym tę notkę

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

A wprowadzasz jakieś ograniczenie, jak często / ile razy na sesję można użyć tego światła na siebie? Bo znam graczy, którzy w każdej scenie dawaliby jupiter na swojego bohatera, nawet jeśli nie bierze w niej udziału.

03-09-2026 20:44
kaduceusz
   
Ocena:
0
Nie. Szczerze mówiąc chyba nigdy się nie spotkałem z tym, żeby ktoś tego rozwiązania użył więcej niż - nie wiem - dwa, trzy razy na sesję.
03-09-2026 22:34
Ifryt
   
Ocena:
+2

Poproszę wrażenia z Nimble! :)

04-09-2026 08:58
Rege
   
Ocena:
0

Miałem dokładnie to samo pytanie co AdamWaskiewicz. 
Testowałeś to kiedyś w jakichś ghetto style warunkach (np. losowo spotkani ludzie na konwencie, gracze świeżynki)?

 

 

04-09-2026 10:55
Maruz
   
Ocena:
+2

Ogólnie narzędzie fajne, bo pomaga komunikować jakie rzeczy są dla nas ważne w czasie sesji. Mam wrażenie, że pozwala to kalibrować oczekiwania ludzi przy stole. 

Światło na to - można zastosować w kontekście NPCa. Można w ten sposób dać graczom wgląd w myśli, uczucia postaci, do których normalnie nie mieliby dostępu. Choć nie znajdzie to zastosowania np. w czasie śledztw, gdzie taka wiedza może popsuć zabawę. 

Wydaje mi się też, że światło na... może być użyte na końcu sesji, do wskazania przez graczy rzeczy, o których chcieliby usłyszeć więcej następnym razem. 

04-09-2026 11:00
viagrom
    Nimble
Ocena:
+1

@ifryt

Nimble jest szybsze niż Dnd 5ed. Daje bohaterom większą sprawczosc i udział w walce bo zawsze coś mogą zrobić. Zawsze trafiasz więc nie masz martwych przebiegów i przestojów. Już na wczesnych poziomach masz szerszą paletę akcji. Jednocześnie nie są to postaci przegięte heroic. Hp spadają szybko. Nimble wyciska więcej soku z tej dwudziestosciennej cytryny. Nie ma najmniejszego powodu żeby kiedykolwiek wracać do 5e. Inne dedekoidy też nie są tak fajowe.

 

04-09-2026 11:15
viagrom
    Całe światło na mnie
Ocena:
0

@rege

faktycznie w takich warunkach warto by to przetestować. Ostatnio na toporiadzie mieliśmy nieprzyjemność grania z osobą grającą która najchętniej skupiła by całe światło na siebie, bez narzędzia światło na mnie. W tej sytuacji MG może po prostu mu przerywać i rzucać „światło na mnie” na pozostałych graczy :p

04-09-2026 11:17
kaduceusz
   
Ocena:
+1
@Rege
Poza moimi drużynami testowałem to jeszcze kiedyś na konkursie na najlepszego gracza GRAMY! To stamtąd mi się wzięły kaskady spotlighta - jak się to da do rąk graczom i graczkom, co mają fantazję, to pięknie działa.

Natomiast z losowymi grającymi to ja nawet nie wspominam o tej zasadzie. Raz, że z losowymi ludźmi staram się za bardzo nie grać, bo szansa na to, że ta sesja to będzie strata czasu jest niemała a ja jako erpegowiec stary i ograny - jestem wybredny. Na takim np. konwencie wolę 4 prelekcje odwiedzić.

Dwa że to jest moim zdaniem trochę zasada dla zaawansowanych - trzeba mieć tę łatwość czucia gry. Gracze, którzy są takimi primadonnami są w moich oczach początkujący albo zwykle słabi. To jest właśnie mocna strona grania w erpegi, że pozwala dostrzec ten metapoziom, a w efekcie dać innym pograć albo wręcz wystawić im piłkę... znaczy scenę. Erpegi szkołą ogłady, moi kochani ;-)

No i na koniec - sprzeciw, światło, czołówka (ta będzie następnym razem) - nie bez powodu ten cykl nazwałem alfabet kadu. Przez te lata gry dorobiłem się kilku chwytów, które wydaje mi się są bardzo moje i teraz tylko się nimi dzielę przed innymi erpegowcami czy erpeżankami - jak się komuś spodoba, to może sobie wypróbować czy mu to leży. Jak nie, moim zdaniem zawsze fajnie poczytać jak ludzie grają :-)
04-09-2026 13:10
Kamulec
   
Ocena:
+2

Może czasami chodzi o to, by zakomunikować, czego chcemy od tej gry. W przypadku Blade Runnera system sam to komunikuje (jeden z głównych motywów gry: dramat postaci), a gracze robią rzeczy w tym stylu (nawet początkujący), jak opisujesz przy „Światło na mnie!”, bez wprowadzenia osobnych reguł. Jest w mechanice zasada odwołania do kluczowego wspomnienia – ale zwykle te opisy nie mają z nią związku. Z drugiej strony, takie sceny były znacznie rzadsze, gdy prowadziłem inne rzeczy i tutaj wprowadzenie zasady explicite mogłoby pewnie pomóc, jeśli chciałbym ich więcej.

07-09-2026 00:32
Petra Bootmann
   
Ocena:
+3

Mam tu kilka uwag do działania tego, co pokazujesz. Sama możliwość, okazja do zakomunikowania "czekaj, ale o co tu chodzi" lub "świetne!", albo "o rany, ale straciłeś tarczę, jak się z tym czuje twoja postać?", gdy mówi inny gracz, jest super - choć smutne, że czasem potrzeba do tego narzędzi, ale skoro potrzebujemy (w mojej grupie gracz, który nie chce przerywać, podnosi rękę lub pisze). Ale efekty: że gracz wprowadza tego typu narrację jak pokazujesz... tu się nic nie dzieje! to gołe emocje i odgrywanko, z którego niewiele wynika - sceny ogra i drowa nie lepiej pociągnąć po walce i z niej zrobić interaktywną scenę?

Mój największy problem z tą techniką jest taki, że daje mało miejsca na interakcję: jej główna funkcja to "chcę coś powiedzieć" - ale na to powinno być miejsce zawsze. Jasne, daje okazję do prezentacji swojej postaci, gdy akurat nie jej kolej, ale moje doświadczenie wskazuje, że to główna rzecz, z której gracze korzystają (ci z backgroundem tradycyjnym i railroadowym bardziej, bo opis stanów emocjonalnych postaci jest jednym z ważniejszych miejsc, kiedy mają swobodę wyrażenia jaka jest ich postać).

Stąd ja wolałabym takie techniki ograniczać - i zresztą widziałam podczas gry w In the Love of Seid nadużywanie podobnej zasady I’d like to throw something in! (tekst poniżej). Niby to ma być zdanie lub dwa, ale często gracze korzystali z tej zasady, bo bardzo chcieli coś powiedzieć, zdarzały się takie łańcuchy, że dorzucało coś 2-3 graczy po sobie - scena się przeciągała i traciła impet. I gracze wbrew założeniom trochę scenę kradli. 


I’d like to throw something in!
...tells the player that you want to narrate a short interlude or
follow-up sequence. Make sure you don’t steal the scene - this
is just for a sentence or two. 

07-09-2026 13:46
Kamulec
   
Ocena:
+2

Ponownie odniosę się do doświadczenia z Blade Runnera. Mamy tam czas po służbie jako stały element rozgrywki. Czasami jest tam interakcja z prowadzącym, czasami jest interakcja między postaciami graczy, ale czasem jest to kilka minut, w których gracz po prostu opisuje coś, co dotyczy jego postaci. I to się naprawdę ciekawie słucha, mimo że nie popycha śledztwa do przodu ani nie daje możliwości dołączenia innych graczy. Te sceny budują świat, pokazują, jak wpływa na postać to, co doświadczyła podczas śledztwa albo tłumaczą jej wcześniejsze czy późniejsze decyzje i zachowania. To jest element rdzenia gry.

Z drugiej strony jestem w stanie sobie wyobrazić sesję skupioną na akcji, w której któryś z graczy zaczyna rozwodzić się nad wewnętrznym życiem swojego luźno zaimprowizowanego, zlepionego z klisz bohatera, co tylko niepotrzebnie zwolni tempo sceny.

08-09-2026 00:16
Rege
   
Ocena:
+2

Dla mnie to rozwiązanie jest sensowne jeśli jesteście rzeczywiście mega zwartą i doświadczoną grupą.
Jeśli chodzi o mniej zżyte towarzystwo dodałbym ograniczenie ilościowe i czasowe. Zacząłbym od niskiej wartości (raz na sesje), a jak graczę zżyją się bardziej, to bym podkręcał wartość do momentu kiedy nie jest już żadne ogranicznie potrzebne. Zrobić miejsce na karcie postaci od samego początku na taką charakterystykę i połowa graczy nie będzie nawet tego kwestionować jako homerule :) 

08-09-2026 08:10
kaduceusz
   
Ocena:
+2

@Kamulec
Blade Runner moim zdaniem top system, mi się w niego super grało (jako gracz) i w śledztwa LAPD i w misje w Replicant Rebellion i tu zgoda - key memory bardzo pięknie gra tam co sesję. Przy okazji pozdrawiam Chimerę, który to granko umożliwił ^^

@Petra
>  to gołe emocje i odgrywanko, z którego niewiele wynika

Tu się i zgadzam i nie zgadzam. Zgadzam się, że to jest taka primadonnowa technika - przecież w niej dokładnie o to chodzi, żeby pokazać "o, zobaczcie jak cool wymyśliłem, zanim mi ucieknie". Gdzieś czytałem, że umysł z ADHD działa tak, że przerywanie komuś, wtrącanie się w wypowiedź to oznaka największego uznania -  bo to oznacza "patrz, jak to, co wymyśliłeś, zainspirowało mój umysł; to nie może czekać, muszę to teraz powiedzieć!". Mam takie przeczucie, że wielu moich erpegowych znajomych wie, o czym mówię.

Natomiast absolutnie się nie zgadzam, że z odgrywanka nic nie wynika. To jest dokładanie nowych perspektyw do tego, co się dzieje przy stole. Ja chcę słyszeć wszystkie najlepsze pomysły współgraczy, bo pomysły i perspektywy mają tendencję do rozwijania się we fraktale wyobraźni. Nie raz słyszałem po sesji od współgraczy: "no, myślałem, że wydarzenia pójdą w tę lub tamtą stronę" i poniewczasie orientowałem się, że te sceny dało się rozegrać lepiej, mocniej, bardziej angażująco - tylko ja o tym akurat wtedy tak nie pomyślałem. Po to wymyśliłem tę technikę, żeby te pomysły można było wyciągać wcześniej. Więc ona jest w duchu: otwieram się na wasze perspektywy, macie prawo je wyrazić.

Ale, ale - ponieważ ona pokazuje tylko co dana postać sądzi, to MG dalej zachowuje kontrolę nad fikcją. Oceny mogą być błędne, uczucia nietrafione; MG może je skomentować, zresztą inni gracze też rzucając światło na swoje postacie. 

I tak szczerze to ja rzadko osiągam na sesjach takie nasycenie tymi spotlightami, żebym mógł powiedzieć: o, teraz to gra tak, jak sobie wymyśliłem. Stąd propozycja zachęty, drobne przekupstwo pedeczkami - proste, a skuteczne.

Ale na tym etapie to już jest pytanie o to, co najistotniejsze w RPG - zanurzanie się w świecie? przeżywanie emocji postaci? dramatyczne decyzje zmieniające fabułę? emocje przy toczeniu wielościanów? O, to chyba też temat na notkę :-) 

@Rege
> Zrobić miejsce na karcie postaci od samego początku na taką charakterystykę i połowa graczy nie będzie nawet tego kwestionować jako homerule :) 

Jest to słuszna uwaga i uwzględnię ją, jak kiedyś będę sobie spisywał Szarnię, moją ostatnią autorkę :-)

08-09-2026 22:33
Kacopyrz
   
Ocena:
0
A, myślałem, że to będzie coś o roli doslownego oświetlenia w RPG (przyznam, że traktuję podobnie jak obciążenie - czyli olewam).
21-09-2026 11:44
kaduceusz
   
Ocena:
0
@Kacopyrz
Był kiedyś tekst o podobnej wymowie na ś.p. Paradoksie, pamiętam, że darłem z niego łacha :-)
21-09-2026 12:14
Kamulec
   
Ocena:
0

Oświetlenie w RPG akurat potrafi być ciekawe, różnicując sceny, ale faktycznie nie do każdego scenariusza pasuje śledzenie wyczerpywania się przenośnego źródła. Ostatnio, gdy gracze mówią: "myślę, że moja postać zabrała latarkę", to zwykle mówię: "ok, to ma sens". I tyle.

26-09-2026 19:58
Maruz
   
Ocena:
+2

Grałem kiedyś na konwencie sesję w Obcego, gdzie prowadzący miał zestaw świateł, którymi sterował. Inne były na statku, inne w bazie naziemnej, inne podczas alarmu, a inne w po wyjściu na powierzchnię surowej planety. Efekt fajny ale to takie dymu i lustra, dodatkowy i kompletnie opcjonalny bajer. Chociaż muszę powiedzieć, że mimo wszystko go zapamiętałem.  

26-09-2026 20:20
Kamulec
   
Ocena:
+1

Dla mnie takie elementy są dość ważne, choć właśnie – opcjonalne. DeDki raczej prowadziłem za dnia albo w dobrze oświetlonym pomieszczeniu. Narracyjną grę (bez spisanych kart postaci) prowadziłem kilka razy przy samym świetle kominka, wspieranym światłem telewizora wyświetlającego pasujące obrazy. Do Blade Runnera odpalam pojedynczą lampę nakierowaną na stół – pozwala skupić się na grze, jednocześnie nieco przypominając klimat filmowego przesłuchania.

Najbardziej przekombinowałem z światłem chemicznym do jednostrzału osadzonego na Antarktydzie – po prostu było do grania zbyt słabe.

26-09-2026 21:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.