string(15) ""
» Blog » Złote lata RPG - że co proszę?
06-01-2012 11:03

Złote lata RPG - że co proszę?

W działach: Galmadrin, Portal, Gramel, Kuźnia Gier, Honor i Krew, refleksje | Odsłony: 8

Złote lata RPG - że co proszę?

Przy codziennym przeglądaniu RSS-ów natknąłem się na notkę Shoheia o złotym wieku RPG w Polsce. Według niego taki czas to lata 90. - raczkujące początki naszego hobby - i ten piękny okres minął bezpowrotnie. No cóż... Ja mam wrażenie, że w takim razie żyjemy w dwóch różnych światach, ponieważ obecnie bogactwa RPG-owego jest ci u nas dostatek jak nigdy.

Na naszym rynku są cztery wydawnictwa wydające RPG - Gramel, Kuźnia Gier, Portal i Galmadrin. I nie, żadne z nich nie stanowi błędu statystycznego. Kuźnia Gier wydaje dodatki do Wolsunga, szykuje kolejne (chyba Slawia jest następna w kolejce), wspiera systemy indie (TSoY), licencjonuje bitewniaka wolsungowego i szykuje się do wydania swojego systemu na zachodzie. Mało?

Z Galmadrinem jest trochę ciszej ale chłopaki nadal pracują - wciąż przecież ukazuje się ich pisemko, które samo się nie napisze i nie złoży. Gramel z kolei napiera non-stop z kolejnymi settngami, a nawet wydaje swoje rzeczy z powodzeniem na zachodzie. Od Portalu dostaliśmy trochę mniej, ale dzięki nim mamy Honor i Krew - świetny system o samurajach. No i jeszcze co miesiąc Gwiezdny Pirat. Mało?

Poza tym jest Internet i mnóstwo materiałów tam się znajdujących, jest Rebel z masą podręczników z dalekich krain - słowem nigdy większego wyboru nie było. Jeszcze mamy dwa w miarę regularnie ukazujące się pisma o RPG (w PDF) i całą masę blogów. Jasne, można narzekać na brak wartościowych materiałów, ale i takie da się znaleźć jeśli tylko dobrze poszukać.

Dla porównania w latach 90. mieliśmy tak naprawdę jedynie Maga i może jeszcze Copernicusa. Przywoływanie TM-Semic, to tak jakby mówić, że ISA jest dziś poważnym graczem na rynku RPG. Cały ciężar utrzymywał Mag, bo trafił na niszę i to jest jego zasługa. Jednak MiM był praktycznie jedynym źródłem informacji, a samo wydawnictwo praktycznie jedynym źródłem gier. Przyszedł Internet, przyszły alternatywy rynek się zmienił i przetrwali tylko najbardziej wytrwali.

Sam wspominam te czasy z sentymentem, ale nie uważam, że wtedy było lepiej a teraz jest słabo. Na pewno nie jest rewelacyjnie ale jest dobrze i są perspektywy na to, że będzie lepiej. CD Projekt być może wejdzie do gry, nasi uderzają na zachód, każdy może wydać RPG-a (choćby w druku cyfrowym). A obrażanie się na publikacje cyfrowe, które zyskują coraz większą popularność to jak wkurzać się na to, że nikt listów nie wysyła tylko chce na Facebooku czatować.

Nie mam nic przeciwko sentymentom - sam mam pokaźną kolekcję podręczników z tamtych czasów. Jednak wydawanie RPG-ów w Polsce to zadanie wręcz samobójcze i wciąż mamy jeszcze śmiałków, którzy ten trud podejmują. Jasne, że różnie im to wychodzi, ale to oni tworzą nasz rynek RPG. Naprawdę warto to docenić.

 

[wpis skomentuj na Bałaganie - blogu o RPG i fantastyce]

Komentarze pod tą notką zostały zablokowane przez autora.