Outpost 2
string(15) ""
» Blog » Prawdopodobieństwo dostania łomotu
17-03-2013 21:40

Prawdopodobieństwo dostania łomotu

W działach: rpg | Odsłony: 33

Prawdopodobieństwo dostania łomotu

Po co mechanika w systemie, która na końcu i tak sprowadza się, że lepszy spuści łomot słabszemu? Po co zmagania, spory i turlania kośćmi, jak i tak wojownik z wyższą umiejką grzmocenia innych porachuje kości rycerzowi z tą samą umiejką ale nieco mniejszą?

 

czytaj dalej na => "Lupanarze Furiatha"

Komentarze


KFC
   
Ocena:
+2
Polecam bo Furiath.
18-03-2013 15:05
Wlodi
   
Ocena:
+2
Raczej można spokojnie rozwiązać to na zasadzie supportu. Wstępnie bawiłem się tym przy spisywaniu Fenixa, a obecnie testuję przy swoim projekcie Grimmuar. Gracze nie będący wojownikami, a chcący także mieć swoją chwilę w walce mają prawo dodawania bonusów ze specjalnych kart podczas konfrontacji. Również wiąże się to z możliwością wpisania ich działań w opis sceny. Np. gracz kupca sięga po antałek wina i roztrzaskuje na głowie wilkołaka, gracz będący wojownikiem ma szansę zaatakowania. Gracz kupca mechanicznie daje bonus graczowi wojownika. Karty dostaje się zależnie od poziomu danych umiejętności i można ich użyć w odpowiednich sytuacjach. Tym samym nie jest to jedynie wyłożenie karty na stół. :)
18-03-2013 15:05
Rag
   
Ocena:
+4
"Dokładnie. Tym bardziej że kupiec bez ochroniarza to biedak, nie kupiec."

Zawsze to może być Wojowniczy Kupiec Ninja
18-03-2013 15:52
nielubiesielogowac
   
Ocena:
+2
Tylko trzeba pamiętać, że wilkołak i kupcy sa symbolem jednej specjalizacji, należy pamietać, że wojownik chciałby dołączyć sie do negocjacji; a i kupcy i wojownik niechcieli by nudzić sie jak zlodziej bedzie się gdzieś tam przekradal...
18-03-2013 16:05
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"K100 nie jest odporna na "wilkołaka i 3 szczurki", gdyż ma równomierny rozrzut wyników. Ma też wiele innych frustrujących cech, np. trudność testu wyznaczają własne staty. Kupiec przy k100 (warhammerowej) ma taką samą szansę trafienia wilkołaka czy wprawnego szermierza jak grubego niemrawego opoja, bo testuje swoją własną walkę. "

Kierowca jak kieruje samochodem na śliskiej nawierzchni to co testuje? Umiejkę swoją czy drogi? :P

Nie rozumiem jak trudność testu wyznaczają statsy jak trudności testów w systemach k100 wyznaczają warunki otoczenia - czyli zwykle MG. Chyba że chodzi ci o końcową trudność testu (wartość % +/- poziom trudności).
Co niby ma wyznaczać te trudności???

Nie znam się na Młotku, więc nie chcę żeby wyszło na to że bronię wujowej mechaniki, ale tam było chyba coś takiego jak odpowiedź na atak przy użyciu parowania/uników/czegośtam. Czyli zasadfniczo test przeciwstawny - nie do końca w prost, ale jednak.
18-03-2013 16:08
Torgradczyk
   
Ocena:
+2
Nie mówiąc o tym, że skoro decyduję się grać kupcem, to raczej niekoniecznie chcę się na sesji naparzać z wilkołakami. Może frajdą dla kogoś grającego kupcem, kiedy wyskoczy wilkołak, będzie wygłoszenie kwestii: "ja nie walczę z wilkołakami, mam od tego ludzi. Wiesiek, bądź tak dobry i sklep dla mnie tego durnie szczerzącego kły psiaka."
Czytałem kiedyś artykuł (z którym się zgodzę), że RPG ma też funkcję budowania solidarności i uczenia współpracy. Stąd podział na profesje. Wojownik sklepie potwora, złodziej otworzy drzwi, mag zniweluje działanie klątwy, kupiec zagada. Razem przeżyją przygodę, ale każdy z osobna już niekoniecznie. Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, aby każdy miał uniwersalną postać, o czym ktoś już przede mną wspominał.

Tak naprawdę, jako doświadczony gracz, który zagra i będzie się dobrze bawił niemal każdą postacią, w większości sytuacji, opisany problem wojownika i trzech kupców miałem tylko raz. Moim współgraczem był gość, który było wiadomo, że będzie naginał zasady, żeby nie powiedzieć, że będzie oszukiwał. Ponieważ był to mój dobry kolega, machnąłem ręką i pomyślałem sobie - dobra, postać kolesia naturalnie będzie najlepsza w walce wręcz, strzelaniu i wielu innych umiejętnościach. Niech mu będzie - zagram pod niego. I stowrzyłem niedoszłego kapłana, który przydawał się o tyle, że znał prastary język, stare podania, w których kryły się przydatne na sesjach informacje, wreszcie czasem wiedział jak odegnać upiora. No i na pierwszych kilku sesjach moja postać się przydawała. Potem kolega-manczkin wylewelował i też nauczył się prawdawnego języka i innych rzeczy. Wtedy nie wytrzymałem i powiedziałem koledze, żeby w takim razie grał sobie jedynki sam ze sobą, bo reszta drużyny mu jest niepotrzebna (no może, żeby podnieść mu ego). To nie był jednak problem związany z mechaniką... ;)
18-03-2013 16:15
Repek
   
Ocena:
+3
Inne pytanko: czy koniecznie oglądając "5 minut innego gracza" [mając pewność, że samemu będzie się miało swoje 5 minut] trzeba się nudzić? :)

Pozdro
18-03-2013 16:20
Nit
   
Ocena:
0
Kierowca jak kieruje samochodem na śliskiej nawierzchni to co testuje? Umiejkę swoją czy drogi? :P

Bardziej chodzi o to, żeby trudność kierowania na śliskiej nawieżchni różniła się od trudności kierowania na nawieżchni normalnej. W drudycji MG mógł dodać modyfikator z zakresu +/-30% do wartości cechy. W pierdycji dochodziło jeszcze ewentualne dzielenie i mnożenie.
18-03-2013 16:22
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No to w końcu źle czy dobrze że można dodawać to +/-30 jako warunki zewnętrze, bo się trochę pogubiłem o_O
18-03-2013 16:48
de99ial
   
Ocena:
+5
Mysle, że komentujący troche sie pogubili.

Furiath napisał tekst będący wynikiem analizy pewnej sytuacji. Podszedł do tego bardzo rzetelnie, rozpatrzył większość mozliwości. I zrobił to po to aby pokazać, że takie zjawisko występuje, nie po to aby każdy komentarz zawierał w sobie receptę na problem przedstawiony w tekście.

Odnoszę wrażenie, że chodziło mu o namysł nad zjawiskiem, nie rzemieślnicze rzeźbienie aby naprawić.

Prawda jest taka, że mechaniki, z wszystkimi ich wadami i zaletami, stanowią część settingu. Charakterystyczny element czyniący daną grę właśnie tą grą. Nie wyobrażam sobie Młota na mechanice SW czy EarthDawna na mechanice Młota. Nie i ch***j.

EDYTA
@Adam
Masz naturalnie rację - chodziło mi o grę jako całość.
18-03-2013 17:47
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0
Raczej część gry jako całości, niż settingu. Conan setting miał taki sam i na mechanice GURPS-a i d20, ale systemy jednak były to zupełnie inne, dzięki mechanice (przez mechanikę?).
18-03-2013 18:18
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Taka jeszcze jedna sprawa: trzy szczury(kupcy) przeciwko wilkokłakowi to może przesada, ale w prawdziwym życiu "Quantity is Quality!", a gry mają się chyba choć trochę trzymać realizmu, c'nie?

Newet jeśli, tak jak Furiath pisze na swoim blogu w innych notkach, w RPG fajnie sobie pograć dla epickich pościgów i rzeźnickich slayów jak w tandetnym filmie akcji to przecież to jest bardzo filmowe że 3 casuali mocno masakruje Krula Wszystkich Bossów całego filmu. Oczywiście większość z nich powinna nie dożyć tryumfu żeby walka była bardziej epicka - min. 30% z dzielnych casuali, głównych i drugoplanowych bohaterów (w przypadku RPG - bohaterów graczy) powinna się wykrwawić na śmierć od odniesionych ran po zadaniu ciosu Bossowi lub zginąć chwalebnie przypieczętowując tym zwycięstwo drużyny a ci którzy przeżyli, oprócz radości zwycięstwa i PDków za zakończenie scenariusza powinni także dostać w prezencie kompleks ocalonego ;)

Także problemem chyba nie jest sama sytuacja "wilkołak i 3 szczurki" tylko skrajny przypadek jeśli 3 szczurki od razu rozwalają wilkołaka, dramatycznie obniżając dramatyzm sceny i tak na dobra sprawę zaniżając wyzwanie - a i tym samym radość z przezwyciężenia tego wyzwania gdyby musieli się wysilić trochę bardziej.
18-03-2013 20:35
banracy
   
Ocena:
+2
W DnD nie ma problemu wilkołaków bo wszyscy są stworzeni do walki. Oczywiście ktoś może być kupcem, szlachcicem kowalem ale oprócz tego są postaciami bojowymi na odpowiednich poziomach.

Jeśli w świecie realnym zagrożeniem są jakieś pokraki w stylu wilkołaka to chyba logiczne jest, że każda postać, która wychodzi z domu powinna chociaż trochę znać się na walce. Podobnie jest w innych systemach. Jeśli to postapo to każdy musi umieć strzelać (i najlepiej prowadzić samochód), jeśli to western to każdy potrafi strzelać i jeździć na koniu. Dzięki flankowaniu i ciosom w plecy nawet trochę słabsze postaci nie są bezużyteczne.

Z drugiej strony w negocjacjach jest zupełnie przeciwnie. Nie da się flankować rozmówców więc trzeba się specjalizować. Jeden gracz stara się logicznie kogoś przekonać, jak mu się nie powiedzie wpada drugi z zastraszaniem, a nerd z różnymi rodzajami wiedzy może przytaczać ciekawe fakty.

Ogólnie niech sesja ma jakiś rodzaj scen, który przeważają, gdzie każdy gracz jest pomocny. Przecież wystarczy spojrzeć na inne media gdzie są drużyny. W X-Men Wolverine się świetna skrada, Kitty zna się na technologii, Emma Frost czyta w myślach ale w trakcie grupowych naparzanek nikt się nie chowa, Marines mają różne specjalizacje takie jak technik, ale każdy jest przeszkolony w używaniu karabinu. W Drużynie A, Buźka ma gadanie, Hannibal planuje, BA jest silny, a Murdock potrafi latać samolotem, a kiedy przychodzi do strzelaniny wszyscy łapią za karabin.
20-03-2013 11:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.