string(15) ""
» Blog » Najlepszy na świecie poradnik Mistrza Gry
07-06-2007 20:04

Najlepszy na świecie poradnik Mistrza Gry

W działach: feleitony, rpg | Odsłony: 388

Najlepszy na świecie poradnik Mistrza Gry
Podręcznik [Wiedźmin] zawiera znakomity, aktualnie najlepszy na świecie poradnik dla mistrza gry, w którym - oprócz wielu przydatnych podpowiedzi - zostały zamieszczone ćwiczenia umożliwiające potencjalnym bajarzom doskonalenie się w tej trudnej sztuce jeszcze przed rozegraniem pierwszej sesji.

Jerzy Zygmunt Szeja, Gry fabularne. nowe zjawisko kultury współczesnej. s. 26

 

Przeczytałem te zdanie chyba z dziesięć razy. Z przednich stron biło  uwielbienie autora dla Wiedźmina i jego autorów, ale te konkretne zdanie mnie dobiło. Mamy w tym opracowaniu naukowym, jakby nie było, takie stwierdzenia jak:

 

znakomity  - ocena własna, nie poparta najmniejszym dowodem;

aktualnie najlepszy na świecie - to samo

wiele przydatnych podpowiedzi - i  znów bez słowa doprecyzowania;

doskonalenie się w tej trudnej sztuce - hm...

 

Biorę poprawkę na czas wydania, wyciągam Wiedźmina (2001), czytam Księgę Bajarza. A tam takie kwiatki: 

Informacji, które tu znajdziesz, nie powinieneś przekazywać bohaterom. Muszą oni żyć z przeświadczeniem, że ich bohaterowie mogą w każdym momencie zginąć. Ty wiesz, ze jest inaczej - oni nie muszą. Kiedy opowiesz im o swoich trikach, te przestaną działać. Tak wiec, sekrety zatrzymaj dla siebie (s. 129)

Czyli graczu, nie czytaj podręcznika, bo zepsujesz sobie zabawę!

 

To gracze mają się dobrze bawić (s.129)

Mistrz Gry jako Matka Teresa? A ja myślałem, że wszyscy powinni się dobrze bawić.

Podsumowanie. 1. W systemie Wiedźmin mechaniki czasami można używać (s. 130)

Czyli dwie trzecie książki napisane po to, by czasami używać informacji w niej zawartych. Jakie to... piękne :)

 

Spójrzcie jak powinna wyglądać sesja: 

Cztery osoby poprzebierane w dziwne stroje w małym pokoiku przy niewielkiej świeczce palącej na środku. Nie będzie między nimi stołu, a jedynie niewielka podstawka na świecznik. Bajarz przechadzający się wśród nich, przysiadający się to tu, to tam [rety...]. Szepczący co chwila na ucho któremuś niezbędne tylko jemu informacje [pozostali na trzy cztery śpiewać „Przeganiała Kaaasia wooołki!"]. Karty postaci leżące na kanapie, półce podłodze. Gracze wymachujący rekami, z czerwonymi policzkami [?] opowiadający o swoich poczynaniach. Wykrzykujący słowa kompletnie nie pasujące do tego świata. [A teraz wchodzimy w świetny patos:] Bajarz stanie pomiędzy nimi, obróci się szybko [szybko!], zapatrzy gdzieś w dal i opowie o zamku, wyłaniającym się zza wzgórz. Reszta wraz z nim zapatrzona, będzie rozważać sens dalszej wędrówki (s. 130)

Tak jeszcze jest długo...

Czytam porady dotyczace opisywania. Wiele jest trafnych i celnych, aż tutaj:   

Nie powinieneś przerywać opisu [walki] pytaniem „Co teraz robisz?” dając tym samym czas, na zastanowienie się czy nie rzucić się w bok, nie bronić się lub cokolwiek innego. To gra wyobraźni. Realizm tej sytuacji polega na tym, iż reakcja gracza musi być natychmiastowa, w innym bowiem przypadku może się to dla niego źle skończyć. (s. 123)

Jak rozumiem, grając  świetnym wojownikiem, jeśli nie zrozumieniem opisu Bajarza lub zacznę się zastanawiać, mój bohater stoi jak słup i zostanie zmieciony przez szarżującego olbrzyma.

 

To co mnie szczególnie zastanowiło to: 

Groza. (...) Nigdy nie popełnij błędu, jakim jest powiedzenie komuś „No dobra, to teraz się boicie” lub „Tak się boisz, że nie możesz tam wejść”. Takie wrażenia i związane z nimi decyzje mogą być tylko i wyłącznie wynikiem przemyśleń graczy. (...) Ty opisujesz świat, tworzysz historię, ale nie możesz decydować o tym, co odczuwa dany bohater, bo wtedy, miast gry wyobraźni, otrzymasz monolog. (s. 142)

Piękna rada. Szkoda, że akapit dalej pod Erotyka mamy: 

W większości przypadków nie wybieramy samodzielnie obiektu naszych afektów. Tak samo i ty, Bajarzu, możesz np. rzutem kostki lub według własnego uznania określić, czy któryś z bohaterów wpadł w sidła miłości. Powinieneś wtedy odprowadzić go na stronę, opowiedzieć o targających nim uczuciach (...) (s. 143)

Wspaniale. Zatem jeśli chcemy przestraszyć bohatera, musimy przestraszyć gracza, ale jak chcemy zakochać bohatera, to gracz ma gówno do gadania. A każda sytuacja poparta logicznym wywodem i argumentem. Jak w świetle rad Erotyki brzmi teraz nie możesz decydować o tym, co odczuwa dany bohater, bo wtedy zamiast gry wyobraźni otrzymasz monolog.

 

Nie twierdzę, że poradnik z Wiedźmina jest fatalny. Jest dzieckiem swoich czasów i tendencji, jakie wówczas wiodły prymat. Jest jak nowomowa za komuny. Posiada bardzo dużo czasem trafnych i pomocnyc rad na poziomie zupełnie podstawowym (piramida opisu, itd.), dla graczy totalnie zielonych. Inne zaś rady walą pajęczyną po oczach jak neony! Wizja takiego stylu gry jest dla mnie tak skostniała, że aż nie do przyjęcia. Srogo odradzam nowym graczom uczenia się gry RPG na podstawie Wiedźmina.

 

Szkoda, że Jerzy Zygmunt Szeja nie spojrzał bardziej krytycznie na ten system. Jakby nie było, przemawia zanim autorytet naukowca, zatem takich kwiatków nie powinien w swojej pracy zamieszczać. Po tym zdaniu pozostałą część jego książki czytałem już z przymrużeniem oka, a nie z zaufaniem do autorytetu (a zazwyczaj zaczynając książkę obdarowuję dużym zaufaniem wiedzę i profesjonalizm autora).

 

Komentarze


Szczur
    Ładny wpis
Ocena:
0
Kawałek o wiedźminie dla mnie zupełnie nieinteresujący (ale to dlatego, że miałem wątpliwą przyjemność zapoznać się z tym podręcznikiem), niemniej z pewnością dla osób nie zorientowanych będzie w dużym stopniu objaśniający, czemu to jednak nie jest najlepszy na świecie.
Co do samego artykułu to muszę się zgodzić - braki doprecyzowań w opracowaniu dałoby się jeszcze znieść, niemniej pojawienie się w książce określenia o najlepszym podręczniku na świecie stawia już autora w znacznie gorszym świetle z mojej perspektywy.
No chyba, że Jerzy Szeja przeczytał wszystkie podręczniki na świecie w 2001 roku i przeprowadził ich analizę, w co jednak powątpiewam ;)
Kusiło mnie kiedyś, żeby przeczytać "Gry fabularne[...]" jako tekst ponoć naukowy o erpegach, ale widzę, że chyba nie ma po co. Jeśli tak mają wyglądać poważne opracowania o grach fabularnych, to może lepiej, żeby nikt ich nie pisał.
07-06-2007 21:07
13918

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kradniesz mi wpisy zbóju! Toż to się nadaje na Obóchem miecza jak nic. A z wspaniałym i najlepszym znakomitym na świecie nie przesadzaj. Sam uprawiasz prywatę z Klanazizmem.
07-06-2007 21:44
Furiath
    Ale ja mam w tym interes
Ocena:
0
i z góry to zapowiedziałem.

A Pan Szeja sporządził opracowanie naukowe. A to juz zobowiązuje. :)
07-06-2007 22:10
Qball
   
Ocena:
0
Łooo! To pojechałeś Furiath po tym opracowaniu.
Ale słusznie chyba. Osobiście nie cyztałem ale zaprezentowane przez Ciebie fragmenty naprawdę odstraszają.
Szczególnie ta niekonsekwencja we fragmencie o uczuciach graczy. Ale również opis znakomitej sesji która mnie kojarzy się z jakimiś oderwanymi od rzeczywistości, grającymi 100% immersyjnie cierpiętnikami rodem z mhrocznych czasów WoDu.
07-06-2007 22:51
Urko
    Been there, played it
Ocena:
0
'Wiedźmin', o ile pamiętam, to faktycznie niezła kupa jeżeli chodzi o porady odnośnie prowadzenia. Można powiedzieć - kupa wręcz mitologiczna, bo krążą o niej legendy ;].

Samo opracowanie - cóż, bywają Naukowcy i naukowcy ;)
07-06-2007 23:01
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Qball
Goł auej. Można grać 100% immersyjnie, nie robiąc z tego groteski. :>

@Urko
Poczytaj forum Polskiego Towarzystwa Badania Gier, polecam :)
07-06-2007 23:23
kaduceusz
   
Ocena:
0
> kupa wręcz mitologiczna

Bajkowa, bo mowa o księdze bajarza ;-) [Księga bajarza - same bujdy? ;o]
07-06-2007 23:25
15322

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
> Czyli graczu, nie czytaj podręcznika, bo zepsujesz sobie zabawę!

W każdym podręczniku RPG w części dla MG masz podobną adnotację.

>znakomity - ocena własna, nie poparta najmniejszym dowodem;
aktualnie najlepszy na świecie - to samo
wiele przydatnych podpowiedzi - i znów bez słowa doprecyzowania;
doskonalenie się w tej trudnej sztuce - hm...

Widać nie umiesz czytać. Książka przedstawia poglądy naukowca. Prywatne. Nie mógł dodatkowo napisać jakie przykładowo podpowiedzi, ponieważ jest to praca doktorska, a nie książka o grach fabularnych - w takim czymś nie możesz opisywać dodatków do systemu, dawać recenzji z argumentami itp.

>1. W systemie Wiedźmin mechaniki czasami można używać (s. 130)

Biedaczku, nie słyszałeś o graniu bez mechaniki?

>Jak rozumiem, grając świetnym wojownikiem, jeśli nie zrozumieniem opisu Bajarza lub zacznę się zastanawiać, mój bohater stoi jak słup i zostanie zmieciony przez szarżującego olbrzyma.

Bajarza misją jest to, byś rozumiał.

> chcemy zakochać bohatera, to gracz ma gówno do gadania

LOOOOOOL. Skąd Ty spadłeś? Bohatera i człowieka można przestraszyć, lecz nie możesz zakochać gracza "na prawdę" w fikcyjnej postaci. Stary, jak to pisałeś to używałeś mózgu?

>Szkoda, że Zygmunt Jerzy Szeja nie spojrzał bardziej krytycznie na ten system.

To nie było o systemie, to było o zaletach mechaniki i sposobie przedstawienia świata.

>Po tym zdaniu pozostałą część jego książki czytałem już z przymrużeniem oka, a nie z zaufaniem do autorytetu

Twoja strata. Chyba masz wybujałe ego, skoro bez nawet magistra stawiasz się nad kimś, kto spędził dwadzieścia lat nad badaniem RPG jako zjawiska kultury.
Spoko.

Nawiasem mówiąc: autor książki dostał linka od XeroBoya, może się nawet wypowie.
07-06-2007 23:57
lucek
   
Ocena:
0
@Furiath

Pan Jerzy Szeja to dla Ciebie Jurzy. Przywykło się w tym kraju i środowisku tykać z każdym, prócz zmarłych Pana Lema, Pana Zajdla - i żywych - Pani Jadwigi. A reszta to koledzy. Jeśli chcesz z szacunkiem - Koledzy.
Wiem, że to wiesz. Ale dajesz, mój drogi, zły przykład - potem na konwencie słyszę "prosze pana, a gdzie tu jest gejms rum" i mi się krew jeży oraz włos zalewa.

I jeszcze jedno. Wolę forum PTBG od steku bzdur spod znaku GNS. Ale cóż, żeby dyskutować na poziomie akademickim trzeba wznieść się kawałek ponad "piąty raz na pierwszym roku".


stay Jewish!


l.
08-06-2007 00:23
~Jerzy Szeja

Użytkownik niezarejestrowany
    "recka"
Ocena:
0
No dostałem linka... Nie bardzo wiem, co tu autorowi podpowiedzieć? Aby zbadał coś i napisał o tym czymś? Niby tak, ale sądzac po predylekcjach, niewiele mu ta podpowiedź da. Więc może tak:
- nie chodzi o jakość systemu "W: gw", ale o jakość nauczania potencjalnego MG. Moim zdaniem "W" znakomicie to robi. Autorzy "W" nie studiowali pedagogiki, ale ten rozdział wygląda, jakby instynktownie wyczuli, jak to trzeba robić. Może autorowi recki się nie podoba, ale jeśli chce polemizować na odpowiednim poziomie, niech przedstawi podręczniki, które robią to lepiej. I nie takie, które mu się podobają "na czuja", ale takie, które to robią lepiej pod względem pedagogicznym (pedagogika to taka nauka, może autor o niej słyszał).
Moją wypowiedź można ocenić pod względem naukowości. Chyba najprościej, używając teorii Karla Poppera. Czy da się ją (moją wypowiedź) sfalsyfikować? Ano da się. Jak się ją obali, będzie dalej naukowa, choć obalona. Niemniej jednak najpierw trzeba obalić. Uprzejmie zapraszam - wystarczy przywołać odpowiednie podreczniki.
Przypominam też, że każdą pracę należy traktować jako całość. Kilka zdań wyrwanych z kontekstu będzie głupio brzmieć, choćby czerpało się z Arystotelesa. Tymczasem autor sam się przyznaje, że reszty nie przeczytał. Jakby zrozumiał poprzednie strony (tak ze sto), to by wiedział, że nie muszę kilejny raz tłumaczyć rzeczy już raz wytłumaczonych. I że dość dobrze wiadomo, co to znaczy "znakomity" (zwłaszcza w kontekście słów używanych wobec innych systemów) oraz czy "najlepszy na świecie" brzmi tak gołosłownie, gdy wcześniej opisuje wszystkie istotne (i kilka nieistotnych) systemy narracyjnych gier fabularnych z całego świata (choć z przewagą USA i Polski - co powinno być zrozumiałe).
08-06-2007 00:42
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@lucek
Ale cóż, żeby dyskutować na poziomie akademickim trzeba wznieść się kawałek ponad "piąty raz na pierwszym roku".
Nawet jak mnie nie ma w dyskusji, to w niej jestem. Prajsles, tru fejm i dzwoneczki. :*
08-06-2007 00:49
Furiath
    Re: VielkieSpiski
Ocena:
0
Proszę Cię, abyś zszedł nieco z tonu ironii i przejawiał szacunek do współrozmówców. Następny Twój wpis z podobnymi wtraceniami jak nizej zostanie skasowany. Jesteś na moim blogu gościem i albo podejmujesz merytoryczną dyskusję albo syfisz. Choćby Twój post pękał od merytoryki, gdy tylko zaczniesz z kogoś szydzić, pomawiać, bądź ubliżać, wpis poleci.

A teraz: skoro naukowiec w pracy doktorskiej używa określenia "najlepszy na świecie" musi mieć wiekszą podstawę niż tylko własne sympatie.

Nie będe tu wchodził w dyskusję z konkretnymi poradami i tematami typu: waga mechaniki lub dlaczego dorosły człowiek ma się przerazić fikcyjnego opisu kumpla a nie potrafi zakochać się sie w fikcyjnej postaci. Takie tematy rozważano nie raz i nie dwa na forum, a takze we wcześniejszych wpisach na blogu (choćby w moim Kres prymatu odgrywania). Tutaj chodzi o zupełną niekonsekwencję rady, gdzie w jednym akapicie autorzy grożą paluchem za pewne działania, do których namawiają juz w kolejnym kapicie.

Mechanika bezkostkowa - rozumiem, można grać w papier nożyce kamień, używać kart (w Chaveza Sumienie jest mechanika bezkostkowa). Chyba, że miałeś na myśli mechnikę określającą powodzenie akcji na podstawie samej narracji i odgrywania. Jest wiele takich, ale w takim razie po co bite 2/3 podręcznika Wiedźmina wypełniać mechaniką? Gracze chcą czystą narrację - niechaj stworzą system pod czystą narracje, a nie upychają go tabelkami i współczynnikami jak praca magisterska matematyka, a potem sugerują, aby korzystać z cyferek tylko czasami.

Dodatkowo jest pewna sprzeczność - mechanika gry, prócz tworzenia postaci, zasad rozstrzygania konfliktów, testy to również zasady rządzace zabawą, a nie tylko zależnościami w świecie gry. To zasady jak prowadzić, jak tworzyć scenariusz. Autorzy zatem pisząc: "możesz czasami używać mechniki" piszą "możesz czasami używać naszych porad". W tym rownież tej, którą właśnie napisali.

Kwestia deklaracji a czynności podjętych przez bohatera. Skoro tworzę sobie postać - przykładowo Wojownika w średnim wieku, weterana wielu walk - nawet jeśli ja, jako gracz nie wiem, co jako wojownik powinien on zrobić w chwili zagrożenia (walki) to mój bohater z racji swojej specjalizacji i doświadczenia, doskonale to powinien wiedzieć. A nie stac jak słup, gdyż gracza na chwilę zatkało (a róznie ludzie grają, różnie się zachowują).
Ponieważ tak, jak ja wspieram moją postac (np. pomysłowością) tak postac powinna wspierac gracza (np. współczynnikami, profesją). Archaiczna koncepcja Wiedźmina zakłada tylko: "gracz wpiera swoją postać".

Odnoście krytycznego spojrzenia - ja dałem konkretny cytat, a ty wmawiasz mi, że Pan Jerzy Szeja miał coś innego na myśli. No bez przesady, studia skonczyłem już wiele lat temu aby na takim poziomie wymieniać argumenty.

Jeżeli autor się pojawi na moim blogu (swoją droga będzie mi bardzo miło) chętnie się dowiem jaka była geneza fragmentu "aktualnie najlepszy na świecie poradnik dla mistrza gry".
08-06-2007 00:49
~Jerzy Szeja

Użytkownik niezarejestrowany
    literówki
Ocena:
0
Oj, nie na moje stare oczy to międzymordzie :-(
Przeczytałem, com napisał i widzę, że Polter nie oferuje funkcji reeedycji. Ekhm, obiecuję poprawę.
Pozdrawiam
Jurzy
08-06-2007 00:51
18

Użytkownik niezarejestrowany
    @Jurzy
Ocena:
0
Polter oferuje reedycję, ale użytkownikom zalogowanym. Goście takiej opcji, z oczywistych powodów, nie posiadają.
08-06-2007 00:56
~Jerzy Szeja

Użytkownik niezarejestrowany
    "recka"
Ocena:
0
O, widzę, że autor się pojawił. I widzę, że gadanie trwa sobie a muzom.
Tak podejrzewałem: Furiath, przeczytajże moją pracę choć raz, ale od początku do końca. Widzę, że polemizujesz nt. wartości mechaniki i innych takich. A to wszystko "de gustibus" itd. Do dziś niektórzy grają na oryginalnej mechanice KC i mają ją za świetną.
Powtarzam: wypowiadałem się o wartościach pedagogicznych rozdziału dla MG. I z tym proszę dyskutować. Najlepiej po przeczytaniu reszty pracy. Na pewno nie jest doskonała. Dziś bym wiele rzeczy inaczej ujął. Ale problem zupelnie w czymś innym. W czym? Ano proponuję przeczytać teksty Stasieńki i Filiciaka, wtedy pogadamy.
08-06-2007 00:59
~Jerzy Szeja

Użytkownik niezarejestrowany
    ShadEnc
Ocena:
0
Nie ma sprawy. Gdybym wiedział, że reedycja przysługuje tylko zalogowanym, zalogowałbym się.
Gdyby nie ten link, to bym tu nie wchodził :-D
Gdybym nie miał chwili czasu i zapędów pedagogicznych, też nie. :)
Bez urazy. xD
08-06-2007 01:03
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Jurzy
Przepraszam, nie czytałem twojego opracowania, pozwolę sobie jednak dopytać.

Czy przy deklaracjach takich, jak te z tekstu nadmienione powyżej, a jednocześnie przy tak mocno anachronicznych nakazach (vide 'to gracze mają się bawić', 'nie zdradzaj sekretów', et caetera) jakie pojawiają się w Wiedźminie, uwzględniłeś wobec wydanego w 2001 roku Wiedźmina najbardziej bodaj wpływowego w gatunku gier narracyjnych Wampira: Maskaradę (rok wydania drugiej edycji to 1992)?

Cytując podręcznik, w przekładzie Rafała Gałeckiego (str. 66):

"[do Narratora, o jego licznych obowiązkach] [...] upewniając się przy tym, czy wszyscy gracze dobrze się bawią.

W istocie, twoim podstawowym zadaniem jest wymyślanie opowieści, lub przynajmniej zawiązanie akcji, przy jednoczesnym zapewnianiu dobrej zabawy graczom i sobie" [podkreślenie własne]

tudzież, str. 72:
"Poniżej opisaliśmy kilka bardziej zaawansowanych technik narracji [...] Jednak wymagają one doświadczonych graczy, którzy [...] mają świadomość stosowania chwytów narracyjnych." [podkreślenie własne]

Nie czytałem opracowania, owszem. Trudno jednak dziwić się jego krytyce, jeśli mówisz o "wszystkich liczących się", a nie wymieniasz, albo ignorujesz zalecenia tekstu, Wampira starszego od Wiedźmina o dobre 9 lat.

08-06-2007 01:09
~Jerzy Szeja

Użytkownik niezarejestrowany
    Kastor
Ocena:
0
Kastor, uwierz, że nie bardzo da się dyskutować nt. jakiegoś tekstu, gdy się go nie zna. Przeczytaj moją książkę!
W dodatku podejrzewam, że nie znasz również odpowiedniego rozdziału z "Wiedźmina". Jak tu dyskutować i o czym? Bez stosownej wiedzy z Twojej strony to czynności groteskowe, choć - niestety - w necie nagminne.
No ale ponieważ już zacząłem, dam podpowiedź:
- w mojej książce jest wiele odwołań do Wampira (w tym - mam nadzieję - wiele wartych dyskusji i polemiki, choć innego typu, niż uprawia Furiath);
- rzecz w konstrukcji procesu nauczania potencjalnego MG (nie w uwagach takich lub innych, nie w klimacie, nie w mechanice lub jej braku itd., itp.).
08-06-2007 01:22
Furiath
    Jak pisałem poprzedniego posta, Jurzy się pojawił!
Ocena:
0
A zatem:

Widzę że szanowny autor książki lekce przyłożył się do przeczytania mojego wpisu.

"Tymczasem autor sam się przyznaje, że reszty nie przeczytał. "
Nie, autor napisał zupełnie coś innego. I nie jest to bynajmniej wyrwane z kontekstu. Przypomnę zatem:
"Po tym zdaniu pozostałą część jego książki czytałem już z przymrużeniem oka, a nie z zaufaniem do autorytetu (a zazwyczaj zaczynając książkę obdarowuję dużym zaufaniem wiedzę i profesjonalizm autora)."

Jestem również zdziwiony taką nieuwagą: podałem cytat ze strony 26 (podałem to w tekście), a Jurzy wali mi z franta:
"Jakby zrozumiał poprzednie strony (tak ze sto), to by wiedział, że nie muszę kilejny raz tłumaczyć rzeczy już raz wytłumaczonych."

Z chęcią przeczytałbym wiele razy te sto stron poprzedzajacych stronę 26. Niestety, było ich tylko 26. Wspomniany motyw został użyty we fragmencie dotyczacycm mistrza Gry (i wykazaniu analogii jego roli do bajarza).

Ale w swoim poście niżej, autor wyjaśnił co miał na myśli - o funkcje pedagogiczną a nie merytorykę. Czyli materiał jest doskonale wyłożony i może stanowić elementarz dla nowych bajarzy. Z tym się zgodzę, że zostało to podane w bardzo przystepny sposób. Nie zgadzam się jadnak na to, czego naucza Wiedźmin bajarzy. Czyli jeśli uczyc to dobrze. A kwestie, z którymi nie zgadzam sie w merytoryce wyłozyłem we wpisie. To czyste anachronizmy.

Bez dodatkowych wywodów, gdyż nie po to na Polterze od roku piszemy artykuły o innym spojrzeniu na RPG, aby nowe podejscie znów streszczać w artykule lub na forum. Odsyłam zatem do naszych artykułów i wpisów - do czesci z nich podałem linki we wpisie Kres prymatu odgrywania:
http://rpg.polter.pl/Furiath,blog. html?ed&1744
08-06-2007 01:24
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Jurzy
Kastor, uwierz, że nie bardzo da się dyskutować nt. jakiegoś tekstu, gdy się go nie zna. Przeczytaj moją książkę!
Jeśli jednak współdyskutant nie ma możliwości zapoznania się z tematem od ręki, a odnosi wrażenie, iż posiada argumentację zdolną niwelować argumenty cytowane w trwającej właśnie rozmowie, li tylko grzecznością jest chyba, a nie nadmiernym wysiłkiem wspomóc go, kreśląc mu obraz rzeczy przedstawiony w tekście?

W dodatku podejrzewam, że nie znasz również odpowiedniego rozdziału z "Wiedźmina". Jak tu dyskutować i o czym? Bez stosownej wiedzy z Twojej strony to czynności groteskowe, choć - niestety - w necie nagminne.
Darz proszę współdyskutanta większym zaufaniem.

Mam Wiedźmina na półce, nabyłem go zaraz po premierze, specjalnie właśnie ze względu na sławiony już wtedy rozdział dla Bajarza. O ile jednak forma rzeczywiście jest smakowita, jeśli nie ociupinę nader zawiesista (vide, przykłady graniczące z groteską), tak sam smak ma mocno zatęchły.

Znacznie bardziej wpływowy i istotny od Wiedźmina Wampir (porównaj proszę choć rozmiary i intensywność ruchu fanowskiego obu systemów, choćby tylko w Polsce) został wydany w swej drugiej edycji już w 1992 roku, na dziewięć lat przed Wiedźminem.

Jeśli chodziło ci w opracowaniu wyłącznie o metodologię nauczania MG, wtedy, rzeczywiście Wiedźmin ma plus. Jak jednak Furiath zauważył, treści przekazuje żenująco anachroniczne, nawet w stosunku do swego starszego o blisko dekadę i znacznie bardziej wpływowego kuzyna.

Jak więc można bronić określeń tak radykalnie wartościujących, jak 'aktualnie (!) najlepszy na świecie (!!!)', jeśli w 2001 mieliśmy za sobą dawno już 2. edycję Wampira po polsku (1996), co dopiero o wersji oryginalnej ('aktualnie na świecie'?) mówić?

Jak można poważnie traktować opracowanie ferujące opinie tak jednoznaczne jak 'znakomity', 'najlepszy' wobec tekstu tak zacofanego w swych treściach, wręcz ewidentnie szkodliwego i powodującego wykształcenie podejścia do prowadzenia będącego regresem wobec prawdziwie aktualnych (acz nie odcinających się od korzeni, a jedynie je rozwijających) tendencji?
08-06-2007 01:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.