string(15) ""
» Blog » Granie a odgrywanie
10-06-2009 23:13

Granie a odgrywanie

W działach: rpg, felietony | Odsłony: 17

Granie a odgrywanie
Rozmawiałem niedawno ze znajomym, doświadczonym Mistrzem Gry, który zwierzył mi się, że po lekturze Graj Fabułą postanowił wcielić w życie kilka porad tam zawartych. Myk polegał na przeniesieniu ciężaru przygotowań do sesji, na twórcze i aktywne reagowanie na poczynania graczy w czasie sesji – na tworzenie nowych scen jako odpowiedź na działania bohaterów, na rozwijanie wątków fabularnych, które zostały podchwycone bądź zainicjowane przez samych graczy. Sesja jednak zakończyła się fiaskiem takiego sposobu prowadzenia. O ile porady zawarte w Graj Fabułą są jak najbardziej na miejscu, mój znajomy wyłożył się na graczach. Pomimo opracowaniu odpowiednich motywacji, oparciu sesji o Savage Worldsy, w którym bohaterowie są supportowani przez mechanikę, jego gracze nie podejmowali aktywnie działań, grali asekuracyjnie, nie chwytali haczyków. Sesja nie ruszała do przodu, bo gracze obawiali się na jakiekolwiek mocniejsze, odważniejsze zagranie. Po prostu czekali na rozwój sytuacji, zamiast zamieszać w kotle. Znajomy skwitował to z wyrzutem pod adresem graczy: „oni nie grali, oni tylko odgrywali”.

 

Dało to powód do dyskusji i przemyśleń.

Komentarze


Chochliczek
   
Ocena:
0
Hmmm, z tego co mówisz, to ja prawie zawsze prowadzę w ten właśnie sposób :P.
11-06-2009 08:13
Rag
   
Ocena:
0
Gram właśne w Sundered Skies, setting oparty na SWEX i choć nie zawsze wspiera on aktywne działania (ja działam aktywnie, i na każdej sesji pod koniec jestem o krok od śmierci :D ) to zawsze staram się podejmować ryzyko, wywoływać fajne konflikty i pakować się w kłopoty. Trochę trudno mi zrozumieć jaką frajdę można mieć z grania asekuracyjnego. Asekuracyjnie to sobie możemy pograć naszym życiem. Gry fabularne według mnie są od tego, żeby robić rzeczy, o których in RL nam się nie śniło i brać udzial w niebezpiecznych i ekscytujących przygodach, a nie siedzieć calą sesję w karczmie, w obawie, że zarżnie nas jakiś goblin.

Pozdrawiam
Rag
11-06-2009 15:45
Aesandill
   
Ocena:
+1
Ja natomiast lubie sobie po asekurować się, grać łucznikiem i strzelać z cienia. To sprawia mi frajde. Planowanie, taktyka, rozsądek. Każdego bawi co innego. Nie kazdy chce wpadać pomiędzy wrogów z pieśnią na ustach.

To tak w sprawie frajdy.

A sam temat i analiza IMHO ciekawa. Choć we wszstkim potrzebny jest balans - ani nadzwyczajne asekuranctwo ani bezsensowna i nudna na dłuższą mete "filmowosć" nie sprzyja zabawie. Przynajmniej moim zdaniem.
Pozdrawiam
Aes
11-06-2009 17:30
Rag
   
Ocena:
0
Nigdy nie pisałem o wpadaniu między wrogów z pieśnią na ustach (tym bardziej, że zwykle gram magiem :) ). To co opisujesz to nie asekuranctwo, ale właśnie rozsądek. Też lubię taktykę i planowanie, natomiast nie podoba mi się nie podejmowanie wyzwań, które podrzuca nam MG "bo to może być zbyt niebezpieczne". Ok raz czy 2 to dbanie o postać, ale jeśli się to robi nagminnie, to według mnie jest już zwykłe psucie zabawy.

Pozdrawiam
Rag
11-06-2009 18:59
Aesandill
   
Ocena:
0
Ok, nie kłuce sie.

Pozdrawiam
Aes
12-06-2009 12:47
Icon
   
Ocena:
0
Myślę, że tu chodzi przde wszystkim nie o styl walki, a o sam fakt aktywności/niaktywności graczy. Głupio jest, kiedy mistrz gry musi przymuszać graczy do działania.
17-06-2009 17:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.