string(15) ""
» Blog » Earth 2160
13-07-2015 19:51

Earth 2160

W działach: recenzje, gry komputerowe | Odsłony: 160

Earth 2160
Zachwycając się zagranicznymi produkcjami  często zapominamy o rodzimych dziełach, które może nie odniosły wielkiego sukcesu, ale zasługują na choć minimum uwagi. Krakowskie studio Reality Pump kojarzone jest głównie z takich tytułów jak Two Worlds czy drugiej odsłony Polan jednak prawdziwym hitem mógł okazać się niepozorny RTS Earth. Niestety ze względu na znikomą kampanię reklamową gra nigdy nie uzyskała rozgłosu podczas gdy miała aspiracje do konkurowania z obecnymi wtedy na rynku strategiami. Liczne błędy, obecne w grze od premiery, dołożyły swoją cegiełkę do porażki trzeciej części serii, z 2005 roku.

Długa historia uniwersum Earth zaczyna się na Ziemi gdzie wojnę o surowce i panowanie nad planetą toczą dwie potężne frakcje: Dynastia Euroazjatycka oraz Zjednoczone Cywilizowane Stany. W kontynuacji cyklu i dodatku The Moon Project, akcja rozgrywki przenosi nas na Księżyc gdzie do konfliktu  dołącza trzecia strona – Korporacja Księżycowa. Finalnie działania zbrojne doprowadzają do zniszczenia Ziemi a niedobitki ocalałych z konfrontacji armii, opuszczają glob zakładając liczne kolonie  w całym Układzie Słonecznym, gotowe walczyć o dominację  w każdym jego zakątku. Nieoczekiwanie, w chwili lądowania na Marsie, dokonuje się przebudzenie obcych - czwartej potęgi będącej powiewem świeżości w znanym już uniwersum.

W grze z łatwością odnajdziemy elementy, które powinien zawierać każdy rasowy RTS, tak więc wznosimy budowle, wydobywamy surowce oraz produkujemy jednostki aby w końcu móc zmieść przeciwnika z powierzchni ziemi. W produkcji nie mogło zabraknąć namiastki gatunku RPG pod postacią bohaterów, którzy zakorzenili się w strategiach na dobre. Warto wspomnieć, że rozgrywka każdą z dostępnych frakcji różni się od innych, i choć wszystkie, oprócz obcych, prowadzone są w przybliżony sposób, to pewne aspekty pozostają odmienne.

Dynastia Euroazjatycka to rządzona przez carów nacja tradycjonalistów inspirowanych Związkiem Radzieckim okresu zimnej wojny. Jej sprzęt składa się głównie z przestarzałych często powolnych i sprawiających wrażenie, ociężałych pojazdów. W arsenale broni nie brakuje co prawda lekkich i zwinnych wozów czy nowej generacji latających fortec ale to potężne czołgi stanowią trzon armii tej frakcji. Budowane przez euroazjatów kwatery wyglądają jak zlepek przypadkowych konstrukcji połączonych rurami i złomem, a dla początkujących graczy zaprojektowanie sprawnie funkcjonującej bazy na trudnym terenie może okazać się nieco kłopotliwe. W celu ochrony zabudowań wzniesiemy mury obronne wyposażone w magnetyczne szyny, na których następnie postawimy ruchome wieże laserowe oraz działa przeciwlotnicze.

Korporacja Księżycowa to zupełnie inna bajka. Smukłe, strzeliste wieżowce złożone z wielu funkcjonalnych segmentów pozwolą nam na znaczną oszczędność miejsca a co za tym idzie ograniczenie do niewielkich rozmiarów bazy. Technologia militarna tej frakcji oparta jest na lekkich kadłubach wyposażonych w silniki antygrawitacyjne oraz broń energetyczną i ultradźwiękową. Wojska LC polegają głównie na szybkości faworyzując ataki podjazdowe i szybkie naloty bombowe ponad walkę w otwartym polu. Niemniej jednak nawet pomimo pacyfistycznych upodobań pozostają liczącą się w Układzie Słonecznym siłą zdolną stanowić zagrożenie dla z pozoru potężniejszych frakcji.

Ostatnią znaną z poprzednich części gry nacją jest Unia Cywilizowanych Stanów będąca postamerykańskim koszmarem. W trakcie podróży na Marsa resztek ludzi ocalałych z zagłady Ziemii, komputer pokładowy postanowił zabić załogę w wyniku czego powstała  armia nieprzewidywalnych maszyn i cyborgów.  Ogromne stalowe mechy górujące na polach bitew wspierane są przez mniejsze pająkowate twory, w powietrzu zać prym wiodą szybkie myśliwce szturmowe. Mechanika budowy baz u tej frakcji jest najbardziej przyjazna dla graczy obeznanych w gatunku RTS - swobodnie wznosimy budowle dołączając do nich specjalne moduły rozszerzające podstawowe funkcje struktur.

Na temat rasy Morphidów twórcy informują nas już na premierowym wydaniu pudełka gry pisząc, tu cytuję "Unikatowa rasa, jakiej w grach nie było!" i ciężko nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Obcy nie posiadają budynków ani technologii a do rozwoju nie muszą magazynować surowców. W zamian za to każda jednostka czy pojazd wydobywa zasoby na własną rękę, a kiedy zostanie osiagnięty limit będziemy mogli wybrać dwie opcje dalszego rozwoju: klonowanie bądź transformację. Utworzenie kopii podstawowych istot jest szczególnie ważne gdyż to one stoją u podstaw drzewa klonowania, transformacja natomiast zamienia obcych w zdolne do ataku kreatury, a te ponownie mogą ulec ewolucji. Podobnie sprawa ma się ze statkami powietrznymi. Aby w pełni opanować Morphidów gracze muszą poświęcić dużo czasu, a z początku rasa ta przytłacza ogromem różnorodności.

Od dawna wyróżnikiem serii Earth pozostaje model projektowania jednostek. Prowadząc badania naukowe stopniowo odkrywamy kolejne kadłuby i moduły, które następnie łączymy w spójną całość. Kluczem do zwycięstwa jest dobranie ich tak aby produkowane maszyny posiadały broń przeciwstawną do pancerzy używanych przez przeciwnika. Wyposażenie nie kończy się na uzbrojeniu a gra udostępnia nam szereg dodatkowych urządzeń jak generatory pól siłowych, systemy naprawcze i radary. Niejednokrotnie nasza armia poniesie klęskę z powodu źle skonstruowanych pojazdów. Jedynym rozwiązaniem jest powrót do ekranu projektowania i opracowanie nowego schematu.

W trybie dla pojedynczego gracza czekają na nas cztery kampanie osobne dla wszystkich frakcji po siedem długich misji każda, fabułę jednak trudno nazwać intrygującą. Ot kontynuacja konfliktu, który zrodził się na Ziemii. Sytuację tą ratuje wprowadzenie czwartej strony konfliktu. Na szczególną uwagę zasługują tutaj projekty map zarówno tych z kampanii jak i potyczek. Odwiedzimy bezkresne czerwone piaski Marsa, wyjątkowo nieprzyjazne księżyce Jowisza czy naznaczone kraterami asteroidy. Rozsiane po lokacjach zabudowania przypominają czasy, w których ludzkość kolonizowała Układ Słoneczny w większości przypadków są to tylko ruiny.  Niestety poważne błędy wyszukiwania ścieżek niejednokrotnie wprowadziły mnie w stan frustracji a przeprowadzenie dużej armii przez wąwązy to istna katorga.

Uruchamiając grę po prawie dziesięciu latach od premiery zostałem pozytywnie zaskoczony oprawą graficzną, która pomimo upływu lat pozostała na znośnym poziomie, kiedy inne tytuły z tego okresu na współczesnych monitorach straszą pixelozą. Za muzykę skomponowaną przez Macieja Pawłowskiego odpowiedzialna jest orkiestra Mannheim-Heidelberg z Niemiec i należy jej się order za niesamowity soundtrack, nagana natomiast zarezerwowana została dla aktorów podkładających głos postaci. Czasem miałem problem z wyczuciem czy bohater wypowiadając kwestię cieszył się czy może martwił. W każdym bądź razie nie wpływa to szczególnie na czerpanie przyjemności z gry. Po ukończeniu kampanii, czeka na nas kilkanaście map w trybie potyczki oraz multiplayer do piętnastu osób jednocześnie. Dopiero po latach wracając do tytułu dowiedziałem się, że płacąc za nią dwadzieścia złotych, kupiłem wydanie premierowe - dokładnie tyle Earth kosztował w momencie trafienia do sklepów.

Wideoprezentacja tytułu

2
Notka polecana przez: Klapaucjusz, Siman
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Podtxt
   
Ocena:
+3

Dorzucaj 1-2 zrzut ekranu do tych recenzji to będzie się lepiej czytać.

14-07-2015 14:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.