string(15) ""
» Blog » Lista niepotrzebnych badziewi w papierowych grach RPG:
10-01-2009 22:30

Lista niepotrzebnych badziewi w papierowych grach RPG:

Odsłony: 25

Lista niepotrzebnych badziewi w papierowych grach RPG:
1. Kalendarz z zajebistymi nazwami miesięcy
Co drugi autor RPG fantasy uważa się za cholernego geniusza, twórcę nowych światów równego Tolkienowi. Aby podkreślić empicki (!) rozmiar świata oraz jego głębię, nasz autor wyciąga tam gdzie trzeba swój kalendarz. W języku angielskim ma to mało sensu, bo choć oczywiście w Faerunie nie było boga Janusa (a może? Jest Mielikki i Silvanus…), to jednak dla przeciętnego usera gry nie ma znaczenia jak nazywa się ten miesiąc.
Może zilustruję to autentyczną rozmową z wczesnych sesji WFRP, kiedy kupiłem Wewnętrznego Wroga.
Ja: Jest piętnasty Flukcajka.
Gracze: To znaczy kiedy.
Ja: Eeee, pierwszego jest równonoc jesienna, to znaczy… A moment, no, czyli jest kwiecień.
Łapiecie, o co chodzi? Dlatego właśnie rewolucja francuska skończyła się tak, jak się skończyła. Kalendarza używamy codziennie. Jeszcze gorszy jest Faerun, gdzie bez większego powodu mamy dziesięciodniowe tygodnie. Co śmieszne, w trzeciej edycji D&D są moce, których możemy używać raz na tydzień, przez co nawet mechanika się komplikuje. Ja rozumiem, że na jakiejś planecie mogą być dwa księżyce, ale na sesje nie ma to praktycznie żadnego wpływu.
2. Ozdobniki
Tutaj nie chodzi o styl autora, nie. Chodzi mi o ornamenty, o np. koła okrętowe czy celtyckie wzory zamiast pełnoprawnych ilustracji. Ilustracje w podręcznikach poza oczywistym względem estetycznym przybliżają nam świat gry, ułatwiają opisy MG, służą jako wzór dla postaci…
Oraz zapychają miejsce. Widać to najbardziej w grach, gdzie treści nie ma zbyt wiele, a produkt za trzydzieści dolców opchnąć trzeba. Takie ilustracje dopełniają stronę, i nie mają większego sensu.
3. Jak hartowała się stal
Mam takiego jednego ulubionego autora gier RPG. Nie Polaka, spoko. Koleś ten w praktycznie każdej swojej grze zamieszcza tekst typu „jak moje smutne życie, niebagatelna wyobraźnia oraz sadystyczne skłonności doprowadziły mnie, Geniusza, do stworzenia tej genialnej gry”. Fajnie, ale nie po to płacę 30 dolców, koleś. Dałem ci trochę kasy (fakt, większość zjadł wydawca i sklep), ale możesz sobie kupić batonika. Nie chcę cię podziwiać, chcę więcej gry!
Oczywiście. Lubię czytać o inspiracjach, lubię samemu je znajdować. W Deadlands mamy stroniczkę o oryginalnej kampanii kowbojów zombie. Po DMG czwartej edycji dedeków rozsiane są opowieści designerów, w których można wyczytać źródła istotnych zmian w najnowszej odsłonie najstarszej gry. Z drugiej strony Robin Laws nigdy nie powiedział że bogowie w Mad Lands są zaczerpnięci z Kubusia Puchatka, ale kiedy 3 dni temu się zorientowałem, byłem praktycznie dumny z siebie przez jakieś 30 minut.
4. Nie wiecie, że to krowa, bo jej nie widzieliście
To może bardziej skarga dla MG, ale w podręcznikach też czasem pojawia się taka porada: „Nigdy nie nazywaj potwora po imieniu.” Bzdura. W świecie fantasy każdy wie jak wygląda ork czy troll, tak jak dziś wiemy jak wygląda koń, nawet jeśli widzimy go raz do roku. Zwłaszcza zawodowi awanturnicy, którzy na co dzień zajmują się eksterminacją rzeczonych. W wypadku systemów horrorowych sprawa jest nieco inna: oczywiście że nigdy nie należy sprecyzować co to jest. No, prawie.
MG: Przezroczysta sylwetka kobiety przyzywa cię cicho.
Ja: To duch?
MG:
Nie bójcie się nazywać ducha duchem. Nawet jeśli jest to sukub, iluzja, czy echo kobiety uwięzionej w sąsiednim wymiarze.
5. Spotkania losowe
„Rzuć 1k20 w tabeli poniżej by sprawdzić co napotkasz” jest nie do przyjęcia. Co innego tekst typu „Jeśli bohaterowie zaczną hałasować, jest 35% szans na to, że zjawi się patrol 2k4 goblinów.”.
Pierwszy przykład nie ma żadnego sensu. Losowy potwór zjawia się praktycznie znikąd, narusza pozory świata przedstawionego, i może zeżreć bohaterów jeszcze przed fabułą. Drugi ma sens, bohaterowie mogą uniknąć potworów i mają one logiczny związek z goblińskim zamkiem.
6. Brak indeksu
LUDZIE. Podręcznik do RPG to nie powieść. Do niego wraca się co kilka minut, otwierając na przeróżniejszych stronach. Indeks do 300-stronicowej instrukcji obsługi nie może mieć jednej kartki, czy być wykonany tylko i wyłącznie na podstawie śródtytułów. Fakt, ‘brak indeksu’ nie jest ‘niepotrzebnym badziewiem’, ale trzeba to powiedzieć.
7. Sztywny meta plot, święte krowy
Linia fabularna w RPG to trudna decyzja. Może być świetna (Deadlands, co najmniej 3 Savage Tales), może być kiepska (w zasadzie wszystko WotC), niezła (Shadowrun), niedokończona (Brave New World, SLA Industries), albo niezmienialna (7th Sea, z tego co wiem L5K podobno też pasuje, na pewno Necessary Evil).
Sztywny metaplot nie jest taki zły. Może być fajnym tłem, ale problem jest taki, że skoro gracze nie mogą go zmienić, to nie mogą się w historię świata zaangażować. Deadlands umieszczało graczy w centrum swoich kampanii pozwalając im właśnie udać się na Banshee czy zaciukać kilku złych gości. Pod koniec Sundered Skies gracze uczestniczą w epickiej bitwie u boku samego boga wojny, którego zadaniem jest nie rozwalenie demonów, ale odwrócenie ich uwagi, by BG mogli zrobić co trzeba.
MG (ja): Do sali wchodzi uśmiechając się Obi-Wan z młodym Skywalkerem przy boku.
Gracz, maniak SW: Ej, może nie umieszczaj takich ważnych NPCów w przygodzie?
MG: Bo co? Po coś oni są.
Oczywiście, gdyby gracze byli o 5 lat młodsi, w tej chwili wszyscy zarąbaliby Skywalkera by nie było epizodu trzeciego, i oczywiście ja, gdybym był młodszy, bym na 3 sekundy przed tym zdetonował detonator termiczny, i otoczył Kenobiego i Vadera tarczą Mocy. Gdyby jednak to było teraz, pozwoliłbym im zabić dzieciaka, przejść na ciemną stronę, trafić pod skrzydła Palpatine’a, i zrobić dużo lepszy epizod trzeci, co chyba nie byłoby trudne.
To samo tyczy się innych NPCów. Potrzebni ci są do czegoś? To są dekoracje w twoim teatrzyku kukiełkowym, nie święte krowy. Wszyscy chcemy grać w tę samą grę, dzieci chcą się bawić, starsi chcą gadać.

Komentarze


996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
13456 - nic dodać nic ująć.

2 - nie mam zdania

7 - podobnie. powiedziałbym że sporo zależy od systemu i sprawności MG.
10-01-2009 23:02
Raziell
   
Ocena:
0
Właściwie zgadzam się z wszystkim poza zdaniem na temat ozdobników. Nie jestem jakimś ich fanem ale jak są tak niech sobie będą.
10-01-2009 23:03
beacon
   
Ocena:
0
Kosior. Bardzo fajny tekścior dla autorkowców.
10-01-2009 23:29
oddtail
   
Ocena:
+2
Bardzo rozsądna notka, zgadzam się praktycznie w 100%, choć czasem możnaby dyskutować o detalach.

Punkt 1 dotyczy nie tylko kalendarzy. Dotyczy wielu nowowymyślonych słów dotyczących rzeczy używanych na co dzień i absolutnie naturalnych. Wymieniłbym między innymi zmyslanie wszelkich miar i wag. Metr to metr, kilogram to kilogram. Oczywiście, kalendarze są tak traktowane częściej - ale problem uważam za wychodzący poza RPGi. W literaturze fantasy też można się z nim zetknąć, a ja nie wiem po co.

Punkt 4 jest IMO mniej jednoznaczny. Owszem, można powiedzieć "ork", ale są rzeczy, których powiedzieć nie należy. No i, jak zauważyłeś, przy horrorze powiedzenie co postacie widzą potrafi być poważnym problemem.

Punkt 7 (świętokrowowi NPCe) jest najbardziej mnie denerwującą cechą Deadlands, mojego ulubionego systemu RPG. "to jest strasznie ważny NPC i gracze nie mogą go zabić" powtarza się przy KAŻDYM "dużym" NPCu. I po co? Bohaterowie mają teoretycznie być potencjalnie Kimś przez duże "K", ale nie daj Boże żeby przypadkiem wykoleili storylinię. Przypomina mi to trochę konsolowe RPG, gdzie po to, żebyś mógł mieć klimatyczną walkę ze złym bossem pod koniec, PRZED końcem ów boss ma nieskończone HP.

Jak powiedziałem, fajna notka.
10-01-2009 23:55
Chavez
   
Ocena:
0
Linia fabularna niezmienialna - nie wiem jak potoczyly sie losy 7th Sea, ale L5K sie zmienia caly swiat - reaguje na wyniki karcianki. Wiec nie wiem czy to linia fabularna niezmienna wg Twojej definicji.
10-01-2009 23:56
lucek
   
Ocena:
+11
5. Spotkania losowe
„Rzuć 1k20 w tabeli poniżej by sprawdzić co napotkasz” jest nie do przyjęcia. Co innego tekst typu „Jeśli bohaterowie zaczną hałasować, jest 35% szans na to, że zjawi się patrol 2k4 goblinów.”.
Pierwszy przykład nie ma żadnego sensu. Losowy potwór zjawia się praktycznie znikąd, narusza pozory świata przedstawionego, i może zeżreć bohaterów jeszcze przed fabułą. Drugi ma sens, bohaterowie mogą uniknąć potworów i mają one logiczny związek z goblińskim zamkiem.


Półbzdura. Spotkania losowe to staroszkolny (hehe) sposób utrzymywania napięcia, jeśli jest kongruentny - tj. nie spotkasz wodnego trolla na pustyni, endemicznej paroszczurki w środku miasta czy też rekina w koronach drzew tropikalnej jungli.

Aczkolwiek, jedna z najlepszych sesji (nie umieszczę tu nazwy systemu, bo ktoś powie, że nachalnie reklamuję Wolsunga) polegała na tym, że w samym ultracentrum Lyonesse była wielka, biała małpa (a la King-Kong). Że nie wspomnę o nadrzewnych ośmiornicach, które polują na skrzydlate małpy w junglach Lemurii (w tej samej, niereklamowanej i incognito z nazwy grze).

Cała reszta - świetna. Ale na litość boską, weno ziomuś jakieś akapity, formatowanie tekstu itp...

A. Ozdobniki się nie podobają. Taaa.. to już wiem, czemu olewasz wizualny aspekt swojego tekstu ;-)


l.
11-01-2009 00:26
KRed
   
Ocena:
+1
Mógłbym się sprzeczać o wszystko. Może tylko sztywne płoty, i te krowy przy nich, mnie nie obchodzą.

Weźmy indeks. Jak długo żyję, z indeksów w podręcznikach korzystałem nie więcej niż kilka razy.
Nie chcę indeksów. Potrzebny mi czytelny podział treści na rozdziały, a w rozdziałach układ alfabetyczny.

Z kalendarzami zawsze robiłem tak, że podając zajebistą nazwę miesiąca dodawałem też, że jest to np. "początek (środek, koniec) pory suchej (lata, wiosny itp.)".
Metoda działa również w przypadku światów gdzie jest więcej/mniej niż dwanaście miesięcy, nie ma ziemskich pór roku, albo gdy gramy w krainie gdzie w styczniu rozpoczyna się upalne lato.

Reszta - ozdobniki, spotkania losowe, wyznania autora - to dla mnie kwestia wykonania. Jeśli się pojawiają to wtedy oceniam.
11-01-2009 01:21
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Splusowałem lucka bo istotnie tej notce kilka enterków by się przydało :D

Co do 5 - taka tabelka imo to antyczna forma pomyslów na sesje / sceny. Tabelka rzuć i spójrz jaki potworek wyskakuje jest jak na dzień obecny obciachowa.
11-01-2009 01:22
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+5
Paskudzie a powiedz mi w jakim celu robić rpga w którym jest więcej niż 12 miesięcy albo lato wypada w styczniu? Czemu to służy, w czym RPG jest lepszy przez inny rok niż znany nam?
11-01-2009 01:27
lucek
   
Ocena:
+3
Splusowałem Cravena dwa razy teraz i raz wcześniej, bo go lubię a on splusował mnie tylko raz... :P


l.
11-01-2009 02:39
beacon
   
Ocena:
+1
Spotkania losowe są obciachowe, chyba że robimy sobie jaja z oldskulowej konwencji.

@lucek
motyw z białym gorylem chyba raczej nie wyskoczył z losowego generatora. Pokazuje, jak fajnie dać coś pasującego do scenerii paradoksalnie (tutaj również dzięki odniesieniu do King Konga), ale nijak się ma do generatora spotkań losowych ;)

I nie wiem, na ile wylosowany z tabelki fosforyzujący pies-zombie, wyskakujący na środku pustyni, może pomóc w utrzymaniu napięcia ;)
11-01-2009 13:50
senmara
   
Ocena:
0
Splusowałem Cravena dwa razy teraz i raz wcześniej, bo go lubię a on splusował mnie tylko raz... :P

kochasz go bardziej niż on ciebie :P

a art bardzo fajny ;)
11-01-2009 13:55
~SN

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kalendarzyki, specyficzny język czasami wynikły z mechaniki innym razem z natury świata (L5k czy Dzikie Pola), inaczej ponazywane profesje (np. Bushi a nie Warior), systemy monetarne gdzie na srebrniki mówi się dajmy na to koku. Specyficzne zwyczaje, np.: to jak położysz swoją katanę w trakcie spotkania z Dajmio może przesądzić o losie tak twoim jak i owego spotkania. Te rzeczy mają służyć budowaniu klimatu. Stary nie wiem po co ci klimat a w ogóle to oprawa audiowizualna jest przecież lepsza na compie więc po kiego X w ogóle rozwodzić się nad RPG? Siadaj graj słyszałem że DOOM III wyszedł :P
Losowy generator spotkań przydaje się. Zgadza się że jest to sposób na budowanie napięcia gracze nie wiedzą co może wyskoczyć :) Z tego co pamiętam to zdarzały się lokalne zamieszczane np. w przygodach generatory, dzięki którym nie było opcji by z nikąd pojawił się byt niedopasowany do realiów rozgrywki. Przydaje się też kiedy drużyna notorycznie ucieka od starannie zaplanowanych i przemyślanych sesji, jako „gorsza” alternatywa.
Ozdobniki, mogą być czemu nie byle tylko nie kosztem treści czy lustracji jak ktoś może sobie pozwolić na wydanie czegoś większego to czemu nie. Nawet jeśli będzie o 100 stron obszerniejsze, chętnie zapłacę. Systemu nie kupuje się co dziennie więc można dć więcej w końcu jak na te 200 -300 stron to i tak dostarcza znacznie więcej godzin zabawy niż jakakolwiek komputerkowa siekanka.
Z indeksem jest różnie czasem ktoś korzysta czasem nie. To raptem parę stron, więc czemu nie mógłby być. Może podręcznik mniej wertowany dłużej by się dzięki temu trzymał?
No metalpłot to trudna sprawa, nie wiem ile by się zachowało ze SW gdyby gracze wymordowali centralne postacie sagi. Lepiej niech sobie biegają gdzieś tam w tle i nie mają bezpośredniego kontaktu z takimi graczami. Dzięki temu natura systemu i pewien jego porządek pozostaną nie zaburzone. Pytanie czy graczom rzeczywiście podoba się dane uniwersum skoro chcą je napsuć?

11-01-2009 16:14
KRed
    @ Craven
Ocena:
0
Paskudzie a powiedz mi w jakim celu robić rpga w którym jest więcej niż 12 miesięcy albo lato wypada w styczniu?
Jeśli gra rozgrywa się w krainie gdzie są pory: wietrzna, sucha, deszczowa, to jakie znaczenie ma powiedzenie graczom, że akurat wypada styczeń?
A po co robić takiego eRPeGa? Może dla zmiany scenografii? Może kogoś bawi udawanie rozterek eskimosa, czy innego beduina?

Tak naprawdę znaczenie dla rozgrywki mają właśnie pory roku. Jeśli zrobimy rok bez pór, albo je modyfikujemy, to możemy nawet olać nazwy miesięcy, i mówić o piętnastym fragmencie cyklu (częste w s-f).
11-01-2009 16:15
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
nie mieszajmy grania eskimosem, z nadawaniem bełkotliwych i nic nie mówiących nazw miesiącom.
11-01-2009 16:23
Balgator
    Generalnie podzielam zdanie ale...
Ocena:
0
... ale nie zgadzam się z punktem 3. Ja po prostu lubię czytać, jak coś powstaje i w jaki sposób. "Jak to jest zrobione" to jeden z moich bardziej ulubionych programów na Discovery :P

A co do metaplotu, to zgadzam się w zupełności. Obecnie prowadzę Miecz Przeznaczenia - kampanię do Wiedzmina na SWEXie i w jej treści co chwila spotyka się znanych BNów: Triss Merigold, króla Foltesta a nawet Vilgefortza.

I naprawdę nie miałbym nic przeciwko, jeżeli któremuś z tych postaci by się coś stało. To nie tylko zmiana w fabule "gry wyobraźni". To również zbrodnia wymierzona w całą Sagę :P
11-01-2009 16:24
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ja akurat metaploty lubie, jezeli sa to dobre metaploty. Tak, dlatego prowadze settingi SW, bo tam praktycznie nie ma swietych krow, jezeli ma cos statsy, to mozna (i pewnie trzeba) to zabic. No, dobra, Dracula w Kane`ie jest wyjatkiem :)
11-01-2009 17:05
~sepulkariot

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zgadzam się z nr 6. Z resztą chyba nie.
11-01-2009 17:31
Beamhit
   
Ocena:
+8
"Specyficzne zwyczaje, np.: to jak położysz swoją katanę w trakcie spotkania z Dajmio może przesądzić o losie tak twoim jak i owego spotkania."

Ja się nauczyłem:

MG: O, siadasz przed daymo, jak kładziesz katanę?
Gracz (Ja): Prawidłowo.
MG: Znaczy jak?
Gracz: Znaczy tak, jak trzeba.
MG (zdenerwowany): Czyli?
Gracz: Tak jak napisali gdzieś tam, czego nie czytałem.
MG: No to mów jak! Pokaż mi!
Gracz: Siusiaka ci nie pokażę.

Więcej sesji z tym MG nie popełniłem.
11-01-2009 17:59
Gerard Heime
   
Ocena:
+3
Ad 1.

Jeśli nowe nazwy (niezależnie czy miesięcy, czy godzin, czy dni) to sztuka dla sztuki - wywalić w cholerę. Jeśli mają jakieś głębokie znaczenie, pokazują specyfikę świata - to może mieć sens.

Ostatnio Przybyłek mnie wkurzył swoimi monami i dukilami w Gamedecu. Choć rozumiem ideę wprowadzenia systemu dziesiętnego w przypadku kolonizacji kosmosu, to czemu na Bogów jakieś idiotyczne nazwy z greki? :/ Ja np. u siebie w SF zastosowałem system dziesiętny (mikro, mili, centy, hekto, kilo, mega itd.).

Z drugiej strony, u mnie na sesjach praktycznie nie używa się dat. Nie potrafię sobie przypomnieć sytuacji, gdy data padła na sesji.

Ad 2) Są irytujące jeśli zapychają miejsce. Jeśli np. lądują na koniec strony gdy ta jest zapełniona w połowie bo kończy się rozdział, to nie widzę problemu.

Ad 3) Na szczęście nie spotkalem się z tym. Ale rzadko kiedy czytam wstepy.

Ad 4) To jest denerwujące, ale czasami się tego nie da przeskoczyć. Np. w Requiem for Rome, wszystkie wampiry mają dyscypliny, ale rzymskie wampiry udają, że nie mają żadnych nadnaturalnych mocy (bo w Rzymie czarnoksięstwo jest potępiane i zakazane) a jedynie wrodzone zdolności.

Prowadzi to do istnej schizofrenii, gdy wszyscy gracze + MG wiedzą o dyscyplinach ale muszą się z tym kryć in-game.

Ad 5) Wiesz, są kiepsko skonstruowane spotkania losowe i dobrze skonstruowane.

Wyobraź sobie tabelkę na końcu podręcznika, która zawiera 100 jednolinijkowych pomysłów na przygody. W stylu "Bohaterowie zostają zatrudnieni by upolować gigantyczną małpę w lemuryjskiej dżungli. Gdy potwór zostaje przewieziony do Lyonesse, uwalnia się z klatki."

Jest generator? Jest. Jest losowy? Jest. Ale nie wmówisz mi, że kiepski :-)

Ad 6) AMEN. Najważniejsza rzecz. Bardzo często korzystam z indeksu.

Ad 7) Znasz ta zasadę - co nie ma statsów, tego się nie da zabić ;-)
11-01-2009 20:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.