Outpost 2
string(15) ""
» Blog » Drzewo
13-05-2007 10:14

Drzewo

W działach: Tfurczość | Odsłony: 0

Drzewo

Szedłem przez miasto jednego wieczoru
nieco zirytowany, i bezskutecznie poszukując metafor.
Gdy chciałem już, w desperacji wrócić do domu,
i może napić się coli
Spojrzałem,
dość przypadkowo,
na pień drzewa, które rosło przy ruchliwej ulicy.
Oświetlały je przydrożne lampy,
witryny sklepowe,
taki śmieszny księżyc, trochę za chmurami, a trochę przed nimi,
od czasu do czasu kolorowe światła przejeżdżających samochodów, autobusów i tramwajów,
a być może nawet gwiazdy,
choć nie da się ich praktycznie zobaczyć przy tak głośnej ulicy,
ale na pewno,
przynajmniej w fizycznym sensie,
to drzewo oświetlały też mieszkania ludzi oglądających do późna
jakiś fajny film.
W każdym bądź razie, widziałem drzewo.
Tak naprawdę, mówię o świetle głównie dlatego, że nie wiedziałem jakiego to drzewo jest koloru.
Zielone? Czy to może mech?
Brązowe? Ale ja już dawno wyrosłem z tego wieku, kiedy kredkami maluje się świat wewnątrz swojej głowy.
(choć fakt, że tak myślę, chyba temu przeczy)
Może szare? Ale szarość to tak naprawdę etykietka, którą przyklejamy zastraszającej liczbie odcieni. Ludzie całe życie
(ciekawe, jak to jest)
spędzają widząc tylko różne odcienie jasności.
Och, wiem, język jest tak skonstruowany, że są w nim słowa na wszystko.
Szarozielony? Brązowoczarny? Żółtobrunatny?
Ciekawe, czy w jakimś języku jest słowo na ten jeden, konkretny odcień drzewa. Chyba tak. Ale to nie rozwiązuje tej kwestii.
Jakaś część mnie, którą naprawdę powinniście bardziej doceniać, wiedziała że istnieje na pewno jakaś konkretna długość fali światła, która, odbita od pnia drzewa, wpadła na moją źrenicę.
Częstotliwość fali świetlnej, 35432kHz jest przecież równie dobrym słowem co "szarozielony", czy "kolor-pnia-drzewa-które-widziałem-trzy-dni-temu".
Ale to nie rozwiązuje problemu, myślałem, przeciskając się przez puste ulice.
Wiem przecież, że wszystko, co istnieje, ma swoją nazwę.
(zresztą tak, jak wiele pozostałych rzeczy)
Idąc po colę, zastanawiałem się, obserwując podejrzliwie kolory pozostałej części wszechświata.
Inni krzyczeli coś w obcych językach, może niekoniecznie do mnie, ale chyba powinienem coś
z tego zrozumieć. Na tym to przecież polega, prawda?
Z drugiej strony, może
na szczęście
coś ze mną jest nie tak.
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.