string(15) ""
» Blog » W imię pokoju - raport nr 5
19-05-2012 11:43

W imię pokoju - raport nr 5

Odsłony: 0

W imię pokoju - raport nr 5
Jest to dalszy ciąg kampani, której wcześniejszą część opisywałem niedawno ( Szczegóły tutaj). To czwarta sesja tej kampani.

Tradycyjnie zaszła zmiana w składzie. Pojawia się nowa graczka, która planowała grać szermierzem z Vigento ale ostatecznie decyduje się przejąć pod kontrolę Claudię. Dodatkowo wraca gracz prowadzący Francesco, ale ponieważ drużyna jest na środku bagien i nie ma jak wprowadzić tej postaci gracz przejmuje pod kontrolę Haluma (przewodnika).

Sesja zaczyna się od akcji. Nagle jakieś grube pnącze łapie jednego z żołnierzy BG i ciągnie w górę, dusząc. Celna strzała z kuszy Tamara ratuje nieszczęśnika przed śmiercią. Ale to nie koniec nieprzyjemnych niespodzianek, bo zaraz zaczęło lać jak z cebra. Pomimo tego, że Halum jest dobrym zwiadowcą i ma Sztuczkę Odporność na pogodę (negatywne skutki np. Deszczu nic mu nie robią) gracze podejmują decyzję, że zbudują szybko jakieś schronienie i przeczekają deszcz, chociaż zapowiada się, że może popadać ze dwa dni.

Po kilku godzinach Tamar dostrzega zarys jaszczuroczłeka, który najwyraźniej dostrzega także BG bo nagle nieruchomieje. Drużyna namawia Tamara do strzału, ale ten pozwara jaszczurowi uciec. Kilkanaście minut później BG są już otoczeni przez znacznie liczniejszy jaszczurzy lud, którzy na migi zmuszają ich do rozbrojenia się i zabierają do osady. Wszystkie jaszczury jednak z dziwnym lękiem podchodzą do zakutej w czarną zbroję Claudi.

BG docierają do zbudowanej na mokradłach osady. Dochodzi do rozmów dwóch stron nieznających swojego języka, która opiera się przede wszystkim na rysowaniu na ziemi prostych rysunków. Gracze widzą niewielką, pilnowaną przez strażników jaskinię i podejrzewają, że tam kryje się smok. W czasie rozmów Tamar przyznaje się jaszczurom do posiadania Smoczej Uzdy. Jaszczury wyraźnie się ożywiają. BG dostają do zjedzenia jakieś obrzydlistwa w stylu surowych ryb, wódz każe Tamarowi oddać Smoczą Uzdę Claudi, a rycerz zostaje zabrana do wygodniejszego lokum, gdzie pozwalają jaj wypocząć i wyspać się. Później wódz pozwala jej wybrać jedną spośród kilku broni, a ta decyduje się na swój topór. Później tłumaczy jej co ma się wydarzyć. Pokazuje jej obelisk na którym przybywa postać w zbroi ze smoczą uzdą. Teraz wybierze czterech ludzi, którzy zejdą z nią do jaskini. Wtedy smok zacznie ich pożerać, a Claudia go podejdzie i założy mu uzdę. Plan prosty i skuteczny.

Wybrani "na przekąskę dla smoka" zostają wybrani BG oraz jeszcze jeden żołnierz, reszta zostaje zamknięta w klatce. BG ubierają w jakieś obrzydliwe płaszcze ze skór, śmierdzące krwią. Następuje pożegnanie, a później ofiara i wybraniec schodzą do jaskini wąskim przejściem w końcu docierając do ogromnej jaskini pełnej kamieni i skał, na której środku jest głębokie jezioro. Tamar wymusza na Claudi oddanie uzdy. BG chowają się i czekają kilkanaście minut gdy nagle z jeziora wyskakuje smok. Czarny, dwa razy większy od konia, rogaty i diabelnie groźny. Ale jakoś w tym całym zamieszaniu zapomniałem o teście strachu.

Smok natychmiast dostrzega Claudię i rzuca się w jej kierunku. Wojowniczka dzielnie staje z nim do walki w czasie gdy Tamar wskakuje na smoka i zostaje boleśnie z niego zrzucony. Rozdrażniony smok zieje ogniem prosto w pannę Maurer i od śmierci ratuje ją tylko solidny pancerz. Płonąc jednak nie ma wyboru i pędzi co sił w nogach do wody.. w pancerzu.

Do smoka dopada Deva, która tłukąc go po pysku łańcuchem (jaszczury nie uznały łańcucha za broń) rozdrażnia go i pozwala Tamarowi się podnieść i spróbować znowu wskoczyć na smoka. Ale bezskutecznie.

W tym samym czasie Halum ratuje tonącą Claudię i wyciąga ją na brzeg. Rycerka jednak po pokazie umiejętności smoka rezygnuje z dalszej walki. Tamar krzyczy do przewodnika by ten rzucił mu rycerski topór, a Halum wykonuje polecenie. Tamar przywala swoim ciężkim hełmem prosto w nos zdezorientowanego smoka i podrywa topór stając się teraz rywalem smoka. Cudem odskakuje od drugiego zionięcia ogniem. W tym czasie Deva wskakuje na smoka, wyrywa od Tamara jedną część obroży (druga zostaje w rękach najemnika) i czując, że zaraz spadnie zeskakuje sama w drugą stronę co jej towarzysz. Mijają się i tym sposobem zawiązują obrożę na szyi smoka. Bestia chwilę jeszcze się szarpie, ale w końcu się uspokaja.

BG postanawiają opuścić jaskinię na karku smoka "przelatując" jeziorem i wzbijając się w powietrze na bagna, pierwszy raz mogąc podziwiać świat z lotu .... smoka. Lądują w osadzie jaszczuroludzi, którzy przerażeni padają na kolana, wyciągają swoich ludzi z klatek i bez żadnego pożegnania odchodzą, zabierając ze sobą smoka.

Podróż powrotna jest raczej łatwa tylko BG omijają osady, od czasu do czasu kupują gdzieś krowę albo świnię by nakarmić bestię. Gdy docierają do zamku Deva i Claudia zostają ze smokiem a Halum i Tamar wchodzą do zamku cierpliwie znosząc przytyki o nieudanych polowaniach na smoki. Zapraszają jednak króla na dziedziniec gdzie dziewczyny wlatują na smoku. Zadowolony król ogłasza, że się udało. Teraz jego kraj dzięki temu potworowi będzie mógł dokonać swojej zemsty. Gracze dostają swój zamek oraz miesiąc czasu na tresurę potwora.

W tym czasie z Vigento wraca Francesco wraz z oddziałem vigentyjskich kuszników, którzy przyłączają się do oddziału BG.

Na tym sesja się kończy


Przyznam szczerze, że dostanie się do smoka zaplanowałem inaczej. Myślałem, że gracze skorzystają z beznadziejnej widoczności w czasie deszczu, zabiją strażników jaskini i po prostu tam wejdą. Nawet przez mi nie przeszła próba dogadywania się z jaszczurami. Więc praktycznie wszystko to było totalnie zaimprowizowane i przez to się trochę "cięło". Słabo wypadała rozmowa w nieznanym języku. Starałem się na każdym kroku podkreślać, że rozmowy idą na migi, ale gracze co chwila próbowali składać deklaracje w stylu "rysuję mu, że potrzebujemy broni żeby smok potrzebował więcej czasu by nas zjeść i dać czas Claudi"... Eee? A jak to rysujesz? Nie wiem. To tylko przykład, ale gracze kilkakrotnie się zapominali i składali deklaracje w tym stylu. Ale niemożność dogadania się z ważnymi BN-ami to chyba jeden z najbardziej uciążliwych momentów na sesjach.

Sceną kulminacyjną była walka ze smokiem. Zrobiłem z niego połączenie Pustynnego węża (Bestiariusz: Bestie) i Plujki (Bestiariusz: Maszyny), dodałem opcję latania i 3 PP, przez co dopiero balista robi na nim prawdziwe wrażenie. Walka początkowo wyglądała tak sobie, podobnie jak pojedynek z wielkim pająkiem. Postanowiłem lekko naciągać mechanikę by dawać np. Możliwość wskoczenia na smoka, odskoczenia od płomieni itd. Wydaje mi się, że walka dzięki temu zyskała.

Komentarze


karolstefan
   
Ocena:
0
"...wyrywa od Tamara jedną część obroży (druga zostaje w rękach najemnika)"
Dopóki nie przeczytałem kolejnych zdań, byłem pewien, że rozerwali obroże :P
21-05-2012 18:30
Eliash
   
Ocena:
0
To by było epickie :) Ostatnie słowa "Chyba się zepsuła" :D

Nie wiedziałem jak to inaczej opisać ;)
21-05-2012 19:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.