Outpost 2
string(15) ""
» Blog » W imię pokoju - raport nr 3
16-05-2012 20:30

W imię pokoju - raport nr 3

Odsłony: 3

W imię pokoju - raport nr 3
Jest to dalszy ciąg kampani, której wcześniejszą część opisywałem niedawno ( Szczegóły tutaj). To trzecia sesja tej kampani.

Okazuje się, że ta kampania chyba nie zazna czegoś takiego jak stały skład. Pojawia się nowy chętny do gry, ale to jest jego pierwsza i ostatnia przygoda w kampanii. Miał chyba pecha bo trafił na najsłabszą przygodę, chociaż może po części jego nastawienie miało na to wpływ. Kilka słów o jego postaci

Galan Saruel – najlepszy łucznik w Haronie, nigdy nie chybia, opanowany, chłodny i bardzo profesjonalny. Ponadto człowiek o sokolim wzroku, znający się na sztuce przetrwania myśliwy. Wysyłany przez króla na najcięższe misje gdzie potrzebny jest dobry strzelec.


Sesja zaczyna się dwa lata później gdy sir Baren umacnia swoją władzę w królestwie, gracze w tym czasie szkolą swój oddział i wykorzystują wolny czas. W końcu jednak zostają wezwani przed królewskie oblicze by dowiedzieć się co dla nich zaplanował monarcha. A zaplanował coś nietypowego bo zapragnął aby gracze udali się na prawie drugi koniec świata by zbadać legendę o plemieniu orków, które mistrzowsko tresuje potwory. Plotki głoszą, że ich zdolność wynika ze stosowania artefaktu zwanego Smoczą Uzdą. Gracze mają owo plemię odnaleźć i poznać sposoby ich tresury a później albo zdobyć artefakt albo ściągnąć do kraju treserów.

Gracze dostają do swojego oddziału uczonego, który trochę włada językiem ludzi pustyni oraz Galana. W takim składzie zapuszczają się w długą i żmudną wędrówkę przez kontynent. Ziemie stają się coraz mniej przyjazne, klimat coraz bardziej gorący. Gdy już mają przed sobą wizję bezpośredniego wyruszenia na pustynię zaczynają wędrować między miastami, szukając jakichkolwiek plotek o orkach-treserach. Trafiają w końcu na kupca, który zna to plemię, ale mówi graczom wprost, że tam nie dotrą. Nie na koniach, które posiadają. Proponuje im handel i zaprasza na spotkanie. Gracze trochę obawiają się pułaki (w sumie słusznie), więc mobilizują cały swój oddział i jadą obejrzeć konie nomada. Te faktycznie są o niebo lepsze od koni BG, ale cena też jest ogromna, a gracze mają ograniczone zapasy. Po długich targach i rozmowach okazuje się, że wystarczy im tylko na pięć koni. Na pustynię wyruszają więc tylko BG oraz tłumacz. Żołnierze zostają w wiosce, co odebrało graczom atut znacznej liczebności.

Dzięki wskazówkom nomada oraz umiejętnością Galana drużyna w końcu odnajduje orki, żyjące w składającej się z namiotów osadzie u podnóża góry. Po pierwszym spotkaniu oraz pokazie swoich umiejętności walki przez Tamara, gracze zostają zaproszeni na spotkanie z wodzem. Ten pokazuje im tresowane wielkie skorpiony oraz jaszczury rozmiarów konia. Głuchy jest na argumenty BG o wyruszeniu razem z nimi. Nie interesują go pieniądze ani sława, a leniwe życie w sercu pustyni w pełni mu odpowiada. Zapytany wprost o smoczą uzdę mówi, że to ich skarb przywieziony przez założyciela wioski z dalekiego południa, które opisuje jak całkiem niedalekie obszary zamieszkania BG. Odmawia jednak pokazania artefaktu.

Najbardziej przyciągającym uwagę elementem osady jest wielka arena walk, której część jest w skale, zamknięta wielkimi wrotami. Trybuny to drewniane platformy rozmieszczone na zboczu góry bezpośrednio nad areną. W nocy Deva postanawia przeszukać osadę. Z namiotu wodza rezygnuje, ponieważ pilnują go bestie, a w NS kary za węch zwierząt są bardzo wysokie. Zapuszcza się więc w okolice areny i dzięki swoim umiejętnością wspinaczki dostaje się na arenę. Gdy tylko dotyka drewnianej bramy po drugiej stronie budzi się bestia, z wściekłością tłukąc bramę. Robi się wielkie zamieszanie.

Tutaj wyjaśnię, że wykorzystany przeze mnie potwór to Tekla z Bestiarusza: Bestie do NS. Deva skryła się w cieniu na arenie i zobaczyła jak na arenę wchodzi wódz orków, a pozostali z bezpiecznych klatek otwierają bramę. Wielki pajęczak wypada z klatki (tutaj Deva ledwo zdaje test Morale dzięki czemu nie wpada w panikę), ale gdy wódz wyciąga ku niemu dłoń, potwór cofa się spokojnie za bramę. Deva pomimo ciemności dostrzega, że potwór ma na sobie gruby skórzany pas obwieszony kośćmi.

Jednak na tym się nie skończyło. Rozjuszone przebudzeniem potwora orki ruszają zobaczyć co robią ich goście. Francesco i Tamar próbują grać na czas, ale pędząca do namiotu Deva zostaje złapana. Wódz wścieka się i chce wystawić Devę do walki na arenie, czyli na pożarcie potworowi.. Tamar próbuje ostatecznego argumentu w stylu "Jak jesteś taki twardy to stawaj do walki". Ale wódz nie daje się sprowokować. Za to pozwala mu stanąć do walki z miejsce Devy. Rozbawiony wódz przyjmuje wyzwanie i podbija stawkę. Jeśli BG wygra to dostanie obrożę.

Następnego dnia Tamar uzbrojony w topór staje do walki z olbrzymim pająkiem. Ma spore trudności ponieważ potwór atakując w szale nie daje mu szansy na wyprowadzenie silnego ciosu. Do tego pająk jest na tyle wielki, że nie małe rany prawie nie robią na nim wrażenia. Po licznych ciosach potwór jednak pada osłabiony, a Tamar zdobywa Smoczą Uzdę.

Na tym sesja się kończy.


W opisie może wygląda to OK, ale była to najgorsza sesja w kampani i jedna z gorszych w jakich brałem udział.

Pierwszym problemem był gracz prowadzący Galana, który od początku sesji nie wykazywał żadnej chęci grania. W trakcie nie robił nic poza leżeniem na stole i powtarzaniem "Boże, niech ktoś mnie zabije". Jego wisielcze podejście udzieliło się pozostałym graczom co rodziło dość depresyjną atmosferę.

Drugim problemem było to, że gracze nie mieli żadnego pomysłu na zdobycie Uzdy. Wydaje mi się, że za bardzo polegałem w tym momencie na improwizacji i nie przewidziałem żadnej sensownej ścieżki na zdobycie artefaktu. Przez co gracze nie mając pomysłów na działanie zaczęli działać prawie irracjonalnie. Z drugiej strony drażni mnie postawa u graczy, którzy oczekują podanych na tacy prostackich rozwiązań. Tutaj wina leży po obu stronach. Gracze nie chcieli użyć myślenia, a ja kiepsko przygotowałem ten wątek.

Sama walka na arenie zamiast być wielkim finałem sesji stała się jej gwoździem do trumny. Jedyną aktywną osobą był Tamar (nic dziwnego w końcu to go chciał zjeść wielki pająk) reszta graczy już chyba myślała o tym co zrobią po sesji. Gdy okazało się, że potwór ma dobre współczynniki i jest cholernie silny Tamar zdenerwował się. To za to zdenerwowało mnie i rozpoczęła się spirala nieprzyjemnych emocji.

Wychodzę z założenia, że gdy wróg okazuje się silny to zamiast wpadać w szał należy kombinować jak wykorzystać sytuację na swoją korzyść. Np. Kombinować jakby tu zrzucić potworowi na łeb bramę, namówić kogoś z drużyny by też zeskoczył na arenę i pomóg. Cokolwiek. Ale gracz wolał pójść w kości co po 5 czy 6 kolejce przerodziło się w bezopisową wymianę rzutów. A ponieważ potwór był mocny ryzyko porażki było duże. Czarę goryczy przelało starcie na gruncie mechaniki. Nie będę tutaj tłumaczył na czym polega walka wręcz w NS (Hejterzy i tak nie zrozumieję i będą płakać, a kto wie o co chodzi ten wie), a dokładnie o regułę "Podwójne działanie umiejętności", które pozwala na "psucie" wyników kości przeciwnika. Otóż doszło do rundy gdzie pajęczak miał dwa sukcesy i porażkę, a Tamar 3 suckesy. Więc potwór atakuje za dwa sukcesy i Tamar broni się za dwa, wtedy potwór korzystając z "Podwójnego działania umiejętności" niszczy wynik na kości Tamara i przemienia go w sukces i porażkę. Moim zdaniem potwór powinien trafić. Gracz prowadzący Tamara uważał, że ma prawo za zniszczony sukces podstawić swój trzeci realny sukces i się zablokować. Byłem już tak zdenerwowany (słabą sesją, postawą graczy i irytującym naciąganiem zasad by "uratować skórę"), że uznałem, że gracz nie dość że się zablokował to jeszcze zabił potwora i koniec imprezy.

Na tym sesja się skończyła.

Byłem nią tak zdegustowany, że miałem ochotę zakończyć całą kampanię i dać sobie spokój z graniem na jakiś czas. Na szczęście po kilku dniach emocje przeszły i uznałem, że można jakoś przeboleć tą kłótnię. Nadal jednak mam niesmak po tej sesji. Tak duży, że na moich sesjach nie wolno już korzystać z zasady "Podwójne działanie umiejętności". Raz, że jest ona opcjonalna. Dwa, że dzięki temu nabiera sensu Podbijanie tempa. Na kolejnych sesjach ten mechanizm działa całkiem nieźle.

Komentarze


Eliash
   
Ocena:
+1
Już pisałem, że ta kampania ma rozegraną większą ilość sesji i zamieszczam je tutaj ze znacznym opóźnieniem. Kolejne komentarze tego typu będę usuwał, bo nic sensownego nie wnoszą.
17-05-2012 19:06
Behir
   
Ocena:
0
@zigzak

W moim przypadku założenie co zrobią gracze lub jaka jest najlepsza droga dojścia do celu się nie sprawdza. Potrafiłem wymyślić trzy różne, prawdopodobne skrypty, a gracze robili coś zupełnie innego, co jednak mieściło się w ramach logiki świata i po prostu było fajne. Ci ludzie potrafią robić nieprzewidywalne rzeczy nawet w dungeon crawlu :D. Ale między innymi za to cenię grę z nimi.

@Eliash

To zależy. Jeśli do każdej konwencji czy settingu skład się lekko zmienia, bo nie każdy lubi wszystko, to nie widzę w tym nic złego. A że mój gust zaczął w ostatnim czasie ewoluować i coraz więcej różnych klimatów mi się podoba, to fajnie móc poprowadzić Dark Heresy, potem zagrać w Changela, potem w Interface Zero, a po obejrzeniu Avengersów zacząć się zastanawiać kogo by zwerbować do sesji super bohaterskiej ;). Te pierwsze trzy rzeczy to nie pojedyncze sesje, tylko kampanie, a granie na zmianę gwarantuje, że się nie znudzą^^.
17-05-2012 19:47
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Eliash, w sprawie nieznajomosci modyfikatorów i nieuczciwości. Są dwie szkoły - albo "by the book", czyli - to wina gracza, ze nie zan modyfikatorow za np skok z 4 metrow, jest w zasadach, wystarczylo poczytac. Skoro deklaruje taki skok, to znaczy ze zna zasady i jest swiadom konsekwencji, albo o nic zapomniał, lub nie czytał- ale to juz jego problem. Deklaruje, podajesz modyfikatory, rzuca. Tylko ze to oznacza ze gracie de facto przeciwko sobie. Wiec podpowiadanie mu tych zasad to jak granie w szachy z dzieckiem - podkladasz sie albo podpowiadasz. Tylko ze wtedy to nie ma sensu, takie granie "by the book" - rownie dobrze, a plynniej mozna poprowadzic railroad i naginac mechanikę - to w koncu tez jest jakas forma podkladania sie graczowi.
Druga szkoła mowi - no dobra, gracz nie musi znac zasad, ale powinien rozumiec ze od pewnego momentu moze cos mu sie stac. W "realistycznych" mechanikach efekt powinien byc podobny jak w życiu - skok z 4 metrow nie jest zabojczy, ale jest szansa na skrecenie kostki. W mniej realistycznych mechanikach trzeba uswiadomic graczowi, ze jego postac moze np skoczyc z 30 metrow i to przeżyć bez draśnięcia.
Dlatego ja preferuję te blizsze realizmowi, bo gracz latwiej sie polapie co moze, a co nie, bez znajomosci podrecznika. Bo raczej preferuję tą drugą szkołę :)

Ale mowienie graczom dokladnie jakie są szanse na powodzenie dzialania przed podjeciem deklaracji jest bez sensu. Powiedz - wiesz, jego namiotu pilnują psy, bedzie ciężko. Choc i to jest jakas forma podpowiedzi, ale wtedy gramy "rozsądkiem" bohatera, albo jego wiedzą o swiecie, proponowalbym jednak wtedy albo stosowac to tylko na wyrazne życzenie gracza, albo domagac sie testu inteligencji. Podpowiadanie samemu z siebie moze byc kontrowersyjne, zwlaszcza gdy w ten sposob faworyzujemy tylko nowych graczy.
No, ale dosc tego :)
takie tam moje rady.
17-05-2012 20:12
~Harcorz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ale z ciebie dzieciak.
17-05-2012 20:13
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No wiem, straszny :)
17-05-2012 20:48
~Harcorz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Z Eliasha, nie z ciebie zigzak.
18-05-2012 02:36
~Harcorz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zigzak zważ że tłumaczysz to drugiemu Laverisowi. Nie ma po co on nie zrozumie.
18-05-2012 02:38
kbender
   
Ocena:
+2
Harcorz - nie rozumiem po co trollujesz? I w dodatku nieudolnie.

Klasyczny przykład polterowego Hejterstwa - bez wdawania się w jakąkolwiek dyskusję rzucajmy błotem, w końcu się przyklei!

Eliash - i dlatego blokuje się komentarze niezalogowanych.
18-05-2012 07:52
Eliash
   
Ocena:
0
Dzięki, kbender :P Nie wiedziałem, że się da ^_^
18-05-2012 10:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.