string(15) ""
» Blog » W imię pokoju - raport nr 3
16-05-2012 20:30

W imię pokoju - raport nr 3

Odsłony: 3

W imię pokoju - raport nr 3
Jest to dalszy ciąg kampani, której wcześniejszą część opisywałem niedawno ( Szczegóły tutaj). To trzecia sesja tej kampani.

Okazuje się, że ta kampania chyba nie zazna czegoś takiego jak stały skład. Pojawia się nowy chętny do gry, ale to jest jego pierwsza i ostatnia przygoda w kampanii. Miał chyba pecha bo trafił na najsłabszą przygodę, chociaż może po części jego nastawienie miało na to wpływ. Kilka słów o jego postaci

Galan Saruel – najlepszy łucznik w Haronie, nigdy nie chybia, opanowany, chłodny i bardzo profesjonalny. Ponadto człowiek o sokolim wzroku, znający się na sztuce przetrwania myśliwy. Wysyłany przez króla na najcięższe misje gdzie potrzebny jest dobry strzelec.


Sesja zaczyna się dwa lata później gdy sir Baren umacnia swoją władzę w królestwie, gracze w tym czasie szkolą swój oddział i wykorzystują wolny czas. W końcu jednak zostają wezwani przed królewskie oblicze by dowiedzieć się co dla nich zaplanował monarcha. A zaplanował coś nietypowego bo zapragnął aby gracze udali się na prawie drugi koniec świata by zbadać legendę o plemieniu orków, które mistrzowsko tresuje potwory. Plotki głoszą, że ich zdolność wynika ze stosowania artefaktu zwanego Smoczą Uzdą. Gracze mają owo plemię odnaleźć i poznać sposoby ich tresury a później albo zdobyć artefakt albo ściągnąć do kraju treserów.

Gracze dostają do swojego oddziału uczonego, który trochę włada językiem ludzi pustyni oraz Galana. W takim składzie zapuszczają się w długą i żmudną wędrówkę przez kontynent. Ziemie stają się coraz mniej przyjazne, klimat coraz bardziej gorący. Gdy już mają przed sobą wizję bezpośredniego wyruszenia na pustynię zaczynają wędrować między miastami, szukając jakichkolwiek plotek o orkach-treserach. Trafiają w końcu na kupca, który zna to plemię, ale mówi graczom wprost, że tam nie dotrą. Nie na koniach, które posiadają. Proponuje im handel i zaprasza na spotkanie. Gracze trochę obawiają się pułaki (w sumie słusznie), więc mobilizują cały swój oddział i jadą obejrzeć konie nomada. Te faktycznie są o niebo lepsze od koni BG, ale cena też jest ogromna, a gracze mają ograniczone zapasy. Po długich targach i rozmowach okazuje się, że wystarczy im tylko na pięć koni. Na pustynię wyruszają więc tylko BG oraz tłumacz. Żołnierze zostają w wiosce, co odebrało graczom atut znacznej liczebności.

Dzięki wskazówkom nomada oraz umiejętnością Galana drużyna w końcu odnajduje orki, żyjące w składającej się z namiotów osadzie u podnóża góry. Po pierwszym spotkaniu oraz pokazie swoich umiejętności walki przez Tamara, gracze zostają zaproszeni na spotkanie z wodzem. Ten pokazuje im tresowane wielkie skorpiony oraz jaszczury rozmiarów konia. Głuchy jest na argumenty BG o wyruszeniu razem z nimi. Nie interesują go pieniądze ani sława, a leniwe życie w sercu pustyni w pełni mu odpowiada. Zapytany wprost o smoczą uzdę mówi, że to ich skarb przywieziony przez założyciela wioski z dalekiego południa, które opisuje jak całkiem niedalekie obszary zamieszkania BG. Odmawia jednak pokazania artefaktu.

Najbardziej przyciągającym uwagę elementem osady jest wielka arena walk, której część jest w skale, zamknięta wielkimi wrotami. Trybuny to drewniane platformy rozmieszczone na zboczu góry bezpośrednio nad areną. W nocy Deva postanawia przeszukać osadę. Z namiotu wodza rezygnuje, ponieważ pilnują go bestie, a w NS kary za węch zwierząt są bardzo wysokie. Zapuszcza się więc w okolice areny i dzięki swoim umiejętnością wspinaczki dostaje się na arenę. Gdy tylko dotyka drewnianej bramy po drugiej stronie budzi się bestia, z wściekłością tłukąc bramę. Robi się wielkie zamieszanie.

Tutaj wyjaśnię, że wykorzystany przeze mnie potwór to Tekla z Bestiarusza: Bestie do NS. Deva skryła się w cieniu na arenie i zobaczyła jak na arenę wchodzi wódz orków, a pozostali z bezpiecznych klatek otwierają bramę. Wielki pajęczak wypada z klatki (tutaj Deva ledwo zdaje test Morale dzięki czemu nie wpada w panikę), ale gdy wódz wyciąga ku niemu dłoń, potwór cofa się spokojnie za bramę. Deva pomimo ciemności dostrzega, że potwór ma na sobie gruby skórzany pas obwieszony kośćmi.

Jednak na tym się nie skończyło. Rozjuszone przebudzeniem potwora orki ruszają zobaczyć co robią ich goście. Francesco i Tamar próbują grać na czas, ale pędząca do namiotu Deva zostaje złapana. Wódz wścieka się i chce wystawić Devę do walki na arenie, czyli na pożarcie potworowi.. Tamar próbuje ostatecznego argumentu w stylu "Jak jesteś taki twardy to stawaj do walki". Ale wódz nie daje się sprowokować. Za to pozwala mu stanąć do walki z miejsce Devy. Rozbawiony wódz przyjmuje wyzwanie i podbija stawkę. Jeśli BG wygra to dostanie obrożę.

Następnego dnia Tamar uzbrojony w topór staje do walki z olbrzymim pająkiem. Ma spore trudności ponieważ potwór atakując w szale nie daje mu szansy na wyprowadzenie silnego ciosu. Do tego pająk jest na tyle wielki, że nie małe rany prawie nie robią na nim wrażenia. Po licznych ciosach potwór jednak pada osłabiony, a Tamar zdobywa Smoczą Uzdę.

Na tym sesja się kończy.


W opisie może wygląda to OK, ale była to najgorsza sesja w kampani i jedna z gorszych w jakich brałem udział.

Pierwszym problemem był gracz prowadzący Galana, który od początku sesji nie wykazywał żadnej chęci grania. W trakcie nie robił nic poza leżeniem na stole i powtarzaniem "Boże, niech ktoś mnie zabije". Jego wisielcze podejście udzieliło się pozostałym graczom co rodziło dość depresyjną atmosferę.

Drugim problemem było to, że gracze nie mieli żadnego pomysłu na zdobycie Uzdy. Wydaje mi się, że za bardzo polegałem w tym momencie na improwizacji i nie przewidziałem żadnej sensownej ścieżki na zdobycie artefaktu. Przez co gracze nie mając pomysłów na działanie zaczęli działać prawie irracjonalnie. Z drugiej strony drażni mnie postawa u graczy, którzy oczekują podanych na tacy prostackich rozwiązań. Tutaj wina leży po obu stronach. Gracze nie chcieli użyć myślenia, a ja kiepsko przygotowałem ten wątek.

Sama walka na arenie zamiast być wielkim finałem sesji stała się jej gwoździem do trumny. Jedyną aktywną osobą był Tamar (nic dziwnego w końcu to go chciał zjeść wielki pająk) reszta graczy już chyba myślała o tym co zrobią po sesji. Gdy okazało się, że potwór ma dobre współczynniki i jest cholernie silny Tamar zdenerwował się. To za to zdenerwowało mnie i rozpoczęła się spirala nieprzyjemnych emocji.

Wychodzę z założenia, że gdy wróg okazuje się silny to zamiast wpadać w szał należy kombinować jak wykorzystać sytuację na swoją korzyść. Np. Kombinować jakby tu zrzucić potworowi na łeb bramę, namówić kogoś z drużyny by też zeskoczył na arenę i pomóg. Cokolwiek. Ale gracz wolał pójść w kości co po 5 czy 6 kolejce przerodziło się w bezopisową wymianę rzutów. A ponieważ potwór był mocny ryzyko porażki było duże. Czarę goryczy przelało starcie na gruncie mechaniki. Nie będę tutaj tłumaczył na czym polega walka wręcz w NS (Hejterzy i tak nie zrozumieję i będą płakać, a kto wie o co chodzi ten wie), a dokładnie o regułę "Podwójne działanie umiejętności", które pozwala na "psucie" wyników kości przeciwnika. Otóż doszło do rundy gdzie pajęczak miał dwa sukcesy i porażkę, a Tamar 3 suckesy. Więc potwór atakuje za dwa sukcesy i Tamar broni się za dwa, wtedy potwór korzystając z "Podwójnego działania umiejętności" niszczy wynik na kości Tamara i przemienia go w sukces i porażkę. Moim zdaniem potwór powinien trafić. Gracz prowadzący Tamara uważał, że ma prawo za zniszczony sukces podstawić swój trzeci realny sukces i się zablokować. Byłem już tak zdenerwowany (słabą sesją, postawą graczy i irytującym naciąganiem zasad by "uratować skórę"), że uznałem, że gracz nie dość że się zablokował to jeszcze zabił potwora i koniec imprezy.

Na tym sesja się skończyła.

Byłem nią tak zdegustowany, że miałem ochotę zakończyć całą kampanię i dać sobie spokój z graniem na jakiś czas. Na szczęście po kilku dniach emocje przeszły i uznałem, że można jakoś przeboleć tą kłótnię. Nadal jednak mam niesmak po tej sesji. Tak duży, że na moich sesjach nie wolno już korzystać z zasady "Podwójne działanie umiejętności". Raz, że jest ona opcjonalna. Dwa, że dzięki temu nabiera sensu Podbijanie tempa. Na kolejnych sesjach ten mechanizm działa całkiem nieźle.

Komentarze


kbender
   
Ocena:
+1
Ba, końcowa walka może była słabo przemyślana pod tym względem, że tylko jeden gracz uczestniczył w przydługiej walce i reszta się nudziła - może dało by się ich jakoś zaangażować (wrzucając wszystkich na arenę i zmuszając do walki?)
16-05-2012 20:59
Eliash
   
Ocena:
0
Możliwe, że się dało, ale brak zaangażowania grających jakoś mi się udzielił (bo powszechnie wiadomo, że zła atmosfera jest zaraźliwia) i też jakoś wyłączyło mi się myślenie na sesji.
16-05-2012 22:14
Behir
   
Ocena:
0
Ja się tylko zastanawiam skąd bierzesz graczy :P. Moi nawet jak w dniu sesji się okazuje, że nie bardzo mają ochotę, to w trakcie zwykle się wkręcają i że tak powiem "sami robią mi sesję".

Co do opcji z uzdą. Wymyślenie metody jej zdobycia to nie Twoja sprawa. Ty mówisz co mają zgarnąć i ewentualnie gdzie to jest. I reagujesz światem na działania graczy. Jakby chcieli pomocy konkretnych npc, to ich byś mógł wymyślić, ale robienie planu za graczy to bardzo średni pomysł.
16-05-2012 23:10
Eliash
   
Ocena:
0
Hmm... gracze prowadzący Devę, Tamara, Francesco i Chaloca grali ze mną od lat. Chaloc po prostu postanowił rozwalić koncepcję grania na 3k20 (a później zrobić sobie przerwę od grania). Natomiast dla gracza prowadzącego Galana to była chyba 3 sesja w życiu. Widocznie granie w RPG nie do końca mu odpowiada.

A jestem z małego miasta. W takich miejscach w graczach się nie przebiera :D Chociaż z drugiej strony lepiej się docierać z jedną ekipą niż grać sesje na których z sesji na sesję skład potrafi wymienić się o 3-4 osoby. Wszystko ma plusy i minusy :)
17-05-2012 09:13
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
A może, Eliashu, granie u CIEBIE mu nie odpowiada? Skoro się nudził, to widocznie mial powody. Pałętanie się po miastach i bezdrożach może byc nudne. Sama fabula i rozwiazanie nawet fajne, nie ma sie co czepic, moze nudnych poszukiwan na początku, ale moze bylo cos nie tak z prowadzeniem?
Zabilo mnie stwierdzenie, ze gracz czegos nie zrobi, bo w NS są duze kary za węch.
Takie uzasadnienie jest strasznie metagrowe. Przyznam, ze bym sie mocno zdegustowal, gdyby cala przygoda byla tak prowadzona.
Nie win tez gracza, ze sie wsciekał, bo obaj sknociliscie. Trzeba bylo cala ekipe wrzucic na arenę za karę i spuscic na nich wiekszą menażerię. Poza tym przypomina to strasznie walkę z Ataku Klonów, ktory akurat obejrzałem wczoraj :) Tam kombinowali. Moze tez wymagasz za duzo myslenia od graczy, skoro jak piszesz - grasz z tym co masz. Dostosuj poziom do mozliwosci graczy (nie postaci).
Na koncu - faktycznie brakuje jakiegos info na temat tego, jak mogli, lub jak zakladales ze mogą uzdę zdobyć. To nie jest dokladnie tak jak pisal Behir - warto pomyslec jak to mają zrobić.
17-05-2012 09:35
DeathlyHallow
   
Ocena:
+3
dla mnie nadal wstrząsające są założenia - to znaczy fantasy na mechanice NS. przeczytałem sobie genezę całej tej kampanii i przyznam szczerze, że nie potrafię za bardzo zrozumieć po co, skoro tyle mechanik lepiej wspiera konwencję, w tym konwencję low i wydają się wręcz napisane pod fantasy. no ale to drugorzędna sprawa, pierwszorzędna to jednak taki dobór ludzi, żeby wszystkim chciało się grać. można popełnić wszystkie błędy i świata i nadal jest fajnie, ale jak ktoś od początku ma minę 'gram dziś z wami sesję z łaski' to lepiej iść na piwo i dupery.
17-05-2012 11:01
Eliash
   
Ocena:
0
DeathlyHallow

Ponieważ DnD, Warhammer, SW mi nie odpowiadały (dwa pierwsze to brak kar za pomniejsze rany, trzeci to podział na lepsze Figury od marnych Blotek - ale nie ukrywam, że SW to moja ulubiona mechanika obecnie). Z innych systemów które mam nic za bardzo mi nie pasowało, a ponieważ 3k20 jest ulubioną mechaniką jednego z graczy uznałem, że warto zrobić ten eksperyment. I uważam że pod tym względem wszystko się dobrze sprawdza. 3k20 nie wspiera "postapo" tak naprawdę tylko po prostu brutalną rozgrywkę, gdzie nawet drobna rana staje się zagrożeniem szybkiej drogi do trumny. Ja tam jestem zadowolony.

@zigzak

Zgadzam się, że trzeba przewidzieć jakieś możliwe ścieżki rozwiązania problemu. Moje okazały się dla graczy zbyt abstrakcyjne, więc mam nauczę na przyszłość.
Co do grania u mnie. Cóż, każdy ma swój gust :) Jedni lubią jak prowadzę, inni nie. kbender po jednej sesji u mnie uznał, że lepiej on będzie prowadził :D
Co do metagrowego zwrotu. Są gracze do których bardziej przemówi "Zwierzęcy węch to +60% do testu" niż "Zwierzęta mają doskonały węch, masz małe szanse, że ci się uda". Drugie stwierdzenie jest bardziej cool, ale wtedy pada pytanie "jak małe? Jak wyrzucę dwie 5 to to już wystarczająco mało czy jeszcze nie?". Więc lepiej od razu powiedzieć jak to wygląda. W końcu RPG to gra, gra ma zasady i dobrze te zasady znać. A że podręczniki są grube i w zasady bogate to czasem warto je tak "klimatopsujnie" przypomnieć.
Co do gracza który się nudził. Możliwe, że przygoda wymagająca planowania mu nie odpowiadała. Był u mnie też na sesji o superbohaterach i rozwalanie bandziorów oraz robotów bardziej mu pasowało :P No, ale to gusta. Zrezygnował z tej kampanii po tej sesji i sprawa załatwiona.
17-05-2012 13:43
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Co do metagrowego zwrotu. Są gracze do których bardziej przemówi "Zwierzęcy węch to +60% do testu" niż "Zwierzęta mają doskonały węch, masz małe szanse, że ci się uda". Drugie stwierdzenie jest bardziej cool, ale wtedy pada pytanie "jak małe? Jak wyrzucę dwie 5 to to już wystarczająco mało czy jeszcze nie?". Więc lepiej od razu powiedzieć jak to wygląda. W końcu RPG to gra, gra ma zasady i dobrze te zasady znać. A że podręczniki są grube i w zasady bogate to czasem warto je tak "klimatopsujnie" przypomnieć.

nao a skad postac ma to wiedziec, jakie ma szanse? I skad ma wiedziec jak dobry jest wech psa, czy tym bardziej, jakiegos gigaskorpiona?
Jest moze ich treserem? Zoologiem?
Wlasnie o tym mowie - jak postac che uzyskac takie informacje, to albo zrob jej tescik "wiedzy o skorpionach" i ewentualnie wtedy odpowiadaj, ze ma male szanse. Takie wlasnie psucie klimatu moze odstreczac nowych graczy. Ale juz nie nawet klimat, a samo prowadzenie w stylu "wiecie wszuystko o wszystkim" i to mechanicznie.
17-05-2012 14:00
Eliash
   
Ocena:
0
@zigzak

Gdy ktoś jest zawodowym złodziejem to raczej wie, że "z psami jest gorzej bo wyczują intruza na nos". To to nawet ja bym wiedział. Teraz gdy spotykasz jakieś inne zwierzę to masz chyba prawo założyć "po coś trzymają je w tych klatkach przy wejściu. Pewnie mają węch jak pies". No i tyle. Więc to nie jest wiedza o wszystkim tylko prostu wniosek kogoś kto we włamaniach ma już spory staż.
Czepiasz się 1-minutowego fragmentu sesji.
17-05-2012 14:33
DeathlyHallow
   
Ocena:
+1
a nie masz wrażenia, że może nudna i przydługa walka oraz frustracja graczy wynika z tego brutalnego systemu walki?
grając 'realistycznie' lekko rany BG (o co łatwo) jest de facto wykluczony z rozgrywki. to, że gracze mówią, że chcą tak grać, albo im się wydaje, że to dobre i tru to nie znaczy, że to się u was sprawdza,
nie wiem, sugeruję tylko.
17-05-2012 14:46
Eliash
   
Ocena:
0
@DeathlyHallow

Ciężko ocenić. Wspólnie wybraliśmy taką mechanikę i stali gracze (Tamar, Deva i Francesco) są z niej zadowoleni więc chyba nie jest źle.

Ale dla odmiany kolejna kampania będzie leciała na Dzikich Światach najpewniej.
17-05-2012 14:54
DeathlyHallow
   
Ocena:
+2
a na jakich mechanikach wspólnie graliście? po prostu czasem nie da się ocenić mechaniki bez zagrania w nią. często gra się w 'to co jest, bo mechanika nie jest ważna' albo ocenia się systemy 'na sucho'.

no i potem mechanika jest ważna, bo irytuje, utrudnia grę i ją wydłuża niepotrzebnie.

mam sentyment do 3k20, bo DŁUGO grałem w Monastyra na tej mechanice. dziś wracam do Monastyra, ale będę prowadził na FATE i już się jaram jak wspaniale będzie wrócić do Dominium bez mechaniki UNIEMOŻLIWIAJĄCEJ bycie człowiekiem honoru w przygodach pełnych walki, chyba, że ktoś lubił sobie co sesje robić nową postać :D
17-05-2012 15:00
Eliash
   
Ocena:
0
@DeathlyHallow

Z tą trójką (pomijając autorskie mechaniki) to będzie tak:
NS - ponad rok testowania
DnD 3.0 - pół roku
Warhammer ed. 2 - ze dwa lata z przerwami
Savage Worlds - jedna kampania (Almanach Superbohaterów) i po tej kampanii szykuje się druga tym razem w konwencji pirackiej.
Crystalicum - jedna kampania
Klanarchia - kilka sesji
L5K - jedna krótka kampania
nWoD - dwie sesje mortalami i jedna sesja Wilkołakami

No to by było tyle. Nie wiem czy to dużo czy mało, ale można powiedzieć, że z niejednego pieca chleb ta ekipa jadła i wybrała zgodnie ze swoim gustem :)

Co do Monastyru. Podejrzewam, że masz rację bo takie właśnie odnosiłem wrażenie próbując robić postaci graczom oraz w czasie jednej przygody. Losowe współczynniki bez żadnej korekty oraz żałosna pula umiejętności sprawiały, że początkowe postaci były trochę mało grywalne. Ale mało to testowałem w praktyce :)
17-05-2012 15:07
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Eliash, ale co z tego wynika, ze wiesz ze pies ma dobry wech? Jestes w stanie ocenic jaka masz szanse przejsc kolo psa niezauwazonym? 10%? 90% cos pomiedzy?

Zreszta, ty to wiesz, moze nawet wiesz ile razy wech psa jest silniejszy od czlowieka. Z ksiazek, z telweizji. Wiec moglbys sobie to ocenic na podstawie wlasnej wiedzy. Skoro wiec uzywasz argumentu "nawet ja to wiem" to i gracz powinien to wiedziec, a nie pytac o statystyczną szanse wykonania dzialania. Bo do tego to by musial miec trikoder i Spocka :)
a czepiam sie tego, bo tylko to dales jako przyklad. Zastanawiasz sie czemu poszlo kiepsko na sesji - jesli takich dzialan i statystyk w grze padalo wiecej, moze to sie nie podobalo? Jesli kazda rzecz podajesz w procentach, takze szanse na wykonanie czegos istotnego dla gry, to gracze moga wykalkulwac sobie, ze im sie nie oplaca, lub ryzyko jest za duze. Przez co nie podejmują działań ryzykownych. Byc moze wlasnie stad wynika ich brak inicjatywy?
Jesli gracz mowi "skacze na arene zeby pomoc kumplowi" a ty mu "jestes pewien? to 4 metry, masz 49% szans na skrecenie kostki", to raczej nie skoczy.
Deklaruje, niech robi - procenty wyciagniesz pozniej, PO deklaracji.
17-05-2012 15:09
DeathlyHallow
   
Ocena:
+1
no to Eliash, mogę Ci tylko powiedzieć, że widziały gały co brały i porównanie miały :)

decyzja dla mnie niepojęta, ale świadoma :)
17-05-2012 15:15
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Eliash, nauczy się wreszcie. Trzy sesje to nie kampania. Kampania zaczyna się od trzech miesięcy i konczy na trzech latach albo dłużej.
17-05-2012 16:46
~Harcorz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Sesja nie wyszła. Koniec świata!
Chyba nam tu rośnie nowy Laveris...
17-05-2012 17:29
Eliash
   
Ocena:
+2
@zigzak

Rozumiem Twoje podejście i dziękuję za uwagę. Nie pomyślałem o tym od tej strony.
Chociaż wydaje mi się, że czasem wpakowanie w gracza w sytuację gdy ma poważne kłopoty bo nie znał modyfikatorów, które znać powinien prowadzą do pewnego braku uczciwości.

@DeathlyHallow

NS ma kilka zalet. Chociażby stałe obrażenia, co sprawia, że jak chcesz kogoś cicho zabić to wystaczy, że odpowiednio dobrze trafisz. Nie musisz jeszcze martwić się o to czy przypadkiem na obrażenia nie wyrzucisz jeszcze jakiegoś fatalnego wyniku. No i nie ma punktów życia. Krytyk to śmierć dla każdego więc nie ma akcji w stylu "Ten pan ma 68 PW, musisz go uderzyć nożem jeszcze 12 razy" albo "Zabiłbyś go może, ale to wielki twardziel i ma 12 Wytrzymałości, więc go ten nożyk nie rusza".

Inną zaletą jest fakt, że rany są tam czymś poważne więc jak ktoś w ciebie mierzy z kuszy to czujesz obawę o postać. W Warhammerze by było "Jedna kusza? k10+3 obrażeń? Pffff... Szarża". W DnD podobnie. W Savage niewiele dalej.

Czyli jednak zalety są i wybór jest uzasadniony. Ta mechanika ma też wady (liczne i czasem irytujące), ale jednak nie jest to jakaś syfiasta mechanika.

@~

To wyobraź sobie, że W imię pokoju gramy już 4 miesiąc. Czyli chyba nazwa kampania mieści się w ramach twojej kiepskiej i niekompletnej definicji. Naucz się, że kampania to ciąg przygód wchodząca w skład jednej całości. Czyli 4-8 przygód (niekoniecznie sesji) połączonych ze sobą jest już kampanią.

@~Harcorz

O końcu świata świadczy raczej bezsensowność twoich komentarzy.
17-05-2012 17:49
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
4 miesiąc gracie i tylko 3 sesje? To za trzy lata będziesz miał kampanię 8 sesji. Pogratulować.
17-05-2012 18:56
~Harcorz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie, to twoje komentarze są bezsensowne. Gdybyś się nie uczył od Laverisa bezsensownego grania mechaniką to byś teraz nie biadolił.
17-05-2012 19:05

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.