string(15) ""
» Blog » Tydzień Proroka: Środa
27-10-2012 01:15

Tydzień Proroka: Środa

Odsłony: 4

Tydzień Proroka: Środa

Jedziemy dalej.

Środa, 24 października

13.12
Kroki. Odgłos kroków w korytarzu gdzie mieści się jedynie moje biuro i biuro dyrektora to zły znak. Na 90% ktoś chce zatruć mój dzień, który i tak przyjemny nie jest bo październik już się kończy, a rozliczenie z urzędem celnym utonęło w mojej bezdennej kuwecie gdzieś w połowie eksportu.

Odruchowo wydaję z siebie ostrzegawczy warkot, w nadziei że mogłoby to odstraszyć natręta (Tak, mi też się wydaje, że jakiś specjalista mógłby to w niepokojący sposób zdiagnozować). Kroki natężają się do apogeum, a później cichną. Jednak do dyrektora. Wracamy do rozliczenia.

13.47
Eksport kompletny, zaczynam zielonym markerem zaznaczać kolumny, które będę musiał wpisać do ostatniej wersji. Nie jest trudna praca, wystarczy mieć tylko porządek w dokumentach. Urząd celny przynajmniej wie czego chce. Do dzisiaj z przerażeniem wspominam jak we wrześniu oddzwoniła do mnie pani ze skarbówki.

„Dzień dobry, a mógłby mi pan wyjaśnić o co chodzi z tymi tabelkami? Nie dałoby się jakoś tak w słowach, bardziej opisowo, jakby wypracowanie?”

14.35
Rozmowa pani technolog, która wróciła z wdrożenia produkcji na nowy sezon u naszego największego kooperanta wychodzi dumna z gabinetu, a za nią wpada do mnie dyrektor. Po ich twarzach już wiadomo, że będzie źle. Import odkładamy na lepsze czasy.

No tak, to takie proste. Jutro jedzie kierowca do Belgii z kolekcją (na pewno pan znajdzie kogoś z odpowiednim samochodem, w końcu jest dopiero 14.30, a wyjazd jest jutro, gdzie problem?), wraca z tkaniną ale do kooperanta jedzie dopiero w poniedziałek. Szkoda, że nie pomyśleli, iż samochód przez weekend musi gdzieś stać z towarem załadowany cennym towarem. A dyrektorowi szkoda kasy nawet na strzeżony parking. Oczywiście, że musi być bezpieczny towar. Tylko najlepiej aby nikt za to nie płacił.

Z tego samego skąpstwa wszystkie zamówienia drukować muszę na starej drukarce ze zniszczonym bębnem. Nową się kupi jak ta rozpadnie się na czynniki pierwsze. Chociaż pewnie wtedy będę jeszcze musiał spróbować ją posklejać taśmą klejącą.

22.42
Właśnie kończę lekturę Proroctwa 1915, uświadamiając sobie, że gra jest naprawdę fajna. Zaczynam nabierać ochoty na sesję, ale najpierw trzeba spisać reckę.

22.55
Cały dzień pracy sprawia, że człowiekowi oczy się same kleją. By na chwilę odciążyć umysł przeglądamy maile. O, jednak Bohater^Maxx nie umarł. I podobno nawet kiedyś wyjdzie! Super, bo już prawie zapomniałem o czym ja w ogóle tam pisałem.

23.06
Odpisujemy maile i wystukujemy recenzję Proroctwa, przy okazji plotkując z kbenderem o nibykonkursowych pracach. Jak na tygodniowy konkurs, prac jest multum, co prawda poziom jest różny, ale jest z czego wybierać.

23.10
Oh, jak miło. Rebel za przysłanie mi Horror w Dunwich w porwanym opakowaniu dał mi jakiś rabat. Przyda się jak będę dokupował kolejne pokraczne figurki do NST. Ciekawe za co tym razem żołnierze Posterunku chwycili swą broń. Były już magazynki, może czas na kolby? Nie mogę się doczekać partii żołnierzyków celujących sobie w głowy, bo jakiś rzeźbiarz znalazł tak stojącą postać na jakimś emoblogu i myślał, że tak jest dobrze.

23.30
Recka dla Salantora gotowa. Kurcze, wyszło chyba zbyt pochwalnie, ale gra naprawdę przebiła się przez mój sceptyzm i zrobiła dobre wrażenie.

00.17
Nie ma że późno, Eliashe nie śpią, bo wyśpią się po śmierci. Czytamy pierwsze strony We Mgle.

01.23
Cholera, tak to jest jak czyta się coś bez włączonego mózgu. Jestem chyba na 10 stronie, ale nawet nie wiem co przeczytałem. Odkładamy sprawę na jutro.

01.27
Hoshi zaczyna zawodzić. Nakładając mu coś co podobno ma smak tuńczyka, zastanawiam się jaki popełniłem błąd w wychowaniu, że nie potrafi miauczeć jak na kota przystało. To pewnie efekt tego, że chował się z psem. Ciekawe czy ten jego szczekojęk jest wynikiem tego, że uważa się za przedstawiciela innego gatunku.

Ale i tak nie jest źle. Kiedyś miałem kota, który aportował.

Hoshi dokarmiony, a ja padam z nóg. Chociaż i tak nie jest źle. Na co dzień więcej się dzieje, więc jest dobrze, bez specjalnego wysiłku ponad ludzkie siły.

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
+1
Repek już na piątku jest, a Ty dopiero na środzie? W takim tempie, to Ci życia nie starczy, aby je opisać.
27-10-2012 05:11
Bielow
   
Ocena:
+2
@Kamulec
Ino,że repek nie pracuje nigdzie poza polterem ;) A Eliash jak widać pracuje jak rosjanie. Od 6 do 6 :D
27-10-2012 09:05
Eliash
   
Ocena:
+1
@Kamulec

Przykro mi, niestety nie dysponuję wystarczającą ilością czasu by robić wpisy z repkową częstotliwością. Przepraszam :(
27-10-2012 09:54
Gotlib
   
Ocena:
+1
A ja myslalem, ze to ja duzo pracuje... Szacun :)
27-10-2012 12:00
Kamulec
   
Ocena:
0
@Eliash
Wybaczam, i tak ich nie czytam.
27-10-2012 13:53
Salantor
    .
Ocena:
0
Eliash Eliash, ale ty słodzisz :P Może nie doczytałem, ale od której zwykle zaczynasz pracę?
27-10-2012 14:18
Eliash
   
Ocena:
0
@Salantor

Start o 9.00, ale zazwyczaj jak wejdę do firmy o np. 8.45 to telefony już dzwonią, więc podejrzewam, że mało kto przejmuje się godziną rozpoczęcia pracy. Kooperanci potrafią dzwonić na komórkę o 7.00.
27-10-2012 14:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.