string(15) ""
» Blog » Tydzień Proroka: Piątek
28-10-2012 23:45

Tydzień Proroka: Piątek

Odsłony: 4

Tydzień Proroka: Piątek

Powoli zmierzamy ku zakończeniu, chociaż gorące błagania etcposzukiwacza sprawiają, że człowiek ma ochotę specjalnie dla niego opisać i cały miesiąc.

Piątek, 26 października

Któraś tam chora poranna godzina
Dziś nie ma lekko. Do zaliczenia przychodnia (odbieramy zaświadczenia o zdatności do pracy naszego dyrektora, niestety... fajnie było gdy cierpiał na chorobowym), tona listów które muszą wyjść przed dwunastą, do tego trzeba kupić koperty, a zapomniałem zabrać pieniądze z firmy. Teoretycznie powinienem załatwić to przy pomocy służbowego samochodu, ale mam wielką niechęć do siedzenia za kierownicą (pewnie dlatego, że raz już samochód rozbiłem, a nasz służbowy złom też już się ode mnie solidnych rys dorobił). Na dodatek już od pół roku główna droga jest rozkopana i pełna pijących kawę robotników.

Biega więc człowiek po mieście jak głupi. Do firmy wpadłem dosłownie na chwilę i gdy tylko otworzyłem biuro zleciało się stado sępów.

„a przetłumacz”

„a wyślij”

„a kup”

„a zadzwoń”

„Idziesz na śniadanie?”

NIE CHOLERA! NIE MAM DZISIAJ CZASU NAWET ŻEBY ZJEŚĆ! WON!

Wściekły wychodzę dalej latać po mieście. Jeszcze na środku ulicy zauważył mnie listonosz i obdarował korespondencją do naszej firmy. Jak to fajnie być tak rozpoznawalnym. W sumie to smutne, facet zawsze mówi do mnie po imieniu, a ja nigdy nie zastanowiłem się nawet, że on może nazywać się inaczej niż „listonosz”.


12.29
Wracam do firmy, a tutaj na moim biurku leży talerz pięknie obłożonych bułeczek. Dosłownie się wzruszyłem. Już bez narzekania zabrałem się za kupę papieru, która leżała zaraz obok.

12.33
Pomidor, ser, salami. Pyszne były te kanapki, serio.


12.42
Dyrektor zaczyna straszyć w firmie. Dobrze, że zdążyłem spokojnie zjeść zanim wpadł do biura pytając mnie o rozliczenie ostatniej delegacji, plan wysyłki, plan wysyłki na przyszły tydzień i tak w ogóle to jeszcze panu nie mówiłem, ale proszę załatwić transport na środę.

„Ale ile ton”

„Chyba pięć”

„Muszę wiedzieć ile dokładnie”

„No to mówię panu, dokładnie”

Tak, już zamawiam transport na chyba pięć ton. Na szczęście prezes w mailu był bardziej precyzyjny. Ton będzie osiem. Drobna różnica. Znów byśmy odsyłali samochód pusty.


15.00
Wow, ktoś ma zamiar prowadzić Srebrne Miasto na Orient Expresie. Wspaniałe wyróżnienie dla mnie, czuję się wzruszony.


15.43
Panie technolog przygotowały raport z całego miesiąca na kartce papieru. Świetnie, nie dość, że trzeba to przepisać na komputer to jeszcze o 17 musimy wysłać samochód do Belgii. Dyrektor łaskawie udziela mi zgody na nadgodziny.


15.47
Człowiek przepisuje ten durny tekst jak maszyna, zastanawiając się po co na hali stoją te dwa komputery i po co u mnie w biurze stoi odłogiem jeszcze jeden wraz z biurkiem...


15.50
… Ah no tak, zanim mnie przyjęli to w tym biurze pracowały dwie osoby i podobno nie ogarniały. Gdybym chociaż dostawał dwie pensje.


20.43
Miało być tak pięknie. Arkham miało ocaleć, a tutaj jakiż Azathoth mi je pożera. Horror w Dunwich jedna faktycznie utrudnia grę, trzeba opracować nową taktykę na zwycięstwo. No i trzeba by było w końcu chociaż raz zdobyć więcej niż 25 punktów.


Jutro za to cudowny dzień. Grabienie liści, koszenie trawy, sprzątanie... Będzie bosko.

Komentarze


Salantor
    .
Ocena:
+7
Polecam, bo Eliash.
28-10-2012 23:55
Szarlih
   
Ocena:
+1
"12.29
Wracam do firmy, a tutaj na moim biurku leży talerz pięknie obłożonych bułeczek."
Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww :3
29-10-2012 00:07
Eliash
   
Ocena:
+1
@Szarlih

To dowód, że wybuch bezsilnej złości może jednak czasem przynieść coś dobrego :)
29-10-2012 00:23
kbender
   
Ocena:
+4
Nie stosujesz się do porad zegarmistrza, za słabo Podkreślasz paragrafy w tekście.

No i nic nie było o kotkach.


SKANDAL!
29-10-2012 11:20
Eliash
   
Ocena:
0
Bo Hoshi cały dzień łaził po dworze albo siedział na parapecie.
29-10-2012 11:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.