string(15) ""
» Blog » Ostatni występ, Raport nr 5
11-09-2012 21:53

Ostatni występ, Raport nr 5

Odsłony: 1

Ostatni występ, Raport nr 5
Jest to kolejny raport z mojej "karaibskiej" kampanii (o poprzedniej sesji można poczytać tutaj). Jest to piąta sesja tej kampanii.

Uwaga, sesja zawiera lokowanie produktu :)

Bardzo szybko weszliśmy w akcję, opowiadając sobie co działo się poprzednio. Gra zaczyna się gdy ostatni z piratów Czarnego wskakuje do rzeki. Morgan z kilkoma ludźmi próbuje go tropić, ale w nocy jest to prawie niemożliwe. Pościg wraca z niczym. Ale po walce przeżyło dwóch przeciwników, których kapitan zaczyna przesłuchiwać. Brak groźnej miny i umiejętności zastraszania nadrobił strzelając jednemu z bandytów w przyrodzenie. Drugi na ten widok okazał się o wiele bardziej skory do rozmowy. Wyjaśnił, że banda zaszła załogę la Rity dzięki przeprawie przez góry. Wyjaśnił też, że załoga Krwawego Kruka (okrętu Czarnego) jest jeszcze dość liczna. BG zastanawiali się długo jak to rozegrać gdy większość asów ma przeciwnik, kiedy pojawiła się kolejna przeszkoda. Rozpętała się dramatyczna burza. Gracze postanowili nie opuszczać jaskiń przy tak niebezpiecznej pogodzie. Siedzieli w grocie prawie cały dzień. Świetna okazja dla Przerywników. Charo odpuściła (nie czuła się tego dnia najlepiej), natomiast Morgan miał opowiedzieć historię w której zdobywają trochę sprzętu. Opowiada jak jeden ze schwytanych zdradza, że w okolicy mają jeszcze jedną swoją kryjówkę. BG dzięki świetnej organizacji poradzili sobie ze strażą i w ten sposób zdobyli zapas amunicji.

W okolicy południa nagle w wejściu pojawiła się ciemna sylwetka jakiejś osoby. BG szybko zrozumieli, że dotarł tutaj sam Czarny Pies. Próbował jakoś drużynę przekonać do oddania mu czerwonego kamienia, który niedawno zdobyli, ale Gracze nie dali się przekonać raczej średnimi propozycjami pirata. Ten zagroził drużynie, że deszcze na wyspie nie ustaną i cała załoga prędzej czy później tutaj zginie, a on zdobędzie łupy z rąk ich resztek. Po czym... Odszedł. Nikt nawet nie pomyślał by strzelić mu w plecy.

Charo domyśliła się, że deszcz musi być zasługą niebieskiego kamienia, który posiada Czarny. Korzystając ze swej wiedzy tajemnej zaczęła próbować zrobić coś z kamieniem, który posiadają oni i okazało się, że wewnątrz przebywa jakaś moc, którą mogłaby aktywować... Potrzebowała jednak do tego morza. Zapadła więc decyzja o podjęciu wyprawy. Po długich przygotowaniach drużyna wyruszyła przez dżugnlę w której trwała niekończąca się burza. Podróż była naprawdę ciężka i cała załoga opłaciła to skrajnym zmęczeniem. Jedynie Morgan, Charo oraz Sztylet (którego Morgan ocalił przed osunięciem się po błotnistym zboczu) okazali się na tyle twardzi by dobrze znieść podróż. Reszta słaniała się na nogach.

Charo postanowiła przetestować moc kryształu i gdy sięgnęła do jego wnętrza, odczytując zaklęcie, nagle z morza wyłonił się ciemny okręt, z wygrawerowanym na galionie smokiem, z tarczami umocowanymi na dziobie i postrzępionymi flagami.

Nie ukrywam, że był to lekko improwizowany element sesji. Kryształ naprawdę miał przywoływać okręt-widmo, ale spodziewałem się, że gracze nim sięgną do jego mocy staną do walki o Krwawego Kruka, okręt Czarnego. Specjalnie w tym celu zakupiłem mapki przedstawiające okręt, na których możnaby rozegrać bitwę o Kruka. Szybko jednak uznałem, że mapkę wykorzystam na inny sposób, właśnie jako okręt-widmo.

Gracze przestraszyli się, że Czarny Pies zauważył pojawienie się okrętu i że wyruszą po niego natychmiast. Na łódź zapakowali dobre żagle, a ku tajemniczemu okrętowi wyruszył O'Brien, Charo, Sztylet oraz dwóch najbardziej doświadczonych wilków morskich z załogi (choć obaj byli w stanie "prawie mdleję"). Pierwsza na okręt, po linie wdrapała się Charo... i spostrzegła, że po statku chodzą żywe szkielety. Rozpoczęła się walka, w której do Charo bardzo szybko dołączył Sztylet. Pokład został oczyszczony, bandyta i wiedźma zaczęli wciągać na górę pozostałych swoich towarzyszy, gdy nagle z kabiny kapitana wyleciał topór do rzucania, który wbił się zaraz obok Charo. Ta postanowiła zostawić Sztyleta samego z wciąganiem ludzi i popędzić za miotaczem toporów.

Zbiegła na dolny pokład, gdzie stało kilka kolejnych szkieletów... Które natychmiast ruszyły w jej stronę. Piratka jednak zamiast uciekać dobyła rapiera i nawet nie zamierzała wezwać pomocy, mimo iż zaczęła przegrywać. Jednak zaniepokojony Morgan kazał Sztyletowi iść za sobą, a wciągnięcie żagli i ostatniego człowieka zostawił towarzyszącej im blotce. Na początku BG dawali radę do czasu aż z kajuty oficerskiej nie wypadły dwa silniejsze szkielety. Szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę umarlaków i nawet zbiegnięcie towarzyszących BG blotek z muszkietami niewiele już zmieniło. Charo i Sztylet padli (na początku gry przyjęliśmy, że postać może zostać trwale okaleczona, ale nie może umrzeć), a Morgan zaczął uciekać, razem z jednynym przytomnym jeszcze towarzyszem. Udało im się dopaść do szalupy i uciec nim dogoniły ich szkielety.

Na tym właściwa sesja się skończyła.

Po wszystkim poprowadziłem jeszcze krótki epilog dla Charo. Był on tajny dla Morgana (choć ten już wie co mniej więcej się wydarzyło). Tak czy owak póki co nie ujawniajmy wydarzeń na statku widmo.

Na początek pochwalę się, że zakupiona mapka była dobrą inwestycją. Ładna, fajna i w ogóle. Byłem tylko trochę rozczarowany, że gracze nie spróbowali wykorzystać całego potencjału taktycznego, który miała ona do zaoferowania. W zasadzie jedynym ciekawym manewrem z jej użyciem okazało się wywalenie szkieleta za burtę, a później próba zepchnięcia innego po schodach. Szkoda tych wszystkich skrzynek, lin i w ogóle :P

Szkoda też, że Charo nie zechciała podzielić się przerywnikiem, ponieważ wylosowała kartę, która nakazywała opisanie czegoś śmiesznego.

Graczom sesja ogólnie się podobała, ale przegrana walka wzbudziła jak zwykle raczej negatywne emocje (cóż, mam wrażenie, że to przypadłość większości graczy, bo niewielu lubi cierpienie i bóóól). Ale wierzę, że jeszcze się odkują i wyjdą na swoje mimo przeciwności. Lub nakarmią sobą rekiny.

Komentarze


postapokaliptyk
   
Ocena:
+1
z ciekawości: czy często używasz map na sesjach?
jeśli używasz, to czy tak jak w tym przypadku - zakupujesz gotową, czy też może przy użyciu jakiegoś narzędzia robisz mapy samemu?
13-09-2012 08:35
Eliash
   
Ocena:
0
Pierwszy raz zdecydowałem się na kupienie mapy i nie żałuję ;)

Normalnie jest to tak, że jak dochodzi do walki to albo rysuję poglądową mapkę na stole (tutaj jest wejście, tu stoją stoły, a tu jest bar, a wy stoicie tutaj tutaj i tutaj) albo gdy używam plaskaczy (a podrukowaliśmy sobie plaskacze z wizerunkami piratów) to np. układam improwizowane elementy na stole (między tymi książkami jest zejście na plażę, te k20-stki to skały ograniczające widoczność).

Natomiast kiedy wiem, że dojdzie do danej walki i jej sceneria jest istotna to wyszukuję różne plany w internecie lub podręcznikach (czasem są jakieś gotowe mapki w przygodach na przykład) i je drukuję. Sam nic w komputerze raczej nie tworzę, bo nie potrafię ._."
13-09-2012 09:45
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Eliashu, wiem że teraz może byc dośc kontorwersyjnie, ale polecam ci zakup dodatku do starego Descenta - Sea of Blood :)

W pudełku masz dwa okręty składane z puzli (łudząco podobne do tych, które masz na rysunku), sporą planszę taktyczną (a0? większą?) z jednej strony tylko z morzem, z drugiej - z kawałkiem wyspy i kupę "plaskaczy" w stylu armat, płetw rekina, macek itd :) + fajna kampanię, łatwą do przełożenia na dowolny erpeg.

Okrety można oczywiście przesuwac po mapie, robic fajne bitwy na armaty i abordaże.

Te dodatki jeszcze czasem leżą po sklepach, nie były zbyt popularne.
13-09-2012 10:02
Eliash
   
Ocena:
+1
@zigzak

Po zdjęciach wygląda naprawdę zachęcająco. Dzięki za cynk!
13-09-2012 10:13
   
Ocena:
0
A pro po mapek, eliash często na bieżąco bierze ołówek, czy długopis, czy kredkę, czy flamaster, czy cokolwiek, przy talencie graficznym eliasha to nie ma najmniejszego znaczenia i rysuje nam mapki taktyczne. Kiedyś dostaliśmy taką mapkę. Przygotowujemy zasadzkę na konwój z niewolnicami, nasze postaci wiedzą skąd konwój ma nadjechać, ale nam graczą się coś pokićkało, ubzdurało, że z przeciwnego kierunku. Ponad godzinę sesji przygotowywaliśmy nasz master plan, ustawiliśmy gniazdo CKM (w kierunku ubzduranym), barrett M82A1w tą samą stronę co CKM. I tak sobie czekamy na najeżdżający konwój trzykrotnie przeważający liczebnie (a w NS 1.0 to jednak ma znaczenie). Nasz kochany MG przez godzinę nie pisnął słowem, że źle patrzymy na mapę. Poinformował nas, o naszej pomyłce dopiero opisem nadciągającego z za naszych pleców konwojem, po wcześniejszym teście Nasłuchiwania.
18-09-2012 22:52
Eliash
   
Ocena:
0
Każdy czasem popełnia błędy... To było jakieś 10 lat temu o_o"
18-09-2012 22:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.