string(15) ""
» Blog » MG to żadna wyrocznia
06-07-2013 13:27

MG to żadna wyrocznia

W działach: Przemyślenia | Odsłony: 104

MG to żadna wyrocznia

Bycie Mistrzem Gry to bardzo odpowiedzialna sprawa. Należy bardzo racjonalnie oceniać wszystkie działania Graczy po czym wyciągać z nich racjonalne konsekwencje. To dość stresujące, ponieważ zawsze trzeba umieć zdecydować kiedy czyn Graczy poniesie są sobą dobre rezultaty, a kiedy BG powinni zostać ukarani za swoją głupotę.

Dlatego ja jestem bardzo słabym MG. Nie nagradzam Graczy za mądre i rozsądne czyny, ani też nie karzę ich za te głupie. Nie uważam siebie za aż tak duży autorytet by jednoznacznie ocenić co było dobrym ruchem, a co głupim. Dlatego jako istota niedoskonała wybrałem łatwiejszą ścieżkę.

Staram się by Gracze się dobrze bawili.

Tak, wiem że jest to chodzenie na łatwiznę, ale mam ku temu swoje powody o których postaram się odrobinę opowiedzieć.


Nie ma to jak porównania


Modne jest porównywanie RPG do książek, filmów, gier komputerowych i takich tam różnych, więc też nie mogłem się opanować. Zastanawiam się jak bardzo bohaterowie gier, filmów i książek karani są za własną głupotę.

Wydaje mi się, że ludzie by znienawidzili pisarza gdyby ten w czwartym tomie swojej powieści nagle napisał „No i durni główni bohaterowie użyli granatu obronnego w jaskini. Skały spadają, wszyscy umierają. The End”. Facet zmarnowałby czytelnikom masę czasu, którą poświęcili na poznawanie serii i nagle przerwał historię przez zwykłe gówno.

Gry komputerowe są trochę inne. Tam co chwila możemy zrobić coś głupiego i ponieść za to karę, umierając w debilny sposób, po czym się odczytać. Jeśli gra nas mocno wciągnie i zginiemy nagle, ze świadomością że ostatni zapis jest sprzed 5 godzin to dopada nas frustracja z powodu zmarnowanego czasu.

Jeśli gry komputerowe dbają o czas grających i pisarze szanują czas czytelników, to dlaczego Mistrzowie Gry nie mają szanować czasu Graczy oraz własnego?


Nikt nie jest ostateczną wyrocznią


Nie spotkałem i nigdy nie spotkam wszechwiedzącego MG, choć niektórzy bardzo chcieliby takimi być. Bardzo łatwo jest uznać Gracza za debila, bo zrobił coś inaczej niż zaplanował to Mistrz. Ale czy to naprawdę jest ta najlepsza droga? Jeśli wykluczymy sytuacje patologiczne, to zawsze czyn Gracza musi mieć jakieś motywacje, chociaż dla MG mogą one wydawać się w pierwszym momencie niejasne.

Mistrz Gry w takiej sytuacji powinien zastanowić się jak z deklaracji sprawić by gra dalej była atrakcyjna, a nie jak ukarać kogoś za głupotę. W końcu jest Mistrzem Gry, a nie Mistrzem Tortur.

Zniszczenie Graczowi postaci, zabicie jej lub doprowadzenie drużyny do takiej sytuacji, że dalsza gra nie ma sensu jest po prostu zmarnowaniem wszystkim grającym czasu. Równie dobrze MG może powiedzieć „Słuchajcie, sorry ale mam w dupie te ostatnie 5 sesji, jesteście głupi to nie żyjecie i tyle.”


Garść przykładów


Nie lubię jakoś mocno teoretyzować, lubię opierać się na konkretnych doświadczeniach, więc podzielę się z Wami kilkoma sytuacjami ze swojej przedostatniej kampanii „Ostatni Występ”, w klimatach pirackich. Postaram się pokazać jak można było łatwo ukarać Gracz oraz wyjaśnię czemu tego nie zrobiłem.


Przykład 1 „Szalona deklaracja”


Bohaterowie płynęli swoim okrętem, który był dość słabo uzbrojony, a załoga nie była wyjątkowo bitna. Zmierzali do wyspy na której miał znajdować się tajemniczy skarb. Jednak przy samej wyspie dostrzegli inny okręt. Po krótkim wywiadzie BG zrozumieli, że jest to Krwawy Kruk, najlepszy okręt należący do najbardziej bezwzględnej pirackiej floty jaka krąży po Karaibach. Wbrew ostrzeżeniom drugiego Gracza, kapitan wydaje rozkaz by płynąć prosto na Krwawego Kruka i uderzyć w niego dziobem.


Szczyt głupoty! Przecież to nie mogło się udać. Trzecia sesja kampanii (czyli przegranie za nami około 10 godzin), a ja jako dojrzały sędzia powinienem posłać BG wraz ze statkiem i załogą prosto na dno. Tylko, że takie zakończenie byłoby irytujące nie tylko dla mnie ale i dla nich. Poza tym czy to naprawdę był szczyt głupoty? Gracz uznał, że teraz przeciwników na statku może być mniej (bo reszta plądruje wyspę), więc wydawało mu się, że to właśnie może być najlepszy moment do ataku. Nie mi oceniać, że Gracz zrobił źle. Podjął tę decyzję w przeciągu kilku minut. Gdyby scena miała miejsce „naprawdę” mógłby się zastanawiać pewnie z pół godziny nim podjąłby decyzję o ataku lub ucieczce.

Oczywiście Graczom nie udało się wyjść z tej sytuacji cało. Krwawy Kruk tak ostrzelał ich okręt, że uciekali tonąc i by nie zostać wybitymi w abordażu wpłynęli samobójczo w jakąś cieśninę, osadzając tam swój okręt na stałe, ale gubiąc wroga na kilka godzin. Czy była to jednak kara dla Graczy? Pozbawienie ich okrętu podczas pirackiej kampanii? To byłby problem nie tylko dla nich ale i dla mnie. Oczywiście utrata okrętu była dla nich przykrym doświadczeniem, ale by ratować kampanię wkrótce otrzymali nowy statek – okazało się, że skarbem o który musieli walczyć z krążącymi po wyspie piratami był magiczny kamień, który potrafił przywołać statek-widmo. Nie dość, że nie ukarałem Graczy za głupotę to jeszcze dostali coś lepszego i ciekawszego. Czy sesja na tym straciła? Gracze świetnie się bawili, a do tego nie zmarnowaliśmy wielu godzin grania na nudny koniec. Czasem warto być niedojrzałym MG.


Przykład 2 „Grzech zaniechania”


Bohaterowie starają się zdobyć wieżę, w której przebywa szalony Prorok – ich ostatni, najpotężniejszy wróg, który ma w posiadaniu ostatni element zbieranego przez nich artefaktu. Gracze boją się jego potęgi, więc próbują bezskutecznie ostrzelać wieżę z armaty. Ostatecznie towarzyszący drużynie BN, dobroduszny oficer nad którego ciałem przejmuje czasem kontrolę jakiś zły duch, proponuje BG że jeśli oni się boją walki z Prorokiem to on pójdzie tam sam i go załatwi. Gracze się zgadzają...


Tak, dobrze słyszeliście. Gracze pozwalają pójść po artefakt facetowi opętanemu przez jakieś potężne mroczne siły. Debile? A może było po prostu późno i wszyscy byli zmęczeni, na sesji działo się wiele innych emocjonujących rzeczy i w tym zamieszaniu Graczom uleciał ten istotny szczegół? W końcu nawet pomimo świetnego odgrywania Gracze nie są swoimi postaciami, nie dość że wszystko zasila ich wyobraźnia to jeszcze wszystko pędzi znacznie szybciej (np. godzinne przygotowanie armaty to jakieś 5 minut czasu gry). Do tego Gracze słyszeli wiele strasznych historii o swoim wrogu i mieli prawo się go obawiać. A może liczyli na to że walczący się osłabią i wtedy BG wkroczą na prawie gotowe? Ciężko ocenić, na pewno chamstwem z mojej strony byłoby uznać, że z powodu tego błędu cała kampania kończy się porażką lub też BG giną straszną śmiercią.

Oczywiście przygoda została rozbudowana o dodatkowy epizod odzyskania artefaktu z rąk niedawnego sojusznika, ale koniec końców to Bohaterowie wyszli z tej sytuacji obronną ręką? W końcu mieli do tego prawo, chociażby dlatego że przez kilkadziesiąt godzin pokonywali różne przeszkody by go zdobyć i zasługiwali na to ze względu na włożony trud.


Podsumowanie


Karanie Graczy za głupotę to brak szacunku do czasu poświęconego na rozgrywkę. Tym bardziej, że w rzeczywistości gracze mało kiedy popełniają „głupoty” z powodu jakiejś ułomności umysłowej. Zazwyczaj są przekonani, że postępują słusznie lub też nie zrozumieją dobrze opisu sytuacji czy to z winy MG czy chociażby zwykłego zmęczenia. MG to nie jest rodzic by karać i wychowywać. Lepiej się dobrze bawić całą grupą.

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
0
W twoim klasycznym przykładzie, Karczmarzu, brakuje jednej rzeczy - komunikacji między mg a graczem.

Co do reszty - czyli mam rozumieć, że ty też nie rozumiesz różnicy pomiędzy karą a konsekwencją?

To ja może przekleję wyjaśnienie z sjp, które pozwoliłem sobie zamieścić w komentarzach u siebie. Może przeoczyliście:

kara
1. «środek wychowawczy stosowany wobec osoby, która zrobiła coś złego»
2. «środek represyjny względem osób, które popełniły przestępstwo»

konsekwencja
1. «następstwo, rezultat czegoś»
2. «logiczna ciągłość w działaniu, wytrwałość w dążeniu do czegoś»
 konsekwentny  konsekwentnie  konsekwentność


Więc jesli dyskutujemy, to proszę, uwzględnijcie w swoich wypowiedziach tę różnicę.
06-07-2013 19:16
Tyldodymomen
   
Ocena:
+4
Borze, znowu najwięcej o RPG mówi emerytowany od kilku miesięcy gracz, który woli planszówki ;/
06-07-2013 19:25
Krzyś
   
Ocena:
0
Zig, skomentowałem notkę, a Twoje komentarze tylko przy okazji - nic mi się nie miesza, dobrze wiem czym jest kara a czym konsekwencja (i obie brzmią nadumanie) - tylko że napisałem w erepgowym kontekście kary, nagrody, konsekwencje, reakcje na działania graczy będą tym samym. 'Czymś' co robi MG gdy postać gracza robi 'coś'. Zawsze będzie za tym stał kolega po drugiej stronie stołu. Więc mowa o 'bezosobowej' konsekwencji jest bez sensu. Tak samo o tym 'nieocenianiu'. Serio? Będąc MG zawsze oceniasz dane działanie. Oceniasz, jaki będzie miało skutek, jak wpłynie na coś tam, jak zareagują BNi etc. etc. Oceniasz w głowie, że kolega zrobił w grze właśnie coś mega z czapy, ale 'ej, jestem w tej chwili MG, muszę zastanowić się i zareagować jakoś na to co robi, może jego postać ma jakiś powód którego moje ubermegaodjechane MGowe zmysły nie pojmują'. Jesteś człowiekiem, nie maszyną. Nie masz przełącznika "oceniam/nie oceniam".

Kara i nagroda? Konsekwencja? Naprawdę, w RPG coś takiego istnieje? Jak dla mnie - nie za bardzo, granice są zbyt rozmyte. Są działania, reakcje, skutki, odgrywanie, opisywanie itd. Gdybym miał im dopisywać takie znaczenia jak kara czy nagroda, to robiłbym krzywdę sobie i graczom. Zabawa kończy się, gdy ktoś chce udowodnić komuś głupotę na sesji.
06-07-2013 19:56
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Zawsze będzie za tym stał kolega po drugiej stronie stołu.

i np mechanika, która tego kolegi pilnuje.


Są działania, reakcje, skutki, - inaczej: konsekwencje.

Czyli nie za badzo ma sens ten twój ostatni akapit.
06-07-2013 20:40
Nuriel
   
Ocena:
0
Link do cyklu artykułów Christophera Kubasika który fajnie podsumowuje to o czym pisze Eliash (zwłaszcza część trzecia)

Wrzuciłem to pod zigzakową notką, ale tam trolle hasają i nie każdy zagląda.

Miłej lektury ;)
06-07-2013 20:41
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Nurielu, podpieramy się autorytetem? :)
06-07-2013 20:48
Nuriel
   
Ocena:
0
Nie, po prostu nie mam ani czasu ani ochoty na długie przedstawienie swoich poglądów, jeśli ktoś już to kiedyś zrobił za mnie lepiej ;)
Poza tym, to naprawdę ciekawy cykl ;)
06-07-2013 20:56
Overlord
   
Ocena:
+2
Dobre. W RPG chodzi o zabawę, jak nie ma zabawy, to ludzie zaczynają się dziwnie zachowywać i po pewnym czasie wszystko się rozp...
I właśnie do MG moim zdaniem należy odwalenie 90 procent roboty, żeby ta zabawa była. Dlaczego dobry MG wg. mnie to taki, który daje graczom to, czego chcą (w granicach rozsądku), a nie koleś/laska co to lubi rządzić i kiedy mówi to (używając radiowego żargonu) onanizuje się własnym głosem...
06-07-2013 22:19
banracy
   
Ocena:
+5
Czy przypadkiem nie było jakiejś wielkiej teorii RPG, która miała rozwiązać cały problem, który tu wałkujecie umową społeczną i stylami grania? Nie było czegoś takiego jak nastawienie na tworzenie historii gdzie najważniejsza jest fabuła i gra wygląda jak interaktywna powieść więc każda akcja musi być moderowana pod kątem opowieści i nastawienie na symulację/rozgrywkę gdzie każda decyzja MG powinna być sprawiedliwą wedle jego możliwości interpretacją czynów graczy?
Ja rozumiem że niektórzy lubią kiedy całość gry to jest taki Mass Effect gdzie decyzje ograniczają się do większych bądź mniejszych sukcesów, ale to nie znaczy że nie ma grup wolących żeby RPG było bardziej wyzwaniem gdzie gracza starają się rozpracować przygotowaną przez MG niebezpieczną sytuację a zakończenie gdzie gracze są nieostrożni i wszyscy giną takie dobre jak każde inne.
Takie mieszanie stylów jak tutaj podano jest bez sensu. Nikt nie będzie planował wielosesjowego epickiego eposu gdzie każdy BG ma wątek osobisty w rozgrywce gdzie połowa drużyny może zdechnąć w jednej scenie tak samo jak nikt nie zrobi najeżonej śmiercionośnymi sytuacjami sesji tylko po to, żeby zawsze ratować graczy.
07-07-2013 00:20
Overlord
   
Ocena:
+1
Nie chodzi o to, żeby zawsze i wszędzie "ratować postaci graczy", a o to, żeby świat kiedy się tylko da odpowiadał na ich poczynania, nawet te głupie, w taki sposób, żeby postaci graczy przeżywały. Ranne, pobite, ośmieszone, ścigane - ale żywe.

IMHO zabicie postaci komuś, kto włożył w jej stworzenie wiele czasu i serca jest "nie bałdzo" właśnie z punktu widzenia tej najważniejszej rzeczy jaką jest zabawa, chyba że ktoś bardzo się prosi o zgona dla swojego BG, co jednak nie zdarza się często.
07-07-2013 00:26
banracy
   
Ocena:
+3
Nie wszystkie sesje zaczynają się od 10 godzinnego robienia postaci, nie wszyscy nie lubią kiedy ich postaci przeżywają, dla niektórych to że na sesji zginie co najmniej jeden BG to atrakcja.
Nie ma absolutnie żadnej różnicy między ratowaniem postaci graczy a staraniem o to, żeby świat reagował tak, żeby przeżyli, to dwa określenia jednej i tej samej rzeczy. Nawet Warhammerowe punkty przeznaczenia, których jedynym zadaniem było ratowanie postaci graczy od śmierci działały dokładnie w ten sposób.
07-07-2013 01:31
Overlord
   
Ocena:
+1
Nie trzeba aż 10 godzin, żeby zrobić sobie dobrą, przemyślaną postać, znaleźć/zrobić obrazek i tak dalej.

I tak, być może są gracze, dla których RPG jest jak rola w filmie - postać jest na jeden raz, za to dobry, z wykopem i mocną końcówką w której kopią w kalendarz. Ale sądzę że stanowią mały procent wobec tych, którzy lubią grać w serialu, najlepiej długim, nierównym (jak to seriale) lubią jak rozwijają się ich postaci i tak dalej... I nie lubią jak nagle muszą sobie robić nową postać, bo jakiś MG z nadmiernie wybujałymi ambicjami stwierdził, że będzie bardziej dramatycznie jak jedna z postaci nagle sobie zaliczy zgona :D
07-07-2013 08:59
Senthe
   
Ocena:
+4
@Overlord
I nie lubią jak nagle muszą sobie robić nową postać, bo MG bez nadmiernie wybujałych ambicji stwierdził, że będzie bardziej dramatycznie jak nie uratuje jednej z postaci.
There, I fixed it for ya.
07-07-2013 12:34
Vukodlak
   
Ocena:
+2
Zaczyna się już łapanie za słówka i wyolbrzymianie. Nie każda śmierć postaci jest spowodowana wybujałymi ambicjami MG i chęcią dramatyzmu. Ja od bardzo dawna nie spotkałem się z przypadkiem śmierci postaci, który nie byłby spowodowany działaniami tej postaci. Jeśli gracz lubi długie seriale, to niech nie zmusza się do robienia nowych postaci - poprzez powiedzenie Księciu miasta "wal się, frajerze", lub "sądzę, że Sigmar był tylko walecznym wieśniakiem" do Wielkiego Teogonisty - mając potem pretensje do MG.

Pamiętam taką sytuację: WFRP II Ed., drużyna zarządza małą wioską. Przybywa do niej niewielki oddział żołnierzy z oficerem i dość dobrze sytuowanym kapłanem Sigmara. Sigmaryta to drań jakich mało, chce załatwić członków drużyny i położyć łapę na tajemnicy ukrytej w pobliskich górach. Czeka tylko na okazję, a że wśród BG znajduje się adept Kolegium Cienia, to łysol zaciera ręce. Od samego początku kapłan jest otwarcie wrogi względem BG, zachowuje się arogancko i rządzi się jak u siebie - nie ma żadnych wątpliwości, że BN wykorzysta najmniejszy pretekst przeciwko BG. Niestety, legitymuje się papierami podpisanymi przez wysokich dostojników świątyni Sigmara w Altdorfie i ciężko go ruszyć.

Dochodzi do konfrontacji, drużyna próbuje przekonać kapłana, że mogą być dla niego przydatni. Chcą zyskać na czasie i wymyślić dobry sposób na pozbycie się natrętnego klechy. Nagle Czarodziej stwierdza, że rzuci jakieś proste zaklęcie, by pokazać kapłanowi na co go stać i, że jest wart swego miana. Mimo wiedzy, że Imperialny Dekret o Magii zakazuje czegoś takiego, a kapłan tylko czeka na cień okazji, by BG posłać do piachu. Rzuca zaklęcie i ma potem pretensje do MG, że stracił Punkt Przeznaczenia (później w efekcie postać) i zmarnował drużynie kilka sesji pracy nad organizacją wsi.

Gracz może mieć pretensje, ale ja (i reszta drużyny) nie widziałem nic złego w kasacji jego bohatera, która była tylko jedyną możliwą konsekwencją jego działań, a nie złośliwości/ambicji MG.
07-07-2013 12:47
Siriel
   
Ocena:
+1
O "Pieśni Lodu i Ognia" słyszałeś? Podobno bestseller, a ludzie nienawidzą autora raczej za to, że nie kończy żadnego wątku.

Czy mam wymienić bohaterów PLiO, którzy bardzo się zdziwili? Łatwiej byłoby wymienić tych, którzy nigdy NIE zginą, bo autor ich lubi.
07-07-2013 12:55
Eliash
   
Ocena:
0
@Vukodlak

Wydaje mi się, że poza jednym trollem dyskusja jest w miarę OK. Ludzie po prostu wymieniają się swoimi doświadczeniami ;)

Ale co do sytuacji, którą poruszyłeś. Czego zakazuje Imperialny Dekret o magii? Rzucania zaklęć? Nie wiem co mam powiedzieć. Ale wydaje mi się, że Kolegia Magii już dawno powinny przestać istnieć jeśli kryterium jest rzucanie zaklęć przy kapłanach, w miejscach publicznych. Dość niedokładnie opisałeś tą sytuację, ale wydaje mi się, że Gracz wcale nie popełnił głupoty chcąc pokazać swoje magiczne umiejętności. Zwłaszcza, że wędrowni czarodzieje mają dokumenty uprawniające ich do rzucania czarów, więc to taki sam urzędnik państwowy jak kapłan. A nawet jak kapłan był wyżej postawiony to biorąc pod uwagę, że jest szują mag mógł mieć poparcie społeczności. Ciężko ocenić szczegóły. Ale z założenia to nie jest tak łatwo ocenić, że Gracz zrobił źle. Polecam poczytać Królestwo Magii, w większości Imperium magowie są dość szanowani. Pewnie dlatego, że zasłynęli jako bohaterowie wojenni.
07-07-2013 13:20
Vukodlak
   
Ocena:
+3
@Eliash
Czego zakazuje Imperialny Dekret o magii? Rzucania zaklęć? Nie wiem co mam powiedzieć.

VI. Magistrom nie wolno rzucać czarów poza polami bitew, a w szczególności w miejscach publicznych, bez wyraźnego zezwolenia Imperatora, Elektorów Imperium Świętego Sigmara, lub innych upoważnionych przez niniejszy dekret osobistości, chyba że zachodzi słuszna potrzeba rzucenia pewnych czarów i zaklęć.

Cytat z 65 strony Królestwa Magii. Generalnie nie musisz nic mówić, nie trzeba też mnie odsyłać do lektury dodatku. ;) Krótko ujmując - tak, Dekret zakazuje czarodziejom rzucania jakichkolwiek zaklęć poza wyjątkowymi sytuacjami, a magowie są generalnie pogardzani i wzbudzają strach w mieszkańcach Imperium - KM wielokrotnie o tym wspominają. Wojna zmienia to trochę, ale bardzo powoli. Zaś drużynowy czarodziej zachowywał się arogancko w stosunku do wieśniaków, więc poparcia nie miał. Jednak już nie wchodziliśmy w szczegóły, czy ludzie by go chronili. Wyraźnie złamał prawo, jak okazuje cytat, przy kapłanie, który chciał go zabić. Ja nie mam wątpliwości, że śmierć postaci była jedyną logiczną konsekwencją i nie było innego sensownego wyjścia. Dopiero ratowanie tej postaci byłoby robionym na siłę zgrzytem, który zepsułby zabawę wszystkim innym.
07-07-2013 13:34
Overlord
   
Ocena:
0
OK, może nie wyraziłem się do końca jasno :)

MG jest moim zdaniem od tego, żeby na sesji było fajnie. Żeby był dobry na przykład DD-kowski dungeon crawl z mnóstwem potworów i randomowych skarbów, albo żeby było strasznie w starej kamienicy w Cthulhu, albo żeby było patetycznie i bohatersko w WFRP. Żeby było tak, jak chcą gracze (bo przecież może i być patetycznie w DD).

I jest od tego żeby do pewnego stopnia spełniać zachcianki graczy, a po stylu grania często widać, czego ktoś chce. I czasem ktoś gra taką postacią i w taki sposób, że ewidentnie widać, że określony rodzaj śmierci do tej postaci pasuje.

Ale myślę że MG jest także, a może przede wszystkim od tego, żeby na sesji nie zawsze było zgodnie z zasadami - szczególnie jeśli przemawia za tym fajny ciąg dalszy gry.

Może patrzę na to przez pryzmat tego, że na granie/prowadzenie mam niewiele czasu z powodu pracy/rodziny/tysiąca innych rzeczy, ale nie zabiłbym postaci tak po prostu również dlatego, że szanuję czas innych ludzi (którzy zwykle też nie mają go wiele) i nie powiem koledze-graczowi po godzinie sesji, żeby szedł do domu, albo tylko siedział i słuchał, bo jego postać już śpiewa aniołkom, bo miał kiepski rzut, albo podjął jedną głupią decyzję...

Powtarzam, że świat na działania BG może odpowiedzieć na tyle różnych sposobów, bardzo dla nich nieprzyjemnych, że jest z czego wybierać, nawet jeżeli z katalogu "kar" dla graczy wykreślimy śmierć postaci.
07-07-2013 13:49
Eliash
    @Vukodlak
Ocena:
0
OK, masz rację. Chyba będę musiał sobie jeszcze kiedyś wrócić do czytania podręczników do drugiej edycji :P

Nie widziałem tej sytuacji, z Twojej perspektywy z pewnością wygląda to tak, że Gracz sam poprosił o zgon. Złamał prawo, odsłonił się przed głównym wrogiem, a do tego był bucem i nie miał sojuszników którzy mogliby mu pomóc.
Ale nie wiem jak wyglądało to z perspektywy Gracza. Może liczył, na efekt w stylu "Jestem tak dobrym magiem, że zabijanie mnie to strata dla ciebie. Więcej zyskasz jeśli będziesz mnie miał za sojusznika".

W swojej notce chciałem po prostu pokazać, że Gracze czasem robią rzeczy, które wydają nam się głupie. Ale to często nie jest głupota tylko trudność w komunikacji (gracz ma lekko inną wizję świata/postaci) i czasem warto przemyśleć czy nie warto po prostu dla dobra sesji podać ręki BG.

Na przykład:
Kapłan oskarża maga o nadużywanie magii i żąda jego natychmiastowego spalenia. Jest jednak dzień świąteczny i wstrzymuje się jeden dzień. Drużyna ma jedną noc by uratować przyjaciela lub zdobyć sojuszników, którzy pomogą stanąć im w jego obronie.

A może sam kapłan nocą złoży BG jakaś propozycję? Skoro chce położyć na czymś łapę, teraz może darować Bohaterowi życie, pod warunkiem, że Gracz wykona posłusznie jego wolę.

Rozumiem, że masz inny styl. Ja staram się być po prostu elastyczny dla Graczy. Ich błędy/sukcesy zazwyczaj prowokują dodatkowe sceny (jak powyższe), ale bardzo rzadko sięgam do rozwiązań, które kosztują Bohaterów stratę życia, ważnych przedmiotów czy części ciała (a nawet jeśli to robię to ostrożnie).
07-07-2013 14:13
banracy
   
Ocena:
0
@Overlord
Niezanelżnie od tego czy tych graczy jest bilion czy trzech na całą Polskę o ile gracze nie mają aspergera czy innego upośledzenia społecznego to wystarczy przed sesją zapytać się: "Wolicie żeby wasze postaci w miarę wszysto przeżywały, czy żeby było brutalnie i ginęły wtedy kiedy ginąłby zwykły śmiertelnik" i wyjasnić jakie są zalety obu stylów. Jeśli dyskusje na forach, które niegdyś czytałem są jakimś wyznacznikiem to są gracze, którzy lubią tworzyć postaci i rozgrywać powiązane sesje jak w serialu a to, że wielki bohater, którym grali od 20 sesji ginie od krytyka goblina to dodatkowa atrakcja.

EDIT:
Jeśli gracz chce złożyć bezsensowną deklarację, która wam rozwala cały bieg sesji to można mu powiedzieć jak to się może skończyć. Gracz nie musi znać konsekwencji wszystkich akcji w tym świecie, ale jego postać raczej posiada zdrowy rozsądek
07-07-2013 18:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.