string(15) ""
» Blog » Fantasy 3k20 - raport z sesji
03-05-2012 15:13

Fantasy 3k20 - raport z sesji

Odsłony: 7

Jak obiecałem, spróbuję spisać raporty z kampani przeprowadzonej w świecie fantasy na mechanice Neuroshimy ( Szczegóły tutaj)

Uznałem, że kampania ma dotyczyć trochę bardziej zaawansowanych postaci niż początkujący najemnicy, więc każdy gracz dostał na początek 2000 PD na rozwinięcie postaci aby stać się prawdziwym specjalistą w swojej dziedzinie, a nie jedynie utalentowanym żółtodziobem. Gracze statystyki losowali, ale przyjąłem zasadę, że jeśli ktoś wylosuje współczynniki o łącznej sumie poniżej 60 to dostanie brakujące punkty i może dodać je do dowolnych współczynników. Czyli jak ktoś wylosował więcej to jego zysk, ale kalekom podziękowaliśmy.

Skład drużyny:

Tamar – najemnik z Yares. Wielki, brodaty, stylizowany lekko na wikinga. Specjalista w walce bez broni oraz broni improwizowanej, dodatkowo wyborny kusznik oraz specjalista od zastraszania. Niepokojąco entuzjastycznie podchodzi do pijaństwa. W założeniach miał być on liderem grupy, ale różnie to wychodziło. Ogólnie gracz lubi silne mechanicznie postaci oraz chyba zawsze jest najaktywniejszy na sesjach. Przy okazji poza mną (czyli MG) zna najlepiej mechanikę Neuroshimy. Ale źle znosi porażki.

Deva – pochodząca Raman wojowniczka. Utalentowany złodziej-akrobata, specjalista od wspinaczki i dostawania się we wszelkie niedostępne miejsca, do tego zwinna jak wąż i uwielbiająca w walce używać łańcucha. W głębi serca raczej tchórzliwa, do tego unika pozbawiania przeciwników życia (do tej pory nikogo jeszcze nie zabiła). Nie dość, że postać ma szarą skórę to dla podkreślenia swojej egzotyki chodzi jeszcze w turbanie i chuście na twarzy. Graczka nie lubi brania na siebie odpowiedzialności podczas scen socjalnych, ale lubi ryzykować życie swojej postaci w najbardziej widowiskowych oraz niebezpiecznych sytuacjach (dlatego najczęściej odnosiła rany).

Chaloc – dziki elf, mistrz przetrwania i polowań. W swoim plemieniu był słynnym wojownikiem posługującym się stylem walki Vresh, a jego ulubioną bronią jest włócznia, która w jego rękach staje się niezwykle zabójczym narzędziem. Niestety ten gracz nie na sesji już oznajmił, że mechanika mu nie odpowiada i specjalnie podczas przygody prowadził do sytuacji, które miały utrudnić grę. To była jego pierwsza i ostatnia sesja w kampani.



Sama sesja przebiegała następująco:


Haron po odzyskaniu niepodległości stał się miejscem rywalizacji o tron różnych stronnictw. Jednym z kandydatów do tronu jest sir Baren, który cieszy się sporym poparciem, a ponadto udało mu się zebrać wystarczająco funduszy by ściągnąć do państwa oddziały najemników, w tym między innymi graczy.
Gracze zaczynają wieczorem w obozie (który podzielony jest na część dla regularnego wojska i na część dla najemników). Tamar chodzi między grupami najemników i wymienia się plotkami, dowiadując się, że sir Baren planuje niedługo ruszyć na zamek swojego kuzyna sir Warenna. Chaloc próbuje handlować futrami upolowanych królików i talizmanami szczęścia, a Deva postanawia dorobić dając popis jako linoskoczek. Jej wyczyny ściągają uwagę Rolanda, jednego z najbliższych doradców sir Barena. Żołnierz zaprasza najemniczkę na piwo, w efekcie nawala się w trupa (ten BN w przygodzie jest częściej pijany niż trzeźwy), opowiada o swoim problemie. Wysłał swoich zwiadowców w stronę zamku sir Warenna bo pojawiła się plotka, że jego ludzie planują zaatakować maszerujący na zamek oddział. Jednak sir Baren chce w tym samym czasie wysłać ludzi do niedalekiego miasteczka (Setenberg), które było przed wojną ważnym ośrodkiem handlu. Roland nie ma już niestety kompetentnych ludzi. Lubiąca ryzyko Deva zgłasza się na ochotniczkę i oferuje znalezienie kilku odpowiednich ludzi. Naturalnie przyprowadza resztę drużyny oraz dwóch dodatkowych wojowników (Valten i Robert, czyli jednooki weteran z hakiem zamiast ręki oraz jego bardzo porywczy i buntowniczy siostrzeniec).
W zamian za rozsądne wynagrodzenie drużyna przyjmuje zadanie, które polega na wjechaniu do miasta i rozeznaniu się jak ludność nastawiona jest do kandydata na tron, w miarę możliwości mogą przekupić mieszkańców żywnością i pieniędzmi, które oferuje Baren w zamian za możliwość wprowadzenia swoich ludzi do miasta nim zrobi to jego rywal. Na wszelki wypadek drużyna dostaje list z uprawnieniami oraz mundury, ale ekipa decyduje się, że póki co oznaczenia wojskowe schowają do plecaków bo po co zwracać uwagę. Tutaj wynikła długa kłótnia z Chalockiem, który uznal, że mundur jest wygodny i za żadne skarby go nie zdejmie. Na szczęście w końcu dał się przekonać.


Już w okolicy miasta drużyna trafiła na trop dobrze zamaskowanego obozowiska, które z pewnością rozłożyli zawodowcy, więc prawdopodobnie zwiad jakiegoś wojska. Postanawiają wysłać Devę do miasta, a sami poczekać. Oznaczało to drugą kłótnię z Chalockiem, który uznał, że polowanie w lesie, gdzie kręcą się wrogie wojska to bardzo dobry pomysł.
W tym czasie Deva dostała się do ruin miasta. Żyli tam tylko nędzarze, a przewodził im jakiś starzec, który na środku miasta wybudował ołtarz, głosząc jakąś apokaliptyczną religię. Gdy złożyła relację o sytuacji w mieście i braku tam obcych wojsk, cała drużyna ruszyła tropem zwiadowców, których zastali podczas przygotowań do przeprawy przez rzekę nad którą leżało miasto. Chcieli zaskoczyć wroga, ale Chaloc zdecydował się na natychmiastową szarżę (co zakończyło się tym, że oberwał z kuszy – kolejna kłótnia). Jeden zwiadowca poddał się i po przesłuchaniu zdradził, że na miasto maszeruje pięćdziesięcio osobowy oddział sir Warenna by zająć miasto. I będzie tutaj za 2 dni. Gracze decydują się na wysłanie Valtena i Roberta po posiłki (jeden to za mało bo w lesie mogą grasować bandyci), sami decydują, że wejdą do miasta i spróbują przekonać mieszkańców do osady do obrony.

Niestety "płomienne" przemowy gruboskórnego Tamara słabo wypadają w obliczu charyzmatycznego kapłana, który uważa, że walka nie ma sensu (przeciwstawne testy Perswazji). Ostatecznie do BG przyłącza się jedynie dziesięciu nędzarzy. Mury miasta są tak zniszczone, że nie nadają się do obrony, więc gracze za najlepsze miejsce do walki wybrali dwa mosty przechodzące nad rzeką przecinającą miasto na pół. Część od strony maszerującego wroga jest zniszczona i niezamieszkana, więc BG niewiele w ten sposób stracą. Po zbadaniu mostów uznali, że jeden nie jest już zbyt mocny, więc postanowili go rozebrać, a z uzyskanego budulca zrobić pułapkę na drugim moście (kamienie wysypujące się z wozu). No i pozostał do obrony tylko jeden most.

Na tym sesja się skończyła


Wnioski:
Mechanika NS jest na tyle uniwersalna, że bez żadnego zgrzytu przeniosło są ją na fantasy. Zwłaszcza, że zbrojowni do NS są również kusze, łuki oraz masa broni białej.

Ogólnie sesję uważam za raczej pozytywną poza ciągłymi próbami jej rozwalenia przez gracza, który minutę przed sesją uznał, że nienawidzi Neuroshimy. Ale sam zrezygnował z dalszego grania.

Problem z mechaniką pojawił się jeden, a mianowicie walka z konia. Uznałem na sesji, że jeśli ktoś ma Broń biała na 4, a Jazdę konną na 2 to może korzystać maksymalnie z 2 oczek swojej umiejętności walki. Natomias zeskoczenie z konia zajmuje 2 segmenty, a wejście na niego 3 segmenty. Wydawało mi się to najrozsądniejszym rozwiązaniem, chociaż gracz prowadzący Chaloca nie był z niego zadowolony. Jak z całej sesji :)

Komentarze


~Stefan Modzel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dobrze powiedziane.
03-05-2012 20:39
KFC
   
Ocena:
+1
moderacja chyba na majówce ;)
03-05-2012 22:10
Tyldodymomen
   
Ocena:
+2
Za burd..tfu nieporządek odpowiada autor. No chyba że uzywasz zaklęcia Laveris-Do-Rah!
03-05-2012 23:16
Malaggar
   
Ocena:
+3
Laveris, Laveris, Laveris...
03-05-2012 23:27
Shevu
   
Ocena:
+2
Fajnie, że wyszło.

Szkoda, że marny gracz.

Miałem taką akcję na pewnym larpie w rodzinnym mieście, że najstarszy z graczy o największym stażu larpowym, który przeczytawszy kartę postaci stwierdził, że nie lubi tej konwencji i niemalże popsuł całego larpa bezsenownymi akcjami...

Nieprzyjemne bardzo doświadczenie.
04-05-2012 03:05
Eliash
   
Ocena:
0
@ Shevu

Masz rację. Naprawdę lepiej jeśli gracz wyjdzie niż rozwali sesję bezsensownym zachowaniem. Ale sesja raczej na plus.

Jeszcze tylko problemem było to, że nie przygotowałem wcześniej żadnych nazw i wszystkie były wymyślane na bieżąco przez co z niektórych jestem niezadowolony. Ale to niestety mój częsty błąd.
05-05-2012 09:50
Petra Bootmann
   
Ocena:
0
Ciekawi mnie, czego dotyczyły kłótnie. Z teksu nie wynika, sugerujesz, że to czysta zlośliwość gracza. Jak to rozwiązaliście? Załagodziliście czy nie obyło się bez trzaskania drzwiami?

Jak rozwiązywaliście kłótnie in-game? Czy Chalok miał szansę mechanicznie postawić na swoim? Jakieś testy?

Na czym polega konwersja NS na fantasy? Tylko na zmianie dekoracji, czy coś więcej?
05-05-2012 10:04
Eliash
   
Ocena:
0
@Petra
Jak wspomniałem w tekście pierwsze ścięcie dotyczyło tego, że gracze dostali mundury wojskowe, ale chcieli wystąpić incognito. Ale Chaloc uznał, że jego postać nie zdejmie munduru bo jest wygodny. Po 15 minutach bezowocnego argumentowania ktoś powiedział coś w stylu "Słuchaj, założyć to ubranie do miasta to jak pomalować się na fioletowo podczas polowania w dżungli". Gracz ustąpił, ale już wszyscy chcieli go zabić.

Druga kłótnia wynikała z tego, że w lesie kręcił się wrogi zwiad. Ale znudzony Chaloc uznał, że sobie pójdzie polować. Znowu wszyscy próbowali mu argumentować bezsens tego pomysłu. Ustąpił gdy mu zagrozili, że przywiążą go do drzewa.

Za trzecim razem gracz zaszarżował na wroga gdy wszyscy planowali podstęp, on po prostu od tak zadeklarował szarżę. "No bo po co się skradać", powiedział najlepsi myśliwy w drużynie. No rozegraliśmy po prostu walkę na normalnych zasadach, a szarżujący elf dostał z kuszy. No i nie dał rady nikogo zabić bo myślał, że jego stylu wyglądającego jak Capoeira da się używać podczas szarży z konia.

Nikt z sesji nie wyszedł. Chaloc po prostu na kolejną już nie przyszedł.

W linku na początku wpisu jest opisana konwersje. W mechanice nie ma żadnych zmian. Zmieniła się tylko konwencja i styl gry.
05-05-2012 10:57

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.