string(15) ""
» Blog » O fandomie.
25-05-2014 17:44

O fandomie.

W działach: RPG, rozważania, mojszyzm | Odsłony: 2056

Siemka, siemeczka, siemeńka, siemuchna.

Ostatnio głośno było o fandomie RPG. Oczywiście w kontekście "Fandom ch****e (choruje) i frustraci". Nie chodzi mi tylko o Sakwana, ja nawet Go trochę rozumiem - wyszedł z pozytywną energią, a tu na dzień dobry taki bicie. Ja bym się zniechęcił. Ale ogólnie takich głosów trochę było - zresztą, co jakiś czas się je słyszy. Nie tylko przy okazji Sakwana.

Dlatego też pozwoliłem sobie skrobnąć parę zdań o tym, niewątpliwie interesującym zagadnieniu jakim jest fandom. Jakim my jesteśmy. Bo oceniając fandom oceniam i siebie - w pewnym, rzecz jasna, sensie. From a certain point of view jakby to powiedział Obi Wan. A ponieważ nie zwykłem krytykować innych - ba, nawet recenzuję tylko te rzeczy, które mi się podobają, to i siebie samego piętnować zamiaru nie mam. Dlatego też napisałem notkę o tym, dlaczego, mimo jego wad, lubię fandom. Kliknięcie w ten link przeniesie Cię, szanowny czytelniku, do notki właściwej.

 

Pozdro 600

Drasiu

Komentarze


jakkubus
   
Ocena:
+6

Nie chodzi mi tylko o Sakwana, ja nawet Go trochę rozumiem - wyszedł z pozytywną energią, a tu na dzień dobry taki bicie. Ja bym się zniechęcił. Ale ogólnie takich głosów trochę było - zresztą, co jakiś czas się je słyszy. Nie tylko przy okazji Sakwana.

No pozytywną energią bym jego wypocin nie nazwał. Szczególnie tej notki o fandomie. Ot cienka polewka z frustracji zaprawiona szczyptą hipokryzji.

Zaś co naśmiewania się z jego "robótek ręcznych", to gość sam jest sobie winien. Owszem, każdemu może się zdarzyć takie potknięcie ("Nie miałem żołnierzyków, więc jako mały chłopiec batalie prowadziłem przy użyciu swoich dłoni."), ale zawsze można to obrócić w żart albo chociaż poczekać aż wszyscy zapomną o komciu. Ale Sakwan obruszył się niczym panienka, której wytknięto brak cnoty i skasował komentarze, pokazując tym, którzy skomentowali jego notkę, gdzie ich ma. No cóż, można powiedzieć, że taki Repek też ma nieco za uszami w tej kwestii, ale ten jest jednak fandomitą z długoletnim stażem i jakimiś tam zasługami. Zaś Sakwan, mimo iż pozuje na erpegowego guru, jest w fandomie NIKIM. Więc nie ma się co dziwić, że wspomniany cytat trafił na świecznik.

A poza tym z większością notki się zgadzam.

25-05-2014 19:53
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ewidentnie wziąłes przykład z Sakwana. Nie idź tą drogą... Chyba, że chcesz umoczy dupę w mysl zasady: "nieważne jak mówią, byleby mówili". 
25-05-2014 20:01
Malaggar
   
Ocena:
+7

Sakwan to po prostu bolgusek-fejmusek z pokolenia "Nieważne co napiszę - zalajkują!".

25-05-2014 21:27
Gniewko
   
Ocena:
0

Znów fajna wypowiedź jakkubusa. Muszę zweryfikować swoją opinię na Twój temat, ziom.

25-05-2014 22:28
Malaggar
   
Ocena:
+5

Może czopki przepisane przez proktologa zaczęły działać?

25-05-2014 23:00
Headbanger
   
Ocena:
+2

Jakkubus dla mnie to taki rpgowy dwubiegunowiec. Raz pisze mądrze i z sensem, raz pierdzieli od rzeczy straszne głupoty. Zależy w którą stronę przechyli się zaburzenie.

Co do notki? Drasiu jak zwykle pisze fajnie i normalnie. Żal nie polecić.

25-05-2014 23:33
Torgradczyk
   
Ocena:
+1

Bardzo trafna notka prezentująca zdrowe podejście. Starcia są, ale przynajmniej coś z tego wynika. Najłatwiej krytykować i narzekać.

@ Jakkubus,

jeśli uważasz, że ktoś jest w fandomie "NIKIM", to jaki sens jest poświęcać mu tak obszerny komentarz?

26-05-2014 08:41
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

Dziad Mal >>> to najwidoczniej macie z Sakwanem wiele wspólnego, choć ja w nim fejmusa nie widzę.

Headu >>> brak słów. Idź pograj w coś nowego, a nie pitolisz smuty.

Jakkubus >>> „Zaś Sakwan, mimo iż pozuje na erpegowego guru, jest w fandomie NIKIM.”
>>> jest to patologią, że nic nie znacząca banda ludzików tworzy sobie wewnętrzne, wirtualne rankingi zajebiaszczości, w którym chce osiągnąć szczyt. Zawsze, każdy.

Po co to? Co znaczy bycie KIMŚ w fundomie? Jak dla mnie często jest to poniekąd jednoznaczne z byciem głośnym, zapoconym i grubym prosiakiem, który nie wiadomo czy więcej przeklina czy alkoholu wypija.

A nie, można jeszcze inaczej - można wydać w sumie dwie gry i dwa dodatki, czyli cztery książki, i pokazać bandzie nierobów z tego tak zwanego „fundomu”, że czas najwyższy wyjść ze swojej piwnicy i kopnąć się w dupę by wreszcie coś może kiedyś osiągnąć.

Z typem grubego prosiaka się nie identyfikuję, dla mnie taka osoba to jest nikt w fundomie. Typ drugi jak najbardziej mi odpowiada. Widać chęć i zapał, który jednak w kontakcie z rodzimym gównem opada.

Cóż, jacy ludzie taki fundom, a nasz jest wyjątkowo biedny, bo podręczniki woli kraść, niż uczciwie zakupić.

26-05-2014 09:26
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Hmmm. Ale wiesz Lukrecjuszu ze spora grupa spośród wydawców gier i aktywnych członków/wagin FANDOMU ma nadwagę? Jak ma sie to do Twej "teorii prosiaka"? 

26-05-2014 10:05
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Czyli kto? Z tego co mi wiadomo, to niejacy Lucek i Puszon trochę za dużo jedzą/mają zaburzenia w działaniu tarczycy (sry, wybierzcie co chcecie). Dwie osoby to już spora część wydawców? W fundomie to owszem, zapuszczanie się jest raczej na porządku dziennym. I żadna tam teoria prosiaka, ot ci którzy, eufemizując, dobrze wyglądają, zazwyczaj głośniej drą paszczę na tematy około erpege.

Ja pamiętam jak raz byłem na Zjavie bodaj, a tam był taki gość, który jak chodził to aż się podłoga trzęsła. Nie wiem kto to był, za bardzo już wyglądu nie pamiętam.

26-05-2014 10:29
jakkubus
   
Ocena:
0

@Lukrecjusz

Mal, w przeciwieństwie do Sakwana, nie pozuje na fejmusa. On jest pokornym, podrzędnym trollem. :P

Pomstujesz na "wewnętrzne, wirtualne rankingi zajebiaszczości", a sam dzielisz fandom na prosiaki oraz ROLa. Poza tym Sakwan raczej nie pasuje do drugiego, opisanego przez Ciebie typu.

KTOŚ w fandomie to według mnie osoba, która aktywnie udziela się na blogach, konwentach czy forach. To osoba, która tworzy i udostępnia własne artykuły, scenariusze czy nawet erpegi. To ktoś komu po prostu się chce. I może się zdziwisz, ale ROLa czy Trzewiczka, mimo iż za nimi nie przepadam, uważam za takiego kogoś.

A Sakwan? Co on takiego zrobił? Udostępnił parę linków i ex cathedra wypowiadał się jaki to fandom zły, zaś on wspaniały, bo potrafił się bawić przy pomocy samych dłoni.

BTW ja tam grubym nieco zazdroszczę. Od jakiegoś czasu staram się przytyć i nijak mi to idzie.

26-05-2014 10:35
Kilik Lodowa Zamieć
   
Ocena:
0

Jeśli już mówimy o Sakwanie, to nie wiem, czy ktoś z Was to już wyłapał, ale Sakwan pozmieniał i pokasował wpisy w swojej nocie dotyczące ręcznych batalii :P Jak na faceta to koleś ma szczególne problemy z braniem odpowiedzialności za własne słowa. 

@Lukrecjusz

Chyba chodzi właśnie o to, że Sakwan próbuje być kimś (a wręcz pozuje na bycie wyrocznią) we wspomnianym przez Ciebie wewnętrznym, nic w zasadzie nie znaczącym rankingu zajebistości. Co jest podwójnie smutne. 

26-05-2014 13:36
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Kilik - Sakwan po prostu uznał ze wspomnienia radosnych igraszek z własnymi palcami sa zbyt intymne aby dzielić sie nimi z prosiakami które wychrumkaly jego wpis tarzajac sie z uciechą w błocie... ;) Troche szkoda tej autocenzury bo udawanie ręką czołgu tiger miało potencjał... Planowałem nawet rozbudować swoją armie do bitewniaka wh40k o ręcznego land ridera na licencji Sakwana... ;)

26-05-2014 13:46
von Mansfeld
   
Ocena:
+4

Z Sakwanem jest tak, iż chłopak ma ambicję, nawet wystawił własną stronę internetową jako blog, tyle że niestety, ale nie ma pomysłu na coś więcej aniżeli na banały (bez refleksji i analizy własnej) oraz Sakiewki z randomowymi k3 linkami każda.

Co do notki Dracha, to na jego blogu poruszyłem tę kwestię, iż dla lokalnych klubów, inicjatyw konwentowych (mniejszych od Pyrkonu, Polconu i Falkonu), to my - e-fandom/blogosfera - jestesmy tymi "stojacymi z boku, w odmętach internetu", o których "nic nie wiadomo" i "nie mają wpływu na to co się dzieje wśród młodzieży, na konwentach". ;-)

26-05-2014 13:55
Headbanger
   
Ocena:
0

Chyba ty mansfredzie, ja lokalnie działam i wychodzę do ludzi na konach.

26-05-2014 14:50
Hangman
   
Ocena:
+2

Fandomici ciągle walczą o mojsze RPG.
Ale co w tym złego? Dyskusje o mojszyzmach są wspaniałe, o ile tylko nie przerodzą się w wojnę. 

Trochę paradoksalnie napisane. Problemem jest zbyt częste traktowanie dyskusji jak batalii właśnie.

czy do tych kolesi od porno o pół-zwierzętach (Furry).

Furry to nie porno i mało ma też wspólnego z pół-zwierzęciem. Lepiej sprawdzić, zanim się coś napisze, a jeden Szczygieł, to i tak za dużo.

O grupach stojących z boku
PS. I jeszcze jedno – część najbardziej zatwardziałych, twardogłowych, betonowych ksenofobów jakich poznałem wśród RPGowców, to właśnie były „osoby stojące z boku”. Pomyślcie – jeśli od lat grasz w jedną grę, w jednej piwnicy z jedną ekipą, to może oznaczać, że jesteś zamknięty na nowości. 

A to czasem nie może oznaczać, że po prostu nie potrzebujesz tych nowości? Grasz dla przyjemności, w gronie ludzi z którymi się dobrze rozumiesz. Nie wiem w jaki sposób takie stanie z boku czyni ze mnie ksenofoba, którym wcale się nie czuję.
Może niektórzy nie mają potrzeby lansowania swojej obecności, bycia wszędzie i znania wszystkich?
Nie jestem zbyt lotny, mam wyrobione poglądy na niektóre sprawy i pielęgnuję mojszyzmy a cudzyzmów unikam. Gram i daję grac innym.
Tak poza tym osoby stojące z boku nie dają się poznać. Bo stoją z boku i nie mają czasu na pierdoły, stereotypy, tendencyjne wpisy i opinie fandomu o sobie.a

26-05-2014 15:29
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Hangman >>> co często stuktuje tym, że rzut beretem od lokacji X znajduje się grupka graczy, którzy nigdy ze swej piwnicy nie wychodzą.
I nie ma dialogu. „Klanrchia zajebista, zgraj mi na pedeefa”.

Kilik Lodowa Zamieć >>> za wcześnie mi gościa oceniać, skoro ledwo co się pojawić, to zniknął.

von Mansfeld >>> tylko, że te lokalne kluby znowu nie ogłaszają się poza krewnymi i znajomymi królika, a konwenty mimo, że mogą odnieść sukces to NIE przydają klubom członków.

26-05-2014 15:36
Hangman
   
Ocena:
+3

Lukrecjusz, bo może nie potrzebują wychodzić. Ludzie z sieci mają często dziwną tendencję do traktowania z arogancją i pogardą tych, którzy się nigdzie nie lansują. Czy jak nie potrzebuję mieć konta na fejsie i jeździć na zloty i grac w nowości czy w ogóle więcej niż dwa systemy, to od razu mam je twoim zdaniem w pdfie?

Głównie na takie pierdoły to mają czas ludzie z jego nadmiarem. Normalnie jest wystarczająco istotnych spraw do załatwiania na co dzień, że ciężko pogodzić to z pracą.

Jak się nie kupuje wszystkiego jak leci, to spokojnie można sobie pozwolić na papier, bo podręcnzik się kupuje na lata. A pdf i tak jest mało funkcjonalny.

26-05-2014 15:50
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Oj już nie przesadzaj Hangman. Nie wiem ile masz lat, nie jest to ważne, lecz co do tego załatwiania spraw codziennych to bez przesady. Jak robiłem nadgodziny to miałem więcej czasu niż leniwi studenci. Rozumiem, że jak ktoś ma dzieci i żonę to ma dożywotnią wymówkę i mocny argument, z którym się nie dyskutuje żeby na kuja nie wyjść. Bez przesady jednak, że typ bez zobowiązań nie ma czasu. Może go źle organizuje? Może kwestia priorytetów, obłudy i bycia szczerym ze sobą i innymi?

A ile jest tego do kupowania jak leci? Ja wiem, 500 zł na rok w odniesieniu do poletka erpege to chyba wszystko na co to poletko stać. Bibki i Adventurersy sobie kupiłem, sprzedałem, bólu nie ma. Co więcej - jest ruch. Na Diadem wpłaciłem, jest ruch. Na Dogsy wpłaciłem, jest ruch. Idee Fixe nie kupię, bo już PDF mnie odstraszył ilością i blokowatością tekstu.

Ta, podręcznik na lata. Jak to powiedział Mansfeld >>>

„Dorzućmy do tego paradygmat (polskiego) RPG, że gra fabularna ma dostarczać fun przez możliwie nieskończenie wiele godzin, więc cena "rozrywkogodziny" dąży do 0 PLN (słownie: zero złotych). Zmiksujmy to z oszałamiającymi nakładami nie przekraczającymi 250 egzemplarzy, modelem tłumaczenia zagranicznych gier typu "fani odwalają 99,9% roboty za darmo, ewentualne spodnie z bazaru kupi sobie wydawca", polejmy sosem "dobry Mistrz Gry przy posiedzeniu porannym zrobi scenariusz lepszy od jakiegokolwiek oficjalnego modułu". Szczypta "do RPG wystarczy wyobraźnia, ewentulnie kartka, ołówek i kostka" oraz "jeden erpeg wystarczy przez całe życie" i o to mamy wynik:

[COMPUTING PROCESS]

...

...

[COMPUTING PROCESS]

ERROR: Błąd dzielenia przez zero.”

 

26-05-2014 16:50
Hangman
   
Ocena:
+1

Po takich tekstach od razu widać kto pracuje, a kto nie i gdzie pracuje. Po 6-8 godzin roboty, to masz te pół dnia już za sobą. Dolicz sobie jakiś dojazd, dolicz czas na jakiś prysznic, może kilka innych, drobnych rzeczy. Żeby gdzieś pójść, odstać swoje w kolejce, to też. Te godziny uciekają naprawdę szybko. A spraw urzędowych zawsze jest pod dostatkiem, jak w domu zawsze jest co robić. Mając zonę, to jeszcze nie tak bardzo, bo przeważnie ona też pracuje. No ale z dzieciakami to już musisz stawać na głowie bardzo mocno i wychodzić z siebie też dość często.
Ja wiem że są różne prace, i niektórzy mają takie, że w nich zbijają baki i płacą im za cudzą robotę. Ale miałem na mysli bardziej tych zwykłych roboli, którzy muszą ciężko zaiwaniać za te grosze na dzisiejsze standardy wydatków. A częst przy tym bierze się coś dorywczo, żeby było na jakiś wyjazd, piwo albo grę czy książkę. Niekoniecznie dla siebie. 

Niektórych stać, innych nie, ale w necie to każdy król, a w życiu to wiadomo co. Tutaj to każdy ma na wszystko czas, pije tylko Danielsa z lodem i wsystko kupuje w markwych sklepach. Zabawne to jest. 

A podręczniki sa na lata. Chyba, że ktoś kupuje żeby kupowac, a nie grać, jak to kobiety kupują buty, żeby stały w szafie. Pdfa dobrze mieć w razie jakby się podręcznik zepsuł. Przedruki także, bo w końcu jak kupujesz coś dla siebie, to chcesz to jak najdłużej utrzymać w dobrym stanie, ale w pewnym momencie lepiej kupić nowy, niż się męczyć z rozłażącymi się i wyblakłymi kartkami.

26-05-2014 17:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.